niedziela, 1 grudnia 2013

Rozdział 24.

-Zbyszek! Wstawaj do cholery. Zbyszek noo!!- krzyknęłam jak tylko się obudziłam
-No co nooo?!- sapnął nie do końca chyba jeszcze trzeźwy
-Zbyszek.! Złaź mi z łóżka. Juuuż!!!!- krzyknęłam
-No ale czemu nooo... Zajebiście wygodne jest?!
-Taak.! I dlatego śpisz bez majtek. Błagam cię ubierz bokserki.!- syknęłam
-Coo?? Ale jak bez majtek.?- Zibi skoczył na równe nogi
-No właśnie. Dziękuję że się ubrałeś- powiedziałam kiedy ten wciągnął majty na tyłek
-Ja nic nie pamiętam! My nic ten teges no nie??
-Nie no co ty.! Ja byłam trzeźwa. Poza tym byłeś tak pijany że chyba nie dał byś rady hahaa- zaśmiałam się
-Nie dał bym rady. Ja zawsze daję radę. Zaraz ci pokaże.!!!- i rzucił się na mnie z łaskotkami
-Ejj!! Przestań.! Proszę. Nie wytrzymam... Błagam cię noo....- zwijałam się ze smiechu pod ciałem ubranego już atakującego i w tym momencie do pokoju wpadła moja mama
-Nesskuś, co zjesz na śniadanie?!- stanęła jak wryta
-Dzień dobry pani.!- Zbyszek od razu mnie puścił
-Dzień dobry. Nie wiedziałam że u nas nocujesz. To co zjecie?!- spytała wyraźnie zaciekawiona obecną sytuacją
-Ja zjem musli, jak zawsze a ty Zbyszek?!- spojrzałam na kolegę
-Ja, ja nie chcę robić kłopotu. Wypiję tylko kawę jeśli można i będę się zmywał.
-Nie no nie puszczę cię bez śniadania. Oszalałeś.?- syknęłam
-Dobrze. W takim razie śniadanie zrobicie sobie sami, ja i ojciec jedziemy z małym do kontroli. Będziemy w domu jakoś koło 14.00. A wy cóż, bawcie się dobrze.-mama uśmiechnęła sie i wyszła.
-Kurde, ale głupia sytuacja.!- Zibi się zawstydził
-Czemu?? Mama cię zna i lubi. Wie że jestem z Grześkiem a my tylko się kolegujemy.! Nie przejmuj się.
-No tak ale jakoś teraz mi z tym głupio.
-Od kiedy ty się taki wstydliwy zrobiłeś coo?!- zaśmiałam się głośno
-Ajj, weż już lepiej chodź coś zjemy bo jeszcze powiem coś głupiego!- pokazał mi język i razem wyszliśmy z mojego pokoju.

Muszę przyznać że Zbyszek robi kapitalne naleśniki. Poprostu pyszne... Przy robieniu śniadania bawiliśmy się świetnie. Co prawda jest teraz mnóstwo sprzątania, no bo cała kuchnia jest w mące, cieście naleśnikowym i bitej śmietanie ale ile było przy tym zabawy...
Zjedliśmy w ślimaczym tempie i szybko wskoczyłam pod prysznic. Wykąpałam się i ubrałam w wyjściowe ubrania, Zbyszek też się wykąpał i razem wyszliśmy z domu.
-Ty mendo, czemu nie opiliśmy jeszcze twojego auta coo??!- rzucił jak tylko zobaczył moje auteczko przed domem
-Aj jakoś nie było okazji. Jak tylko znowu będę mogła pić nie ma problemu, opijemy.- puściłam mu oko i wsiedliśmy do mojej audiki.
-Swoją drogą, to jak ty się teraz czujesz co?
-Dobrze. Klatka piersiowa dalej mnie trochę boli ale da się to przeżyć.
-Może powinnas iśc do lekarza. Nie powinno cię już boleć.- spojrzał na mnie z widoczną troską
-Zbysiek nic mnie nie jest. Mam dość lekarzy okey?!- pokazałam mu język i odwróciłam wzrok na drogę
-No juz dobra. Nic nie mówię. Tylko wiesz...
-Oj no wiem wiem. Nie zachowuj się jak mój ojciec ok?!
-Eyy, twój tata to spoko koleś. Noo!!

