No więc w pudełku było mnóstwo pociętych kawałków kolorowej bibuły. Kiedy otworzyłam wieko zaniemówiłam. Zaczęłam grzebać w środku czy nie ma tam czegoś oprócz papierków. I znalazłam kolejne pudełko tylko dużo mniejsze a do niego przyczepiony liścik. Oderwałam go żeby zczaić kto mi to wysłał. Na karteczce widniał napis " Wesołych świąt Nesska. I dzięki za wczoraj G.". Uśmiechnęłam się sama do sienie na myśl że to Grześ mi to wysłał. W pośpiechu otworzyłam to małe pudełeczko a w nim nasze wspólne zdjęcie zrobione wczoraj oprawione w ramkę. To słodkie- pomyślałam. Od razu pobiegłam do siebie i postawiłam je obok mojej lampki nocnej na szafeczce obok łóżka. Szkoda tylko że ja mu nic nie kupiłam. Nadrobię kiedy się spotkamy to coś mu dam. Zeszłam spowrotem do salonu złapałam kawałek mojego ulubionego kakaowego sernika i pobiegłam na górę ogarnąć się przed przyjazdem dziadków i reszty rodziny. Dziś wszyscy mają się dowiedzieć o naszym nowym dziecku. Pobiegłam do siebie i wyjęłam czarne rurki białą bokserkę( nówkę nie śmiganą) i na to mój beżowy żakiet. Do tego moje lakierkowane szpilki na platformie. Lekko sfalowałam włosy założyłam biały zegarek na rękę i poszłam się malować. Nałożyłam lekką warstwę podkładu, do tego liner i tusz do rzęs. Na usta oczywiście truskawkowa pomadka. Na szyi nosiłam już nowy łańcuszek od mamy i kolczyki które kupiłam sobie sama. Gdy zeszłam na parter mama i ciocia nakrywały do stołu. Pomogłam im ze sztućcami i kieliszkami do wina i gdy dopracowywałam detale, no ja tak mam że musi być perfekcyjnie okazało się że goście już są. Norbi ich wpuścił i po chwili wszyscy siedzieli już przy stole oczekując na obiad. Atmosfera była miła mimo że nie miałam nikogo oprócz brata i kuzynów do rozmowy.
-Skarbie, coś blado wyglądasz- babcia zwróciła mamie uwagę.
-A no bo, mam taki zły okres narazie. To minie- uśmiechnęła się delikatnie i spojrzała na tatę.
-Mamo daj im spokój. Porozmawiajmy- tata chciał ją odciągnąć od naszego tematu
-Oj synku masz taką szczęśliwą rodzinę. Mam tylko was. Gdyby nie ten twój brat..ehh same z nim problemy. Z Klementyną są w separacji. Rozwód będzie.- zaczęła wymachiwać łyżką naokoło.
-Mamuś, bo widzisz Irena jest w ciąży. Bedziemy mieli trzecie dziecko.- tata się zdenerwował i chlapnął bez większego wstępu.
-Coo?? Naprawdę. Dzieci to wspaniale. Syneczku taka jestem szczęśliwa.- Mój nowy kochany wnuczuś- babcia podbiegła do mamy i głaskała ją po brzuchu, a wszyscy gratulowali nam nowego członka rodziny.
Po 5 minutach każdy wrócił na swoje miejsce i ponownie zaczęliśmy konsumować obiad. Babcia przeżywała tą nowinę i bez zachamowań opowiada że nigdy nie cieszyła się z wnuka tak jak z tego nowego na co my z Norbertem jednym głosem wstaliśmy od stołu i powiedzieliśmy:
- My już dziękujemy, Wystarczająco się najedliśmy...I nasłuchaliśmy.!
-Oj dzieciaczki moje to nie tak!!- Babcia chciała ratować sytuację ale my byliśmy już w drodze na górę.
-Słuchaj Norbert chodź jedźmy gdzieś. Nie wiem na przykład na ten koncert świąteczny. Ona zaraz będzie za nami chodziła i nas przepraszała. A ja mam dosyć serdecznie tej sielanki.- zwróciłam się do brata
-Ok. Też mam tego dosyć przebież się i wychodzimy.- rozeszliśmy się do pokoi a po 3 minutachja byłam gotowa- Brązowe kozaki na obcasie z dość wysoką platformą, czarny płaszczyk i brązowy komin i rękawiczki. Razem z Norbertem zeszliśmy na parter a babcia od razu na nas napadła:
-Dzieci moje, ja nie chciałam tak tego ująć. To nie jest prawdą- chodziła za nami kiedy ja zabierałam klucze a Norbert dokumenty. Bo on miał kierować moim autem.
-My wiemy o co ci chodziło. My wychodzimy a wy cieszcie się NOWYM POTOMKIEM!!- Trzasnęłam drzwiami wejściowymi i szliśmy we dwoje do mojego auteczka a za nami wybiegli rodzice.
-Dzieci, nie obrażajcie się, to trudna sytuacja.!- mama nas zatrzymała
-Trudna. Ja tego nie wytrzymam. Idzcie do babci dajcie się jej nacieszyć twoim brzuchem. Po co mamy tego wysłuchiwać coo??! Bo widzisz to nie jest miłe. Już teraz jesteśmy przez nią pomijani. Przez cały dzień nawet na nas nie spojrzała, a widzi nas raz do roku a gdy dowiedziała się o ciąży mało co stołu nie rozwaliła biegnąc do ciebie. My się przestajemy liczyć już teraz a co będzie potem. Idź bo zmarzniesz i nie daj Boże stracisz to cudowne dziecko a babka nas znienawidzi że pozbawiliśmy ją upragnionego wnuka- na co trzasnęłam drzwiami od auta i ruszyliśmy z podjazdu.
Z Norbertem krążyliśmy po Rzeszowie kompletnie bez celu. Mama dzwoniła jeszcze jakieś 6 razy po czym odpuściła. Nie chcieliśmy wracać do domu, to napewno ale też nie było gdzie się podziać. Wpadłam na mysl i pojechaliśmy do mojego mieszkania. Kupiliśmy chipsy, popcorn i jeszcze jakieś tam słodycze i oglądaliśmy tv. Norbi odkręcił kaloryfery i szybciutko zrobiło się ciepło. Po 30 minutach oglądania z zaciekawieniem zadzwonił Grzesiek.
-Cześć Kosa.! Wesołych Świąt.- powiedziałam bez entuzjazmu.
-Co się stało. Czemu masz taki głos.?- spytał
-Nie ważne. Dziękuję za prezent. Ty też dostaniesz przy najbliższym spotkaniu.- Poprawiłam swój głos
-EE... tam nie potrzeba mi. Lepiej powiedz co robisz. Robimy imprezę wpadniesz.?!- był pełen entuzjazmu.
-Wiesz siedzę z bratem w moim mieszkaniu i oglądamy telewizję. A kto na owej imprezie będzie.?- rozważałam wybranie się na nią.
-Yyy no Ja Michał, Zibi, Igła z żonką,i Kurek z panienka. Poza tym jeszcze kilku siatkarzy. Przyjedziesz to poznasz. Wbijaj śmiało. I weź ze sobą brata.- Kosa zaczął nawijać
-Ok co mamy wziąć ze sobą?!-spytałam.
-Nic wszystko jest. Wbijajcie do mieszkania Zibiego i Michała. I nie ma żadnego ale.- rozłączył się a my zaczęliśmy się zbierać.
Po drodze wstąpiliśmy jeszcze na stację benzynową i kupiliśmy 2 buteleczki 0,7 i wtedy pojechaliśmy na tą imprezę. Pojechaliśmy taksówką bo oboje chcieliśmy się coś napić. Po 20 minutach rozbierałam się z płaszcza i witałam z Iwoną. Norbert zapoznawał się z siatkarzami. Około 22;00 byłam już lekko wstawiona. Większość czasu spędzałam z Grzesiem. Z chwili na chwilę podobał mi się coraz bardziej. Impreza się kręciła a Norbert szybko się zaklimatyzował. Jakoś koło 24 lekko otrzeźwiałam. Siedziałam na blacie kuchennym z Iwoną i tak sobie plotkowałyśmy i gadałyśmy o życiu.
-Mówię ci nienawidzę tego bachora. Jak oni mogli?!- gadałyśmy o moim nowym "braciszku"
-No wiesz mówisz że to była wpadka- Iwona próbowała mnie pocieszyć
-Nie obchodzi mnie to, teraz to kompletnie nas oleją. Chociaż w sumie może to i lepiej.- uśmiechnęłam się do niej
-Nie przesadzaj. Kochają was. Wy też jesteście ich dziećmi.
-Tak, tylko na papierze. Nienawidzę ich!- łyknęłam wina z kieliszka
-Kogo nienawidzisz?- do kuchni wpadł Grzesiek.
-Moich starszych. Dobrze że mam Norberta i was bo bym nie wytrzymała- pocałowałam go w policzek i wyszłam z kuchni.
Do domu wróciliśmy jakoś koło 3 w nocy. Nie byliśmy bardzo pijani ale humory nam się poprawiły. W domu wszyscy spali. Zdjęliśmy buty i po cichutku każde poszło spać do siebie. Rano obudził mnie potworny ból brzucha i głowy. Wstałam z łóżka i momentalnie zachciało mi się żygać.W ubikacji przesiedziałam jakieś 20 minut. Przy okazji się wykąpałam i ogarnęłam. Ból nie ustawał więc poszłam do kuchni po krople na rzołądek. Jak na złość spotkałam tam babcię i mamę pijące herbatę. Starałam się nie odzywać ale nie obyło się bez kazania:
-Gdzie wyście wczoraj tyle byli. Martwiliśmy się. Nie wolno wam tak martwić mamy. To nie fair.!- babcia zaczęła.
-Taak?! A fair jest olewać nas. Dla nas to też nie jest fajne ani łatwe. Czy nas ktoś pytał czy chcemy mieć rodzeństwo. No chyba nie. A ty bnnie masz prawa mnie pouczać. Nagle mnie zauważyłaś. Bo myślałam że masz jednego wnuka. Tego jeszcze nienarodzonego. Tyle mam do powiedzenia w tym temacie.- łyknęłam kilka kropli i poszłam się położyć.
Norbert wpadł do mojego pokoju i położył się obok mnie.
-Tobie też urządzili kazanie?!-spytał
-Próbowali, ale ja się nie dałam.!- usmiechnęłam się do brata
-Niech te święta się skończą. Mam dosyć tej sytuacji.- Norbert spojrzał na mnie i usłyszelismy pukanie do drzwi i ruch klami a za nimi babcię.
-Nie powiedziałam proszę!- syknęłam
-Wiem. Wybacz że tak wchodzę ale to musimy porozmawiać. To nie jest tak że was dzieci kochane nie kocham. Ja was uwielbiam tylko że wy jesteście już dorośli.- zaczęła monolog
-Nie chcę tego słuchać- przerwałam jej
-Ja też nie-Norbert dodał za mną.
-Ale dzieci...- chciała mówić ale ją wyprosiłam
Z Norbertem spędziliśmy prawie cały dzień. Leżelismy razem jakoś do 12;30, potem poszlismy do niego grać na konsoli. Jakoś koło 14 spacer przez 3 godziny łącznie z łyżwami i obiad na mieście. Gdy wróciliśmy dziadków juz nie było. Ciotka i kuzyni właśnie wychodzili. Zdążyliśmy się pożegnać i każde z nas weszło do domu. Rozebralismy się chwycilismy po kawałku makowca i pobieglismy do salonu oglądać telewizję.
-Dziadkom było przykro że się z nimi nie pożegnaliście!- tata wpadł za nami i usiadł obok nas
-I co w związku z tym. Nam wczoraj było bardziej przykro.!- spojrzałam na ojca z kamienną mina
-Wiem babcia przesadziła ale ona już taka jest...- tata chciał ją tłumaczyć.
-Jaka... Z resztą nie obchodzi mnie to!- wstałam i poszłam do siebie.
Wykąpałam się szybko i położyłam się spać. Długo leżałam kręcąc się z boku na bok kiedy o 22;22 zadzwonił Kosa.
-Jołl Piękna.Jak minął dzień?!- spytał
-Cześć przystojniaku. Beznadziejnie. Może spotkamy się jutro. Dostaniesz swój prezent.- zaczęłam rozmowę
-Pewnie, ale nie idę dla prezentu tylko dla spotkania z tobą- i zamilkł
- Ok głowa nie boli po wczoraj?! Dałeś czadu...- teraz to ja spytałam
-Eee nawet nie. W sumie jest ok. To co do jutra taak?!
-Tak do jutra. Papa- rozłączyłam się i nie wiem czemu ale jego głos zabrzmiał jak kołysanka bo po 3 minutach już spałam.
Następnego ranka obudziłam się jakaś szczęśliwa. Wszystko wydawało mi się fajne. Ubrałam się umalowałam i popędziłam do sklepu po prezent dla Grzegorza. W galerii szybko wybrałam dla niego śliczne bokserki w czerwone serduszka, perfumę i t-shirt. Wszystko zapakowałam w ozdobna torebkę i o 12;30 spotkałam Kosę w naszej kafejce. Ucieszył mnie jego widok. Usiedliśmy a on rozpakował prezent. Spytał mnie na jaką okazję ma ubrać te bokserki, moja odpowiedź go zdziwiła bo odpowiedziałam mu że na naszą noc poślubną. Oboje wpadliśmy w atak śmiechu ale Grzesiek mnie kręcił i to coraz bardziej. O 15;00 się rozeszliśmy bo musiał gnać na trening a ja jechałam do mojego mieszkania. Teraz byłam pewna że chcę odejść z domu. Zaczęłam mysleć już nad samodzielnością itp.
Ten dzień był bardzo, bardzooo długi. Mamie i tacie przeszła złość na nas o kłótnię z babcią i w domu znowu daje się żyć. Co mnie niesamowicie ucieszyło Dżasta dziś wróciła do domu. I kiedy tylko się odezwała pobiegłam do niej zdać jej relację z ostatnich dni. Gadałyśmy długo... Zostałam u niej na noc i mogłyśmy plotkować do bólu. Około 10;00 kiedy wygłupiałysmy się u niej jedząc płatki na mleku zadzwonił do mnie tata, ale tego co mi powiedział w życiu bym się nie spodziewała.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 8 jaki jest każdy widzi. Sorki za treść ale tylko na tyle dziś mnie stać. Komputer totalnie odmawia posłuszeństwa co lekko przeszkadza w pisaniu;// NArazie to tyle. Zapraszam do czytania i komentowania:) Kolejny za jakieś 3 dni<może>. Pozdrawiam gorącoo.... Buśśka:********
czwartek, 29 sierpnia 2013
wtorek, 27 sierpnia 2013
Rozdział 7.
-Hej, wszystko ok?- do łazienki wszedł Michał.
-Tak w porządku. Nic mi nie jest. Po prostu trochę się rozkleiłam. Ale tak czy inaczej musimy pogadać.- wstałam z krawędzi wanny i podeszłam do Kubiaka.
-Dobra to chodźmy do mojego pokoju.- wziął mnie za rękę ale od razu mu się wyrwałam
Weszliśmy do małego pomieszczenia które było urządzone typowo w męskim stylu. Dodatkowo było wyjątkowo pedanckie, co mnie zdziwiło.
-Mów, co cię dręczy?!- zaczął Michał
-Bo widzisz jaa, bardzo cię lubię ale dopiero co rozstałam się z Mateuszem i nie jestem gotowa na to żeby mieć nowego chłopaka.- tłumaczyłam Michałowi
-Rozumiem, czyli chcesz żebyśmy byli tylko znajomymi?.- spytał
-Przyjaciółmi ok.? Nie wykluczam że może kiedyś zostaniemy parą, ale to nie teraz.! Jesteś serio wspaniały i bardzo cię lubię ale nie śpieszmy się coo?- spytałam niepewnie
-Jasne, wszystko rozumiem.Nie będę naciskał. Bądźmy przyjaciółmi.- przytulił mnie mocno i wyszliśmy do salonu.
Zbyszek siedział nieruchomo przed ich wielką plazmą i oglądał ich ostatni mecz. Po tym jak weszliśmy do pokoju od razu zmienił kanał.
-Hej Zbyszek bo widzisz my nie jesteśmy parą tylko przyjaciółmi. Głupio wyszło ale taka jest prawda.- Michał usiadł koło niego i objął mnie ramieniem
-Coo?? ale kombinujecie. Po co to wszystko?!~- Zbyszek sie oburzył.
-Nie przejmuj się szybko nadążysz, i nie miej do niej żalu. To nie jej wina.- obaj spojrzeli na mnie
-W takim razie sory za to co ci ostatnio..- zaczął mnie przepraszać
-Zbyszek, to już nie ważne. Nie mam żalu.- uśmiechnęłam się delikatnie i wróciliśmy do oglądania filmu.
Po 10 minutach oglądania do drzwi zadzwonił dzwonek i bez czekania aż ktoś otworzy do mieszkania wparowali Kosa i Ignaczak. Kosa w ręku trzymał 3 pizze a Igła wbiegł od razu do salonu i witał wszystkich.
-Nesska.!- no hej pięknoto. Co u ciebie??- Kosa usiadł obok mnie i zaczął mnie bajerować.
-No Kosa.. ty brzydoto chyba dobrze a u ciebie.!- odpowiedziałam i zaczęłam się śmiać a za mną Michał i Igła.
-Co oglądacie.?- Igła bardzo lubi filmy i co wejdzie coś nowego to musi obejrzeć koniecznie.
-Nic ciekawego. A co byś chciał obejrzeć.?- Zbyszek zaczął skakać po kanałach.
-Tyyy, patrz Harry Potter i Książę Półkrwi, obejrzmy to coo??- Podrajaranie Kosy było zadziwiające
-No dobra niech będzie. Tylko jak wyskoczy ten kolo bez nosa to ja spadam na chatę!!- Igła zaczął się brechtać.
W śmiechu i poruszeniu filmem tak zleciał nam czas do około 24;00. Kiedy zczaiłam że pora wracać chłopaki dojadali ostatnie kawałki pizzy.
-Co wy o tej porze jjecie?!- zdziwiłam się.
-No a ty nie.? Przecież to najlepsza pora?!- Kosa spojrzał na mnie co mnie rozbawiło miał ubrudzoną twarz w sosie czosnkowym.
-Nie no niby nie ale chociaż jedzcie kulturalnie coo??- podałam Kosokowi chusteczkę.
-No no mógłbyś nam nie obrzydzać jedzenia.- Zbyszek i Ignaczak stwierdzili jednomyślnie.
-No ok chłopaki to smacznego, ja wracam do domu. Do usłyszenia, jeszcze się usłyszymy. Pewnie jakoś w wigilię.- ubierałam kurtkę, szlik, i rękawiczki
-No ejj, a czym ty wrócisz coo?!- Kosa połknął duży kawał pizzy
-No Mks-em za jakieś 6 minut mam pod samo osiedle.- poprawiałam włosy a ten zaczął sie ubierać.
-Ja cię odwiozę, nie bedziesz się szwędała po nocach ok.?- dopinał kurtkę
-Nie trzeba, dam jakoś radę wrócić.- nawet nie wiem kiedy ten złapał mnie za rękę i wyszliśmy razem.
Grzesiek jechał powoli bo było bardzo ślisko i ja go o to prosiłam. Jechalismy co prawda jakieś 15 minut dłużej ale rozmowa nam się kleiła.
-Ty wiesz, fajnie że spotkałem cię wtedy na tym parkingu.- Kosa pierwszy raz był serio poważny
-Tak mi też to wyszło na dobre. Bardzo się cieszę że was poznałam.- uśmiechnęłam się do niego delikatnie.
-No aaa właśnie słuchaj jutro z chłopakami jedziemy szukać garniturów na galę z okazji świąt. Pojedź z nami przyda nam się damskie oko coo?? Przynajmniej mi. Prrrroszę!!- Kosa zrobił te swoje oczy i nie mogłam mu odmówić
-No dobra o której.??- spytałam
-Jakoś koło 12 przyjadę po ciebie. Pasuje?!-
-Nooo dobra pasuje.- I w tym momencie zatrzymał się pod moim domem.
-No to jesteśmy. Dowiozłem cię w całości do domu.- spojrzał na mnie
-Tak, dzięki wielkie za podwiezienie. To do jutra. Paa- po czym pocałowałam Grzesia w policzek i wysiadłam z auta.
Pół godziny później leżałam na łóżku i myślałam o Grześku i reszcie siatkarzy. No bo serio mam szczęście że ich spotkałam. Kiedy całowałam Grześka w policzek poczułam jego delikatne i zarazem męskie perfumy i ten zapach czułam jeszcze przez jakieś 2 godziny. I myśląc o nim jakoś nawet nie wiem kiedy usnęłam. Obudziło mnie hałasowanie w salonie. Spojrzałam na zegarek w telefonie i była jakoś 8;45. Zeszłam na parteri w salonie zobaczyłam rodziców z jakimiś wielkimi pudłami.
-Co wy robicie?!- weszłam niepewnie w strefę salonu
-O słonko nie śpisz już. Zobacz to twoje pierwsze śpiszki. Ooo a w tych bucikach zrobiłaś pierwsze kroki w stronę taty..-mama się rozczuliła
-Cooo.. po co to wyciągacie. A no tak nowe dziecko fajnie.- poszłam do kuchni po kawę.
-Kochanie wiem że to trudne ale damy radę. To dziecko nie stanowi problemu z czasem dla ciebie. Bedziemy go mieli obiecujemy.- tata przyszedł i zaczął nawijać jak to bardzo mnie kochają
-Dla mnie to nie jest ważne ok. Ccieliście dziecko. Ok wasza sprawa. Ja go niańczyć nie będę. Piszę maturę i zdaję na studia. Muszę się uczyć ok.- wypiłam łyk gorącej kawy.
-No właśnie wybrałaś już kierunek studiów.?- tata się zaciekawił rozmową ze mną ,NIEMOŻLIWE.
-Tak, chcę studiować Konserwację i restaurację zabytków i dzieł sztuki.- znowu napiłam się kawy
-Coo?? Co to za kierunek. Dziecko wybierz coś co w przyszłości zapewni ci dostanie życie. Medycynę albo prawo. Proszę cię..- tata zrobił oczy
-No żartowałam no. Wybrałam dziennikarstwo. Zdecydowałam że chcę być dziennikarką a kiedyś może i mieć własną gazetę. - uśmiechnęłam się do taty.
-No to to ja rozumiem. Nie tego dla ciebie chciałem ale to już coś. wyszłam z kuchni i poszłam się szykować do galerii.
Punkt 12;00 pod domem zjawił się Kosa a w środku z nim jeszcze Zbyszek, Michał i Igła. Wszyscy pojechaliśmy do galerii handlowej a oni byli baardzo oporni jeśli chodzi o garnitury. Zbyszek szalała za nowymi dresami a Kosa za butami. Cudem udało mi się zaciągnąć ich do sklepu. Po 20 minutach wszyscy trzej przymierzali każdy swój model.
-Michał a jak w tym?!- z zza kotary wszedł Kosa!
-Nie wiem Nesski pytaj.- usłyszałam w jego kabinie
-Dobra ok. I co sądzisz może być.?- spytał mnie niepewnie
-Tak, to tego szukamy. W tym modelu jest ci super.-uśmiechnęłam się szeroko
-Tak sądzisz, od pół godziny wybieram nie mogę się zdecydować.- skrzywił brew
-Tak, wierz mi ja się znam. Do tego biała koszula i..a jaki kolor sukienki ma twoja partnerka?!
-Yyy przezroczysty.!- krzyknął i poszedł patrzeć na siebie w lustrze
-Coo??- spojrzałam na niego z dziwną miną.
-No co tak patrzysz idę sam.- zaśmiał się głośno
-Aaa no to w takim razie weź czarny.- podałam mu cienki pasek materiału.
-Kosa co się śmiejesz?!- zza kotary wybiegł Ignaczak.-Nesska?! I jak może tak być- stał w jasnym garniturze i totalnie mu było nie do twarzy
-Niee, to nie ten. Masz przymierz ten powinien być ok?!- uśmiechnęłam się do siatkarza
-Dzięki, ty wiesz powinnaś na tym zarabiać.- puścił mi oko i zniknął za kotarą
-Chłopaki ja muszę do wc, wrócę za chwilę.- chciałam wyjść kiedy..
-Zaczekaj, powiedz przynajmniej czy mogę tak iść na ta galę?!- Zbyszek obrócił się i spojrzał na mnie.
-Jest...idealnie.-usmiechnęłam się delikatnie a Zibi ucieszony że już nie musi przymierzać wbiegł rozebrać się ze stroju galowego.
Po kolejnych 20 minutach chłopaki mieli już wszystko i mogliśmy wracać do domu. Szczerze zmęczyło mnie to bieganie za krawatami dla chłopaków. Kosa poodwoził chłopaków i na końcu odwióżł mnie. Zatrzymał się pod furtką jak zwykle i miałam już wysiadać kiedy ten złapał mnie za rękę:
-Vanessa, słuchaj mam do ciebie interes znaczy prośbę.- znowu był bardzo poważny
-Co się stało?!- wyglądał powaznie to się wystraszyłam
-Jaa, chciałem spytać czy ty nie... poszłabyś ze mną na tą galę?!- spojrzał na mnie z miną zbitego psa
-Jak to? Jako para?- oniemiałam z wrażenia
-Niee, jako przyjaciele. Bo tylko ja nie mam dziewczyny.- spuścił głowę, chyb chciał mnie podpuścić
-A Michał Kubiak?- spytałam- On też nie ma panny.!
-Zaprosił kuzynkę żeby mu głupio nie było. To co pójdziesz ze mną. Proszę?!- patrzył na mnie tymi wielgachnymi oczami.
-Yyyy... dobra. Co mi szkodzi. Chętnie.- uśmiechnęłam się a on odwzajemnił uśmiech
-Dzięki Nesskuś. Kochana jesteś.- pocałował mnie w policzek
-Powiedz mi jeszcze kiedy jest ta gala. Musze kupić sukienkę.!- spytałam
-23 grudnia o 20;00 po ciebie przyjadę. Wielkie dzięki. Paa- po czym odjechał a ja w dobrym nastroju weszłam do domu.
Następny tydzień minął bardzo szybko i w mgnieniu oka z 13 grudnia zrobił się 23. Taak dzisiaj ta gala siatkarzy. Rano pojechałam do kosmetyczki na manicure i pedicure, maseczkę z alg i. Kiedy wróciłam była jakoś 2 po południu i wskoczyłam do wanny. Wydepilowałam nogi i posmarowałam całe ciało balsamem. Owinięta w puchowy ręcznik zaczęłam pracować nad fryzurą. Skończyło się na tym że wystapię uczesana na bok z lekko pokręconymi włosami. Zaraz potem dłuższa chwila na makijaż. Z przygotowaniami zeszło jakoś długo bo nawet nie wiem kiedy okazało się że już 19;45. Ubrałam specjalnie kupioną czarną długą do ziemi sukienkę i srebrne kolczyki, naszyjnik i bransoletkę. Na to płaszcz i do ręki kopertówka. Kosa punktualnie stawił się punkt 20;00. Dojechaliśmy na miejsce jakoś 20 minut później.Na imprezie nie było jeszcze Zbyszka i Michała. Zasiedliśmy do stołu z Ignaczakami. Żona Krzyśka jest naprawdę bardzo fajna mimo że jestem od niej młodsza traktuje mnie jak równą sobie. Miło się nam rozmawiało a z Krzyśkiem po prostu świetnie się żartuje i śmieje. Po 20 minutach na salę weszli Zbyszek... z jakąś obcą panienką i Michał z podobno kuzynką.
-No cześć ekipa- Zbyszek podał rękę Krzyśkowi i Grześkowi a za nim zrobił to Michał.
-Zbyszek co ty. Gdzie jest...- Kosa już miał pytać o Paulinę ale go szturchnęłam
-To jest Martyna. Martynko to jest Krzysiek, Kosa, Vanessa i żona Kosy Iwona. -Zbyszek przedstawiał nas swojej nowej towarzysce imprezy
-Vanessa, kto cię tak nazwał?- Martyna spojrzała na mnie kpiącym wzrokiem
-No wiesz tak myślę że rodzice, a ty Martynko kto cię tak wypchał botoksem coo??- pokazałam na usta i policzki mojej nowej znajomej na co Krzysiek prawie wypluł pącz.
-Ojj, no wiesz idę do ubikacji. Przepraszam na chwilę- kiedy tylko odeszła wszyscy oprócz Zbyszka wybuchli żmiechem.
-Sory Zbysiu lubię cię bardzo ale to że ją lubię udawać nie będę.- Wysłałam buziaka koledze i śmiałam się dalej.
Impreza była przednia. Krzysiek, Iwona Kosa i ja bawiliśmy się wspaniale. Tańce, alkohol i smiechy z nabotoksowanej z każdej strony do bólu koleżanki Zibiego dopełniały naszej uciesze. Była z niej laska ale ta tapeta i botoks....fuuuuuj!!!!! Martyna i Zbyszek chyba nie bawili się zbyt dobrze bo zmyli się jakoś koło 24, godzinę po nich wyszedł Michał z tą swoją kuzynką a my bawiliśmy się do około 2 w nocy. Kiedy wróciłam do domu i zdjęłam szpilki czułam jak moje stopy odzyskują czucie. Wzięłam błyskawiczny prysznic i szybciutko usnęłam. Obudziłam się około 10;30 z okropnym bólem głowy i stóp.
Dziś wigilia. Kiedy zeszłam do salonu od razu rzuciła mi się w oczy ogromna i zielona choinka. Zapach świerka i świeżo pieczonych pierniczków roznosił się po całym domu. Po 30 minutach picia kawy i doprowadzania swojego wyglądu do ładu z Norbertem zaczęliśmy ubierać choinkę. Co roku robimy to razem. Wygłupiamy się, ganiamy po salonie jak małe dzieci. Do dziecinne ale takie nasze. Po skończeniu zawieszania bombek łańcuchów anielskich włosów itp. pomogłam mamie przy kolacji. Poszłam na górę się wykąpać i umalować, uczesać. Gdy zeszłam na dół ubrana w niebieską dopasowaną sukienkę i moje ulubione czarne balerinki w drzwiach wejściowych zobaczyłam moją ukochaną ciotkę Elę, wujka Roberta i ich synów Filipa i Jakuba. Ucieszył mnie ich widok.
Po wspólnie zjedzonej kolacji, łamaniu się opłatkiem i kaleczeniu wszystkich możliwych kolęd, każdy odebrał swoje prezenty. Od mamy dostałam srebrny naszyjnik z wisiorkiem" Vanessa", od Norberta perfumę która była wyjątkowo trafiona w mój gust a od ciotki i wujka dostałam tableta. Byłam bardzo zadowolona z prezentów jak chyba każdy. Po chwili odpoczynku zadzwoniłam do siatkarzy z życzeniami. Z każdym chwilę pogadałam, z Iwoną też zamieniłam słówko...no dobra może więcej niż słówko ale było miło. O 24 całą rodziną byliśmy na pasterce. Nie powiem trochę zmarzłam ale dało się wytrzymać.Gdy wróciliśmy do domu jakoś po 3 godzinach bo po pasterce wracaliśmy wolnym spacerkiem od razu padłam na łóżko i zasnęłam. Mój sen był dość dziwny. Śniło mi się że brałam ślub tylko nie znałam pana młodego. Do tego miałam obrzydliwą suknię ślubną. Obudziłam się około 9;00. Zeszłam na parter gdzie starsi pili kawę a chłopaki wcinali kanapki z nutellą (oni nic innego nie jedzą nawet w święta). Przywitałam się z wszystkimi i nalałam sobie gorącej kawy prosto z ekspresu i usłyszałam dzwonek do furtki. Podeszłam do kamery i zobaczyłam.. kuriera z dziwnym i dość dużym pakunkiem. Wpuściłam kolesia i gdy otworzyłam okazało się że paczka jest dla mnie. Pokwitowałam odbiór i zabrałam pudło do domu.
Zabrałam je do salonu i zabrałam się za otwieranie. Po rozdarciu papieru na prezenty i kokardy otworzyłam a w środku.......
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No to tyle na dziś....:) Następny rozdział za 2 no może 3 dni. Miłego oczekiwania i pozdrowienia dla wszystkich czytelników:*** Buśśka:)
-Tak w porządku. Nic mi nie jest. Po prostu trochę się rozkleiłam. Ale tak czy inaczej musimy pogadać.- wstałam z krawędzi wanny i podeszłam do Kubiaka.
-Dobra to chodźmy do mojego pokoju.- wziął mnie za rękę ale od razu mu się wyrwałam
Weszliśmy do małego pomieszczenia które było urządzone typowo w męskim stylu. Dodatkowo było wyjątkowo pedanckie, co mnie zdziwiło.
-Mów, co cię dręczy?!- zaczął Michał
-Bo widzisz jaa, bardzo cię lubię ale dopiero co rozstałam się z Mateuszem i nie jestem gotowa na to żeby mieć nowego chłopaka.- tłumaczyłam Michałowi
-Rozumiem, czyli chcesz żebyśmy byli tylko znajomymi?.- spytał
-Przyjaciółmi ok.? Nie wykluczam że może kiedyś zostaniemy parą, ale to nie teraz.! Jesteś serio wspaniały i bardzo cię lubię ale nie śpieszmy się coo?- spytałam niepewnie
-Jasne, wszystko rozumiem.Nie będę naciskał. Bądźmy przyjaciółmi.- przytulił mnie mocno i wyszliśmy do salonu.
Zbyszek siedział nieruchomo przed ich wielką plazmą i oglądał ich ostatni mecz. Po tym jak weszliśmy do pokoju od razu zmienił kanał.
-Hej Zbyszek bo widzisz my nie jesteśmy parą tylko przyjaciółmi. Głupio wyszło ale taka jest prawda.- Michał usiadł koło niego i objął mnie ramieniem
-Coo?? ale kombinujecie. Po co to wszystko?!~- Zbyszek sie oburzył.
-Nie przejmuj się szybko nadążysz, i nie miej do niej żalu. To nie jej wina.- obaj spojrzeli na mnie
-W takim razie sory za to co ci ostatnio..- zaczął mnie przepraszać
-Zbyszek, to już nie ważne. Nie mam żalu.- uśmiechnęłam się delikatnie i wróciliśmy do oglądania filmu.
Po 10 minutach oglądania do drzwi zadzwonił dzwonek i bez czekania aż ktoś otworzy do mieszkania wparowali Kosa i Ignaczak. Kosa w ręku trzymał 3 pizze a Igła wbiegł od razu do salonu i witał wszystkich.
-Nesska.!- no hej pięknoto. Co u ciebie??- Kosa usiadł obok mnie i zaczął mnie bajerować.
-No Kosa.. ty brzydoto chyba dobrze a u ciebie.!- odpowiedziałam i zaczęłam się śmiać a za mną Michał i Igła.
-Co oglądacie.?- Igła bardzo lubi filmy i co wejdzie coś nowego to musi obejrzeć koniecznie.
-Nic ciekawego. A co byś chciał obejrzeć.?- Zbyszek zaczął skakać po kanałach.
-Tyyy, patrz Harry Potter i Książę Półkrwi, obejrzmy to coo??- Podrajaranie Kosy było zadziwiające
-No dobra niech będzie. Tylko jak wyskoczy ten kolo bez nosa to ja spadam na chatę!!- Igła zaczął się brechtać.
W śmiechu i poruszeniu filmem tak zleciał nam czas do około 24;00. Kiedy zczaiłam że pora wracać chłopaki dojadali ostatnie kawałki pizzy.
-Co wy o tej porze jjecie?!- zdziwiłam się.
-No a ty nie.? Przecież to najlepsza pora?!- Kosa spojrzał na mnie co mnie rozbawiło miał ubrudzoną twarz w sosie czosnkowym.
-Nie no niby nie ale chociaż jedzcie kulturalnie coo??- podałam Kosokowi chusteczkę.
-No no mógłbyś nam nie obrzydzać jedzenia.- Zbyszek i Ignaczak stwierdzili jednomyślnie.
-No ok chłopaki to smacznego, ja wracam do domu. Do usłyszenia, jeszcze się usłyszymy. Pewnie jakoś w wigilię.- ubierałam kurtkę, szlik, i rękawiczki
-No ejj, a czym ty wrócisz coo?!- Kosa połknął duży kawał pizzy
-No Mks-em za jakieś 6 minut mam pod samo osiedle.- poprawiałam włosy a ten zaczął sie ubierać.
-Ja cię odwiozę, nie bedziesz się szwędała po nocach ok.?- dopinał kurtkę
-Nie trzeba, dam jakoś radę wrócić.- nawet nie wiem kiedy ten złapał mnie za rękę i wyszliśmy razem.
Grzesiek jechał powoli bo było bardzo ślisko i ja go o to prosiłam. Jechalismy co prawda jakieś 15 minut dłużej ale rozmowa nam się kleiła.
-Ty wiesz, fajnie że spotkałem cię wtedy na tym parkingu.- Kosa pierwszy raz był serio poważny
-Tak mi też to wyszło na dobre. Bardzo się cieszę że was poznałam.- uśmiechnęłam się do niego delikatnie.
-No aaa właśnie słuchaj jutro z chłopakami jedziemy szukać garniturów na galę z okazji świąt. Pojedź z nami przyda nam się damskie oko coo?? Przynajmniej mi. Prrrroszę!!- Kosa zrobił te swoje oczy i nie mogłam mu odmówić
-No dobra o której.??- spytałam
-Jakoś koło 12 przyjadę po ciebie. Pasuje?!-
-Nooo dobra pasuje.- I w tym momencie zatrzymał się pod moim domem.
-No to jesteśmy. Dowiozłem cię w całości do domu.- spojrzał na mnie
-Tak, dzięki wielkie za podwiezienie. To do jutra. Paa- po czym pocałowałam Grzesia w policzek i wysiadłam z auta.
Pół godziny później leżałam na łóżku i myślałam o Grześku i reszcie siatkarzy. No bo serio mam szczęście że ich spotkałam. Kiedy całowałam Grześka w policzek poczułam jego delikatne i zarazem męskie perfumy i ten zapach czułam jeszcze przez jakieś 2 godziny. I myśląc o nim jakoś nawet nie wiem kiedy usnęłam. Obudziło mnie hałasowanie w salonie. Spojrzałam na zegarek w telefonie i była jakoś 8;45. Zeszłam na parteri w salonie zobaczyłam rodziców z jakimiś wielkimi pudłami.
-Co wy robicie?!- weszłam niepewnie w strefę salonu
-O słonko nie śpisz już. Zobacz to twoje pierwsze śpiszki. Ooo a w tych bucikach zrobiłaś pierwsze kroki w stronę taty..-mama się rozczuliła
-Cooo.. po co to wyciągacie. A no tak nowe dziecko fajnie.- poszłam do kuchni po kawę.
-Kochanie wiem że to trudne ale damy radę. To dziecko nie stanowi problemu z czasem dla ciebie. Bedziemy go mieli obiecujemy.- tata przyszedł i zaczął nawijać jak to bardzo mnie kochają
-Dla mnie to nie jest ważne ok. Ccieliście dziecko. Ok wasza sprawa. Ja go niańczyć nie będę. Piszę maturę i zdaję na studia. Muszę się uczyć ok.- wypiłam łyk gorącej kawy.
-No właśnie wybrałaś już kierunek studiów.?- tata się zaciekawił rozmową ze mną ,NIEMOŻLIWE.
-Tak, chcę studiować Konserwację i restaurację zabytków i dzieł sztuki.- znowu napiłam się kawy
-Coo?? Co to za kierunek. Dziecko wybierz coś co w przyszłości zapewni ci dostanie życie. Medycynę albo prawo. Proszę cię..- tata zrobił oczy
-No żartowałam no. Wybrałam dziennikarstwo. Zdecydowałam że chcę być dziennikarką a kiedyś może i mieć własną gazetę. - uśmiechnęłam się do taty.
-No to to ja rozumiem. Nie tego dla ciebie chciałem ale to już coś. wyszłam z kuchni i poszłam się szykować do galerii.
Punkt 12;00 pod domem zjawił się Kosa a w środku z nim jeszcze Zbyszek, Michał i Igła. Wszyscy pojechaliśmy do galerii handlowej a oni byli baardzo oporni jeśli chodzi o garnitury. Zbyszek szalała za nowymi dresami a Kosa za butami. Cudem udało mi się zaciągnąć ich do sklepu. Po 20 minutach wszyscy trzej przymierzali każdy swój model.
-Michał a jak w tym?!- z zza kotary wszedł Kosa!
-Nie wiem Nesski pytaj.- usłyszałam w jego kabinie
-Dobra ok. I co sądzisz może być.?- spytał mnie niepewnie
-Tak, to tego szukamy. W tym modelu jest ci super.-uśmiechnęłam się szeroko
-Tak sądzisz, od pół godziny wybieram nie mogę się zdecydować.- skrzywił brew
-Tak, wierz mi ja się znam. Do tego biała koszula i..a jaki kolor sukienki ma twoja partnerka?!
-Yyy przezroczysty.!- krzyknął i poszedł patrzeć na siebie w lustrze
-Coo??- spojrzałam na niego z dziwną miną.
-No co tak patrzysz idę sam.- zaśmiał się głośno
-Aaa no to w takim razie weź czarny.- podałam mu cienki pasek materiału.
-Kosa co się śmiejesz?!- zza kotary wybiegł Ignaczak.-Nesska?! I jak może tak być- stał w jasnym garniturze i totalnie mu było nie do twarzy
-Niee, to nie ten. Masz przymierz ten powinien być ok?!- uśmiechnęłam się do siatkarza
-Dzięki, ty wiesz powinnaś na tym zarabiać.- puścił mi oko i zniknął za kotarą
-Chłopaki ja muszę do wc, wrócę za chwilę.- chciałam wyjść kiedy..
-Zaczekaj, powiedz przynajmniej czy mogę tak iść na ta galę?!- Zbyszek obrócił się i spojrzał na mnie.
-Jest...idealnie.-usmiechnęłam się delikatnie a Zibi ucieszony że już nie musi przymierzać wbiegł rozebrać się ze stroju galowego.
Po kolejnych 20 minutach chłopaki mieli już wszystko i mogliśmy wracać do domu. Szczerze zmęczyło mnie to bieganie za krawatami dla chłopaków. Kosa poodwoził chłopaków i na końcu odwióżł mnie. Zatrzymał się pod furtką jak zwykle i miałam już wysiadać kiedy ten złapał mnie za rękę:
-Vanessa, słuchaj mam do ciebie interes znaczy prośbę.- znowu był bardzo poważny
-Co się stało?!- wyglądał powaznie to się wystraszyłam
-Jaa, chciałem spytać czy ty nie... poszłabyś ze mną na tą galę?!- spojrzał na mnie z miną zbitego psa
-Jak to? Jako para?- oniemiałam z wrażenia
-Niee, jako przyjaciele. Bo tylko ja nie mam dziewczyny.- spuścił głowę, chyb chciał mnie podpuścić
-A Michał Kubiak?- spytałam- On też nie ma panny.!
-Zaprosił kuzynkę żeby mu głupio nie było. To co pójdziesz ze mną. Proszę?!- patrzył na mnie tymi wielgachnymi oczami.
-Yyyy... dobra. Co mi szkodzi. Chętnie.- uśmiechnęłam się a on odwzajemnił uśmiech
-Dzięki Nesskuś. Kochana jesteś.- pocałował mnie w policzek
-Powiedz mi jeszcze kiedy jest ta gala. Musze kupić sukienkę.!- spytałam
-23 grudnia o 20;00 po ciebie przyjadę. Wielkie dzięki. Paa- po czym odjechał a ja w dobrym nastroju weszłam do domu.
Następny tydzień minął bardzo szybko i w mgnieniu oka z 13 grudnia zrobił się 23. Taak dzisiaj ta gala siatkarzy. Rano pojechałam do kosmetyczki na manicure i pedicure, maseczkę z alg i. Kiedy wróciłam była jakoś 2 po południu i wskoczyłam do wanny. Wydepilowałam nogi i posmarowałam całe ciało balsamem. Owinięta w puchowy ręcznik zaczęłam pracować nad fryzurą. Skończyło się na tym że wystapię uczesana na bok z lekko pokręconymi włosami. Zaraz potem dłuższa chwila na makijaż. Z przygotowaniami zeszło jakoś długo bo nawet nie wiem kiedy okazało się że już 19;45. Ubrałam specjalnie kupioną czarną długą do ziemi sukienkę i srebrne kolczyki, naszyjnik i bransoletkę. Na to płaszcz i do ręki kopertówka. Kosa punktualnie stawił się punkt 20;00. Dojechaliśmy na miejsce jakoś 20 minut później.Na imprezie nie było jeszcze Zbyszka i Michała. Zasiedliśmy do stołu z Ignaczakami. Żona Krzyśka jest naprawdę bardzo fajna mimo że jestem od niej młodsza traktuje mnie jak równą sobie. Miło się nam rozmawiało a z Krzyśkiem po prostu świetnie się żartuje i śmieje. Po 20 minutach na salę weszli Zbyszek... z jakąś obcą panienką i Michał z podobno kuzynką.
-No cześć ekipa- Zbyszek podał rękę Krzyśkowi i Grześkowi a za nim zrobił to Michał.
-Zbyszek co ty. Gdzie jest...- Kosa już miał pytać o Paulinę ale go szturchnęłam
-To jest Martyna. Martynko to jest Krzysiek, Kosa, Vanessa i żona Kosy Iwona. -Zbyszek przedstawiał nas swojej nowej towarzysce imprezy
-Vanessa, kto cię tak nazwał?- Martyna spojrzała na mnie kpiącym wzrokiem
-No wiesz tak myślę że rodzice, a ty Martynko kto cię tak wypchał botoksem coo??- pokazałam na usta i policzki mojej nowej znajomej na co Krzysiek prawie wypluł pącz.
-Ojj, no wiesz idę do ubikacji. Przepraszam na chwilę- kiedy tylko odeszła wszyscy oprócz Zbyszka wybuchli żmiechem.
-Sory Zbysiu lubię cię bardzo ale to że ją lubię udawać nie będę.- Wysłałam buziaka koledze i śmiałam się dalej.
Impreza była przednia. Krzysiek, Iwona Kosa i ja bawiliśmy się wspaniale. Tańce, alkohol i smiechy z nabotoksowanej z każdej strony do bólu koleżanki Zibiego dopełniały naszej uciesze. Była z niej laska ale ta tapeta i botoks....fuuuuuj!!!!! Martyna i Zbyszek chyba nie bawili się zbyt dobrze bo zmyli się jakoś koło 24, godzinę po nich wyszedł Michał z tą swoją kuzynką a my bawiliśmy się do około 2 w nocy. Kiedy wróciłam do domu i zdjęłam szpilki czułam jak moje stopy odzyskują czucie. Wzięłam błyskawiczny prysznic i szybciutko usnęłam. Obudziłam się około 10;30 z okropnym bólem głowy i stóp.
Dziś wigilia. Kiedy zeszłam do salonu od razu rzuciła mi się w oczy ogromna i zielona choinka. Zapach świerka i świeżo pieczonych pierniczków roznosił się po całym domu. Po 30 minutach picia kawy i doprowadzania swojego wyglądu do ładu z Norbertem zaczęliśmy ubierać choinkę. Co roku robimy to razem. Wygłupiamy się, ganiamy po salonie jak małe dzieci. Do dziecinne ale takie nasze. Po skończeniu zawieszania bombek łańcuchów anielskich włosów itp. pomogłam mamie przy kolacji. Poszłam na górę się wykąpać i umalować, uczesać. Gdy zeszłam na dół ubrana w niebieską dopasowaną sukienkę i moje ulubione czarne balerinki w drzwiach wejściowych zobaczyłam moją ukochaną ciotkę Elę, wujka Roberta i ich synów Filipa i Jakuba. Ucieszył mnie ich widok.
Po wspólnie zjedzonej kolacji, łamaniu się opłatkiem i kaleczeniu wszystkich możliwych kolęd, każdy odebrał swoje prezenty. Od mamy dostałam srebrny naszyjnik z wisiorkiem" Vanessa", od Norberta perfumę która była wyjątkowo trafiona w mój gust a od ciotki i wujka dostałam tableta. Byłam bardzo zadowolona z prezentów jak chyba każdy. Po chwili odpoczynku zadzwoniłam do siatkarzy z życzeniami. Z każdym chwilę pogadałam, z Iwoną też zamieniłam słówko...no dobra może więcej niż słówko ale było miło. O 24 całą rodziną byliśmy na pasterce. Nie powiem trochę zmarzłam ale dało się wytrzymać.Gdy wróciliśmy do domu jakoś po 3 godzinach bo po pasterce wracaliśmy wolnym spacerkiem od razu padłam na łóżko i zasnęłam. Mój sen był dość dziwny. Śniło mi się że brałam ślub tylko nie znałam pana młodego. Do tego miałam obrzydliwą suknię ślubną. Obudziłam się około 9;00. Zeszłam na parter gdzie starsi pili kawę a chłopaki wcinali kanapki z nutellą (oni nic innego nie jedzą nawet w święta). Przywitałam się z wszystkimi i nalałam sobie gorącej kawy prosto z ekspresu i usłyszałam dzwonek do furtki. Podeszłam do kamery i zobaczyłam.. kuriera z dziwnym i dość dużym pakunkiem. Wpuściłam kolesia i gdy otworzyłam okazało się że paczka jest dla mnie. Pokwitowałam odbiór i zabrałam pudło do domu.
Zabrałam je do salonu i zabrałam się za otwieranie. Po rozdarciu papieru na prezenty i kokardy otworzyłam a w środku.......
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No to tyle na dziś....:) Następny rozdział za 2 no może 3 dni. Miłego oczekiwania i pozdrowienia dla wszystkich czytelników:*** Buśśka:)
czwartek, 22 sierpnia 2013
Rozdział 6.
Przed furtką zobaczyłam Zbyszka. Tylko co on tu robi.? Bez większego zastanowienia go wpuściłam. Wszedł do domu pewnym krokiem ale wyglądał na zmartwionego.
-Cześć Zbyszek. Stało się coś?!- spytałam ze zdziwieniem w oczach.
-Heyy, nie czemu miałoby coś się stać.- spojrzał na mnie z mina zbitego psa.
-No doobra a teraz serio, co jest?!- pokazałam mu sofę w salonie i kazałam usiąść.
-Bo widzisz, mam problem. Z Michałem konkretnie.- spojrzał na mnie a ja zrobiłam wielkie oczy.
-Co się stało Michałowi.!- wstałam na równe nogi.
-Nic, spokojnie, ja po prostu chcę żeby on się podniósł po rozstaniu z Marleną. Wydaje mi się że przy tobie zapomina o niej więc z tąd moje pytanie. Czujesz coś do niego?!- spojrzał mi w oczy.
-Coo? Nie zastanawiałam się nad tym znam go tylko kilka dni.- wymigiwałam się od odpowiedzi.
-Bo widzisz, jeśli jest szansa żebyście byli razem, to nie marnujcie tego ok?!.
-No dobra, jeszcze za wcześnie żeby mówić o wielkiej miłości ale Michał to naprawdę fajny chłopak.
-Widzisz ja traktuję go jak brata i nie chcę żeby chodził podłamany. Gdybyś mogła spędzać z nim więcej czasu może by się otrząsnął. - usmiechnał się do mnie.
-Spoko rozumiem. Popracuję nad nim hahaa- zaczęlismy się obydwoje śmiać.
-Dobra to tyle chciałem. Już pójdę dzięki za rozmowę.- Zibi wstał ubrał kurtkę i pożegnaliśmy się.
Ta rozmowa była dziwna, ale to urocze że Zbyszek tak martwi się o kolegę. Było jakoś po 20;00 więc poszłam pod prysznic i szybciutko poszłam spać.
Następne dni minęły tak szybko i nawet nie wiem kiedy okazało się że jest 10 grudnia. Powoli ogarniałam prezenty na święta i ogólnie takie tam. Przez ten czas bardzo zżyłam się z siatkarzynami szczególnie z Michałem i Zbysławem. Oceny mam super więc przerwę świąteczną zaczęłam jakby szybciej bo już od 12 grudnia. Dużo czasu spędzałam z Michałem, faktycznie był jakiś rozkojarzony ale Zbyszek szybko go ogarniał. Nie mówiłam mu o rozmowie ze Zbyszkiem, bo ten mnie poprosił. W sumie układało się nam całkiem nieźle.
Dziś 13 grudzień i wybieram się na mecz chłopaków, nie powiem bardzo polubiłam ten sport. Szybko ogarnęłam zasady gry i stałam się kibicem ich drużyny. Obudziłam się jakoś koło 9;00 i szybko wskoczyłam pod gorący prysznic. Do godziny 15;00 plątałam się po domu, oglądałam telewizję i siedziałam na fejsie. Od 2 tygodni Mateusz się nie odzywa, tęsknię za nim bardzo. Michał jest fajny ale to chyba nie jest to czego szukam. O 18;00 pojechałam do chłopaków, gdzie zastałam jeszcze Kosę, Igłę z synem i Cichego. Młody Ignaczak jest serioo słodki. Szybko się z nim zaprzyjaźniłam. Potem poznałam jeszcze żonę Igły i dziewczynę Cichego. Wszyscy patrzyli na mnie dość dziwnie chyba myśleli że ja i Michał jesteśmy razem. Po godzinie wszyscy zeszliśmy na parking i mieliśmy ruszać na mecz kiedy zobaczyłam za wycieraczką mojego auteczka jakąś kartkę. Zbyszek zaczął brechtać że nawet parkuję tak że dostaję mandaty. Kiedy przeczytałam kartkę oniemiałam. Napisane było " Bardzo tęsknię, bez ciebie usycham". To było anonimowe ale wiedziałam że to Mateusz. Serio nie wiem co teraz robić.
-Eyy, wszystko ok, nie mów że ci aż tyle wlepili- Zbyszek wyrwał mi kartkę i po przeczytaniu zamilkł.
-Co to?- spytał Michał.
-Nic reklama salonu do depilacji pleców.-Zbyszek wymigał sie od prawdy po czym zgniótł kartkę i wyrzucił.
-Michale ja może z Neską pojadę co? Mogę.!- Zbyszek wyraźnie chciał pogadać.
-Ok, tylko bez żadnych ten teges w aucie ok?!- Michał puścił oko Zbyszkowi.
Zbyszek wsiadł do auta, a ja sie bałam że zaraz zacznie się kazanie. No bo był zły. To widać i to dość wyraźnie.
-Mogę wiedzieć co ty wyrabiasz coo?!- spojrzał na mnie
-Że niby coo?! Zbyszek ja nie robię nic złego.!- starałam się na niego nie patrzeć by ukryć zdenerwowanie.
-Weź się określ na kim ci zależy ok?!- patrzył w okno zły na mnie
-Ale co ja takiego zrobiłam co, nigdy nie obiecywałam niczego Michałowi, a z Mateuszem się nie widuję więc wtf?!
-Aha, ok ostrzegam cię jeśli zranisz Michała to cię zniszczę ok?! On jest dla mnie bratem nie pozwolę robić mu wody z mózgu kapisz.!- wybuchł wkońcu
-Dobra weź, się uspokuj coo, nie rób mi scen bo ja nic nie zrobiłam to ty bawisz sie w nianie dorosłego faceta. Ja się wypisuję z tej znajomości bo jak widzę za dużo sobie wyobraziłeś ok!!- teraz to mnie wkurzył idiota
-Aaa wiesz co nawet lepiej, bo Michał jest za fajny żeby być z jakąś rozwydrzoną małolatą. Zgrywasz dorosłą a gówno wiesz o życiu. Ja spadam wysadź mnie tu- pokazał palcem na przystanek MkS-owy i tam się zatrzymałam.
-Do niezobaczenia.- Powiedziałam a ten tylko machnął ręką i poszedł sobie.
Nie powiem wkurwił mnie ten Zbyszek. Nic nie rozumie a próbuje mnie z Michałem na siłę wyswatać. Pojechałam do domu i zła na cały świat zamknęłam się w swoim pokoju. Założyłam słuchawki i nawet nie spostrzegłam że tak szybko minął mi cza. Gdy sie ogarnęłam była 20.00.