Odwiozłam Zbyszka i pojechałam na chwilę na miasto. Przespacerowałam się po galerii handlowej i parku po czym wróciłam do domu. Mama tata i młody już wrócili. W kuchni robił sie pyszny obiad a ja lekko zmęczona padłam na kanapę w salonie. Tata ogląda powtórkę meczu a Norbert słucha muzyki na słuchawkach. Resztę wieczoru spędziłam w towarzystwie rodziców. Kosa się nie odzywa chociaż dzwoniłam do niego 3 razy.  Martwię się o niego ale mu ufam dlatego przestałam zapychać mu skrzynkę.
Zasnęłam jakoś koło 22. Przed pójściem do łóżka dostałam od Kosy sms "wszystko w porządku skarbie". Ucieszyło mnie to że on o mnie pamięta ale oglądanie filmów tak mnie zmęczyło że szybciutko odpłynęłam. Obudził mnie codzienny płacz małego więc szybko wstałam zabrałam go do siebie i z nim leżałam jeszcze przez jakieś 30 minut.
Na śniadanie zjadłam miseczke musli i wypiłam szklankę soku. Dziś spędzam dzień z Kosą więc nastrój mam świetny. Wzięłam prysznic i wsmarowałam w ciało mój ulubiony balsam. Szybko ubrałam dopasowaną sukienkę na ramiączka w indiańskie wzory i balerinki. Włosy upięłam w koczka i nałożyłam lekki makijaż. O 12 pojawił się Grześ. Wsiedliśmy w moje auto, tak dałam mu prowadzić i ruszyliśmy w drogę.
Po dwóch godzinach drogi zmożył mnie sen. Nawet nie wiem kiedy zamknęłam oczy.
-Halo Nesskuś, jesteśmy na miejscu.- Grzesio obudził mnie pocałunkiem
-Oo gdzie jesteśmy?!- rozejrzałam się po wielkim parku i równie dużym domu stojącym obok mojego auta.
-To dom moich dziadków. Wspólny, rodzinny obiad. Wybacz że nic ci nie powiedziałem.- puścił mi oko
-Yy nic się nie stało. Trochę mnie to przeraża ale ok. Dla ciebie wszystko.!
-Grzesio! Wnusiu! Jesteście już. Tak się cieszę.- w drzwiach zobaczyłam uśmiechniętą starszą panią
-Cześć babciu! To jest Vanessa. Moja dziewczyna.- Kosok przyciągnął mnie do siebie
-Bardzo miło mi cię poznać kochanie. Jesteś taką śliczną młodą dziewczyną.
-Dziękuje. Mnie również bardzo miło.- uśmiechnęłam się lekko
-Wejdźcie. Czekamy już tylko na was.- wpuściła nas do salonu gdzie siedziało już 9 osób w tym rodzice Kosy.

Grzesiek przedstawił mnie wszystkim w tym jego siostrze, dwóm kuzynom, i jeszcze kilku osobom. Na początku byłam lekko mówiąc spięta ale okazało się że rodzina Grześka jest naprawdę spoko. Czas naprawdę zleciał sama nie wiem kiedy. Wydaje mi się że nawet jego mama powoli się do mnie przekonuje.
Po zjedzeniu obiadu wszyscy wyszliśmy na taras gdzie ja z Kosą usadowiliśmy się na wygodnym hamaku. Jego rodzina mnie zaakceptowala co jeszcze bardziej poprawiło mi humor.

-No Kosa kiedy się żenisz co?- zaczął jego kuzyn Dawid
-Oj narazie nie to nam w głowie. Poza tym nie potrzebny nam ślub. My tak jesteśmy szczęśliwi.- objął mnie mocno
-Ale wiesz całe życie będziesz kawalerem.? Nesska może chcieć więcej.?- puścił mi oko
-Ja chce iść na studia. To pierwszorzędna sprawa- uśmiechnęłam się szeroko
-Tak. Oo na jaki kierunek- Dawid, kiedyś będzie super policjantem, jest strasznie dociekliwy
-Dziennikarstwo. Chciałam iść na prawo ale nie wyszło.
-Powodzenia. Mam nadzieję że ci się uda. A no właśnie gdzie chcesz studiować?
-W Rzeszowie. Nie chcę nigdzie wyjeżdżać. Tu mam wszystko czego mi trzeba. Znajomych rodzinę no i Grześka.
-No i teraz też nas.!- podeszłą do nas babcia Grześka a ja na jej słowa się zarumieniłam