-Nesska skarbie zejdź na dół. Musimy pogadać i to poważnie.- do pokoju weszła mama, a ja zeszłam do salonu razem z nią.
-Co jest, coś zrobiłam?!- zdziwiłam się bo w salonie był tata i Norbi.
-Nieee, tylko musisz wiedzieć że w naszym życiu teraz dużo się zmieni. Bo widzisz sami nie wiemy jak to sie stało, alee...- mama zaczęła się plątać.
-Mów wkońcu bo oszaleje.- wkurzyłam się bo ta niepewność była dobijająca.
-Widzisz, mama jest w ciąży, będziecie mieli rodzeństwo.- tata wyręczył mamę
-Cooo?!- ja i Norbert krzyknęlismy jednocześnie.
-No tak, przepraszamy ale to była znaczy jest wpadka.- Mama i tata zaczęli się tłumaczyć.
-Jak to. Co wy dzieci jesteście nie wiecie co to pigułki albo gumki. Ja pierd*** z kim ja mieszkam- krzyknął Norbi i wybiegł z domu.
-Nessuś powiedz coś.-tata spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem.
-Co mam wam powiedzieć, a juz wiem jesteście beznadziejni. Na starość wam sie dzieci zachciało. Jaki wstyd..... na całe osiedle. Czy wyście do końca oszaleli. Nie macie co po nocach robić tylko bachory. Nie no brak mi słów.- wybuchłam płaczem.
-Nesska proszę nie mów tak, to nie bachor tylko twoje rodzeństwo.- mama też płakała
-Ja mam brata Norberta a on ma mnie, po co wam więcej dzieci coo? my wam nie wystarczamy ok.! Ale ja tego benkarta niańczyć nie będę.- chciałam wyjść z salonu ale tata mnie złapał za rękę.
-Wiem że jestes zła ale mimo to licz się ze słowami.- usłyszałam od niego
-Nienawidze was, nie macie czasu dla mnie i Norberta a macie czas na trzecie dziecko. Mamo ty masz 42 lata, przecież to jest ryzyko w tym wieku. Czy wy jesteście normalni. Puść mnie tato, chcę być sama.- wyrwałam się ojcu i pobiegłam do siebie.
Co za fatalny dzień, najpierw kosa ze Zbyszkiem a teraz moi starsi. Justyna wyjechała na święta do dziadków do Zako0pca i zostałam z tym sama. Wzięłam laptopa i włączyłam bloggera. Zaczęłam pisać o tym co mnie spotkało. Nienawidzę swojego życia. A jeszcze wczoraj byłam taka szczęśliwa. Teraz dopiero Marika nie da mi zyć. Norbert napisał mi tylko że nie wraca na noc do domu a ja zrobiłam się śpiąca więc poszłam pod prysznic a zaraz potem spać.
Obudziłam się jakoś koło 9;00 w piżamach i moim puchatym różowym szlafroczku zeszłam do kuchni gdzie spotkałam moich rodziców.
-Jak przeszło ci?- spytała mama dość niepewnie
-Nie chcę płakać więc nie zaczynaj, myślałam że jesteście rozsądni a wy co. Rujnujecie nam wszystkim życie. Ja się wyprowadzam.!- wzięłam kubek z kawą i skierowałam się w stronę wyjścia.
-Dokąd się chcesz wyprowadzić?!- tata spytał zdziwiony
-Do mojego mieszkania, tego po babci. Pamiętasz zapisała mi go w testamencie. Zacznę życie sama, od nowa. Tyle mam narazie do powiedzenia. Papa- wyszłam z kuchni a rodzice patrzyli na siebie zszokowani.
Ubrałam się szybko pomalowałam i wyszłam z domu. Wsiadłam w auto i ruszyłam w stronę mieszkania które zapisała mi babcia. Chciałam zobaczyć w jakim jest stanie. Po 20 minutach w miarę szybkiej jazdy dotarłam na miejsce. Okolica wyglądała dość bezpiecznie a blok schludnie. Weszłam do klatki i powoli wdrapywałam się na 4 piętro. Okazało się że mieszkanie było wysprzątane i urządzone w niezłym stylu. Kilka modyfikacji i będzie oki:) Zaczęłam przestawiać rzeczy po swojemu i tak ogarnęłam że jest już godzina 15;00.
Zabrałam swoje rzeczy i wyszłam zamykając drzwi na klucz. Ojciec założył mi lokatę i miałam konto w banku na którym miałam jakieś 5 tysięcy oszczędności z pracy w wakacje i kasy na urodziny. Po napisaniu matury zacznę pracować i wyjdę na swoje a oni niech się cieszą nowym pupilem- pomyślałam. I w tym momencie zadzwonił telefon. To Michał, tylko czy mam odebrać.! Po chwili zastanowienia odebrałam:
-Hej Nesska. Co robisz dziś wieczorem?!- był podekscytowany
-Yyy nie wiem a co?!- spytałam zdezorientowana
-Pomyślałem że zabiorę cię do kina i na kolację. Na taką prawdziwą randkę!
-Cooo.? Nie jaaa zapomniałam że mam imprezę rodzinną poza tym jestem chora. A tak w ogóle nie powinniśmy się spotykać więcej. Nie dzwoń do mnie więcej. Musze kończyć Pa.- szybko go zbyłam, bo nie chcę mieć już z siatkarzami nic wspólnego. Zrobiłam to tylko dlatego z inicjatywy Zbyszka.
Po 25 minutach byłam już w domu i zastanawiałam się kiedy przeprowadzę się na swoje. Leżałam na łóżku ze słuchawkami i moja piosenką "Avici- Wake me up" kiedy znowu zadzwonił mój różowy smartfon. Tym razem to był Zbyszek. Z wielkim fohem odebrałam:
-Czego jeszcze chcesz coo?!- krzyknęłam do słuchawki.
-Coś ty zrobiła Michałowi, siedzi w salonie z pusta butelką po Krupniku i użala się że wszystkie kobiety są do dupy.!- był wściekły
-Nic po prostu zastosowałam się do tego co mi powiedziałeś, i więcej nie będę mu zaprzątała głowy ok. Powinieneś się cieszyć że taka małolata jak ja dała mu spokój.Coś jeszcze??-spytałam z wyrzutem
-Wiesz co jesteś podła, wiedziałaś w jakim on jest stanie.!
-Czego ty oczekiwałeś że będę z nim bo ty tak chcesz. Mnie od początku spodobał się ktoś inny.-obydwoje krzyczeliśmy do telefonu
-Nie chcę więcej o tobie słyszeć ok.!- rozłączył się.
Wykąpana i odziana w moje cieplutkie piżamki ułozyłam się w łóżku. Byłam totalnie zmęczona tym dniem. Po 30 minutach jakos nie mogłam usnąć. Cały czas myślałam o tym że jednak chyba mogłam zranić Michała. Do tego jeszcze gorzej czułam się z tym co teraz myśli o mnie Zbyszek. Postanowiłam się spotkać z Michałem. Napisałam mu sms-a z datą godziną i adresem naszej ulubionej kafejki. Odpisał tylko jednym słowem "Będę".
Następnego ranka od godziny 8;00 zaczęłam szykować się na spotkanie z Michałem. Umówiliśmy się na 10;30. W kafejce byłam punktualnie a on już na mnie czekał.
-Myślałem że mnie wystawisz!.- wstał na mój widok
-Nigdy, musimy pogadać.- usiadłam przy naszym stoliku i zamówiłam podwójne latte.
-Słuchaj, co to było to wczoraj.!- spytał i uniósł jedną brew wyżej.
-Jaaa miałam zły dzień ogólnie życie mi się sypie, matka jest w ciąży i pokłóciłam się z... ważną dla mnie osobą.- patrzyłam mu w oczy
-Cooo, ciesz się będziesz miała rodzeństwo..
-Nie potrafię ok. Dla mnie to jakaś masakra. Wyprowadzam się do swojego mieszkania.- łyknęłam troche kawy.
-Masz własne mieszkanie, w tym wieku?!- wyraźnie się zdziwił.
-No, dostałam je od babci przed jej śmiercią, juz dawno temu.- uśmiechnęłam się delikatnie.
-Noo dostałaś piękny prezent.- ugryzł trochę gofra którego zamówił jeszcze przed moim przyjściem.
-Wiesz ja już muszę iść, zakupy i ten teges, a poza tym ty masz trening.- zaczęłam zbierać szalik i rękawiczki
-Zaczekaj, fajnie że dałaś nam szansę. Moja dziewczyno!!- wstał i chwycił mnie za rękę.
-Cooo?! Dziewczyno.!- oniemiałam.
-No tak od dziś jestesmy parą. Tak się cieszę. Musze lecieć do zobaczenia paa- pocałował mnie w policzek i wyszedł nie dając mi dojść do dłowa.
Nie wierzę zostałam dziewczyną Kubiaka bez mojej wiedzy. Poszłam osłupiała do samochodu i zaczęłam się zastanawiać co właściwie się stało do cholery. Chciałam wyjaśnić Michałowi że to nie tak ale on tak się cieszy z tego a ja nie chcę żeby się chłopak załamał.
Wieczorem przyjechał do mnie do domu, pocałował w usta co w ogóle mnie nie kręciło i stwierdził że jedziemy do nich. Nie chciałam jechać ze względu na Zbyszka ale Michał strasznie nalegał. Po wejściu do mieszkania czułam jak zapada mi się grunt pod nogami. Weszłam do salonu a gdy zobaczyłam jak Zbyszek mierzy mnie wzrokiem było mi okropnie wstyd. A juz totalnie mi było głupio kiedy przedstawił mnie jako jego nową "lubą" czyt. dziewczynę. Usiedliśmy a atmosfera była bardzo napięta. Wkońcu stwierdziłam że muszę do toalety i opuściłam chłopaków. Usiałam na krawędzi wanny a łzy napływały mi do oczu. Próbowałam powstrzymać płacz kiedy usłyszałam pukanie i zczaiłam że otwierają się drzwi. Szybko wytarłam oczy i podniosłam się ale po tym kogo zobaczyłam w drzwiach to się rozkleiłam......
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I tak właśnie wygląda rozdział 6. Dość dziwny, ale wydaje się być ok. A wy co myślicie.?! Komentujcie:***
A następny rozdział już za 2 dni:) Bu$$ka:***
A no właśnie...załączam przecudne zdjęcie chłopaczków *-*
-Cześć Zbyszek. Stało się coś?!- spytałam ze zdziwieniem w oczach.
-Heyy, nie czemu miałoby coś się stać.- spojrzał na mnie z mina zbitego psa.
-No doobra a teraz serio, co jest?!- pokazałam mu sofę w salonie i kazałam usiąść.
-Bo widzisz, mam problem. Z Michałem konkretnie.- spojrzał na mnie a ja zrobiłam wielkie oczy.
-Co się stało Michałowi.!- wstałam na równe nogi.
-Nic, spokojnie, ja po prostu chcę żeby on się podniósł po rozstaniu z Marleną. Wydaje mi się że przy tobie zapomina o niej więc z tąd moje pytanie. Czujesz coś do niego?!- spojrzał mi w oczy.
-Coo? Nie zastanawiałam się nad tym znam go tylko kilka dni.- wymigiwałam się od odpowiedzi.
-Bo widzisz, jeśli jest szansa żebyście byli razem, to nie marnujcie tego ok?!.
-No dobra, jeszcze za wcześnie żeby mówić o wielkiej miłości ale Michał to naprawdę fajny chłopak.
-Widzisz ja traktuję go jak brata i nie chcę żeby chodził podłamany. Gdybyś mogła spędzać z nim więcej czasu może by się otrząsnął. - usmiechnał się do mnie.
-Spoko rozumiem. Popracuję nad nim hahaa- zaczęlismy się obydwoje śmiać.
-Dobra to tyle chciałem. Już pójdę dzięki za rozmowę.- Zibi wstał ubrał kurtkę i pożegnaliśmy się.
Ta rozmowa była dziwna, ale to urocze że Zbyszek tak martwi się o kolegę. Było jakoś po 20;00 więc poszłam pod prysznic i szybciutko poszłam spać.
Następne dni minęły tak szybko i nawet nie wiem kiedy okazało się że jest 10 grudnia. Powoli ogarniałam prezenty na święta i ogólnie takie tam. Przez ten czas bardzo zżyłam się z siatkarzynami szczególnie z Michałem i Zbysławem. Oceny mam super więc przerwę świąteczną zaczęłam jakby szybciej bo już od 12 grudnia. Dużo czasu spędzałam z Michałem, faktycznie był jakiś rozkojarzony ale Zbyszek szybko go ogarniał. Nie mówiłam mu o rozmowie ze Zbyszkiem, bo ten mnie poprosił. W sumie układało się nam całkiem nieźle.
Dziś 13 grudzień i wybieram się na mecz chłopaków, nie powiem bardzo polubiłam ten sport. Szybko ogarnęłam zasady gry i stałam się kibicem ich drużyny. Obudziłam się jakoś koło 9;00 i szybko wskoczyłam pod gorący prysznic. Do godziny 15;00 plątałam się po domu, oglądałam telewizję i siedziałam na fejsie. Od 2 tygodni Mateusz się nie odzywa, tęsknię za nim bardzo. Michał jest fajny ale to chyba nie jest to czego szukam. O 18;00 pojechałam do chłopaków, gdzie zastałam jeszcze Kosę, Igłę z synem i Cichego. Młody Ignaczak jest serioo słodki. Szybko się z nim zaprzyjaźniłam. Potem poznałam jeszcze żonę Igły i dziewczynę Cichego. Wszyscy patrzyli na mnie dość dziwnie chyba myśleli że ja i Michał jesteśmy razem. Po godzinie wszyscy zeszliśmy na parking i mieliśmy ruszać na mecz kiedy zobaczyłam za wycieraczką mojego auteczka jakąś kartkę. Zbyszek zaczął brechtać że nawet parkuję tak że dostaję mandaty. Kiedy przeczytałam kartkę oniemiałam. Napisane było " Bardzo tęsknię, bez ciebie usycham". To było anonimowe ale wiedziałam że to Mateusz. Serio nie wiem co teraz robić.
-Eyy, wszystko ok, nie mów że ci aż tyle wlepili- Zbyszek wyrwał mi kartkę i po przeczytaniu zamilkł.
-Co to?- spytał Michał.
-Nic reklama salonu do depilacji pleców.-Zbyszek wymigał sie od prawdy po czym zgniótł kartkę i wyrzucił.
-Michale ja może z Neską pojadę co? Mogę.!- Zbyszek wyraźnie chciał pogadać.
-Ok, tylko bez żadnych ten teges w aucie ok?!- Michał puścił oko Zbyszkowi.
Zbyszek wsiadł do auta, a ja sie bałam że zaraz zacznie się kazanie. No bo był zły. To widać i to dość wyraźnie.
-Mogę wiedzieć co ty wyrabiasz coo?!- spojrzał na mnie
-Że niby coo?! Zbyszek ja nie robię nic złego.!- starałam się na niego nie patrzeć by ukryć zdenerwowanie.
-Weź się określ na kim ci zależy ok?!- patrzył w okno zły na mnie
-Ale co ja takiego zrobiłam co, nigdy nie obiecywałam niczego Michałowi, a z Mateuszem się nie widuję więc wtf?!
-Aha, ok ostrzegam cię jeśli zranisz Michała to cię zniszczę ok?! On jest dla mnie bratem nie pozwolę robić mu wody z mózgu kapisz.!- wybuchł wkońcu
-Dobra weź, się uspokuj coo, nie rób mi scen bo ja nic nie zrobiłam to ty bawisz sie w nianie dorosłego faceta. Ja się wypisuję z tej znajomości bo jak widzę za dużo sobie wyobraziłeś ok!!- teraz to mnie wkurzył idiota
-Aaa wiesz co nawet lepiej, bo Michał jest za fajny żeby być z jakąś rozwydrzoną małolatą. Zgrywasz dorosłą a gówno wiesz o życiu. Ja spadam wysadź mnie tu- pokazał palcem na przystanek MkS-owy i tam się zatrzymałam.
-Do niezobaczenia.- Powiedziałam a ten tylko machnął ręką i poszedł sobie.
Nie powiem wkurwił mnie ten Zbyszek. Nic nie rozumie a próbuje mnie z Michałem na siłę wyswatać. Pojechałam do domu i zła na cały świat zamknęłam się w swoim pokoju. Założyłam słuchawki i nawet nie spostrzegłam że tak szybko minął mi cza. Gdy sie ogarnęłam była 20.00.
-Nesska skarbie zejdź na dół. Musimy pogadać i to poważnie.- do pokoju weszła mama, a ja zeszłam do salonu razem z nią.
-Co jest, coś zrobiłam?!- zdziwiłam się bo w salonie był tata i Norbi.
-Nieee, tylko musisz wiedzieć że w naszym życiu teraz dużo się zmieni. Bo widzisz sami nie wiemy jak to sie stało, alee...- mama zaczęła się plątać.
-Mów wkońcu bo oszaleje.- wkurzyłam się bo ta niepewność była dobijająca.
-Widzisz, mama jest w ciąży, będziecie mieli rodzeństwo.- tata wyręczył mamę
-Cooo?!- ja i Norbert krzyknęlismy jednocześnie.
-No tak, przepraszamy ale to była znaczy jest wpadka.- Mama i tata zaczęli się tłumaczyć.
-Jak to. Co wy dzieci jesteście nie wiecie co to pigułki albo gumki. Ja pierd*** z kim ja mieszkam- krzyknął Norbi i wybiegł z domu.
-Nessuś powiedz coś.-tata spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem.
-Co mam wam powiedzieć, a juz wiem jesteście beznadziejni. Na starość wam sie dzieci zachciało. Jaki wstyd..... na całe osiedle. Czy wyście do końca oszaleli. Nie macie co po nocach robić tylko bachory. Nie no brak mi słów.- wybuchłam płaczem.
-Nesska proszę nie mów tak, to nie bachor tylko twoje rodzeństwo.- mama też płakała
-Ja mam brata Norberta a on ma mnie, po co wam więcej dzieci coo? my wam nie wystarczamy ok.! Ale ja tego benkarta niańczyć nie będę.- chciałam wyjść z salonu ale tata mnie złapał za rękę.
-Wiem że jestes zła ale mimo to licz się ze słowami.- usłyszałam od niego
-Nienawidze was, nie macie czasu dla mnie i Norberta a macie czas na trzecie dziecko. Mamo ty masz 42 lata, przecież to jest ryzyko w tym wieku. Czy wy jesteście normalni. Puść mnie tato, chcę być sama.- wyrwałam się ojcu i pobiegłam do siebie.
Co za fatalny dzień, najpierw kosa ze Zbyszkiem a teraz moi starsi. Justyna wyjechała na święta do dziadków do Zako0pca i zostałam z tym sama. Wzięłam laptopa i włączyłam bloggera. Zaczęłam pisać o tym co mnie spotkało. Nienawidzę swojego życia. A jeszcze wczoraj byłam taka szczęśliwa. Teraz dopiero Marika nie da mi zyć. Norbert napisał mi tylko że nie wraca na noc do domu a ja zrobiłam się śpiąca więc poszłam pod prysznic a zaraz potem spać.
Obudziłam się jakoś koło 9;00 w piżamach i moim puchatym różowym szlafroczku zeszłam do kuchni gdzie spotkałam moich rodziców.
-Jak przeszło ci?- spytała mama dość niepewnie
-Nie chcę płakać więc nie zaczynaj, myślałam że jesteście rozsądni a wy co. Rujnujecie nam wszystkim życie. Ja się wyprowadzam.!- wzięłam kubek z kawą i skierowałam się w stronę wyjścia.
-Dokąd się chcesz wyprowadzić?!- tata spytał zdziwiony
-Do mojego mieszkania, tego po babci. Pamiętasz zapisała mi go w testamencie. Zacznę życie sama, od nowa. Tyle mam narazie do powiedzenia. Papa- wyszłam z kuchni a rodzice patrzyli na siebie zszokowani.
Ubrałam się szybko pomalowałam i wyszłam z domu. Wsiadłam w auto i ruszyłam w stronę mieszkania które zapisała mi babcia. Chciałam zobaczyć w jakim jest stanie. Po 20 minutach w miarę szybkiej jazdy dotarłam na miejsce. Okolica wyglądała dość bezpiecznie a blok schludnie. Weszłam do klatki i powoli wdrapywałam się na 4 piętro. Okazało się że mieszkanie było wysprzątane i urządzone w niezłym stylu. Kilka modyfikacji i będzie oki:) Zaczęłam przestawiać rzeczy po swojemu i tak ogarnęłam że jest już godzina 15;00.
Zabrałam swoje rzeczy i wyszłam zamykając drzwi na klucz. Ojciec założył mi lokatę i miałam konto w banku na którym miałam jakieś 5 tysięcy oszczędności z pracy w wakacje i kasy na urodziny. Po napisaniu matury zacznę pracować i wyjdę na swoje a oni niech się cieszą nowym pupilem- pomyślałam. I w tym momencie zadzwonił telefon. To Michał, tylko czy mam odebrać.! Po chwili zastanowienia odebrałam:
-Hej Nesska. Co robisz dziś wieczorem?!- był podekscytowany
-Yyy nie wiem a co?!- spytałam zdezorientowana
-Pomyślałem że zabiorę cię do kina i na kolację. Na taką prawdziwą randkę!
-Cooo.? Nie jaaa zapomniałam że mam imprezę rodzinną poza tym jestem chora. A tak w ogóle nie powinniśmy się spotykać więcej. Nie dzwoń do mnie więcej. Musze kończyć Pa.- szybko go zbyłam, bo nie chcę mieć już z siatkarzami nic wspólnego. Zrobiłam to tylko dlatego z inicjatywy Zbyszka.
Po 25 minutach byłam już w domu i zastanawiałam się kiedy przeprowadzę się na swoje. Leżałam na łóżku ze słuchawkami i moja piosenką "Avici- Wake me up" kiedy znowu zadzwonił mój różowy smartfon. Tym razem to był Zbyszek. Z wielkim fohem odebrałam:
-Czego jeszcze chcesz coo?!- krzyknęłam do słuchawki.
-Coś ty zrobiła Michałowi, siedzi w salonie z pusta butelką po Krupniku i użala się że wszystkie kobiety są do dupy.!- był wściekły
-Nic po prostu zastosowałam się do tego co mi powiedziałeś, i więcej nie będę mu zaprzątała głowy ok. Powinieneś się cieszyć że taka małolata jak ja dała mu spokój.Coś jeszcze??-spytałam z wyrzutem
-Wiesz co jesteś podła, wiedziałaś w jakim on jest stanie.!
-Czego ty oczekiwałeś że będę z nim bo ty tak chcesz. Mnie od początku spodobał się ktoś inny.-obydwoje krzyczeliśmy do telefonu
-Nie chcę więcej o tobie słyszeć ok.!- rozłączył się.
Wykąpana i odziana w moje cieplutkie piżamki ułozyłam się w łóżku. Byłam totalnie zmęczona tym dniem. Po 30 minutach jakos nie mogłam usnąć. Cały czas myślałam o tym że jednak chyba mogłam zranić Michała. Do tego jeszcze gorzej czułam się z tym co teraz myśli o mnie Zbyszek. Postanowiłam się spotkać z Michałem. Napisałam mu sms-a z datą godziną i adresem naszej ulubionej kafejki. Odpisał tylko jednym słowem "Będę".
Następnego ranka od godziny 8;00 zaczęłam szykować się na spotkanie z Michałem. Umówiliśmy się na 10;30. W kafejce byłam punktualnie a on już na mnie czekał.
-Myślałem że mnie wystawisz!.- wstał na mój widok
-Nigdy, musimy pogadać.- usiadłam przy naszym stoliku i zamówiłam podwójne latte.
-Słuchaj, co to było to wczoraj.!- spytał i uniósł jedną brew wyżej.
-Jaaa miałam zły dzień ogólnie życie mi się sypie, matka jest w ciąży i pokłóciłam się z... ważną dla mnie osobą.- patrzyłam mu w oczy
-Cooo, ciesz się będziesz miała rodzeństwo..
-Nie potrafię ok. Dla mnie to jakaś masakra. Wyprowadzam się do swojego mieszkania.- łyknęłam troche kawy.
-Masz własne mieszkanie, w tym wieku?!- wyraźnie się zdziwił.
-No, dostałam je od babci przed jej śmiercią, juz dawno temu.- uśmiechnęłam się delikatnie.
-Noo dostałaś piękny prezent.- ugryzł trochę gofra którego zamówił jeszcze przed moim przyjściem.
-Wiesz ja już muszę iść, zakupy i ten teges, a poza tym ty masz trening.- zaczęłam zbierać szalik i rękawiczki
-Zaczekaj, fajnie że dałaś nam szansę. Moja dziewczyno!!- wstał i chwycił mnie za rękę.
-Cooo?! Dziewczyno.!- oniemiałam.
-No tak od dziś jestesmy parą. Tak się cieszę. Musze lecieć do zobaczenia paa- pocałował mnie w policzek i wyszedł nie dając mi dojść do dłowa.
Nie wierzę zostałam dziewczyną Kubiaka bez mojej wiedzy. Poszłam osłupiała do samochodu i zaczęłam się zastanawiać co właściwie się stało do cholery. Chciałam wyjaśnić Michałowi że to nie tak ale on tak się cieszy z tego a ja nie chcę żeby się chłopak załamał.
Wieczorem przyjechał do mnie do domu, pocałował w usta co w ogóle mnie nie kręciło i stwierdził że jedziemy do nich. Nie chciałam jechać ze względu na Zbyszka ale Michał strasznie nalegał. Po wejściu do mieszkania czułam jak zapada mi się grunt pod nogami. Weszłam do salonu a gdy zobaczyłam jak Zbyszek mierzy mnie wzrokiem było mi okropnie wstyd. A juz totalnie mi było głupio kiedy przedstawił mnie jako jego nową "lubą" czyt. dziewczynę. Usiedliśmy a atmosfera była bardzo napięta. Wkońcu stwierdziłam że muszę do toalety i opuściłam chłopaków. Usiałam na krawędzi wanny a łzy napływały mi do oczu. Próbowałam powstrzymać płacz kiedy usłyszałam pukanie i zczaiłam że otwierają się drzwi. Szybko wytarłam oczy i podniosłam się ale po tym kogo zobaczyłam w drzwiach to się rozkleiłam......
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I tak właśnie wygląda rozdział 6. Dość dziwny, ale wydaje się być ok. A wy co myślicie.?! Komentujcie:***
A następny rozdział już za 2 dni:) Bu$$ka:***
A no właśnie...załączam przecudne zdjęcie chłopaczków *-*
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
Rozdział 5...
Mój nowy kolega złapał mnie w talii i kiedy nasze usta już prawie się stykały do pokoju wbiegli Zbyszek, Paulina i Grzesiek. Szybko odskoczyliśmy od siebie, prawie jak poparzeni, ale ich chyba ta sytuacja bawiła:
-No patrz Zibi, znalazłem sobie pannę, zabiegałem o nią, do domu ją odwoziłem a ten co odbija mi ją w jeden wieczór- zaśmiał się Grzesiek.
-Ojj chyba wybraliśmy zły moment- mrugnęła do mnie Paulina i wyciągnęła chłopaków z pokoju a my znowu zostaliśmy sami.
-Jaa, już chyba muszę wracac do domu.- zaczęłam ogarniac włosy i ubrania.
-Coo.! Jutro sobota daj spokój i zostań- Michał spojrzał do mnie spojrzeniem zbitego psa.
-Nie mogę umówiłam się z Mat.. to znaczy z mamą.- ale gafaa... prawie mu powiedziałam że ide na spotkanie z Matim.
-Coo.? Z kim?? Oszalałaś.-ten zrobił wielgachne oczy
-No co, musimy pogadac bez świadków.- zwiazałam włosy i chciałam wyjśc z pokoju.
-Poczekaj, odwiozę cię do domu.- zaproponował
-Nie dzięki wezmę taksówkę, nie fatyguj się. Dzięki za fajny dzień. Narazie- dałam mu soczystego buziaka w prawy policzek i wyszłam z jego pokoju.
-Hej ja juz mykam na chatę dzieki za wszystko do zobaczenia- pożegnałam się z resztą i wyszłam.
-Tee, Misiek coś ty jej zrobił coo?!- Zbyszek zaczął dociekac.
-Nic, chciałem ją odwieźc ale odmówiła. A jutro ma iśc na spotkanie z tym bokserem- Michał usiadł koło nich i zaczął mówic.
-Coo, przecież on ją zabije, jak się wkurwi... Gdzie mają sie spotkac?!- Grzesiek wpadł w panikę.
-Nie wiem nie powiedziała w jakims ich miejscu. Nie wiem gdzie to jest.!- Michał podłapał stan Grześka.
-Ja pierd*** i co teraz.?- spytał kolegów Zbysiek.
-Nie wiem może ona z nim zerwie i po problemie.!
-Coo on dopiero wtedy się wkurzy... pomyśl- Grzesiek puknął Michała w czoło.
-Nic nie możemy zrobic, tylko czekac na wyniki ich spotkania.- syknął Zbyszek i włączyl głośniej tv.
W tym czasie ja wsiadłam do taksówki i pojechałam do domu. Cały czas myślałam o Michale i zajściu w jego pokoju. Jakoś nie mam wyrzutów sumienia wobec Mateusza że miałam ochotę go pocałowac. Gdy dojechałam do domu zobaczyłam przed furtką jakiegoś kolesia. Wysiadłam z taksówki i szłam w kierunku furtki i zobaczyłam...Dżastę.
-Ej przestraszylaś mnie w tym kapturze i dresach wyglądasz jak koleś. Co tu robisz- spojrzałam na nią.
-No przyszłam od razu po powrocie. Wiesz co zaczyna padac śnieg jest koniec listopada. Może wejdziemy do domu coo?- Oj bidula trochę przemarzła więc weszłyśmy do domu zrobiłam gorącą herbatę z cytryną i usiadłyśmy w moim pokoju . Zapomniałam o tym że mam siwą rękę i twarz.
-Wiesz co poczekaj to ja tylko pójdę umyje twarz i sie rozbiorę. - weszłam o łaznieki.i byłam w samym staniku bez makijażu kiedy ta weszła i zobaczyła jak wyglądam.
-Ja pierd***, to wszystko on?! On cie tak urządził- szczena opadła jej prawie do ziemi.
-Nooo, tak to on.- próbowałam nie patrzec na Justynę było mi wstyd.
-Zerwij z nim, on cie uderzył raz, ale napewno to sie powtórzy.- Justyna chodziła w kółko po łazience.
-Weź przestań jutro się z nim spotkam w naszym miejscu i pogadam z nim.- zatrzymałam ją bo mnie wkurzała tym łażeniem w kółko.
-Cooo? a co jeśli znowu to zrobi?!
-Nie zrobi nie martw sie, poradzę sobie.- ubrałam koszulkę i wyszłam na korytarz gdzie ze swojego pokoju wychodził Norbert:
-Hej siostra. Ooo jest u cb Justynka?! fajnie może obejrzymy razem jakis film.!
-Norbert jest 11 w nocy a ty chcesz oglądac film.- spojrzałam a ten tylko puścił mi oko. Ten to zawsze tak ma że szuka sobie okazji do pogadania z Dżastą.
-No dobra chodźmy,- Justyna złapała mnie za ręke i poszła za Norbertem do salonu.
-No to co oglądamy, horror, komedię czy romans?!- Norbert wziął pilota i zaczął skakac po wypożyczalni internetowej.
Po jakiejś godzinie wszyscy siedzieliśmy w salonie. Ja ze swoją miska popcornu na fotelu a oni ze swoją na kanapie. Ogólnie panowała miła atmosfera.. Śmialismy się, gadalismy a Norbert bajerował Justynkę.
Po 25 minutach udawałam że śpię i obserwowałam co zrobi Norbert. Widac że się w niej bujnął tylko ona narazie nic z tym nie robiła. Z zamkniętymi oczami słuchałam jak ja komplementuje i wgl co było śmieszne no bo Norbert zawsze musi strzelic gafę w stylu: "Ładna bluzka, pasuje ci do uszu" itp. 10 minut później juz na serio spałam i nie wiem jak dalej potoczyla się sytuacja. Kiedy się obudziłam była 8;00 razno i leżałam w swoim łóżku. Dżasta spała obok mnie.
Zeszłam do kuchnii gdzie zastałam mamę i Norberta którzy pili kawę.
-No jak tam wyspałaś sie królewno- uśmiechnęła się do mnie mama.
-Tak dziękuję- po czym odgarnęlam włosy do góry i stało się! Mama zobaczyła moje limo pod okiem.!
-Co ci się stało, ktoś cie pobił.?- wystraszyła się.
-To nic takiego, nie denerwuj się.-Podeszłam do ekspresu po kawę.
-Taak a w rękę co ci się stało.- dociekała dalej.
-No nic no, daj spokój przewróciłam się ok.!- wkońcu krzyknęłam ze złością.
-Już dobrze, ja się tylko martwię.!-mama wzięła kawę i poszła do ojca do sypialni.
-Noo co.?- Norbert parzył na mnie z pogardą.
-Nic siostra, ale głupia jesteś że się tak dajesz.- on tez zabrał swoją i wyszedł z kuchni.
Po 5 minutach na dół zeszła Justyśka zjadłyśmy kanapki z nutellą i wypiłyśmy herbatę po czym ona musiała wracac do domu.
Pożegnałam się z przyjaciółką i poszłam na górę wziąc prysznic. Zeszło mi się jakieś 30 minut zanim doprowadziłam się do porządku. Dzień minął mi dośc leniwie, ogarnęlam pokoje, swój i Norberta, posprzątałam łazienkę i zaczęłam sie zbierac na spotkanie z Mateuszem. Nie powiem bo trochę się boję no ale chcę z nim pogadac. Około 17 siedziałam na dachu bloku i czekałam na niego.Ubrałam się dośc ciepło bo tam wysoko o tej porze nieźle wieje. i do tego spadł już pierwszy śnieg. Patrzyłam w stronę słonca i wygrzewałam twarz ostatnimi jego promieniami kiedy mojego ramienia dotknęła ręka. Odskoczyłam szybko i odwróciłam się:
-Cooo. A to ty?!- spojrzałam a to Mateusz wreszcie przyszedł.
-O tobie i o mnie, o nas!.- patrzył mi w oczy.
-Ja nie wiem czy jest coś takiego jak -MY!
-Nie mów tak, ja bardzo żałuję że to sie tak potoczyło. Ty, ty mnie do tego zmusiłaś słyszysz!!- krzyczał w moją stronę.
-Uspokój się bo znowu dojdzie do rękoczynów.!- powiedziałam do niego a glos mi zadrżał.
-Cooo?! dobrze wiesz że ja świadomie nigdy bym ci tego nie zrobił...
-Zrobiłeś mi to, uderzyłeś mnie, jak mogłeś?!. Dlaczego, ja już ci nie ufam. Boję się ciebie.- krzyknęłam zapłakana.
-Błagam cię nie mów tak, ja się bałem że cię stracę.- on też płakał.
-Ty już mnie straciłeś w momencie kiedy podniosłeś na mnie rękę i nazwałeś mnie dziwką. -spojrzałam w stronę słońca i poczułam jak od tyłu próbuje mnie objąc.
-Niee, nie dotykaj mnie słyszysz. To koniec. Jak sie ogarniesz na tyle żeby nie bic niewinnych osób to wtedy porozmawiamy. Ja już idę a ty to przemyśl.- po czym skierowałam sie w stronę schodów.
-To jeszcze nie koniec słyszysz.! Ja się zmienię, proszę zostań. Nie idź.!- ale ja juz schodziłam po schodach na dół.
Po 20 minutach bylam w domu. Norberta i rodziców nie było. Po powrocie zczailam że zostawiłam telefon w domu a na nim bylo 7 nieodebranych połączeń. Dwa od Norberta, jeden od Michala i cztery od Dżasty. Odzdzwoniłam do niej a ona na dzień dobry krzyknęła:
-Mam dzwonic po policję, może po pogotowie. Wszystko ok?!- nie dopuszczała mnie do głosu.
-Taaak uspokój się nie dzwoń nigdzie. Ale teraz nie chce mi sie gadac. Pogadamy jutro ok?!
-Noo dobra trzymaj się maleńka.- po czym się rozlączyłam.
Wysłałam sms-y Michałowi i Norbertowi że wszystko ok i położyłam się spac. Usnęłam na jakieś 40 minut ale potem wrócil Norbert i obudził mnie swoim człapanie. Wszedł do mojego pokoju zrzucił ze mnie kołdrę i krzyknął:
-Czas na przegląd ogólny. Niech tylko zobaczę siniaka.!- ze śmiechem.
-Coo?! Ogarnij się. Nic mi nie zrobił jest ok.- wciągałam kołdrę spowrotem.
-Na pewno.?
-Tak na 110% uspokój się. - wstałam z łóżka i przeczesałam włosy. Wyszłam na balkon który mam za oknem i stałam tak sobie wdychając zimne i rześkie powietrze. Zastanawiałam się jak dalej będzie to wszystko wyglądało. Jednego jestem pewna, Mateusz i ja musimy zrobic sobie przerwę a Michał, nie wiem jeszcze co do niego czuję, bo coś czuję na pewno.
Po 10 minutach zrobiło mi się zimno i zaczął padac śnieg więc weszłam spowrotem do pokoju. Norbert był u siebie a ja zeszłam do kuchni zrobic sobie kanapkę z nutellą i herbatę z cytryną. Tak zrobiłam- w sensie że ta kanapkę. Było mi dziwnie, zamiast skupic się na filmie ja skupiałam się na moim dniu z siatkarzami. Na myśl o nich zaczęłam się sama do siebie śmiac. Dorobiłam jeszcze dwie kanapki i siadłam przed telewizorem. Prawie spałam ale obudził mnie dźwięk sms-a. To od Michała a treśc jest rozczulająca "Pamiętaj, że czego byś nie zrobiła, wszyscy siatkarze z Jastrzębskiego Węgla i okolic stoją za tobą murem. Całuję M.."
Odpisałam mu tylko że to miłe i dziękuję i wróciłam do oglądania telewizji. Przez 5 minut śmiałam się powtarzając w myślach tekst wiadomości od Michała. Kiedy stwierdziłam że skończyła mi się herbata i chcę drugą ktoś dobijał się do drzwi. Było mi tyle wygodnie że mamy przy furtce specjalną kamerę i mogę z mieszkania sprawdzic kto to. Podeszłam do ekranu od kamery i oniemiałam kiedy zobaczyłam kto jest po drugiej stronie.....
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział krótki... Totalna nie moc. I brak weny twórczej. Rozdział krótki za co przepraszam baaardzo:****
Pozdrowienia dla Pauliny autorki blogu http://solo-pallavolo.blogspot.com/. W niedzielę ukończyła 18 lat. Już nie taka dziecinka z niej:***
Pozdrawiam Buśśka:***********
-No patrz Zibi, znalazłem sobie pannę, zabiegałem o nią, do domu ją odwoziłem a ten co odbija mi ją w jeden wieczór- zaśmiał się Grzesiek.
-Ojj chyba wybraliśmy zły moment- mrugnęła do mnie Paulina i wyciągnęła chłopaków z pokoju a my znowu zostaliśmy sami.
-Jaa, już chyba muszę wracac do domu.- zaczęłam ogarniac włosy i ubrania.
-Coo.! Jutro sobota daj spokój i zostań- Michał spojrzał do mnie spojrzeniem zbitego psa.
-Nie mogę umówiłam się z Mat.. to znaczy z mamą.- ale gafaa... prawie mu powiedziałam że ide na spotkanie z Matim.
-Coo.? Z kim?? Oszalałaś.-ten zrobił wielgachne oczy
-No co, musimy pogadac bez świadków.- zwiazałam włosy i chciałam wyjśc z pokoju.
-Poczekaj, odwiozę cię do domu.- zaproponował
-Nie dzięki wezmę taksówkę, nie fatyguj się. Dzięki za fajny dzień. Narazie- dałam mu soczystego buziaka w prawy policzek i wyszłam z jego pokoju.
-Hej ja juz mykam na chatę dzieki za wszystko do zobaczenia- pożegnałam się z resztą i wyszłam.
-Tee, Misiek coś ty jej zrobił coo?!- Zbyszek zaczął dociekac.
-Nic, chciałem ją odwieźc ale odmówiła. A jutro ma iśc na spotkanie z tym bokserem- Michał usiadł koło nich i zaczął mówic.
-Coo, przecież on ją zabije, jak się wkurwi... Gdzie mają sie spotkac?!- Grzesiek wpadł w panikę.
-Nie wiem nie powiedziała w jakims ich miejscu. Nie wiem gdzie to jest.!- Michał podłapał stan Grześka.
-Ja pierd*** i co teraz.?- spytał kolegów Zbysiek.
-Nie wiem może ona z nim zerwie i po problemie.!
-Coo on dopiero wtedy się wkurzy... pomyśl- Grzesiek puknął Michała w czoło.
-Nic nie możemy zrobic, tylko czekac na wyniki ich spotkania.- syknął Zbyszek i włączyl głośniej tv.
W tym czasie ja wsiadłam do taksówki i pojechałam do domu. Cały czas myślałam o Michale i zajściu w jego pokoju. Jakoś nie mam wyrzutów sumienia wobec Mateusza że miałam ochotę go pocałowac. Gdy dojechałam do domu zobaczyłam przed furtką jakiegoś kolesia. Wysiadłam z taksówki i szłam w kierunku furtki i zobaczyłam...Dżastę.
-Ej przestraszylaś mnie w tym kapturze i dresach wyglądasz jak koleś. Co tu robisz- spojrzałam na nią.
-No przyszłam od razu po powrocie. Wiesz co zaczyna padac śnieg jest koniec listopada. Może wejdziemy do domu coo?- Oj bidula trochę przemarzła więc weszłyśmy do domu zrobiłam gorącą herbatę z cytryną i usiadłyśmy w moim pokoju . Zapomniałam o tym że mam siwą rękę i twarz.
-Wiesz co poczekaj to ja tylko pójdę umyje twarz i sie rozbiorę. - weszłam o łaznieki.i byłam w samym staniku bez makijażu kiedy ta weszła i zobaczyła jak wyglądam.
-Ja pierd***, to wszystko on?! On cie tak urządził- szczena opadła jej prawie do ziemi.
-Nooo, tak to on.- próbowałam nie patrzec na Justynę było mi wstyd.
-Zerwij z nim, on cie uderzył raz, ale napewno to sie powtórzy.- Justyna chodziła w kółko po łazience.
-Weź przestań jutro się z nim spotkam w naszym miejscu i pogadam z nim.- zatrzymałam ją bo mnie wkurzała tym łażeniem w kółko.
-Cooo? a co jeśli znowu to zrobi?!
-Nie zrobi nie martw sie, poradzę sobie.- ubrałam koszulkę i wyszłam na korytarz gdzie ze swojego pokoju wychodził Norbert:
-Hej siostra. Ooo jest u cb Justynka?! fajnie może obejrzymy razem jakis film.!
-Norbert jest 11 w nocy a ty chcesz oglądac film.- spojrzałam a ten tylko puścił mi oko. Ten to zawsze tak ma że szuka sobie okazji do pogadania z Dżastą.
-No dobra chodźmy,- Justyna złapała mnie za ręke i poszła za Norbertem do salonu.
-No to co oglądamy, horror, komedię czy romans?!- Norbert wziął pilota i zaczął skakac po wypożyczalni internetowej.
Po jakiejś godzinie wszyscy siedzieliśmy w salonie. Ja ze swoją miska popcornu na fotelu a oni ze swoją na kanapie. Ogólnie panowała miła atmosfera.. Śmialismy się, gadalismy a Norbert bajerował Justynkę.
Po 25 minutach udawałam że śpię i obserwowałam co zrobi Norbert. Widac że się w niej bujnął tylko ona narazie nic z tym nie robiła. Z zamkniętymi oczami słuchałam jak ja komplementuje i wgl co było śmieszne no bo Norbert zawsze musi strzelic gafę w stylu: "Ładna bluzka, pasuje ci do uszu" itp. 10 minut później juz na serio spałam i nie wiem jak dalej potoczyla się sytuacja. Kiedy się obudziłam była 8;00 razno i leżałam w swoim łóżku. Dżasta spała obok mnie.
Zeszłam do kuchnii gdzie zastałam mamę i Norberta którzy pili kawę.
-No jak tam wyspałaś sie królewno- uśmiechnęła się do mnie mama.
-Tak dziękuję- po czym odgarnęlam włosy do góry i stało się! Mama zobaczyła moje limo pod okiem.!
-Co ci się stało, ktoś cie pobił.?- wystraszyła się.
-To nic takiego, nie denerwuj się.-Podeszłam do ekspresu po kawę.
-Taak a w rękę co ci się stało.- dociekała dalej.
-No nic no, daj spokój przewróciłam się ok.!- wkońcu krzyknęłam ze złością.
-Już dobrze, ja się tylko martwię.!-mama wzięła kawę i poszła do ojca do sypialni.
-Noo co.?- Norbert parzył na mnie z pogardą.
-Nic siostra, ale głupia jesteś że się tak dajesz.- on tez zabrał swoją i wyszedł z kuchni.
Po 5 minutach na dół zeszła Justyśka zjadłyśmy kanapki z nutellą i wypiłyśmy herbatę po czym ona musiała wracac do domu.
Pożegnałam się z przyjaciółką i poszłam na górę wziąc prysznic. Zeszło mi się jakieś 30 minut zanim doprowadziłam się do porządku. Dzień minął mi dośc leniwie, ogarnęlam pokoje, swój i Norberta, posprzątałam łazienkę i zaczęłam sie zbierac na spotkanie z Mateuszem. Nie powiem bo trochę się boję no ale chcę z nim pogadac. Około 17 siedziałam na dachu bloku i czekałam na niego.Ubrałam się dośc ciepło bo tam wysoko o tej porze nieźle wieje. i do tego spadł już pierwszy śnieg. Patrzyłam w stronę słonca i wygrzewałam twarz ostatnimi jego promieniami kiedy mojego ramienia dotknęła ręka. Odskoczyłam szybko i odwróciłam się:
-Cooo. A to ty?!- spojrzałam a to Mateusz wreszcie przyszedł.
-Nie bój się mnie, przecież nie zrobię ci krzywdy. Usiądź koło mnie i pogadajmy.- pokazał mi miejsce na murku koło niego.
-Ja chyba postoję, mów o czym chcesz jeszcze rozmawiac.?- pokazałam obojętnośc-O tobie i o mnie, o nas!.- patrzył mi w oczy.
-Ja nie wiem czy jest coś takiego jak -MY!
-Nie mów tak, ja bardzo żałuję że to sie tak potoczyło. Ty, ty mnie do tego zmusiłaś słyszysz!!- krzyczał w moją stronę.
-Uspokój się bo znowu dojdzie do rękoczynów.!- powiedziałam do niego a glos mi zadrżał.
-Cooo?! dobrze wiesz że ja świadomie nigdy bym ci tego nie zrobił...
-Zrobiłeś mi to, uderzyłeś mnie, jak mogłeś?!. Dlaczego, ja już ci nie ufam. Boję się ciebie.- krzyknęłam zapłakana.
-Błagam cię nie mów tak, ja się bałem że cię stracę.- on też płakał.
-Ty już mnie straciłeś w momencie kiedy podniosłeś na mnie rękę i nazwałeś mnie dziwką. -spojrzałam w stronę słońca i poczułam jak od tyłu próbuje mnie objąc.
-Niee, nie dotykaj mnie słyszysz. To koniec. Jak sie ogarniesz na tyle żeby nie bic niewinnych osób to wtedy porozmawiamy. Ja już idę a ty to przemyśl.- po czym skierowałam sie w stronę schodów.
-To jeszcze nie koniec słyszysz.! Ja się zmienię, proszę zostań. Nie idź.!- ale ja juz schodziłam po schodach na dół.
Po 20 minutach bylam w domu. Norberta i rodziców nie było. Po powrocie zczailam że zostawiłam telefon w domu a na nim bylo 7 nieodebranych połączeń. Dwa od Norberta, jeden od Michala i cztery od Dżasty. Odzdzwoniłam do niej a ona na dzień dobry krzyknęła:
-Mam dzwonic po policję, może po pogotowie. Wszystko ok?!- nie dopuszczała mnie do głosu.
-Taaak uspokój się nie dzwoń nigdzie. Ale teraz nie chce mi sie gadac. Pogadamy jutro ok?!
-Noo dobra trzymaj się maleńka.- po czym się rozlączyłam.
Wysłałam sms-y Michałowi i Norbertowi że wszystko ok i położyłam się spac. Usnęłam na jakieś 40 minut ale potem wrócil Norbert i obudził mnie swoim człapanie. Wszedł do mojego pokoju zrzucił ze mnie kołdrę i krzyknął:
-Czas na przegląd ogólny. Niech tylko zobaczę siniaka.!- ze śmiechem.
-Coo?! Ogarnij się. Nic mi nie zrobił jest ok.- wciągałam kołdrę spowrotem.
-Na pewno.?
-Tak na 110% uspokój się. - wstałam z łóżka i przeczesałam włosy. Wyszłam na balkon który mam za oknem i stałam tak sobie wdychając zimne i rześkie powietrze. Zastanawiałam się jak dalej będzie to wszystko wyglądało. Jednego jestem pewna, Mateusz i ja musimy zrobic sobie przerwę a Michał, nie wiem jeszcze co do niego czuję, bo coś czuję na pewno.
Po 10 minutach zrobiło mi się zimno i zaczął padac śnieg więc weszłam spowrotem do pokoju. Norbert był u siebie a ja zeszłam do kuchni zrobic sobie kanapkę z nutellą i herbatę z cytryną. Tak zrobiłam- w sensie że ta kanapkę. Było mi dziwnie, zamiast skupic się na filmie ja skupiałam się na moim dniu z siatkarzami. Na myśl o nich zaczęłam się sama do siebie śmiac. Dorobiłam jeszcze dwie kanapki i siadłam przed telewizorem. Prawie spałam ale obudził mnie dźwięk sms-a. To od Michała a treśc jest rozczulająca "Pamiętaj, że czego byś nie zrobiła, wszyscy siatkarze z Jastrzębskiego Węgla i okolic stoją za tobą murem. Całuję M.."
Odpisałam mu tylko że to miłe i dziękuję i wróciłam do oglądania telewizji. Przez 5 minut śmiałam się powtarzając w myślach tekst wiadomości od Michała. Kiedy stwierdziłam że skończyła mi się herbata i chcę drugą ktoś dobijał się do drzwi. Było mi tyle wygodnie że mamy przy furtce specjalną kamerę i mogę z mieszkania sprawdzic kto to. Podeszłam do ekranu od kamery i oniemiałam kiedy zobaczyłam kto jest po drugiej stronie.....
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział krótki... Totalna nie moc. I brak weny twórczej. Rozdział krótki za co przepraszam baaardzo:****
Pozdrowienia dla Pauliny autorki blogu http://solo-pallavolo.blogspot.com/. W niedzielę ukończyła 18 lat. Już nie taka dziecinka z niej:***
Pozdrawiam Buśśka:***********
wtorek, 6 sierpnia 2013
Rozdział 4...
Stanęłam jak wryta. Od razu odrzuciło mnie od Michała chociaż bardzo kolesia polubiłam.
-Jak mnie tu znalazłeś?- spytałam w strachu przed konsekwencjami mojego imprezowania.
-Yyy, twoja mamusia cie wsypała. Następnym razem ją wtajemnicz w to że się puszczasz.!- syknął do mnie złośliwie.
-Ja się nie puszczam, a ty jesteś pijany. Wtrzeźwiej to pogadamy.!- krzyknęłam do niego i chciałam wrócic do chłopaków kiedy poczułam ból głowy. Ten idiota ciągnąl mnie za włosy.
-Nigdzie nie pójdziesz wracamy razem.-krzyczał mi do ucha.
-Auuułaaa! Puśc mnie to serio boli!!!- skrzywiłam wyraz twarzy z bólu.
-Eyy, zostaw ją, to przecież ja boli.- w mojej obronie stanęli Michał, Grzesiek i Zbyszek.
-Nie wasza sprawa, a ty powiedz z którym z nich się skurwiłaś coo?- spojrzał na mnie, nigdy nie patrzył na mnie tym wzrokiem.
-Co ty mówisz uspokój się i puszczaj.!- zaczęłam płakac.
-Słyszysz co ona mówi, puśc ją- podszedł Michał i chciał mnie wyrwac z jego rąk.
-Nie wtrącaj się, to nie twoja sprawa.- puścilł mnie, popchnał na ścianę i szedł w jego kierunku.
-Zostaw go, on nie ma z tym nic wspólnego!- zdążyłam krzyknąc gdy ten przyłożył Michałowi z pięści w twarz.
-Ty idioto!!! Co ty wyprawiasz?!- chciałam odepchnąc go od Michała i w tym momencie mnie też uderzył.
-Wypier**** z tąd słyszysz. Czy wezwac gliny?!- postraszył go Zbyszek podnosząc Michała a Mateusz uciekł.
-Boże, nic ci nie jest?!- spytałam Michała dotykając jego twarzy.
-Nie, tylko trochę boli ale to minie, przyłożę mrożonkę i będzie ok.-uśmiechnął się do mnie i posłał mi buziaka.
-Ja was strasznie przepraszam, już więcej nie będę robiła wam kłopotów. Wracam do domu. O jest moja taksówka.! Dzięki za najlepszą imprezę w zyciu.!- uśmiechnęłam się do siatkarzy i szłam do samochodu kiedy dogonił mnie Michał.
-Daj mi twój telefon.!- spojrzałam z dziwną miną.- No musze zadzwonic.
-Ok spoko trzymaj.- dzwonił gdzieś ale się nie dodzwonił.
-Dzięki. Mam nadzieję że to nie jest nasze ostatnie spotkanie.- spojrzał z oczami kota ze Shreka.
-Może, nie, narazie muszę uporac się ze swoimi problemami. Papaa- pomachałam do chłopaków a Michała pocałowałam w policzek i dodałam.- Dzięki że mnie broniłeś.!
Wsiadłam do taksówki i jakieś 15 minut później wchodziłam do domu. Na moje nieszczęście jeszcze nie spali bo w kuchni świeciło się światło. Weszłam po cichu do domu z nadzieją że uda mi się przemknąc bez rozmowy z rodzicami ale usłyszałam z kuchnii:
-To ja Norbert chodź nie bój się!- wyglądnął zza lodówki.
Gdy weszłam do kuchni po mrożonkę żeby nie miec jutro śliwy pod okiem Norbert oniemiał.:
-Kto ci to do cholery zrobił? Biłaś się z kimś.?- Spojrzał na moją twarz a potem podal mi mrożonego kotleta.
-Wywróciłam się na szpilkach, to nic takiego.-chciałam go zbyc no ale nie dał się omamic.
-Taaa jasne weź ogarnij się.! Mów kto to.!- prawie na mnie krzyczał
-No dobra już. To Mateusz ok?! Wściekł się po pijanemu i oo tak wyszło.- w trakcie zdania zaczęłam znowu wyc.
-Mateusz?? Zabije gnoja.!- Norbert rzucił się w stronę drzwi.
-Teraz jest 3 nad ranem. Uspokój się się ok.!- złapałam go za ramię.
-Nie da rady, sory ale on cie pobił musze kolesia nauczyc....-Norbert patrzył na mnie zły, aż sie w nim gotowało.
-Niee.! Zostaw ja sama to załatwię ok?!- spojrzałam błagalnie na brata.
-Noooo dobra. Ale lepiej niech tu nie przychodzi bo mu nogi z dupy powyrywam ok.- pocałował mnie w czoło.
-A i jakbyś nie mówił o tym rodzicom. Tak ładnie proszę.
-Cooo.! I tak jutro się dowiedzą.- Norbert się zaśmiał.
-Zamaskuję to jakoś ok?! Ojciec Mateusza zabije. Ja chcę sama to załatwic, prrroszę.- prawię uwiesiłam mu się na ramieniu.
-No dobra, jak chcesz ale jeśli on zrobił to raz to napewno to powtórzy. Zerwij z nim i to szybko.