Reszta wieczoru minęła w bardzo przyjemnej i miłej atmosferze. Nie chciałam wyjeżdżać z domu dziadków Kosy, tam naprawdę czułam się świetnie. Oczywiście padła propozycja żebyśmy u nich zanocowali ale odmówiłam. Obiecałam że jeszcze za niedługo wpadniemy i się pożegnaliśmy. Grześ usiadł na miejscu kierowcy i w dosć szybkim tempie, (nie muszę powtarzać że moje auto to model sportowy) byliśmy prawie w domu. Droga zajęła nam jakieś 2 godziny bo o 21;00 godzinie raczej nie ma korków.

Kiedy tylko dotarłam do domu, od razu poszłam spac. To był męczący ale bardzo miły dzień. Poznałam jego rodzinę. Nie spodziewałam się tego ale jednak on traktuje mnie poważnie. Z uśmiechem na ustach ułożyłam się w łóżku i nie minęło może 5 minut kiedy zasnęłam.

Chcę otworzyć oczy ale nie mogę. Coś jest nie tak. Czuję się mocno skrępowana. Bolą mnie ramiona i kolana. Chcę się poruszyć ale nie mogę. Mam zawiązane oczy. Czuję mocny ból w podbrzuszu. Nie wiem co się dziej. Zaczynam krzyczeć:
-Halo! Pomocy!! Jest tu ktoś? Halo?
-Ćććć...nie krzycz. I tak nikt cię nie usłyszy.- powiedział do mnie znajomy głos
-Odwiąż mi oczy. Kim jesteś.?- syknęłam
-Już.! Ale przecież ty mnie znasz skarbie...- i oślepił mnie blask świecącego się światła
-Mateusz?! Cholera...Co ty robisz? Odwiąż mnie. Już!- krzyknęłam
-Ćććć... musisz być grzeczna. Nie szanujesz się i takie są tego efekty.
-Co proszę. Odwiąż mnie idioto!!- i poczułam na boliczku przeszywający mnie ból
-Nigdy mnie nie przezywaj.!! Twojego obecnego chłopaczka tez tak nazywasz.?
-Odwal się od Kosy. On jest inny. On mnie serio kocha. A teraz mnie wypuść.!- krzyknęłam
-Inny? Hahaaahaaa.. Nie żartuj sobie. On tez tu jest i widzi cię teraz.!- zaśmiał się szyderczo
-Coo? Co mu zrobiłeś.- nagle widzę cień który się zbliża... To Kosa
-Poznaj mojego kolegę.- Mateusz objął go mocno
-Kosa, pomóż mi no nie?! Zrób coś!!
-Eee... niee! Radź sobie sama. Mnie byłaś tylko potrzebna do dobrego seksu.! Trochę jak prostytutka tylko że za darmo.!- prychnął w moją stronę
-Co ty mówisz??. Jak mogłeś? Nienawidze cię.!- wykrzyczałam zduszając szloch