-Ale on nigdy nie był tak brutalny. Przecież jesteśmy razem już ponad rok.- spojrzałam z zamyśleniem.
-Ja ci mówię zrób tak jak mówię.-złapał bułkę i poszedł do siebie.
-Dobranoc- krzyknęłam do niego
-Dobranoc siostra- odpowiedział i poszedł spac.
Wzięłam szybki prysznic i od razu usnęłam z kotletem na czole. Obudziłam się jakoś koło 8 nie patrzyłam na komórkę. Norbert i Rodzice wyszli do pracy więc byłam sama w domu. Weszłam do łazienki i o dziwo w lustrze nawet nieźle wyglądałam. Oko miałam trochę siwe ale dobry puder załatwi sprawę.
Po porannej toalecie zeszłam na dół, zrobiłam sobie kawę i stwierdziłam że przebiegnę się pod klub po auto. Ubrałam szary komplet dresowy i białe adidasy po czym pobiegłam pod klub. Zajęło mi to jakieś 30 minut ale było warto. Po wczoraj przydał mi się taki trening. Wsiadłam do samochodu i wróciłam do domu. Po mojej przebieżce od razu wskoczyłam pod prysznic. Potem przebrałam się w legginsy, dłuższy siwy golf i grube skarpetki. Włosy związałam w tzw. artystyczny nieład i usiadłam przed tv. Oglądałam jakieś smęty zadzwonił dzwonek do drzwi. Przez szybę w drzwiach zobaczyłam że to Mateusz. Uchyliłam lekko i spytałam:
-Trzeźwy jesteś, mogę cię wpuścic czy zrobisz mi znowu krzywdę.!- spytałam z lekkim strachem.
-Nie wygłupiaj się przyszedłem pogadac.- widac było skruchę ale jakoś niedowierzałam
-Czego chcesz.- ostatecznie go wpuściłam.
-Przeprosic, wczoraj jaa przesadziłem.- spojrzał na moje oko- Bardzo boli?!.
-Teraz to nie ważne, nie nie bardzo ale mojego kolegę boli bardziej. Jak mogłeś, Mateusz ty jesteś nieobliczalny.- spojrzałam na niego ze strachem.
-Coo?? nie mów tak- złapał mnie mocno za rękę zbulwersowany.
-Sam widzisz, auaaa puśc mnie. Ja tak nie chcę po roku dowiaduję się że mój chłopak to bokser jakiś.
-Nieee, ja byłem pijany.- spojrzał ze łzami w oczach. W tym momencie zadzwonił do mnie telefon.
-Poczekaj, zobaczę kto to.- poszłam odebrac bo dzwonił jakiś nieznany numer.- Słucham....O cześc Michał....ale ty podstępna szuja jesteś...-uśmiechnęłam się i w tym momencie Mateusz wyrwał mi telefon z ręki.
-To on, to ten fagas z wczoraj tak?! Ja na to nie pozwolę!!!Odwal się od niej palancie.! - krzyknął do słuchawki i rzucił moim telefonem o ścianę a ten porozbijał się na jakieś 10 kawałków.
-Mateusz!!! Coś ty zrobił, to tylko mój kolega.- syknęłam wściekła.
-Jaaaa, ja muszę iśc.- wybiegł z domu a ja kucnęłam obok resztek z mojego telefonu.
Siadłam w holu na dywanie i jak głupia się popłakałam. No bo znam Mateusza prawie dwa lata a dopiero teraz go poznaję. Starałam pozbierac do kupy i siebie i telefon kiedy usłyszałam domofon. Wyjrzałam przez próg i zobaczyłam Grześka i Kubiaczka pod furtką. Otworzyłam im furtkę a ci wbiegli do domu. Michał miał całe oko sine.:
-Gdzie on jest. Zrobił ci coś.?- wykrzykiwał Grzesiek jak opętany.
-Nie wszystko w porządku- odgarnęłam włosy i wtedy zobaczyli siny ślad na mojej ręce.
-Tak byc nie może serioo...- Michał się oburzył.
-Teraz mam inne problemy, Mateusz rozbił mi telefon a nowy kosztuje ponad 1000 zł. Tata kupił mi go na 18-stkę. Nie może go takiego zobaczyc.
-Spokojnie kupimy ci nowy, nie przejmuj się.- spojrzeli na siebie i bez słów się dogadali.
-Nie nigdy się nie zgodzę, to za drogi gadżet żebyście mi kupowali. Sama jakoś sobie poradzę.- wgl po co przyjechaliście?! nie żebym się nie cieszyła że was widzę.- spojrzałam na nich z dociekliwym wyrazem twarzy.
-Ty nie masz nic do gadania. A siedzieliśmy sobie u Michała i Zbyszka na kanapie i Michał wczoraj podstępem wziął twój numer z resztą sama wiesz, ale kiedy usłyszał tego furiata to się wystraszyliśmy ze ten psychol coś ci zrobi i szybko przyjechaliśmy. Zbyszek też by przyjechał ale siedzi z Pauliną.- wyjaśnił dokładnie Grzesio.
-Dzięki za troskę, jakoś sobie poradzę. Muszę sie ogarnąc i jechac po telefon. Sory ale musze was wyprosic.
-O nie nie od dzis masz nas za ochroniarzy a o telefonie już rozmawialiśmy. Kase bedziesz nam spłacac w ratach ok?! No pewnie że ok. Teraz się zbieraj i jedziemy.- pogonili mnie do łazienki.
Z makijażem i strojem zeszło mi jakieś 10 minut. Zakryłam lekki siny ślad pod okiem i ubrałam na siebie wyjściowe ubrania. Zeszłam na parter patrzę a chłopaki próbują poskładac resztki telefonu.-Jedziemy?- spytałam a oni tylko przytaknęli. Zebrane resztki telefonu Michał zabrał do auta . Swoją drogą prawdziwy dżentelmen z niego, otworzył mi drzwi od auta i pod galerią też.
-Ej chłopaki nie ma innych salonów z komórkami w okolicy?- jak na złośc wybrali salon w którym pracuje Mateusz.
-Nie ma, następny jest 10 kilosów stąd. A co ci w tym nie pasuje?!-spytał Grzesiek.
-Yyy, no bo w tym tutaj pracuje Mateusz, a jak nas zobaczy razem...
-To cię przy nim pocałuję- zaśmiał się Kubiak.
-Eyy, bez zartów ja mówię serio nie chcę tam iśc.- jęknęłam i stanęłam przy aucie chłopaków.
-No chodź noo. Może go nie będzie.- Grzesiek zaczął krzyczec na cały parking więc wkońcu poszłam z nimi.
W salonie był kolega Mateusza, Hubert, znał mnie więc szybko nawiązaliśmy dialog:
-No hej piękna. Mati ma dziś wolne nie wiesz?!- wyglądał na zdziwionego że przyszłam z siatkarzami.
-Eee nie wiem i szczerze mam większe problemy. Ptrzebuję telefon nowy teraz już.- zaczęłam tłumaczyc o co mi chodzi.
-A stary co popsuł się może naprawię?- spytał Hubert (kolega Mateusza).
-Raczej nie dasz rady- Michał wysypał mu wszytkie części telefonu na blat.
-O kurcze co sie stało, czołgiem go przejechałaś?!- miał minę jakby zobaczył swojego zdechłego psa.
-Twój koleszka sie stał i powiedz mu proszę że jeśli jeszcze raz podniesie na nią rękę to mu krzywdę zrobię- Grzesiek zaczął wymachiwac rękami a Hubert był otepiały.
-Coo Mateusz cię zbił?! To bzdura prawda Nesska.?- spojrzał na mnie a ja nie umiałam go okłamac.
-Too... Nooo...-zaczęłam sie jakac.
-Nieee, nie wierzę.- Hubert sie wyraźnie zbulwersował.
-Kurde, on jej podbił oko, mi też. A o jej ręce to już nie mówię.- Michał stał obok mnie na kilometr czułam jego wsparcie.
Po 30 miutach wyszliśmy z galerii z nowym telefonem i kilkoma innymi zakupami. Grzesiek skorzystał z okazji i kupił dwie nowe koszule a Michał zakupił 3 podkoszulki. Fajnie mi się z nimi gadało szczególnie z Michałem. Wyczułam z nim szczególną więź. Nie nie zakochałam się ale lubiłam byc blisko niego. Na parkingu zeszło nam jakąś chwilę bo chłopaki zaczęli się wygłupiac i ganiac między samochodami.
-Eyy, moze odwieźcie mnie do domu a potem organizujcie wyścigi coo?- zaśmiałam się szeroko a ci się zatrzymali.
-Coo do domu. I co ty tam będziesz robiła bez nas? Sama?! Jedziemy do Zbyszka i Pauliny.!- Michał podszedł i otworzył mi drzwi od strony pasażera.
-Cooo. O nie ja nawet nie znam tej Pauliny. A poza tym kim ja dla was jestem coo? Znasz mnie kilka godzin dosłownie.- spojrzałam na Michała z moją dziwną miną numer 5.
-Chcesz możesz byc moją siostrą, matka, a nawet babcią a i tak jedziesz z nami. Nie Gregorio?!- spojrzał na Grześka a ten z drugiej strony wciągnąl mnie do auta.
-Ok, dobra to chociaż opowiedzcie mi o te Paulinie kto to i wgl.- spojrzałam na Michała moim dociekliwym spojrzeniem, nie mógł mi odmówic.
-No więc Paulina S. Ma jakieś 18 lat i szkoli się na Architekta krajobrazu. Od niedawna jest dziewczyną Zbyszka. Połączyła ich wspólna pasja do siatkówki. Poznali się na meczu.- Michał i Grzesiek mówili na przemian.
Po jakiś 20 minutach dojechaliśmy na miejsce. W sensie że do mieszkania chłopaków. Nagle ogarnęła mnie wątpliwośc:
-A jak ona spyta kim ja dla was jestem? Co wtedy.
-No przecież dałem ci opcje.- Michał zaczął się śmiac.
-Eyy no ty Kubiak to masz specyficzne poczucie humoru, ja na serio pytam.!- krzyknęłam w jego stronę.
-Jak cię to tak martwi to przedstawię cię jako moją nową "koleżankę".-Michał dziwnie poruszył brwiami.
-Spadaj, nie zgadzam się.- syknęłam w jego stronę.
-No co w klubie i tak wszyscy widzieli jak się całowaliśmy więc WTF???- spojrzał dziwnie. Wtedy zczaiłam że gdzieś zniknął Kosa.
-Ejj, wejdziecie wkońcu czy nie?! krzyknął znajomy głos.
-Ty patrz to on Kosa!!- spojrzałam w górę i na 3 piętrze zobaczyłam jak stoi z jakimiś dwoma osobami.
-No idziemy co się dżesz!- krzyknął Kubiak i weszliśmy na górę.
Ta Paulina to bardzo fajna laska. Taka towarzyska i wgl. I do tego bardzo ładna.Szybko znalazłyśmy wspólny język. Chodziłysmy razem po mieszkaniu chłopaków bo ci oglądali mecz. Na szczęście nikt mnie nie wypytywał o całe dzisiejsze zajście z Mateuszem i szybko o tym zapomniałam.Weszłyśmy do pokoju Zbyszka a tam... Pełno pucharów, nagród, plakatów, co dziwne na wszystkich jest on, itp. A co dziwniejsze w tym pokoju panuje pedancki porządek. Zero kurzu, śmieci i ubrań na podłodze. Po obejściu całego mieszkania dołączyłyśmy do chłopaków i wtedy popełniłam błąd. Podwinęłam rękaw od bluzy żeby nie ubrudzic się popcornem i wtedy Zbyszek i Paulina zobaczyli moją do połowy siną rękę.
-O kurcze co ci się stało?- Paulina wytrzeszczyła oczy i widac że niedowierzała.
-Nic, jaa.. przewróciłam się w butach na obcasie i upadłam na rękę.- na poczekaniu wymysliłam historię. Zbyszek zna prawdę ale Paulina nie musi wiedziec. Czas mijał nam miło było śmianie się bitwa na poduszki i ganianie po salonie. Kiedy uciekałam przed Grześkiem wpadłam do pokoju Michała i zamknęłam drzwi. Odwróciłam się a tam pełno zdjęc jego i Zbyszka. Chyba długo się przyjaźnią. Po chwili do pokoju zasapany wbiegł Michał.
-Ej co ty tu robisz to moja kryjówka.- syknęłam do niego uśmiechnięta.
-Ale za to mój pokój.- odpowiedział sapiąc przy tym trochę.
-Aha to ja znajdę jakąś inną- podniosłam się z łóżka i chciałam wyjśc kiedy tez chwycil mnie delikatnie za dłoń i pociągnął do siebie:
-Możemy się tu chowac razem.- z uśmiechem spojrzał mi w oczy i już mieliśmy sie pocałowac kiedy nagle zadzwonił mój telefon.
-Chyba niepotrzebnie ci to coś kupiłem haaa- zaśmiał się i odsunął ode mnie.
-Wyjęłam z kieszeni telefon i odczytałam kto dzwoni. To był on Mateusz. Tylko czego on chce.
-Kto to?- spytał Kubiaczek
-Tooo moja mama. Poczekaj odbiorę. uśmiechnęłam się delikatnie.- Taak....Dobra....Będę....Ok.....Cześc....- Umówiłam się z nim w naszym miejscu jutro o 17;00. Włożyłam telefon do kieszeni i spojrzałam delikatnym wzrokiem na Michała który podszedł do mnie iiii....................
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Noo i tak kończy się rozdział 3. Taki sobie a historia dopiero się rozkręca. Następny może jakoś jutro jak się zmotywuję. Buśśkaaaa :*************
-Jak mnie tu znalazłeś?- spytałam w strachu przed konsekwencjami mojego imprezowania.
-Yyy, twoja mamusia cie wsypała. Następnym razem ją wtajemnicz w to że się puszczasz.!- syknął do mnie złośliwie.
-Ja się nie puszczam, a ty jesteś pijany. Wtrzeźwiej to pogadamy.!- krzyknęłam do niego i chciałam wrócic do chłopaków kiedy poczułam ból głowy. Ten idiota ciągnąl mnie za włosy.
-Nigdzie nie pójdziesz wracamy razem.-krzyczał mi do ucha.
-Auuułaaa! Puśc mnie to serio boli!!!- skrzywiłam wyraz twarzy z bólu.
-Eyy, zostaw ją, to przecież ja boli.- w mojej obronie stanęli Michał, Grzesiek i Zbyszek.
-Nie wasza sprawa, a ty powiedz z którym z nich się skurwiłaś coo?- spojrzał na mnie, nigdy nie patrzył na mnie tym wzrokiem.
-Co ty mówisz uspokój się i puszczaj.!- zaczęłam płakac.
-Słyszysz co ona mówi, puśc ją- podszedł Michał i chciał mnie wyrwac z jego rąk.
-Nie wtrącaj się, to nie twoja sprawa.- puścilł mnie, popchnał na ścianę i szedł w jego kierunku.
-Zostaw go, on nie ma z tym nic wspólnego!- zdążyłam krzyknąc gdy ten przyłożył Michałowi z pięści w twarz.
-Ty idioto!!! Co ty wyprawiasz?!- chciałam odepchnąc go od Michała i w tym momencie mnie też uderzył.
-Wypier**** z tąd słyszysz. Czy wezwac gliny?!- postraszył go Zbyszek podnosząc Michała a Mateusz uciekł.
-Boże, nic ci nie jest?!- spytałam Michała dotykając jego twarzy.
-Nie, tylko trochę boli ale to minie, przyłożę mrożonkę i będzie ok.-uśmiechnął się do mnie i posłał mi buziaka.
-Ja was strasznie przepraszam, już więcej nie będę robiła wam kłopotów. Wracam do domu. O jest moja taksówka.! Dzięki za najlepszą imprezę w zyciu.!- uśmiechnęłam się do siatkarzy i szłam do samochodu kiedy dogonił mnie Michał.
-Daj mi twój telefon.!- spojrzałam z dziwną miną.- No musze zadzwonic.
-Ok spoko trzymaj.- dzwonił gdzieś ale się nie dodzwonił.
-Dzięki. Mam nadzieję że to nie jest nasze ostatnie spotkanie.- spojrzał z oczami kota ze Shreka.
-Może, nie, narazie muszę uporac się ze swoimi problemami. Papaa- pomachałam do chłopaków a Michała pocałowałam w policzek i dodałam.- Dzięki że mnie broniłeś.!
Wsiadłam do taksówki i jakieś 15 minut później wchodziłam do domu. Na moje nieszczęście jeszcze nie spali bo w kuchni świeciło się światło. Weszłam po cichu do domu z nadzieją że uda mi się przemknąc bez rozmowy z rodzicami ale usłyszałam z kuchnii:
-To ja Norbert chodź nie bój się!- wyglądnął zza lodówki.
Gdy weszłam do kuchni po mrożonkę żeby nie miec jutro śliwy pod okiem Norbert oniemiał.:
-Kto ci to do cholery zrobił? Biłaś się z kimś.?- Spojrzał na moją twarz a potem podal mi mrożonego kotleta.
-Wywróciłam się na szpilkach, to nic takiego.-chciałam go zbyc no ale nie dał się omamic.
-Taaa jasne weź ogarnij się.! Mów kto to.!- prawie na mnie krzyczał
-No dobra już. To Mateusz ok?! Wściekł się po pijanemu i oo tak wyszło.- w trakcie zdania zaczęłam znowu wyc.
-Mateusz?? Zabije gnoja.!- Norbert rzucił się w stronę drzwi.
-Teraz jest 3 nad ranem. Uspokój się się ok.!- złapałam go za ramię.
-Nie da rady, sory ale on cie pobił musze kolesia nauczyc....-Norbert patrzył na mnie zły, aż sie w nim gotowało.
-Niee.! Zostaw ja sama to załatwię ok?!- spojrzałam błagalnie na brata.
-Noooo dobra. Ale lepiej niech tu nie przychodzi bo mu nogi z dupy powyrywam ok.- pocałował mnie w czoło.
-A i jakbyś nie mówił o tym rodzicom. Tak ładnie proszę.
-Cooo.! I tak jutro się dowiedzą.- Norbert się zaśmiał.
-Zamaskuję to jakoś ok?! Ojciec Mateusza zabije. Ja chcę sama to załatwic, prrroszę.- prawię uwiesiłam mu się na ramieniu.
-No dobra, jak chcesz ale jeśli on zrobił to raz to napewno to powtórzy. Zerwij z nim i to szybko.
-Ale on nigdy nie był tak brutalny. Przecież jesteśmy razem już ponad rok.- spojrzałam z zamyśleniem.
-Ja ci mówię zrób tak jak mówię.-złapał bułkę i poszedł do siebie.
-Dobranoc- krzyknęłam do niego
-Dobranoc siostra- odpowiedział i poszedł spac.
Wzięłam szybki prysznic i od razu usnęłam z kotletem na czole. Obudziłam się jakoś koło 8 nie patrzyłam na komórkę. Norbert i Rodzice wyszli do pracy więc byłam sama w domu. Weszłam do łazienki i o dziwo w lustrze nawet nieźle wyglądałam. Oko miałam trochę siwe ale dobry puder załatwi sprawę.
Po porannej toalecie zeszłam na dół, zrobiłam sobie kawę i stwierdziłam że przebiegnę się pod klub po auto. Ubrałam szary komplet dresowy i białe adidasy po czym pobiegłam pod klub. Zajęło mi to jakieś 30 minut ale było warto. Po wczoraj przydał mi się taki trening. Wsiadłam do samochodu i wróciłam do domu. Po mojej przebieżce od razu wskoczyłam pod prysznic. Potem przebrałam się w legginsy, dłuższy siwy golf i grube skarpetki. Włosy związałam w tzw. artystyczny nieład i usiadłam przed tv. Oglądałam jakieś smęty zadzwonił dzwonek do drzwi. Przez szybę w drzwiach zobaczyłam że to Mateusz. Uchyliłam lekko i spytałam:
-Trzeźwy jesteś, mogę cię wpuścic czy zrobisz mi znowu krzywdę.!- spytałam z lekkim strachem.
-Nie wygłupiaj się przyszedłem pogadac.- widac było skruchę ale jakoś niedowierzałam
-Czego chcesz.- ostatecznie go wpuściłam.
-Przeprosic, wczoraj jaa przesadziłem.- spojrzał na moje oko- Bardzo boli?!.
-Teraz to nie ważne, nie nie bardzo ale mojego kolegę boli bardziej. Jak mogłeś, Mateusz ty jesteś nieobliczalny.- spojrzałam na niego ze strachem.
-Coo?? nie mów tak- złapał mnie mocno za rękę zbulwersowany.
-Sam widzisz, auaaa puśc mnie. Ja tak nie chcę po roku dowiaduję się że mój chłopak to bokser jakiś.
-Nieee, ja byłem pijany.- spojrzał ze łzami w oczach. W tym momencie zadzwonił do mnie telefon.
-Poczekaj, zobaczę kto to.- poszłam odebrac bo dzwonił jakiś nieznany numer.- Słucham....O cześc Michał....ale ty podstępna szuja jesteś...-uśmiechnęłam się i w tym momencie Mateusz wyrwał mi telefon z ręki.
-To on, to ten fagas z wczoraj tak?! Ja na to nie pozwolę!!!Odwal się od niej palancie.! - krzyknął do słuchawki i rzucił moim telefonem o ścianę a ten porozbijał się na jakieś 10 kawałków.
-Mateusz!!! Coś ty zrobił, to tylko mój kolega.- syknęłam wściekła.
-Jaaaa, ja muszę iśc.- wybiegł z domu a ja kucnęłam obok resztek z mojego telefonu.
Siadłam w holu na dywanie i jak głupia się popłakałam. No bo znam Mateusza prawie dwa lata a dopiero teraz go poznaję. Starałam pozbierac do kupy i siebie i telefon kiedy usłyszałam domofon. Wyjrzałam przez próg i zobaczyłam Grześka i Kubiaczka pod furtką. Otworzyłam im furtkę a ci wbiegli do domu. Michał miał całe oko sine.:
-Gdzie on jest. Zrobił ci coś.?- wykrzykiwał Grzesiek jak opętany.
-Nie wszystko w porządku- odgarnęłam włosy i wtedy zobaczyli siny ślad na mojej ręce.
-Tak byc nie może serioo...- Michał się oburzył.
-Teraz mam inne problemy, Mateusz rozbił mi telefon a nowy kosztuje ponad 1000 zł. Tata kupił mi go na 18-stkę. Nie może go takiego zobaczyc.
-Spokojnie kupimy ci nowy, nie przejmuj się.- spojrzeli na siebie i bez słów się dogadali.
-Nie nigdy się nie zgodzę, to za drogi gadżet żebyście mi kupowali. Sama jakoś sobie poradzę.- wgl po co przyjechaliście?! nie żebym się nie cieszyła że was widzę.- spojrzałam na nich z dociekliwym wyrazem twarzy.
-Ty nie masz nic do gadania. A siedzieliśmy sobie u Michała i Zbyszka na kanapie i Michał wczoraj podstępem wziął twój numer z resztą sama wiesz, ale kiedy usłyszał tego furiata to się wystraszyliśmy ze ten psychol coś ci zrobi i szybko przyjechaliśmy. Zbyszek też by przyjechał ale siedzi z Pauliną.- wyjaśnił dokładnie Grzesio.
-Dzięki za troskę, jakoś sobie poradzę. Muszę sie ogarnąc i jechac po telefon. Sory ale musze was wyprosic.
-O nie nie od dzis masz nas za ochroniarzy a o telefonie już rozmawialiśmy. Kase bedziesz nam spłacac w ratach ok?! No pewnie że ok. Teraz się zbieraj i jedziemy.- pogonili mnie do łazienki.
Z makijażem i strojem zeszło mi jakieś 10 minut. Zakryłam lekki siny ślad pod okiem i ubrałam na siebie wyjściowe ubrania. Zeszłam na parter patrzę a chłopaki próbują poskładac resztki telefonu.-Jedziemy?- spytałam a oni tylko przytaknęli. Zebrane resztki telefonu Michał zabrał do auta . Swoją drogą prawdziwy dżentelmen z niego, otworzył mi drzwi od auta i pod galerią też.
-Ej chłopaki nie ma innych salonów z komórkami w okolicy?- jak na złośc wybrali salon w którym pracuje Mateusz.
-Nie ma, następny jest 10 kilosów stąd. A co ci w tym nie pasuje?!-spytał Grzesiek.
-Yyy, no bo w tym tutaj pracuje Mateusz, a jak nas zobaczy razem...
-To cię przy nim pocałuję- zaśmiał się Kubiak.
-Eyy, bez zartów ja mówię serio nie chcę tam iśc.- jęknęłam i stanęłam przy aucie chłopaków.
-No chodź noo. Może go nie będzie.- Grzesiek zaczął krzyczec na cały parking więc wkońcu poszłam z nimi.
W salonie był kolega Mateusza, Hubert, znał mnie więc szybko nawiązaliśmy dialog:
-No hej piękna. Mati ma dziś wolne nie wiesz?!- wyglądał na zdziwionego że przyszłam z siatkarzami.
-Eee nie wiem i szczerze mam większe problemy. Ptrzebuję telefon nowy teraz już.- zaczęłam tłumaczyc o co mi chodzi.
-A stary co popsuł się może naprawię?- spytał Hubert (kolega Mateusza).
-Raczej nie dasz rady- Michał wysypał mu wszytkie części telefonu na blat.
-O kurcze co sie stało, czołgiem go przejechałaś?!- miał minę jakby zobaczył swojego zdechłego psa.
-Twój koleszka sie stał i powiedz mu proszę że jeśli jeszcze raz podniesie na nią rękę to mu krzywdę zrobię- Grzesiek zaczął wymachiwac rękami a Hubert był otepiały.
-Coo Mateusz cię zbił?! To bzdura prawda Nesska.?- spojrzał na mnie a ja nie umiałam go okłamac.
-Too... Nooo...-zaczęłam sie jakac.
-Nieee, nie wierzę.- Hubert sie wyraźnie zbulwersował.
-Kurde, on jej podbił oko, mi też. A o jej ręce to już nie mówię.- Michał stał obok mnie na kilometr czułam jego wsparcie.
Po 30 miutach wyszliśmy z galerii z nowym telefonem i kilkoma innymi zakupami. Grzesiek skorzystał z okazji i kupił dwie nowe koszule a Michał zakupił 3 podkoszulki. Fajnie mi się z nimi gadało szczególnie z Michałem. Wyczułam z nim szczególną więź. Nie nie zakochałam się ale lubiłam byc blisko niego. Na parkingu zeszło nam jakąś chwilę bo chłopaki zaczęli się wygłupiac i ganiac między samochodami.
-Eyy, moze odwieźcie mnie do domu a potem organizujcie wyścigi coo?- zaśmiałam się szeroko a ci się zatrzymali.
-Coo do domu. I co ty tam będziesz robiła bez nas? Sama?! Jedziemy do Zbyszka i Pauliny.!- Michał podszedł i otworzył mi drzwi od strony pasażera.
-Cooo. O nie ja nawet nie znam tej Pauliny. A poza tym kim ja dla was jestem coo? Znasz mnie kilka godzin dosłownie.- spojrzałam na Michała z moją dziwną miną numer 5.
-Chcesz możesz byc moją siostrą, matka, a nawet babcią a i tak jedziesz z nami. Nie Gregorio?!- spojrzał na Grześka a ten z drugiej strony wciągnąl mnie do auta.
-Ok, dobra to chociaż opowiedzcie mi o te Paulinie kto to i wgl.- spojrzałam na Michała moim dociekliwym spojrzeniem, nie mógł mi odmówic.
-No więc Paulina S. Ma jakieś 18 lat i szkoli się na Architekta krajobrazu. Od niedawna jest dziewczyną Zbyszka. Połączyła ich wspólna pasja do siatkówki. Poznali się na meczu.- Michał i Grzesiek mówili na przemian.
Po jakiś 20 minutach dojechaliśmy na miejsce. W sensie że do mieszkania chłopaków. Nagle ogarnęła mnie wątpliwośc:
-A jak ona spyta kim ja dla was jestem? Co wtedy.
-No przecież dałem ci opcje.- Michał zaczął się śmiac.
-Eyy no ty Kubiak to masz specyficzne poczucie humoru, ja na serio pytam.!- krzyknęłam w jego stronę.
-Jak cię to tak martwi to przedstawię cię jako moją nową "koleżankę".-Michał dziwnie poruszył brwiami.
-Spadaj, nie zgadzam się.- syknęłam w jego stronę.
-No co w klubie i tak wszyscy widzieli jak się całowaliśmy więc WTF???- spojrzał dziwnie. Wtedy zczaiłam że gdzieś zniknął Kosa.
-Ejj, wejdziecie wkońcu czy nie?! krzyknął znajomy głos.
-Ty patrz to on Kosa!!- spojrzałam w górę i na 3 piętrze zobaczyłam jak stoi z jakimiś dwoma osobami.
-No idziemy co się dżesz!- krzyknął Kubiak i weszliśmy na górę.
Ta Paulina to bardzo fajna laska. Taka towarzyska i wgl. I do tego bardzo ładna.Szybko znalazłyśmy wspólny język. Chodziłysmy razem po mieszkaniu chłopaków bo ci oglądali mecz. Na szczęście nikt mnie nie wypytywał o całe dzisiejsze zajście z Mateuszem i szybko o tym zapomniałam.Weszłyśmy do pokoju Zbyszka a tam... Pełno pucharów, nagród, plakatów, co dziwne na wszystkich jest on, itp. A co dziwniejsze w tym pokoju panuje pedancki porządek. Zero kurzu, śmieci i ubrań na podłodze. Po obejściu całego mieszkania dołączyłyśmy do chłopaków i wtedy popełniłam błąd. Podwinęłam rękaw od bluzy żeby nie ubrudzic się popcornem i wtedy Zbyszek i Paulina zobaczyli moją do połowy siną rękę.
-O kurcze co ci się stało?- Paulina wytrzeszczyła oczy i widac że niedowierzała.
-Nic, jaa.. przewróciłam się w butach na obcasie i upadłam na rękę.- na poczekaniu wymysliłam historię. Zbyszek zna prawdę ale Paulina nie musi wiedziec. Czas mijał nam miło było śmianie się bitwa na poduszki i ganianie po salonie. Kiedy uciekałam przed Grześkiem wpadłam do pokoju Michała i zamknęłam drzwi. Odwróciłam się a tam pełno zdjęc jego i Zbyszka. Chyba długo się przyjaźnią. Po chwili do pokoju zasapany wbiegł Michał.
-Ej co ty tu robisz to moja kryjówka.- syknęłam do niego uśmiechnięta.
-Ale za to mój pokój.- odpowiedział sapiąc przy tym trochę.
-Aha to ja znajdę jakąś inną- podniosłam się z łóżka i chciałam wyjśc kiedy tez chwycil mnie delikatnie za dłoń i pociągnął do siebie:
-Możemy się tu chowac razem.- z uśmiechem spojrzał mi w oczy i już mieliśmy sie pocałowac kiedy nagle zadzwonił mój telefon.
-Chyba niepotrzebnie ci to coś kupiłem haaa- zaśmiał się i odsunął ode mnie.
-Wyjęłam z kieszeni telefon i odczytałam kto dzwoni. To był on Mateusz. Tylko czego on chce.
-Kto to?- spytał Kubiaczek
-Tooo moja mama. Poczekaj odbiorę. uśmiechnęłam się delikatnie.- Taak....Dobra....Będę....Ok.....Cześc....- Umówiłam się z nim w naszym miejscu jutro o 17;00. Włożyłam telefon do kieszeni i spojrzałam delikatnym wzrokiem na Michała który podszedł do mnie iiii....................
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Noo i tak kończy się rozdział 3. Taki sobie a historia dopiero się rozkręca. Następny może jakoś jutro jak się zmotywuję. Buśśkaaaa :*************
Rozdział 3...
-Ten koleś to środkowy i ma na imię Grzegosz Kosok.!- zaczął mi tłumaczuc a w jego oczach było widac jak jara sie tym sportem.
-Ahaaa, nie no fajny a reszta...-chciałam sprawic mu radośc i pytałam o wszystko.
-Ten to Ignaczak on jest libero, ten z 1 to Nowakowski jest rozgrywającym a ten z 9 to atakujący i nazywa się Bartman.- pokazywał mi po kolei każdego z nich.
-Ta siatkówka jest nawet wciągająca, może nawet ją polubię.- zaśmiałam się do Matiego a ten mnie objał i oglądalismy mecz.
Po 2 godzinach mecz się skończył i wygrała Asseco Resovia. Chłopaki długo pozowali do zdjęc i rozdawali autografy. Chciałam przejśc koło tego Kosoka tak żeby mnie nie zauważył. No głupio tak po tej akcji na parkingu. Ze spuszczoną głową szłam przed siebie, czekałam aż Mateusz zgarnie te autografy co mu brakuje do kolekcji i jak na złośc ten złapał mnie za rękę i szedł w stronę tego wielkoluda.
-Dla kogo ma byc?!- spytał nie patrząc na nas, więc była nadzieja że mnie nie pozna.
-Dla Mateusza.- odpowiedział Mateusz i po chwili odebrał podpisane zdjęcie.
-Eyy, ty nooo Vanessa tak?- stało się, poznał mnie- Fatalnie!!!
-No tak cześc, co tam?!- nie chciałam z nm gadac no ale cóż...
-Jak tam lepiej ci już.?
-Tak dzięki musimy iśc juz paa.!- odwróciłam się i modliłam żeby się nie odezwał.
-Poczekaj w Fashion Time Club idziemy dziś drużynowo na imprezę może wpadniesz z kolegą?!- spytał
-Yyyy no nie wiem... może- nie chcę tam iśc pomyślałam do siebie...
-Oj no chodź Nesska jak nas zapraszają to chodźmy.!- Mateusz zrobił te swoje oczy i sie zgodziłam.
Poszliśmy do samochodu Mateusza a ten wyglądał na złego.
-Coś się stało?! Dziwnie wyglądasz?!- spytałam niepewnie.
-Skąd go znasz.?- syknął zły na mnie.
-Nie znam poznałam go 10 miut temu.
-Taak, to skąd znał twoje imię mów!!!- Mateusz mnie zaskoczył swoją agresją wobec mnie.
-Poznałam go w galerii, w zasadzie nie bo jego imię podałeś mi ty.!- krzyknęłam do niego.
-Taak a on skąd zna twoje imię coo?!
-Kurwa, znowu zaczynasz?! Nie ufasz mi?!- byłam zła na niego. Znowu ta jego zazdrośc.
-Skoro nic cię z nim nie łączy to powiedz skąd go znasz.!- złapał mnie za rękę i kazał mówic.
- Spotkałam go na parkingu galerii, po tym jak zobaczyłam cię z Mariką się załamałam i popłakałam siedziałam koło samochodu i płakałam a on podszedł i chciał mi pomóc ok.?- wytłumaczyłam.
-Coo?! i poszliście na randkę taak?
-Niee od razu uciekłam podałam mu tylko moje imię, i ałaaa puśc to boli!!- byłam bliska łez.
-Kłamiesz- był wściekły.
I w tym momencie ktoś zapukał do jego szyby i kazał wysiąśc. To był on ten cały Kosok. Tylko czego chciał.
-Masz jakiś problem.?- spytał wściekły Mateusz.
-Nie ale czemu ona płacze i trzyma się za rękę coo??- spytał widocznie zbulwersowany sytuacją.
-Nie twoja sprawa drągalu.-syknął Mateusz a ja wysiadłam z samochodu i spostrzegłam jeszcze czterech takich wysokich kolesi.
-Jest ok, to mój chłopak serioo.!- powiedziałam na odczepnego.
-Ostatnio też przez niego płakałaś?- wzkazał na niego palcem.
-Spieprzaj, nie wtrącaj się- Mateusz chciał go uderzyc ale koledzy tego Kosoka go powstrzymali.
-Ty wyjazd do domu już...a twoją dziewczynę odwiozę ja bo jeszcze ją pobijesz!- powiedział do niego i skierował go do samochodu.
-Lepiej wróce z Mateuszem, serio nie trzeba było mnie bronic przed nim.- mruknęłam po cichu.
-Nie ma mowy on jest niebezpieczny, ja cię odwiozę i pociągnął mnie za rękę do swojego auta.
-Eyy, Kosa a kolegów nie przedstawisz?!- stanęli za nami z dziwnymi minami.
-No dobra To jest Igła, Maciek, Zibi i Piotrek zwany Cichym.Chłopaki a to jest Vanessa.- przedstawił nas sobie nawzajem. Podawałam każdemu rękę ale ten jeden nie pamiętam jak ma na imię, zadzwonił do niego telefon i sie oddalił i jemu nie zdążyłam podac. Wsiadłam do auta "Kosy" bo tak kazał do siebie mówic i skierowałam go do mojego domu. Jechalismy jakieś 10 minut i rozmawialiśmy. Było miło:
-Powiedz to on, przez niego płakałaś wtedy w galerii?!- spytał z troską.
-Yyy, on nie jest zły on mnie kocha. Po prostu czasami przesadza z zazdrością.- chciałam jakoś wybrnąc z sytuacji.
-Posłuchaj, nie pozwalaj mu na takie traktowanie, nie jesteś jego workiem treningowym.
-Ale on mnie nie bije, dziś był po prostu zły i tyle. Zmieńmy temat, opowiedz mi lepiej o sobie.- usmiechnełam się i położyłam mu rękę na ramieniu.
-A co chcesz wiedziec moje życie jest dośc nudne.- zaśmiał się szeroko.
-Nudnee. Jestes gwiazdą i masz nudne zycie. No ciekawe.-zaczęlismy sie ze sobą droczyc kiedy dojechaliśmy pod mój dom.
-Dzieki za podwiezienie i wgl.- usmiechnęłam się i pocałowałam w policzek nowego kolegę.
-Nie ma sprawy. Ale na imprezie będziesz?!
-Nie wiem, no bo Mateusz...- zaczęłam się jakac hahaa
-Nie przejmuj się nim i przyjdź, masz zaproszenie, będzie ci potrzebne żeby wejśc do nas do sekcji dla vip-ów.- uśmiechnął się i włożył mi do ręki małą koperte.
-Dzięki. Postaram się wpaśc. Paa- pożegnałam się i wysiadłam z samochodu. Poszłam spokojnym krokiem do domu a Kosa odjechał.
Weszłam do domu z szerokim uśmiechem na twarzy. No bo fajny chłopak z tego Grześka. Szybko sunęłam pod prysznic. Użyłam swojego ulubionego żelu pod prysznic o zapachu morskiej bryzy. Odświerzona skierowałam się ku mojemu pokojowi by rzucic się na łóżko i odpłynąc w krainę Morfeusza. Spojrzałam na telefon i zobaczyłam 3 nieodebrane połączenia i wszystkie o Justyśki. Było już po 23 więc stwierdziłam że bez sensu ja budzic, jutro pogadamy. Ułozyłam się wygodnie obtuliłam kołdrą i po 5 minutach zmęczona spałam jak suseł.
Następnego ranka obudziłam się jakoś koło 7;00. Mialam dwa dni wolne od szkoły bo klasa pojechała na wycieczkę do jakiegos muzeum do Warszawy a ja nie chciałam jechac. Zastanawiam się czy iśc na tą imprezę do klubu. Mateusz się obraził a Grzesiek dał mi kopertę z zaproszeniem więc może pójdę. Tylko nie mogę wziąc nikogo ze sobą. Trochę kiepsko, ale zdecydowałam że pójdę. No bo Mateusz nie zabiera mnie na imprezy a ja chcę odreagowac. Ubrałam czarne rurki, Czarne botki Szary sweter i na to czarna kurtkę i wyruszyłam na zakupy. Muszę kupic jakaś kieckę bo dawno nie kupowałam.
Po 10 minutach byłam już w galerii. Na pierwszy ogień weszłam do sklepu "ZARA" mieli totalna wyprzedaż letniej kolekcji i upatrzyłam śliczną krótką i obcisłą czarna sukienkę idealną dla mnie. Po 15 minutach chodzenia po sklepach miałam już wszystko. Jakiś cud normalnie, że tak krótko mi się zeszło. Dokupiłam jeszcze kilka dodatków, tak na wszelki wypadek i wyszłam z galerii. Wrzuciłam torby do bagażnika i wsiadłam do samochodu.
-Cholera zapomniałam zadzwonic do Dżasty!!- krzyknełam na całe auto kiedy zobaczyłam wyświetlacz telefonu a na nim 2 połączenia nieodebrane. Szybko oddzwoniłam:
-Hej bejbe, trzasnac cie.? Czemu nie odbierasz jak dzwonię.-krzyknęła równie głośno co ja wcześniej
-Nie no przepraszam, lepiej mów co chciałaś.!
-Wczoraj był u mnie Mateusz, podpity i strasznie nabuzowany mówił że go zdradziłaś. Co jest?!- zaczęła wypytywac
-Ja go nie zdradziłam poprostu dowiedział sie o Grześku tj. chłopaku z galerii- tłumaczyłam sie jakbym serio zrobiła coś złego.
-Coo??- krzyknęła
-No tak noo i chcial mnie uderzyc a wtedy Grzesiek zainterweniował i ja z nim wróciłam do domu a Mateusz pojechał sam.- mówiłam coraz ciszej
-Chciał cię uderzyc. Nie no ja ci mówiłam że on nie umie panowac nad sobą.!- krzyknęła ze złością.
-Daj już temu spokój pogadamy później jadę właśnie do "Biesiady" na obiad.- próbowałam ja uspokoic.
-Ok ale jak wrócę jutro z tej wycieczki to tak Mateuszowi na wtykam że zobaczy
-Hahaa dzieki baw się dobrze na wycieczce paa!!- krzyknęłam przez śmiech.
-No ty teś bejbe. Kocham cię paa- po czym się rozłączyłam i jechałam dalej.
Po powrocie do domu była już 16. Szybko nalałam sobie wody do wanny wlałam mój nowy płyn do kąpieli i wsypałam troszkę soli po czym szybko wskoczyłam do wanny. Zrelaksowałam się i wykapałam. Potem ogoliłam nogi i nałożyłam na ciało mój ulubiony truskawkowy balsam do ciała. Wyprostowałam włosy i nałożyłam na siebie rajstopy i sukienkę. Pomalowałam się delikatnie ale tak żeby dodało mi to kilka lat. Paznokcie oczywiście na czerwono. Nie chce wyglądac przy nich jak małolata. Po skończeniu makijażu i fryzury okazało się że jest już 20;00. Ubrałam moje nowiutkie lakierkowane szpilki na platformie i czarny płaszczyk. Do ręki wzięłam kopertówkę i złapałam za kluczyki do auta. Po jakiś 15 minutach byłam pod klubem. Pokazałam ochroniarzowi zaproszenie a ten skierował mnie do stolików siatkarzy. Sporo ich tam było ale co głowa do góry i podchodzę do Grześka:
-Cześc, jestem jak obiecałam!- muszę mówic głośno żeby kolega usłyszał.
-Nooo wyglądasz....-uśmiechnął się zalotnie - Oszałamiająco.
-Dzięki, to miłe.- odwzajemniłam uśmiech.
-Hej chłopaki Vanessa przyszła.-krzyknął Kosa do znajomych
-Hej!!- krzyknęli wszyscy razem po czym podchodzili żeby się osobliście przywitac.
-Ok fajnie, mówcie do mnie Nesska ok?!- usiadlam koło Grześka i Krzyska Ignaczaka.
-Wszystcy się do mnie uśmiechnęli po czym jeden z nich chyba ten Zbyszek przyniósł mi drinka.
-Proszę bardzo oto dla pani " Sex on the Beach" czy jakoś tak haaa- usmiechnął się łobuzersko.
-Dzięki.- odwzajemniłam usmiech i odebrałam drinka z jego ręki.
-A może po imprezie faktycznie skoczymy na plażę i ....- spojrzał na mnie dziwnie
-Te, tee ty lepiej sfolguj trochę. Ona jest tu ze mną.- Grzesiek trzepnął go przez głowę i uśmiechnął się do mnie.
Dalej impreza była po prostu zajebista. Wszyscy wypili dośc sporo i każdy był w zajebistym humorze. Się wytańczyłam za wszystkie czasy. !4-stu siatkarzy i z każdym conajmniej po 4 piosenki. Kiedy tańczyłam ze Zbyszkiem podszedł do nas jego kumpel chyba Michał i zwyczajnie odbił mnie koledze. Muszę przyznac że on to umie tańczyc. Potrafił obracac partnerką. Po chwili kiedy się odwróciłam tan musnął moje usta pomalowane arbuzowym błyszczykiem swoimi. Odwzajemniłam pocałunek.
-Hej, ja cię ledwo znam a juz cię całuję... Musisz byc zajebisty- uśmiechnęłam się.
-To nic takiego, tylko pocałunek. Na dalszy krok przyjdzie czas.- roześmialiśmy się oboje.
Byłam nietrzeźwa, ale z nim było mi świetnie. Przez resztę wieczoru bawiłam się głównie z nim. Po kilku godzinach zadzwoniłam po taksówkę i wszyscy wyszliśmy przed klub. Każdy sobie podśpiwywał ale Zbyszek był najlepszy bo chodził koło Ignaczaka i krzyczał na cały głos- " A ty całuj mnie, to taka piękna gra". Każdy brechtam a Krzysiek najbardziej. Stałam objęta z Kubiakiem i czekaliśmy na taksówkę, było miło. Po jakiś 3 minutach usłyszałam za plecami:
-Dobrze się bawisz zdziro?!- odwróciłam się żeby spojrzec kto to, a to on Mateusz.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I co dalej?! Ten rozdział pisany z wiiiielkim oporem. Ale jest, jakiś ale jest. Ciekawi jak potoczy się akcja pod klubem? Następny rozdział już jutro:) Pozdrawiam gorąco i zachęcam do czytania i komentowania:****************
-Ahaaa, nie no fajny a reszta...-chciałam sprawic mu radośc i pytałam o wszystko.
-Ten to Ignaczak on jest libero, ten z 1 to Nowakowski jest rozgrywającym a ten z 9 to atakujący i nazywa się Bartman.- pokazywał mi po kolei każdego z nich.
-Ta siatkówka jest nawet wciągająca, może nawet ją polubię.- zaśmiałam się do Matiego a ten mnie objał i oglądalismy mecz.
Po 2 godzinach mecz się skończył i wygrała Asseco Resovia. Chłopaki długo pozowali do zdjęc i rozdawali autografy. Chciałam przejśc koło tego Kosoka tak żeby mnie nie zauważył. No głupio tak po tej akcji na parkingu. Ze spuszczoną głową szłam przed siebie, czekałam aż Mateusz zgarnie te autografy co mu brakuje do kolekcji i jak na złośc ten złapał mnie za rękę i szedł w stronę tego wielkoluda.
-Dla kogo ma byc?!- spytał nie patrząc na nas, więc była nadzieja że mnie nie pozna.
-Dla Mateusza.- odpowiedział Mateusz i po chwili odebrał podpisane zdjęcie.
-Eyy, ty nooo Vanessa tak?- stało się, poznał mnie- Fatalnie!!!
-No tak cześc, co tam?!- nie chciałam z nm gadac no ale cóż...
-Jak tam lepiej ci już.?
-Tak dzięki musimy iśc juz paa.!- odwróciłam się i modliłam żeby się nie odezwał.
-Poczekaj w Fashion Time Club idziemy dziś drużynowo na imprezę może wpadniesz z kolegą?!- spytał
-Yyyy no nie wiem... może- nie chcę tam iśc pomyślałam do siebie...
-Oj no chodź Nesska jak nas zapraszają to chodźmy.!- Mateusz zrobił te swoje oczy i sie zgodziłam.
Poszliśmy do samochodu Mateusza a ten wyglądał na złego.
-Coś się stało?! Dziwnie wyglądasz?!- spytałam niepewnie.
-Skąd go znasz.?- syknął zły na mnie.
-Nie znam poznałam go 10 miut temu.
-Taak, to skąd znał twoje imię mów!!!- Mateusz mnie zaskoczył swoją agresją wobec mnie.
-Poznałam go w galerii, w zasadzie nie bo jego imię podałeś mi ty.!- krzyknęłam do niego.
-Taak a on skąd zna twoje imię coo?!
-Kurwa, znowu zaczynasz?! Nie ufasz mi?!- byłam zła na niego. Znowu ta jego zazdrośc.
-Skoro nic cię z nim nie łączy to powiedz skąd go znasz.!- złapał mnie za rękę i kazał mówic.
- Spotkałam go na parkingu galerii, po tym jak zobaczyłam cię z Mariką się załamałam i popłakałam siedziałam koło samochodu i płakałam a on podszedł i chciał mi pomóc ok.?- wytłumaczyłam.
-Coo?! i poszliście na randkę taak?
-Niee od razu uciekłam podałam mu tylko moje imię, i ałaaa puśc to boli!!- byłam bliska łez.
-Kłamiesz- był wściekły.
I w tym momencie ktoś zapukał do jego szyby i kazał wysiąśc. To był on ten cały Kosok. Tylko czego chciał.
-Masz jakiś problem.?- spytał wściekły Mateusz.
-Nie ale czemu ona płacze i trzyma się za rękę coo??- spytał widocznie zbulwersowany sytuacją.
-Nie twoja sprawa drągalu.-syknął Mateusz a ja wysiadłam z samochodu i spostrzegłam jeszcze czterech takich wysokich kolesi.
-Jest ok, to mój chłopak serioo.!- powiedziałam na odczepnego.
-Ostatnio też przez niego płakałaś?- wzkazał na niego palcem.
-Spieprzaj, nie wtrącaj się- Mateusz chciał go uderzyc ale koledzy tego Kosoka go powstrzymali.
-Ty wyjazd do domu już...a twoją dziewczynę odwiozę ja bo jeszcze ją pobijesz!- powiedział do niego i skierował go do samochodu.
-Lepiej wróce z Mateuszem, serio nie trzeba było mnie bronic przed nim.- mruknęłam po cichu.
-Nie ma mowy on jest niebezpieczny, ja cię odwiozę i pociągnął mnie za rękę do swojego auta.
-Eyy, Kosa a kolegów nie przedstawisz?!- stanęli za nami z dziwnymi minami.
-No dobra To jest Igła, Maciek, Zibi i Piotrek zwany Cichym.Chłopaki a to jest Vanessa.- przedstawił nas sobie nawzajem. Podawałam każdemu rękę ale ten jeden nie pamiętam jak ma na imię, zadzwonił do niego telefon i sie oddalił i jemu nie zdążyłam podac. Wsiadłam do auta "Kosy" bo tak kazał do siebie mówic i skierowałam go do mojego domu. Jechalismy jakieś 10 minut i rozmawialiśmy. Było miło:
-Powiedz to on, przez niego płakałaś wtedy w galerii?!- spytał z troską.
-Yyy, on nie jest zły on mnie kocha. Po prostu czasami przesadza z zazdrością.- chciałam jakoś wybrnąc z sytuacji.
-Posłuchaj, nie pozwalaj mu na takie traktowanie, nie jesteś jego workiem treningowym.
-Ale on mnie nie bije, dziś był po prostu zły i tyle. Zmieńmy temat, opowiedz mi lepiej o sobie.- usmiechnełam się i położyłam mu rękę na ramieniu.
-A co chcesz wiedziec moje życie jest dośc nudne.- zaśmiał się szeroko.
-Nudnee. Jestes gwiazdą i masz nudne zycie. No ciekawe.-zaczęlismy sie ze sobą droczyc kiedy dojechaliśmy pod mój dom.
-Dzieki za podwiezienie i wgl.- usmiechnęłam się i pocałowałam w policzek nowego kolegę.
-Nie ma sprawy. Ale na imprezie będziesz?!
-Nie wiem, no bo Mateusz...- zaczęłam się jakac hahaa
-Nie przejmuj się nim i przyjdź, masz zaproszenie, będzie ci potrzebne żeby wejśc do nas do sekcji dla vip-ów.- uśmiechnął się i włożył mi do ręki małą koperte.
-Dzięki. Postaram się wpaśc. Paa- pożegnałam się i wysiadłam z samochodu. Poszłam spokojnym krokiem do domu a Kosa odjechał.
Weszłam do domu z szerokim uśmiechem na twarzy. No bo fajny chłopak z tego Grześka. Szybko sunęłam pod prysznic. Użyłam swojego ulubionego żelu pod prysznic o zapachu morskiej bryzy. Odświerzona skierowałam się ku mojemu pokojowi by rzucic się na łóżko i odpłynąc w krainę Morfeusza. Spojrzałam na telefon i zobaczyłam 3 nieodebrane połączenia i wszystkie o Justyśki. Było już po 23 więc stwierdziłam że bez sensu ja budzic, jutro pogadamy. Ułozyłam się wygodnie obtuliłam kołdrą i po 5 minutach zmęczona spałam jak suseł.
Następnego ranka obudziłam się jakoś koło 7;00. Mialam dwa dni wolne od szkoły bo klasa pojechała na wycieczkę do jakiegos muzeum do Warszawy a ja nie chciałam jechac. Zastanawiam się czy iśc na tą imprezę do klubu. Mateusz się obraził a Grzesiek dał mi kopertę z zaproszeniem więc może pójdę. Tylko nie mogę wziąc nikogo ze sobą. Trochę kiepsko, ale zdecydowałam że pójdę. No bo Mateusz nie zabiera mnie na imprezy a ja chcę odreagowac. Ubrałam czarne rurki, Czarne botki Szary sweter i na to czarna kurtkę i wyruszyłam na zakupy. Muszę kupic jakaś kieckę bo dawno nie kupowałam.
Po 10 minutach byłam już w galerii. Na pierwszy ogień weszłam do sklepu "ZARA" mieli totalna wyprzedaż letniej kolekcji i upatrzyłam śliczną krótką i obcisłą czarna sukienkę idealną dla mnie. Po 15 minutach chodzenia po sklepach miałam już wszystko. Jakiś cud normalnie, że tak krótko mi się zeszło. Dokupiłam jeszcze kilka dodatków, tak na wszelki wypadek i wyszłam z galerii. Wrzuciłam torby do bagażnika i wsiadłam do samochodu.
-Cholera zapomniałam zadzwonic do Dżasty!!- krzyknełam na całe auto kiedy zobaczyłam wyświetlacz telefonu a na nim 2 połączenia nieodebrane. Szybko oddzwoniłam:
-Hej bejbe, trzasnac cie.? Czemu nie odbierasz jak dzwonię.-krzyknęła równie głośno co ja wcześniej
-Nie no przepraszam, lepiej mów co chciałaś.!
-Wczoraj był u mnie Mateusz, podpity i strasznie nabuzowany mówił że go zdradziłaś. Co jest?!- zaczęła wypytywac
-Ja go nie zdradziłam poprostu dowiedział sie o Grześku tj. chłopaku z galerii- tłumaczyłam sie jakbym serio zrobiła coś złego.
-Coo??- krzyknęła
-No tak noo i chcial mnie uderzyc a wtedy Grzesiek zainterweniował i ja z nim wróciłam do domu a Mateusz pojechał sam.- mówiłam coraz ciszej
-Chciał cię uderzyc. Nie no ja ci mówiłam że on nie umie panowac nad sobą.!- krzyknęła ze złością.
-Daj już temu spokój pogadamy później jadę właśnie do "Biesiady" na obiad.- próbowałam ja uspokoic.
-Ok ale jak wrócę jutro z tej wycieczki to tak Mateuszowi na wtykam że zobaczy
-Hahaa dzieki baw się dobrze na wycieczce paa!!- krzyknęłam przez śmiech.
-No ty teś bejbe. Kocham cię paa- po czym się rozłączyłam i jechałam dalej.