Otwieram oczy. Cholera. To tylko zły sen. Jednak popłakałam się przez sen. Co to było?? Siedze w szoku na łóżku i nie wierzę. Skąd ten sen. Czemu?? Patrzę na telefon i widzę sms od Kosy " Bardzo cię Kocham G.". Usmiecham się jak głupia do telefonu. Wstaję biorę Asseco, mojego ludzich rozmiarów misia od chłopaków i zasypiam przytulona do niego.
Dziś sobie pospałam. Nie usłyszałam płaczu Bartka?? Niemożliwe.! Wstałam ubrałam krótkie czarne szorty i i bluzkę z napisem New York i zeszłam do kuchni. Mama z tatą mają świetne nastroje. Okazało się że Bartuś po raz pierwszy przespał całą noc. Czyli się mi nie zdawało że go nie słyszałam. Dziś założyłam iż sama umyję swój samochód. Tak z nudów. Zjadłam śniadanie, siadłam chwilę na fejsie, i potem wzięłam się za sprzątanie mojej audiki. Zajęło mi to jakieś 3 godziny ale moje auto wygląda fenomenalnie. Jestem z siebie dumna.
Po skończeniu roboty poszłam pod prysznic i stwierdziłam że dziś oddaję się lenistwu. Wykąpana ułożyłam się wygodnie na hamaku na tarasie i z moja ulubioną książką" Nowe oblicze Greya" odpoczywam.
W międzyczasie wpadł Norbert i mama z tata gdzieś wybyli. Jest mi tak wygodnie że niczego więcej mi nie potrzeba. No może gdybym miała jeszcze talerz tych Zbyszkowych naleśników to mogłabym tak spędzić życie. Prawie zasypiam kiedy słyszę trzaskanie drzwi od samochodu. To Kosa i nie wygląda najlepiej:

-Cześć Kocie.! Co tu robisz?!- uśmiechnęłam się
-Czemu mi nie powiedziałaś.? Jak mogłas?
-Ale o czym.? Nie rozumiem??- zrobiłam oczy
-O tym że spałaś ze Zbyszkiem.!- krzyknął
-Coo?! Ja z nim nie spałam. O czym ty bredzisz.!?
-On twierdzi inaczej.! Mówił że spał bez majtek w twoim łóżku!!-dalej na mnie krzyczy
-My tylko spaliśmy na jednym łóżku. Do niczego nie doszło.! Opanuj się!!- też zaczęłam krzyczeć
-A więc się przyznajesz.? Jak mogłaś? Cholera, ja cię przedstawiłem rodzinie a ty...- w oczach ma łzy
-Grześ. Ja z nim nic, nigdy. Przysięgam. - sama prawie płaczę
-Jak mogłem się tak strasznie pomylić.?- odwrócił sie i ruszył w stronę auta
-Grzesiek?! Zaczekaj. Proszę cię.!- krzyczę zapłakana

Pojechał. Cholera. Czemu ten debil mu o tym powiedział. Po co to zrobił. Siedzę i zanosze się płaczem. Dzwonię do Grześka ale on nie odbiera. Wzięłam telefon i stwierdziłam że muszę rozmówić się z Bartmanem:

-Zbyszek.! Po cholerę mu to powiedziałeś? Po co ja się pytam.- krzyknęłam na dzień dobry
-Ale że co niby?- udaje głupka
-O tym że ze mną spałeś, i to bez majtek. Grzesiek się wkurzył. Po co ci to było coo?
-Przepraszam, nie wiedziałem że się tak wkurwi. Fakt prawie mnie pobił no ale...- zaczął
-Jesteś głupi. Rozwaliłeś mi związek z Kosą. Dzięki.- rozłączyłam sie

Mam ochotę siąść i płakać.Ogarnęła mnie totalna nerwica. Nie mogę nad sobą zapanować. Znalazłam na stole na tarasie fajki Norberta Zakosiłam mu jedną i mocno się zaciągnęłam. Zapomniałam że miałam zabieg na płucu i to się źle skończy. Jedyne czego chcę w tym momencie to spokój.. Szkoda tylko że moja próba z papierosem kończy sie palącym bólem w płucach i pluciem krwią....


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------



Wiem... Nie powinnam tak mieszać. Sory. Z drugiej strony coś dziać się musi a żeby nie było zbyt słodko i nudno to taki obrót sprawy jest dobry. Przepraszam, wiem że miałam dodać wcześniej ale totalna nie moc i załamanie nerwowe. Czytajcie i komentujcie. Zapraszam:)
Buśśka:***

2 komentarze:

  1. Ale namieszałaś, nie dobra ty..
    Trzymam kciuki za Grześka i Neskę, liczę że wszystko się wyjaśni!
    buźka ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Po co Zbyszek się odezwał?! A może on chciał żeby Kosa zostawił Nesskę?!
    Tylko że ona z tym papierosem też nie robi mądrze!!!
    Kosy mi szkoda musi czuć się strasznie;// Pozdrawiam :***

    OdpowiedzUsuń