Po powrocie do domu była już 16. Szybko nalałam sobie wody do wanny wlałam mój nowy płyn do kąpieli i wsypałam troszkę soli po czym szybko wskoczyłam do wanny. Zrelaksowałam się i wykapałam. Potem ogoliłam nogi i nałożyłam na ciało mój ulubiony truskawkowy balsam do ciała. Wyprostowałam włosy i nałożyłam na siebie rajstopy i sukienkę. Pomalowałam się delikatnie ale tak żeby dodało mi to kilka lat. Paznokcie oczywiście na czerwono. Nie chce wyglądac przy nich jak małolata. Po skończeniu makijażu i fryzury okazało się że jest już 20;00. Ubrałam moje nowiutkie lakierkowane szpilki na platformie i czarny płaszczyk. Do ręki wzięłam kopertówkę i złapałam za kluczyki do auta. Po jakiś 15 minutach byłam pod klubem. Pokazałam ochroniarzowi zaproszenie a ten skierował mnie do stolików siatkarzy. Sporo ich tam było ale co głowa do góry i podchodzę do Grześka:
-Cześc, jestem jak obiecałam!- muszę mówic głośno żeby kolega usłyszał.
-Nooo wyglądasz....-uśmiechnął się zalotnie - Oszałamiająco.
-Dzięki, to miłe.- odwzajemniłam uśmiech.
-Hej chłopaki Vanessa przyszła.-krzyknął Kosa do znajomych
-Hej!!- krzyknęli wszyscy razem po czym podchodzili żeby się osobliście przywitac.
-Ok fajnie, mówcie do mnie Nesska ok?!- usiadlam koło Grześka i Krzyska Ignaczaka.
-Wszystcy się do mnie uśmiechnęli po czym jeden z nich chyba ten Zbyszek przyniósł mi drinka.
-Proszę bardzo oto dla pani " Sex on the Beach" czy jakoś tak haaa- usmiechnął się łobuzersko.
-Dzięki.- odwzajemniłam usmiech i odebrałam drinka z jego ręki.
-A może po imprezie faktycznie skoczymy na plażę i ....- spojrzał na mnie dziwnie
-Te, tee ty lepiej sfolguj trochę. Ona jest tu ze mną.- Grzesiek trzepnął go przez głowę i uśmiechnął się do mnie.
Dalej impreza była po prostu zajebista. Wszyscy wypili dośc sporo i każdy był w zajebistym humorze. Się wytańczyłam za wszystkie czasy. !4-stu siatkarzy i z każdym conajmniej po 4 piosenki. Kiedy tańczyłam ze Zbyszkiem podszedł do nas jego kumpel chyba Michał i zwyczajnie odbił mnie koledze. Muszę przyznac że on to umie tańczyc. Potrafił obracac partnerką. Po chwili kiedy się odwróciłam tan musnął moje usta pomalowane arbuzowym błyszczykiem swoimi. Odwzajemniłam pocałunek.
-Hej, ja cię ledwo znam a juz cię całuję... Musisz byc zajebisty- uśmiechnęłam się.
-To nic takiego, tylko pocałunek. Na dalszy krok przyjdzie czas.- roześmialiśmy się oboje.
Byłam nietrzeźwa, ale z nim było mi świetnie. Przez resztę wieczoru bawiłam się głównie z nim. Po kilku godzinach zadzwoniłam po taksówkę i wszyscy wyszliśmy przed klub. Każdy sobie podśpiwywał ale Zbyszek był najlepszy bo chodził koło Ignaczaka i krzyczał na cały głos- " A ty całuj mnie, to taka piękna gra". Każdy brechtam a Krzysiek najbardziej. Stałam objęta z Kubiakiem i czekaliśmy na taksówkę, było miło. Po jakiś 3 minutach usłyszałam za plecami:
-Dobrze się bawisz zdziro?!- odwróciłam się żeby spojrzec kto to, a to on Mateusz.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I co dalej?! Ten rozdział pisany z wiiiielkim oporem. Ale jest, jakiś ale jest. Ciekawi jak potoczy się akcja pod klubem? Następny rozdział już jutro:) Pozdrawiam gorąco i zachęcam do czytania i komentowania:****************
niedziela, 4 sierpnia 2013
Rozdział 2...
-Wszystko w porządku, coś ci jest?- odezwał się a w jego głosie wyczułam troskę.
-Nie wszystko ok, nic mi nie jest. Rozkleiłam się trochę to wszystko.- podał mi rękę i wstałam z asfaltu i wtedy do mnie dotarło że nie znam tego kolesia. Brunet, o głębokich brązowych oczach a do tego wysoki na ponad 2 metry. Przystojny, co wprawiło mnie w lekkie zakłopotanie.
-Masz, wytrzyj oczy bo troszkę się rozmazałaś.- podał mi chusteczkę i lekko się uśmiechnął pokazując mi szereg śnieżnobiałych zębów.
-Dziękuję. Już mi lepiej, to może ja już pojadę.- wskazałam swój samochód i chciałam jak najszybciej się ulotnic z parkingu.
-Nie no teraz cie nie puszczę, najpierw musisz mi powiedziec co ci jest. Czemu płakałaś.?- złapał mnie za rękę swoją wielką dłonią i coś czułam że szybko mnie nie puści.
-Ale ja cię nie znam nie będę ci się zwierzac.- popatrzyłam na niego dziwnym spojrzeniem ale ten nie dał za wygrana i po 5 minutach siedziałam z nim w kawiarni w galerii.
-Serio dzięki za zaproszenie ale ja muszę iśc nie mam czasu.- wstałam od stolika rzuciłam na blat 10 złotych.
-No dobra szkoda, po pierwsze ja stawiam a po drugie, powiedz mi chociaż jak masz na imię?- wstał razem ze mną i oddał mi pieniądze.
-Jaaa, jestem Vanessa, dla znajomych Nesska, serio muszę leciec. Dzieki za kawę i za pomoc Papaa.- usmiechnełam się delikatnie i wybiegłam z kawiarni. Szłam w stronę windy kiedy usłyszałam za sobą:
-Ejj bejbe. Czekaj na mnie?!- taak to moja Justyśka.
-Czego się dżesz wariatko?!- zaczęłam się śmiac i mocno ją przytuliłam.
-Noo, tyyy mi lepiejjjj powiedz, co toooo za ciacho co z nim w kawiarniii siedziałaś.?- zasapała sie biedna jak mnie goniła.
-Nie wiem nie znam kolesia, zaczepił mnie jak płakałam i oo tak wyszło-powiedziałam jej na odczepnego i zjechałyśmy windą na parking. Szłyśmy powoli w stronę mojego samochodu, Dżasta nie jeździ swoim bo się wstydzi, więc ja ją wożę.
-Dobra weź, nie bujaj mów zkąd znasz tego kolesia, poznaj mnie z nim?!- zaczęła mi suszyc głowę a mnie to męczy strasznie.
-Tłumaczę ci nie znam go poznałam go 15 minut temu, nawet nie wiem jak ma na imię.- syknęłąm juz wkurzona lekko na nią, no bo ona do niej nic nie dociera.
-No dobra dobra nie sycz na mniee- zaczęła się śmiac a ja ruszyłam z parkingu w stronę jej domu.
-Aa ty i Mateusz pogodziliście się?!- spytała niepewnie, wie że to drażliwy temat..
-Nie, zawziął się cholera jasna i nie odpuszcza. To chyba koniec.
-No nieee chłopak definitywnie przesadza- oburzyła się i zapatrzyła się w szybę, chociaz oprócz bloków to nie było na co patrzec.
- Nooo jesteśmy, dowiozłam cie do domu, teraz sama musze wraca i wytłumaczyc starszym jak doszło do mojej pały z matmy.
-Ojjj, cięzka sprawa, ok dzięki za podwózke i powodzenia.- poszła w strone swojej klatki przed drzwiami jeszcze się uśmiechnęła.
W domu byłam jakieś 5 minut później. Po drodze stwierdziłam że po co mówic rodzicom o jednej jedynce skoro i tak jutro to poprawię, a jeśli nie jutro to za tydzień. Mama z tatą pili herbatę i jedli ciasto w kuchnii a Norbert jak zwykle siedział u siebie i grał w te swoje głupie gry.. Poszłam do siebie do pokoju. Wyszłam na górę i od razu usłyszałam jak mój kochany braciszek krzyczy sam do siebie- "no w lewo kur**" i takie tam podobne. Weszłam do swojego pokoju powiesiłam torbę na haczyku i przebrałam się w wygodniejsze ubrania czyt. w dresy i związałam włosy. Zmyłam makijaż i położyłam sie na łóżku na kolanach trzymając laptopa. Na fejsie nie było nikogo oprócz Mariki która poza dokuczaniem mi nie ma życia więc przeżywa go w internecie. Po dwóch minutach przeglądania postów dotyczących imprezy u Pauliny (dziewczyna ma urodziny) dostałam wiadomosc od...Mateusza. cyt." Spotkajmy się w naszym miejscu za 10 min. Mateusz". Zdziwiła mnie ta wiadomośc ale postanowiłam że pójdę. Rozpusciłam i wyprostowałam włosy, pomalowałam się od nowa i zmieniłam stylizację z dresów na beżowe rurki, jeansową koszulę brązowe rzymianki i torbę i kolczyki tj. zwykłe czarne. Do tego kilka bransoletek. Wyszłam z domu jakies 8 minut później. Nie musiałam sie śpieszyc bo nasze miejsce tj. dach najwyższego wieżowca w okolicy było 3 minuty drogi stąd. Kiedy pojawiłam się na miejscu on już siedział na murku i czekał.
-Jestem! Czego chcesz??- spytałam obojętnie
-Pogadac. Bo to co się stało to nie jest takie proste.- spojrzał na mnie wzrokiem jakiego u niego nigdy nie widziałam.
-To znaczy... nie rozumiem!- usiadłam obok niego a on połozył swoją dłoń na mojej.
-Bo widzisz, ja cie serio bardzo kocham, nie chcę tego kończyc.- widziałam skruchę w jego oczach gdy to mówił.
-Ja też nie chcę ale ty nie dałeś mi szansy.
-Przepraszam, chciałem dac ci nauczke dlatego wtedy gadałem z Mariką, i zmieniłem status na fejsie. Nigdy nie chciałem z tobą zrywac chciałem żebyś zrozumiała.- usmiechnął się do mnie zalotnie.
-Cooo?! czyli to były jaja tylko. Chciałeś się odegrac. Swinia!!!- krzyknęłąm i uderzyłam go w jego lekko wyrzeźbiony tors, a on mnie przytulił.
Siedzieliśmy tak jeszcze jakieś 2 godziny po czym poszliśmy do niego. Często nie wracałam na noc, rodzice się już przyzwyczaili do tego a z Matim spotykałam się już ponad rok wiadomo że już mieliśmy to za sobą. Około godziny 6;00 obudziłam się z przerażeniem no bo hello... Dziś szkoła. Zaczęłam się ubierac w popłochu i przez przypadek obudziłam Mateusza:
-Gdzie mi uciekasz coo?!- przetarł oczy i usiadł na łóżku.
-Mam szkołę to że się pogodziliśmy nie oznacza że mam wolne.- nie patrzyłam na niego tylko zbierałam z podłogi kolejne części garderoby.
-No po takim godzeniu to uwierz że powinnaś dostac wolne- zaczął się śmiac i położył się spowrotem.
-Uspokój się śpij ja jakoś dam sobie radę.- złapałam włosy i związałam w luźnego kucyka.
-A która jest godzina.?
-6;15, śpij!.-syknęłam do niego żeby był cicho no bo obudzi wszystkich.
-Cooo?? o 7;00 zaczynam robotę w komórkowni a pierd***- no i zaczął biegac po pokoju razem ze mną.
Jakieś 20 minut później byliśmy już w samochodzie Mateusza i ten podwoził mnie do domu. Kiedy stanął przed moim domem szybko pocałowałam go w usta i pobiegłam do siebie po książki i kawę w przenośnym kubku. Szybko zbiegłam do mojego lubego:
-Dzięki kocie do szkoły pojadę juz sama!- otworzyłam drzwi do jego auta i chciałam się pożegnac.
-Coo?? jesteś pewna??-wyglądał na zdziwionego, nie wiem czemu.
-No tak no jedź do pracy bo będziesz miał problemy.
-Ok ale widzimy się wieczorem taak?!
-No pewnie,już tęsknię!!- puściłam mu oko i zamknęłam drzwi od jego auta po czym odjechał w stronę galerii.
Do szkoły dojechałam idealnie a czemu?! bo nie było korków a ja sobie nie żałuję bo autko mam dośc szybkie, więc z tego korzystam. Na wejściu jak codziennie starcie z kim no z Mariką:
-Jak tam czemu nie zmieniłaś statusu na fejsie lamerko?- syknęła, myslała że dam jej wygrac.!
-Odpieprz się, nie mam powodu żeby zmieniac status. Mateusz mnie kocha, co przykro ci.! I bardzo się cieszę.- Poszłam pod klasę z triumfalnym spojrzeniem.
W klasie na wychowawczej cała klasa odsypiała. Ja czekałam na sms-a od Matiego i nie myliłam sie bo przyszedł punkt 8;00. "Dziś zabieram cię w zajebiste miejsce, zrób z siebie bóstwo...Mat:***". Ciekawe dokąd idziemy?? I co ta moja kochana szuja planuje??. Przez cały dzień lekcyjny myślałam o co mojemu kotowi chodzi. Pochwaliłam się Justyśce że jest juz ok na co Zapiszczała ile ma tlenu w płucach co lekko zdenerwowało panią od biologii. Po zakończeniu lekcji szybko wsiadłam w auto i pojechałam do kosmetyczki na manicure, regulacje brwii, maseczkę z alg i takie tam. Zeszło mi się do 17;30 więc ile pary w silniku mojego auteczka pojechałam na chatę. Szybko wskoczyłam pod prysznic. Posmarowałam całe ciało balsamem o zapachu owocowym i zaczęłam sie szykowac. Nie wiedziałam czy mam byc ubrana elegancko czy normalnie więc napisałam Matiemu eska na co odpisał że nie muszę byc w sukni wieczorowej. Jest późna jesień więc ubrałam brązowe botki na obcasie, czarne rurki, brązową skórzaną kurtkę i czaarną apaszkę w kwiatki. Do tego moja ulubiona czarna torebka z Mohito. Mateusz zjawił się o 20;00. Zeszłam do niego po jakis 5 minutach, no tapeta jeszcze, perfumy i wgl.
-Może tak byc?- spytałam niepewnie.!
-Jest idealnie, jak zawsze chodź idziemy bo nam miejsca zajmą.- był tak podjarany że się bałam co wymyślił.
Po 15 minutach jazdy dojechaliśmy pod jakąś wielką halę sportową, było pełno samochodów.
-Co my tu robimy??- spytałam ale strasznie bałam sie odpowiedzi.
-Dziś idziemy na...mecz siatkówki. Cieszysz się.?
-Jeeej, serioo?? tak strasznie się cieszę!!!- pocałowałam Matiego w policzek i robiłam dorba minę do złej gry. No nie cieszyła mnie wizja patrzenia jak jacyś goryle przez tylke godzin odbijają sobie piłką.
Weszliśmy na halę i szybko znaleźlismy nasze miejsca, były drogie bo prawie przy boisku. Nudziłam się jak mops. Szybko zmieniłam zdanie bo zaraz po wejściu siatkarzy. Ich wielkie i umięśnione ciała mm....Eyy zaraz czy to nieee, niemożliwe to on! To to ciacho co mnie zaczepiło na parkingu. Jak to mozliwe.
-Wydaje mi się że znam.tego kolesia- uśmiechnęłam się delikatnie.
-No dużo ludzi go zna jest sławny i gra na dośc ważnej pozycji w drużynie...
-A jak się nazywa?!
-Od kiedy tak pasjonujesz się sportem coo?- spojrzał po raz kolejny ale z uśmiechem.
-Jaaa, ja się nie pasjonuję ja tylko chcę wiedziec.! Powiesz mi?
-No tak noo ten koleś ma na imię......
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nieee, jego imię dopiero w 3 rozdziale. I co domyślacie się kto to hmm??
Następny rozdział za jakieś trzy dni. Miłego czekania i po raz kolejny zachęcam do komentowaniaa:*
-Nie wszystko ok, nic mi nie jest. Rozkleiłam się trochę to wszystko.- podał mi rękę i wstałam z asfaltu i wtedy do mnie dotarło że nie znam tego kolesia. Brunet, o głębokich brązowych oczach a do tego wysoki na ponad 2 metry. Przystojny, co wprawiło mnie w lekkie zakłopotanie.
-Masz, wytrzyj oczy bo troszkę się rozmazałaś.- podał mi chusteczkę i lekko się uśmiechnął pokazując mi szereg śnieżnobiałych zębów.
-Dziękuję. Już mi lepiej, to może ja już pojadę.- wskazałam swój samochód i chciałam jak najszybciej się ulotnic z parkingu.
-Nie no teraz cie nie puszczę, najpierw musisz mi powiedziec co ci jest. Czemu płakałaś.?- złapał mnie za rękę swoją wielką dłonią i coś czułam że szybko mnie nie puści.
-Ale ja cię nie znam nie będę ci się zwierzac.- popatrzyłam na niego dziwnym spojrzeniem ale ten nie dał za wygrana i po 5 minutach siedziałam z nim w kawiarni w galerii.
-Serio dzięki za zaproszenie ale ja muszę iśc nie mam czasu.- wstałam od stolika rzuciłam na blat 10 złotych.
-No dobra szkoda, po pierwsze ja stawiam a po drugie, powiedz mi chociaż jak masz na imię?- wstał razem ze mną i oddał mi pieniądze.
-Jaaa, jestem Vanessa, dla znajomych Nesska, serio muszę leciec. Dzieki za kawę i za pomoc Papaa.- usmiechnełam się delikatnie i wybiegłam z kawiarni. Szłam w stronę windy kiedy usłyszałam za sobą:
-Ejj bejbe. Czekaj na mnie?!- taak to moja Justyśka.
-Czego się dżesz wariatko?!- zaczęłam się śmiac i mocno ją przytuliłam.
-Noo, tyyy mi lepiejjjj powiedz, co toooo za ciacho co z nim w kawiarniii siedziałaś.?- zasapała sie biedna jak mnie goniła.
-Nie wiem nie znam kolesia, zaczepił mnie jak płakałam i oo tak wyszło-powiedziałam jej na odczepnego i zjechałyśmy windą na parking. Szłyśmy powoli w stronę mojego samochodu, Dżasta nie jeździ swoim bo się wstydzi, więc ja ją wożę.
-Dobra weź, nie bujaj mów zkąd znasz tego kolesia, poznaj mnie z nim?!- zaczęła mi suszyc głowę a mnie to męczy strasznie.
-Tłumaczę ci nie znam go poznałam go 15 minut temu, nawet nie wiem jak ma na imię.- syknęłąm juz wkurzona lekko na nią, no bo ona do niej nic nie dociera.
-No dobra dobra nie sycz na mniee- zaczęła się śmiac a ja ruszyłam z parkingu w stronę jej domu.
-Aa ty i Mateusz pogodziliście się?!- spytała niepewnie, wie że to drażliwy temat..
-Nie, zawziął się cholera jasna i nie odpuszcza. To chyba koniec.
-No nieee chłopak definitywnie przesadza- oburzyła się i zapatrzyła się w szybę, chociaz oprócz bloków to nie było na co patrzec.
- Nooo jesteśmy, dowiozłam cie do domu, teraz sama musze wraca i wytłumaczyc starszym jak doszło do mojej pały z matmy.
-Ojjj, cięzka sprawa, ok dzięki za podwózke i powodzenia.- poszła w strone swojej klatki przed drzwiami jeszcze się uśmiechnęła.
W domu byłam jakieś 5 minut później. Po drodze stwierdziłam że po co mówic rodzicom o jednej jedynce skoro i tak jutro to poprawię, a jeśli nie jutro to za tydzień. Mama z tatą pili herbatę i jedli ciasto w kuchnii a Norbert jak zwykle siedział u siebie i grał w te swoje głupie gry.. Poszłam do siebie do pokoju. Wyszłam na górę i od razu usłyszałam jak mój kochany braciszek krzyczy sam do siebie- "no w lewo kur**" i takie tam podobne. Weszłam do swojego pokoju powiesiłam torbę na haczyku i przebrałam się w wygodniejsze ubrania czyt. w dresy i związałam włosy. Zmyłam makijaż i położyłam sie na łóżku na kolanach trzymając laptopa. Na fejsie nie było nikogo oprócz Mariki która poza dokuczaniem mi nie ma życia więc przeżywa go w internecie. Po dwóch minutach przeglądania postów dotyczących imprezy u Pauliny (dziewczyna ma urodziny) dostałam wiadomosc od...Mateusza. cyt." Spotkajmy się w naszym miejscu za 10 min. Mateusz". Zdziwiła mnie ta wiadomośc ale postanowiłam że pójdę. Rozpusciłam i wyprostowałam włosy, pomalowałam się od nowa i zmieniłam stylizację z dresów na beżowe rurki, jeansową koszulę brązowe rzymianki i torbę i kolczyki tj. zwykłe czarne. Do tego kilka bransoletek. Wyszłam z domu jakies 8 minut później. Nie musiałam sie śpieszyc bo nasze miejsce tj. dach najwyższego wieżowca w okolicy było 3 minuty drogi stąd. Kiedy pojawiłam się na miejscu on już siedział na murku i czekał.
-Jestem! Czego chcesz??- spytałam obojętnie
-Pogadac. Bo to co się stało to nie jest takie proste.- spojrzał na mnie wzrokiem jakiego u niego nigdy nie widziałam.
-To znaczy... nie rozumiem!- usiadłam obok niego a on połozył swoją dłoń na mojej.
-Bo widzisz, ja cie serio bardzo kocham, nie chcę tego kończyc.- widziałam skruchę w jego oczach gdy to mówił.
-Ja też nie chcę ale ty nie dałeś mi szansy.
-Przepraszam, chciałem dac ci nauczke dlatego wtedy gadałem z Mariką, i zmieniłem status na fejsie. Nigdy nie chciałem z tobą zrywac chciałem żebyś zrozumiała.- usmiechnął się do mnie zalotnie.
-Cooo?! czyli to były jaja tylko. Chciałeś się odegrac. Swinia!!!- krzyknęłąm i uderzyłam go w jego lekko wyrzeźbiony tors, a on mnie przytulił.
Siedzieliśmy tak jeszcze jakieś 2 godziny po czym poszliśmy do niego. Często nie wracałam na noc, rodzice się już przyzwyczaili do tego a z Matim spotykałam się już ponad rok wiadomo że już mieliśmy to za sobą. Około godziny 6;00 obudziłam się z przerażeniem no bo hello... Dziś szkoła. Zaczęłam się ubierac w popłochu i przez przypadek obudziłam Mateusza:
-Gdzie mi uciekasz coo?!- przetarł oczy i usiadł na łóżku.
-Mam szkołę to że się pogodziliśmy nie oznacza że mam wolne.- nie patrzyłam na niego tylko zbierałam z podłogi kolejne części garderoby.
-No po takim godzeniu to uwierz że powinnaś dostac wolne- zaczął się śmiac i położył się spowrotem.
-Uspokój się śpij ja jakoś dam sobie radę.- złapałam włosy i związałam w luźnego kucyka.
-A która jest godzina.?
-6;15, śpij!.-syknęłam do niego żeby był cicho no bo obudzi wszystkich.
-Cooo?? o 7;00 zaczynam robotę w komórkowni a pierd***- no i zaczął biegac po pokoju razem ze mną.
Jakieś 20 minut później byliśmy już w samochodzie Mateusza i ten podwoził mnie do domu. Kiedy stanął przed moim domem szybko pocałowałam go w usta i pobiegłam do siebie po książki i kawę w przenośnym kubku. Szybko zbiegłam do mojego lubego:
-Dzięki kocie do szkoły pojadę juz sama!- otworzyłam drzwi do jego auta i chciałam się pożegnac.
-Coo?? jesteś pewna??-wyglądał na zdziwionego, nie wiem czemu.
-No tak no jedź do pracy bo będziesz miał problemy.
-Ok ale widzimy się wieczorem taak?!
-No pewnie,już tęsknię!!- puściłam mu oko i zamknęłam drzwi od jego auta po czym odjechał w stronę galerii.
Do szkoły dojechałam idealnie a czemu?! bo nie było korków a ja sobie nie żałuję bo autko mam dośc szybkie, więc z tego korzystam. Na wejściu jak codziennie starcie z kim no z Mariką:
-Jak tam czemu nie zmieniłaś statusu na fejsie lamerko?- syknęła, myslała że dam jej wygrac.!
-Odpieprz się, nie mam powodu żeby zmieniac status. Mateusz mnie kocha, co przykro ci.! I bardzo się cieszę.- Poszłam pod klasę z triumfalnym spojrzeniem.
W klasie na wychowawczej cała klasa odsypiała. Ja czekałam na sms-a od Matiego i nie myliłam sie bo przyszedł punkt 8;00. "Dziś zabieram cię w zajebiste miejsce, zrób z siebie bóstwo...Mat:***". Ciekawe dokąd idziemy?? I co ta moja kochana szuja planuje??. Przez cały dzień lekcyjny myślałam o co mojemu kotowi chodzi. Pochwaliłam się Justyśce że jest juz ok na co Zapiszczała ile ma tlenu w płucach co lekko zdenerwowało panią od biologii. Po zakończeniu lekcji szybko wsiadłam w auto i pojechałam do kosmetyczki na manicure, regulacje brwii, maseczkę z alg i takie tam. Zeszło mi się do 17;30 więc ile pary w silniku mojego auteczka pojechałam na chatę. Szybko wskoczyłam pod prysznic. Posmarowałam całe ciało balsamem o zapachu owocowym i zaczęłam sie szykowac. Nie wiedziałam czy mam byc ubrana elegancko czy normalnie więc napisałam Matiemu eska na co odpisał że nie muszę byc w sukni wieczorowej. Jest późna jesień więc ubrałam brązowe botki na obcasie, czarne rurki, brązową skórzaną kurtkę i czaarną apaszkę w kwiatki. Do tego moja ulubiona czarna torebka z Mohito. Mateusz zjawił się o 20;00. Zeszłam do niego po jakis 5 minutach, no tapeta jeszcze, perfumy i wgl.
-Może tak byc?- spytałam niepewnie.!
-Jest idealnie, jak zawsze chodź idziemy bo nam miejsca zajmą.- był tak podjarany że się bałam co wymyślił.
Po 15 minutach jazdy dojechaliśmy pod jakąś wielką halę sportową, było pełno samochodów.
-Co my tu robimy??- spytałam ale strasznie bałam sie odpowiedzi.
-Dziś idziemy na...mecz siatkówki. Cieszysz się.?
-Jeeej, serioo?? tak strasznie się cieszę!!!- pocałowałam Matiego w policzek i robiłam dorba minę do złej gry. No nie cieszyła mnie wizja patrzenia jak jacyś goryle przez tylke godzin odbijają sobie piłką.
Weszliśmy na halę i szybko znaleźlismy nasze miejsca, były drogie bo prawie przy boisku. Nudziłam się jak mops. Szybko zmieniłam zdanie bo zaraz po wejściu siatkarzy. Ich wielkie i umięśnione ciała mm....Eyy zaraz czy to nieee, niemożliwe to on! To to ciacho co mnie zaczepiło na parkingu. Jak to mozliwe.
-Wydaje mi się że znam.tego kolesia- uśmiechnęłam się delikatnie.
-No dużo ludzi go zna jest sławny i gra na dośc ważnej pozycji w drużynie...
-A jak się nazywa?!
-Od kiedy tak pasjonujesz się sportem coo?- spojrzał po raz kolejny ale z uśmiechem.
-Jaaa, ja się nie pasjonuję ja tylko chcę wiedziec.! Powiesz mi?
-No tak noo ten koleś ma na imię......
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nieee, jego imię dopiero w 3 rozdziale. I co domyślacie się kto to hmm??
Następny rozdział za jakieś trzy dni. Miłego czekania i po raz kolejny zachęcam do komentowaniaa:*
sobota, 3 sierpnia 2013
Rozdział 1...
Wczorajsza impreza była odjechana. Tak się schlałam że nie wiem jak ja znalazłam się w swoim łóżku i to w piżamie, co prawda tył na przód. Dżasta zawsze robi super imprezy. Wróciłam jakoś koło 4 nad ranem a co najgorsze nie wyłączyłam budzika i zadzwonił mi o 6;00 rano co mnie nieźle wkurwiło.
Pierwsze co robię to lekko otwieram oczy i czuje jak bolą mnie wszystkie kości, mięśnie i ogólnie całe ciało. Wczoraj strasznie przecholowałam na tej imprezie. No ale trudno, co się stało to się teraz nie odstanie. Mateusz jest na mnie wściekły, wczoraj jak zobaczył ile wypiłam totalnie się obraził i wyszedł z imprezy. Zanim wstałam z łóżka przecierpiałam jeszcze jakieś 10 minut zwijając się z powodu bólu i kaca. Po 10 minutach jakoś zwlekłam się z łóżka i poczłapałam pod prysznic. Przyjemnie było poczuc dotyk wody na swoim ciele i nie powiem trochę mnie to otrzeźwiło.Ubrałam moje ulubione szare dresy tzn. komplet bluzę i spodnie i związałam włosy w koczka. Zaraz po wyjściu z łazienki stwierdziłam że zadzwonię do Matiego, w końcu to mój chłopak i jakby nie było zależy mi na nim. Dzwoniłam jakieś 3 razy ale chyba ten obraził się na amen bo nie chce odebrac tej jebanej komórki. Wysłałam mu jakieś 5 sms-ów z przeprosinami a on nic... Straciłam nadzieję na pojednanie z nim i poszłam do kuchni zrobic sobie mocna kawę- no tak tak mnie głowa nawala że bez tego się chyba nie obejdzie. W sumie i tak łyknęłam dwa ibupromy i poszłam do salonu walnąc tyłek na kanapę i poczekac aż dyna przestanie mnie nawalac. Jak na złośc do salonu wszedł Norbert- mój kochany braciszek który kiedy mam kaca nigdy nie odpuści żeby mi dopiec.
-No siostra ale sobie dałaś, wiesz mogłabyś się opamiętac- usiadł mi na nogach i zaczął kazanie.
-Weeź, odpuśc coo?! nie mam na to siły chcę spac!!!!!- zatkałam twarz poduszka.
-No dobra ale starsi są na ciebie wściekli, coś mówili o twoim aucie..!
-Cooo!!! O niee, nie oddam im mojego cudeńka nie ma mowy. Pogadam z nimi zrobię maślane oczy dam radę ich uspokoic.- Byłam pewna swego, wstałam z kanapy i ruszyłam w stronę tarasu gdzie siedzieli oboje i pili kawę.
-Nie radzę, ojciec właśnie przegląda rachunki, wiesz czym to wróży?!
-Oj daj spokój, tylko ty jesteś taka boi dupa i się go boisz.!- wyszłam na taras a oni oboje spojrzeli na mnie tym swoim morderczym spojrzeniem.
-Tak wiem tatku, przecholowałam wczoraj za bardzo, nawet nie wiesz jak mi wstyd.
-OOO, wstyd ci to coś nowego prawda kochanie- spojrzał na mamę a ta miała tak kamienną twarz że ciary mi przeszły po plecach.
-Oj no błagam dajcie mi szansę poprawie się, seriioo, ostatni raz mi zaufajcie?!- zrobiłam swoje smutne minki, wiedziałam że tata ulegnie w końcu jestem jego ukochaną córeczka podobno.!
-No juz ok, masz jeszcze jedną szansę ale masz się pilnowac bo zabiorę auto. Pamiętaj!- tato spojrzał na mnie z lekkim uśmiechem i dodał- a swoja droga to nieźle się zaprawiłaś, głowa cie nie boli.
-Mariusz!!- burknęła mama a ja tylko mrugnęłam do mojego tatusia i pobiegłam do siebie.
Wbiegłam do pokoju i od razu złapałam telefon ale nie było żadnej odpowiedzi od Mateusza. Nie powiem martwi mnie to no bo ja go serio kocham a te moje wygłupy mogą wszystko popsuc. Dzwoniłam jeszcze jakieś 3 razy i stwiedziłam że to bez sensu. Ubrałam się wyjściowo tj. jeansowe legginsy, biała bokserka a na to koszula w kolorowa kratkę a do tego białe tenisówki i wsiadłam do mojego niebiesiutkiego volkswagena sirocco i zwyczajnie pojechałam pod dom Mateusza. Jego mama mnie lubi więc wpuściła mnie do niego ale on jakoś nie był zachwycony moim widokiem.
-Co tu robisz?! Nie boli cie głowa??- był wściekły znam go i wiem kiedy jest bardzo zły.
-Niee, no może trochę. Dzwoniłam pisałam czemu nic się nie odezwałeś.
-No bo po co, ty i tak mnie nie słuchasz. Robisz z siebie idiotkę a ze mnie gnojka.
-Wcale nie po prostu wypiłam za dużo i...
-Ty ciągle pijesz za dużo, chce miec normalną dziewczynę a nie alkoholiczke!!
-Nie jestem żadna alkoholiczka obrażasz mnie wiesz- i w tym momencie oczy zaszkliły mi się od łez.
-Oj no chyba jesteś, kto wie co po pijanemu robisz?!
-Chyba przesadzasz trochę.
-No chyba niee...
-Czyli co to koniec.?- jestem w szoku że wgl mu nie zależy na ratowaniu tego co między nami jest.
-Niee, po prostu na chwile się nie widujmy ok?
-Jeśli tak chcesz to spoko.-trzasnęłam drzwiami od jego pokoju ..
-Vanessa poczekaj!!-wybiegł za mną na klatkę schodową.
-Vanessa?! zawsze mówiłeś na mnie Nasskuś albo Nesska. Czego jeszcze chcesz coo?
-Nie miej żalu, to jeszcze nie jest rozstanie.
-Jeszcze, a no to dobrze wiedziec dzięki za uprzedzenie bo mogłabym zmienic status na fejsie na "wolny/a" i było by głupio. Wiesz co określ się czy ci jeszcze zależy czy nie i daj znac.- wybiegłam z domu jego rodziców i przez chwilę myślałam co dalej.
Wsiadłam w samochód i pojechałam do domu. Jutro poniedziałek jest szkoła i wgl a ja jestem jak najarana. Chwilę postałam na światłach, nagle zrobiły się straszne korki. Całą drogę do domu przepłakałam.
Szybko wróciłam do domu i zamknęłam się w swoim pokoju. Włączyłam muzykę w i-padzie na fulla i stwierdziałam że nie mam siły dziś myślec o swoich problemach. Wzięłam laptopa i weszłam na fejsa. Po raz pierwszy od roku widząc aktywnego Mateusza nie napisałam do niego. To cholernie boli. Ta jego obojętnośc. Tylko co ja mogę teraz zrobic. Napisałam Lilce życzenia urodzinowe, nie przepadam za nia no ale trzeba byc miłym przeleciałam całego fejsa i weszłam na jakąś stronę o modzie chyba na zszywka.pl , nawet fajne rzeczy można tam znaleźc. Skończyła się piosenka "Mesajaha- Każdego dnia" i jak burza do pokoju wbiegła Dżasta.
-No heloł bejbe, jak się trzymasz.- krzyknęła ledwo łapiąc tlen w płuca.
-No heloł, jakoś leci tylko..- przekręciłam się na lewy bok i klepnęłam łóżko na znak żeby usiadła obok mnie.
-Mateusz, wiem już chyba wszyscy wiedzą- mocno złapała mnie za rękę..
-Coo?? jak to skąd?!- Wytrzeszczyłam oczy jak żaba jakaś.!
-No po wczoraj i dziś Mateusz zmienił swój status na "to skomplikowane". Łatwo można się domyslic.
-Ja pierd***, się pośpieszył, Justyś pomóż co ja mam zrobic coo???
-Nie wiem, kurde on jest fajny tylko strasznie delikatny jak małe dziecko.
-Nie chcę się z nim rozstawac- i w tym momencie wybuchłam płaczem.
-No już, już zobaczysz on cię nie zostawi, przecież cie kocha!!!
Położyłam się na kolanach Justyny i tak posiedziałyśmy jakieś 30 minut po czym ta jak zwykle wypaliła, z tekstem " jedźmy gdzieś".
Ogarnęłam się w miarę szybko i jakieś 15 minut a my jechałyśmy gdzieś przed siebie. Przez chwile było nawet fajnie ale potem humor znowu mi się zjebał. Pojechałyśmy do Tesco zakupiłyśmy ciastka, chipsy, pepsi i takie tam różne i ruszyłyśmy nad jakąś tam rzekę. Na nazwach się nie znam więc teraz nie ogarniam co to za rzeka jest ale i tak było miło. Siedziałyśmy gadałyśmy Dżasta nawet się kąpała i to topless. Po 4 godzinach błogiego lenistwa zebrałyśmy wszystkie rzeczy i wróciłyśmy do domu. Byłam zmęczona a jedyne o czym marzyłam to ciepły prysznic i sen. Tak zrobiłam, zahaczyłam jeszcze o pokój brata ale ten sprowadził sobie dziunie więc nie przeszkadzałam tylko od razu poszłam spac..
-Poniedziałek-
Piiip!!!!! Piiiip!!!!!- Punkt 6;00 zadzwonił mój jakże ukochany budzik. Szczerze nie miałam najmniejszej ochoty iśc do szkoły ale co zrobic, wagarowac nie mogę. Jak codziennie sturlałam się z łóżka i wskoczyłam pod prysznic. Zaraz potem założyłam dziurawe jeansy, czarna bokserka na to czerwona bluza adidas i czerwone conversy. Do tego luźny warkocz i delikatny makijaż tzn. Podkład, kredka do oczu i tusz do rzęs. Nie byłam w stanie wymyslec czegoś innego więc tak zostało. Do szkoły wyjeżdżam o 6;50 więc wypiłam jeszcze szybko kubek kawy, zabrałam z lodówki wodę niegazowaną i wrzuciłam do torby paczkę żelek. Gotowa do wyjścia złapałam za kluczyki do mojego auteczka i ruszyłam w stronę szkoły. Już przy wejściu zobaczyłam ją, Marika i te jej dwa klony, idealnie wyprostowane włosy, idealny makijaż i idealne życie. Jak ja tej szlaufy nienawidzę. Ona mi nigdy nie popuści:
-No jak Vaneessa może przed wejściem trzeba cię sprawdzic czy nic nie piłaś.? Nie dziwne że Mati ma cię dośc!!!
-Odpieprz się dobra, nie twoja sprawa.Ok?!
-Nooo jak coś to załatwię ci adres do AA.. Chcesz?!
-Wal się suko!!!- po czym pewnym krokiem poszłam pod salę do biologii.
Cały dzień mijał mi jakoś strasznie powoli. Cudem dotarłam do matmy, ostatniej lekcji. A jakby tego było mało to nasza belferka oddawała testy i co -lufaa!!! Nie no teraz to na stówę mogę pożegnac swój samochód. No co, tak Vanessa nie umie liczyc, to takie dziwne?? Resztę lekcji przegadałam z Izką. Nawet ją lubię chociaż jest trochę nadpobudliwa.O 14;45 skończyłam lekcje. Wkurzona na maksa pożegnałam się z Dżastą i wsiadłam do auta. Pojechałam do galerii, poplątac się trochę. Chodziłam tak od sklepu do sklepu, gadając z Izką przez telefon.:
-W sobotę mój brat robi imprezę, będziesz prawda?!- spytała swoim piskliwym głosikiem.
-Ojj no nie wiem ostatnio przegięłam sama wiesz u Dżasty...
-Eyy nie musisz pic od razu- krzyknęła z wyrzutem, aż mnie ucho zabolało.
-Impreza na trzeźwo, nawet ty tak nie umiesz- zaśmiałam się sama do siebie i w tym momencie stałam kilka kroków od salonu z komórkami na ławce zobaczyłam Mateusza i obejmującą go... tą zdzirę Marikę.
Szybkim krokiem podeszłam do nich i z miną mordercy powiedziałam do Mariki:
-Wiesz co jeszcze się odezwę ok?!- rozłączyłam się i poszłam w ich stronę by wyjaśnic co się dzieje.
-Tyy!!! Wynocha, ja i Mateusz musimy pogadac, pora to skończyc.!
-Jeśli Mati tego zechce, ty mną nie rządzisz!!- syknęła, pełna dumy że podrywa mojego Mateusza.
-Chcesz to ci pomogę i sama cię stąd wyniosę- byłam wściekła na nich oboje.
-No już dobra, pa Mateuszku i powodzenia- pocałowała go w policzek i odeszła.
-Trzymaj mnie bo chyba wydrapię jej oczy.- miałam rzucic się z pazurami na nią ale ten mnie powstrzymał.
-Uspokój się, nie rób scen.- pociągnął mnie za rękę tak że momentalnie usiadłam na dupie obok niego.
-Co to było coo? Widzę że już się zastanowiłeś co dalej z nami.?!- spytałam stanowczo.
-Too?? nic tylko gadaliśmy...- nawet nie spojrzał mi w oczy, a kiedyś robił to bez przerwy.
-Ona się ślini na twój widok, nie widzisz tego!!!
-Ślini, znowu przesadzasz, nie ufasz mi??
-A ty mi ufasz hmm?? No chyba niee- krzyknęłam chyba na pół galerii...
-Co ty masz do niej wgl- Mati parzył na mnie jak na wariatkę.
-Wiesz że jej nie znoszę czemu mi to robisz, kotek przecież ja tak bardzo cię kocham.
-Jakoś tego nie widzę.
-I co od razu uganiasz się za nią?! Skoro ci z tym fajnie to ok. Ale między nami koniec.- Szybko wstałam i pobiegłam do windy żeby zjechac w podziemię na parking. Nie potrafiłam się ogarnąc. No co tu dużo mówic znowu przez niego wyłam. Podbiegłam do swojego samochodu kucnęłam przy lewym przednim kole i zanosiłam sie płaczem.. Nagle poczułam że ktoś stoi nade mną. Nie myliłam się, bo ta osoba kucnęła koło mnie i złapała mnie za ramię. Podniosłam powoli głowę by spojrzec kto to wytarłam oczy a koło mnie był on...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W pierwszym rozdziale narazie brak siatkarzy ale się pojawią i to niedługo.:) Swoją drogą jak myślicie w którym z nich zakocha się Nesska?! I który zakocha się w niej.!?
Zachęcam do komentowania i narzucania swoich pomysłów:)). Buśśkaa:****
Pierwsze co robię to lekko otwieram oczy i czuje jak bolą mnie wszystkie kości, mięśnie i ogólnie całe ciało. Wczoraj strasznie przecholowałam na tej imprezie. No ale trudno, co się stało to się teraz nie odstanie. Mateusz jest na mnie wściekły, wczoraj jak zobaczył ile wypiłam totalnie się obraził i wyszedł z imprezy. Zanim wstałam z łóżka przecierpiałam jeszcze jakieś 10 minut zwijając się z powodu bólu i kaca. Po 10 minutach jakoś zwlekłam się z łóżka i poczłapałam pod prysznic. Przyjemnie było poczuc dotyk wody na swoim ciele i nie powiem trochę mnie to otrzeźwiło.Ubrałam moje ulubione szare dresy tzn. komplet bluzę i spodnie i związałam włosy w koczka. Zaraz po wyjściu z łazienki stwierdziłam że zadzwonię do Matiego, w końcu to mój chłopak i jakby nie było zależy mi na nim. Dzwoniłam jakieś 3 razy ale chyba ten obraził się na amen bo nie chce odebrac tej jebanej komórki. Wysłałam mu jakieś 5 sms-ów z przeprosinami a on nic... Straciłam nadzieję na pojednanie z nim i poszłam do kuchni zrobic sobie mocna kawę- no tak tak mnie głowa nawala że bez tego się chyba nie obejdzie. W sumie i tak łyknęłam dwa ibupromy i poszłam do salonu walnąc tyłek na kanapę i poczekac aż dyna przestanie mnie nawalac. Jak na złośc do salonu wszedł Norbert- mój kochany braciszek który kiedy mam kaca nigdy nie odpuści żeby mi dopiec.
-No siostra ale sobie dałaś, wiesz mogłabyś się opamiętac- usiadł mi na nogach i zaczął kazanie.
-Weeź, odpuśc coo?! nie mam na to siły chcę spac!!!!!- zatkałam twarz poduszka.
-No dobra ale starsi są na ciebie wściekli, coś mówili o twoim aucie..!
-Cooo!!! O niee, nie oddam im mojego cudeńka nie ma mowy. Pogadam z nimi zrobię maślane oczy dam radę ich uspokoic.- Byłam pewna swego, wstałam z kanapy i ruszyłam w stronę tarasu gdzie siedzieli oboje i pili kawę.
-Nie radzę, ojciec właśnie przegląda rachunki, wiesz czym to wróży?!
-Oj daj spokój, tylko ty jesteś taka boi dupa i się go boisz.!- wyszłam na taras a oni oboje spojrzeli na mnie tym swoim morderczym spojrzeniem.
-Tak wiem tatku, przecholowałam wczoraj za bardzo, nawet nie wiesz jak mi wstyd.
-OOO, wstyd ci to coś nowego prawda kochanie- spojrzał na mamę a ta miała tak kamienną twarz że ciary mi przeszły po plecach.
-Oj no błagam dajcie mi szansę poprawie się, seriioo, ostatni raz mi zaufajcie?!- zrobiłam swoje smutne minki, wiedziałam że tata ulegnie w końcu jestem jego ukochaną córeczka podobno.!
-No juz ok, masz jeszcze jedną szansę ale masz się pilnowac bo zabiorę auto. Pamiętaj!- tato spojrzał na mnie z lekkim uśmiechem i dodał- a swoja droga to nieźle się zaprawiłaś, głowa cie nie boli.
-Mariusz!!- burknęła mama a ja tylko mrugnęłam do mojego tatusia i pobiegłam do siebie.
Wbiegłam do pokoju i od razu złapałam telefon ale nie było żadnej odpowiedzi od Mateusza. Nie powiem martwi mnie to no bo ja go serio kocham a te moje wygłupy mogą wszystko popsuc. Dzwoniłam jeszcze jakieś 3 razy i stwiedziłam że to bez sensu. Ubrałam się wyjściowo tj. jeansowe legginsy, biała bokserka a na to koszula w kolorowa kratkę a do tego białe tenisówki i wsiadłam do mojego niebiesiutkiego volkswagena sirocco i zwyczajnie pojechałam pod dom Mateusza. Jego mama mnie lubi więc wpuściła mnie do niego ale on jakoś nie był zachwycony moim widokiem.
-Co tu robisz?! Nie boli cie głowa??- był wściekły znam go i wiem kiedy jest bardzo zły.
-Niee, no może trochę. Dzwoniłam pisałam czemu nic się nie odezwałeś.
-No bo po co, ty i tak mnie nie słuchasz. Robisz z siebie idiotkę a ze mnie gnojka.
-Wcale nie po prostu wypiłam za dużo i...
-Ty ciągle pijesz za dużo, chce miec normalną dziewczynę a nie alkoholiczke!!
-Nie jestem żadna alkoholiczka obrażasz mnie wiesz- i w tym momencie oczy zaszkliły mi się od łez.
-Oj no chyba jesteś, kto wie co po pijanemu robisz?!
-Chyba przesadzasz trochę.
-No chyba niee...
-Czyli co to koniec.?- jestem w szoku że wgl mu nie zależy na ratowaniu tego co między nami jest.
-Niee, po prostu na chwile się nie widujmy ok?
-Jeśli tak chcesz to spoko.-trzasnęłam drzwiami od jego pokoju ..
-Vanessa poczekaj!!-wybiegł za mną na klatkę schodową.
-Vanessa?! zawsze mówiłeś na mnie Nasskuś albo Nesska. Czego jeszcze chcesz coo?
-Nie miej żalu, to jeszcze nie jest rozstanie.
-Jeszcze, a no to dobrze wiedziec dzięki za uprzedzenie bo mogłabym zmienic status na fejsie na "wolny/a" i było by głupio. Wiesz co określ się czy ci jeszcze zależy czy nie i daj znac.- wybiegłam z domu jego rodziców i przez chwilę myślałam co dalej.
Wsiadłam w samochód i pojechałam do domu. Jutro poniedziałek jest szkoła i wgl a ja jestem jak najarana. Chwilę postałam na światłach, nagle zrobiły się straszne korki. Całą drogę do domu przepłakałam.
Szybko wróciłam do domu i zamknęłam się w swoim pokoju. Włączyłam muzykę w i-padzie na fulla i stwierdziałam że nie mam siły dziś myślec o swoich problemach. Wzięłam laptopa i weszłam na fejsa. Po raz pierwszy od roku widząc aktywnego Mateusza nie napisałam do niego. To cholernie boli. Ta jego obojętnośc. Tylko co ja mogę teraz zrobic. Napisałam Lilce życzenia urodzinowe, nie przepadam za nia no ale trzeba byc miłym przeleciałam całego fejsa i weszłam na jakąś stronę o modzie chyba na zszywka.pl , nawet fajne rzeczy można tam znaleźc. Skończyła się piosenka "Mesajaha- Każdego dnia" i jak burza do pokoju wbiegła Dżasta.
-No heloł bejbe, jak się trzymasz.- krzyknęła ledwo łapiąc tlen w płuca.
-No heloł, jakoś leci tylko..- przekręciłam się na lewy bok i klepnęłam łóżko na znak żeby usiadła obok mnie.
-Mateusz, wiem już chyba wszyscy wiedzą- mocno złapała mnie za rękę..
-Coo?? jak to skąd?!- Wytrzeszczyłam oczy jak żaba jakaś.!
-No po wczoraj i dziś Mateusz zmienił swój status na "to skomplikowane". Łatwo można się domyslic.
-Ja pierd***, się pośpieszył, Justyś pomóż co ja mam zrobic coo???
-Nie wiem, kurde on jest fajny tylko strasznie delikatny jak małe dziecko.
-Nie chcę się z nim rozstawac- i w tym momencie wybuchłam płaczem.
-No już, już zobaczysz on cię nie zostawi, przecież cie kocha!!!
Położyłam się na kolanach Justyny i tak posiedziałyśmy jakieś 30 minut po czym ta jak zwykle wypaliła, z tekstem " jedźmy gdzieś".
Ogarnęłam się w miarę szybko i jakieś 15 minut a my jechałyśmy gdzieś przed siebie. Przez chwile było nawet fajnie ale potem humor znowu mi się zjebał. Pojechałyśmy do Tesco zakupiłyśmy ciastka, chipsy, pepsi i takie tam różne i ruszyłyśmy nad jakąś tam rzekę. Na nazwach się nie znam więc teraz nie ogarniam co to za rzeka jest ale i tak było miło. Siedziałyśmy gadałyśmy Dżasta nawet się kąpała i to topless. Po 4 godzinach błogiego lenistwa zebrałyśmy wszystkie rzeczy i wróciłyśmy do domu. Byłam zmęczona a jedyne o czym marzyłam to ciepły prysznic i sen. Tak zrobiłam, zahaczyłam jeszcze o pokój brata ale ten sprowadził sobie dziunie więc nie przeszkadzałam tylko od razu poszłam spac..
-Poniedziałek-
Piiip!!!!! Piiiip!!!!!- Punkt 6;00 zadzwonił mój jakże ukochany budzik. Szczerze nie miałam najmniejszej ochoty iśc do szkoły ale co zrobic, wagarowac nie mogę. Jak codziennie sturlałam się z łóżka i wskoczyłam pod prysznic. Zaraz potem założyłam dziurawe jeansy, czarna bokserka na to czerwona bluza adidas i czerwone conversy. Do tego luźny warkocz i delikatny makijaż tzn. Podkład, kredka do oczu i tusz do rzęs. Nie byłam w stanie wymyslec czegoś innego więc tak zostało. Do szkoły wyjeżdżam o 6;50 więc wypiłam jeszcze szybko kubek kawy, zabrałam z lodówki wodę niegazowaną i wrzuciłam do torby paczkę żelek. Gotowa do wyjścia złapałam za kluczyki do mojego auteczka i ruszyłam w stronę szkoły. Już przy wejściu zobaczyłam ją, Marika i te jej dwa klony, idealnie wyprostowane włosy, idealny makijaż i idealne życie. Jak ja tej szlaufy nienawidzę. Ona mi nigdy nie popuści:
-No jak Vaneessa może przed wejściem trzeba cię sprawdzic czy nic nie piłaś.? Nie dziwne że Mati ma cię dośc!!!
-Odpieprz się dobra, nie twoja sprawa.Ok?!
-Nooo jak coś to załatwię ci adres do AA.. Chcesz?!
-Wal się suko!!!- po czym pewnym krokiem poszłam pod salę do biologii.
Cały dzień mijał mi jakoś strasznie powoli. Cudem dotarłam do matmy, ostatniej lekcji. A jakby tego było mało to nasza belferka oddawała testy i co -lufaa!!! Nie no teraz to na stówę mogę pożegnac swój samochód. No co, tak Vanessa nie umie liczyc, to takie dziwne?? Resztę lekcji przegadałam z Izką. Nawet ją lubię chociaż jest trochę nadpobudliwa.O 14;45 skończyłam lekcje. Wkurzona na maksa pożegnałam się z Dżastą i wsiadłam do auta. Pojechałam do galerii, poplątac się trochę. Chodziłam tak od sklepu do sklepu, gadając z Izką przez telefon.:
-W sobotę mój brat robi imprezę, będziesz prawda?!- spytała swoim piskliwym głosikiem.
-Ojj no nie wiem ostatnio przegięłam sama wiesz u Dżasty...
-Eyy nie musisz pic od razu- krzyknęła z wyrzutem, aż mnie ucho zabolało.
-Impreza na trzeźwo, nawet ty tak nie umiesz- zaśmiałam się sama do siebie i w tym momencie stałam kilka kroków od salonu z komórkami na ławce zobaczyłam Mateusza i obejmującą go... tą zdzirę Marikę.
Szybkim krokiem podeszłam do nich i z miną mordercy powiedziałam do Mariki:
-Wiesz co jeszcze się odezwę ok?!- rozłączyłam się i poszłam w ich stronę by wyjaśnic co się dzieje.
-Tyy!!! Wynocha, ja i Mateusz musimy pogadac, pora to skończyc.!
-Jeśli Mati tego zechce, ty mną nie rządzisz!!- syknęła, pełna dumy że podrywa mojego Mateusza.
-Chcesz to ci pomogę i sama cię stąd wyniosę- byłam wściekła na nich oboje.
-No już dobra, pa Mateuszku i powodzenia- pocałowała go w policzek i odeszła.
-Trzymaj mnie bo chyba wydrapię jej oczy.- miałam rzucic się z pazurami na nią ale ten mnie powstrzymał.
-Uspokój się, nie rób scen.- pociągnął mnie za rękę tak że momentalnie usiadłam na dupie obok niego.
-Co to było coo? Widzę że już się zastanowiłeś co dalej z nami.?!- spytałam stanowczo.
-Too?? nic tylko gadaliśmy...- nawet nie spojrzał mi w oczy, a kiedyś robił to bez przerwy.
-Ona się ślini na twój widok, nie widzisz tego!!!
-Ślini, znowu przesadzasz, nie ufasz mi??
-A ty mi ufasz hmm?? No chyba niee- krzyknęłam chyba na pół galerii...
-Co ty masz do niej wgl- Mati parzył na mnie jak na wariatkę.
-Wiesz że jej nie znoszę czemu mi to robisz, kotek przecież ja tak bardzo cię kocham.
-Jakoś tego nie widzę.
-I co od razu uganiasz się za nią?! Skoro ci z tym fajnie to ok. Ale między nami koniec.- Szybko wstałam i pobiegłam do windy żeby zjechac w podziemię na parking. Nie potrafiłam się ogarnąc. No co tu dużo mówic znowu przez niego wyłam. Podbiegłam do swojego samochodu kucnęłam przy lewym przednim kole i zanosiłam sie płaczem.. Nagle poczułam że ktoś stoi nade mną. Nie myliłam się, bo ta osoba kucnęła koło mnie i złapała mnie za ramię. Podniosłam powoli głowę by spojrzec kto to wytarłam oczy a koło mnie był on...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W pierwszym rozdziale narazie brak siatkarzy ale się pojawią i to niedługo.:) Swoją drogą jak myślicie w którym z nich zakocha się Nesska?! I który zakocha się w niej.!?
Zachęcam do komentowania i narzucania swoich pomysłów:)). Buśśkaa:****
Subskrybuj:
Posty (Atom)
