piątek, 13 grudnia 2013

Rozdział 25.

No i super. Mój wybryk zakończyłam w pobliskiej przychodni. Lekarz nieźle się na mnie wściekł a miny rodziców mówią że niezle się doigrałam. Szczerze, mam to w nosie. Cały czas myślę o wkurzonym Grześku i rozbawionym Zbyszku. Nasłuchałam się jak to ja jestem bezmyślna, i nieodpowiedzialna. A to tylko od lekarza. Rodzice narazie milcza ale czuję że i od nich dostanę niezłe kazanie.
W milczeniu weszłam do domu z zaciśniętymi oczami. Czuję za plecami oddech taty a mama tak trzaska drzwiami że aż u sąsiada slychać.
-Vanessa, co to było?! Czemu jesteś tak nie odpowiedzialna. Mogłaś umrzeć. Dziewczyno cz ty w ogóle myślisz?!- mama w końcu wybuchła
-Mamo ja, przepraszam ale...
-Jakie ale. Nie ma ale.. Ja już nie wiem co my mamy z toba zrobić. Nie wiem może Grzesiek doprowadzi cię w końcu do porządku bo już naprawdę ja nie mam do ciebie siły. - westchnęła nadzwyczajnie głęboko
-Oj daj już spokój. I co by się takiego wielkiego stało. Nie miałabym więcej problemów i juz nikt by sie mnie nie czepiał. Same plusy- syknęłam i pobiegłam do swojego pokoju.

Usiadłam na łóżku i chwyciłam mojego białego samsunga. W sensie że smartfona. Chyba z 5 razy dzwoniłam do Grześka ale głupek obraził się na dobre. Nie wiem co z nim zrobić. Zbyszka też wcięło. Dzwonię do nich ale nie mają ochoty odebrać.
Stwierdziłam że nie bedę czekała na to aż Grzesiek ze mną zerwie, jeśli już tego nie zrobił, tylko z nim pogadam. Wybiegłam z domu w szybkim tempie i wsiadłam w auto. Do mieszkania Grześka mam jakieś 15 minut drogi. No i jeszcze jakieś 10 minut na korki i światła. Cholerny dzień.!
No zajęło mi to chwilę ale dotarłam pod mieszkanie Kosy. Dobijam się i dobijam ale nic z tego nie wynika. Nie otwiera. Minęło 10 minut i zwątpiłam w to że mi otworzy. Stwierdziłam że muszę rozmówić się z Bartmanem. Znowu wsiadłam w auto i w o połowę mniejszym czasie parkuję już pod blokiem jego i Kubiaka. Gdy pukam do drzwi otwiera mi roześmiany Zbyszek

-Cześć Nesskunia! Jak tam wejdź!- odblokował mi wejście do mieszkania
-Moge wiedzieć po jaką cholerę mu powiedziałeś??- krzyknęłam
-Komu i co?!- udaje głupka
-Kosie o naszym wspólnym spaniu w moim łóżku.! Po co to było?!
-Aaaa, no bo widzisz pytał gdzie spałem to mu powiedziałem. A co źle zrobiłem?!- roześmiał się znowu
-Nie udawaj głupszego niż jesteś. On mnie zostawił przez twoje paplanie głupot.!- usiadłam na sofie
-Nesska. Przejdzie mu. Zobaczysz.!- puścił mi oko
-Zbyszek. Cholera jasna.! Ja go kocham idioto. Jak mogłeś. Wiedziałeś jak to się skończy. Jesteś moim przyjacielem. Przyjaciele nie robią sobie takich rzeczy. Nie chcę cię więcej widzieć.- wybuchłam i po moim monologu wybiegłam z ich mieszkania
Zapłakana wsiadłam do samochodu. Nie ruszam z miejsca. Nie mam ani sił ani ochoty. Oparłam głowę na rękach spartych na kierownicy i patrzę przed siebie. Nagle nie wiem czy mam omamy z płaczu czy tylko mi się zdaje. Grzesiek wchodzi w klatkę Zbyszka i Michała. Od razu wysiadam z auta i prawie biegnę za nim. Gdy go doganiam ten jest już w mieszkaniu siatkarzy.
-Ty skurwielu. Wiedziałeś że mi na niej zależy?! Po co to zrobiłeś. Musiałes ją zaliczać.? Możesz mieć każdą ale nie. Ty musiałeś ją.!- usłyszałam za drzwiami
-Grzesiek. Opanuj się.! To tylko panienka. Będzie inna. Nie przejmuj się.!- Zbyszek krzyczał do Grześka
-Ja ją kochałem.! Ty nie znasz tego uczucia. Nigdy go nie poznasz, bo bawisz się dziewczynami. Kurwa.! Jesteś skończony. Już się nie przyjaźnimy.!- i w tym momencie wbiegłam
-Co tu robisz?!- Zbyszek wytrzeszczył oczy na mój widok
-Do ciebie przyszła Romeo.! Noo bajeruj ją.!- Grzesiek zaśmiał się szyderczo
-Niee! Przyszłam ci powiedzieć że z nim nie spałam.Przysięgam na wszystko. Na moich rodziców, na Bartka. Na wszystko co dla mnie ważne. Musisz mi uwierzyć.- wyszeptałam
-Wzruszające.!- wtrącił Zibi
-Zamknij się.! Po co go kłamiesz. Byłam trzeźwa. Sam wiesz że nie piłam. Nigdy bym cię nie zraniła. Kocham cię czy ty to rozumiesz?! Jak mogę ci to udowodnić.- rozpłakałam się
-Nieee! Ja nie chcę brać udziału w tej szopce.!- Grzesiek ruszył w stronę wyjścia.
-Zaczekaj. Jeśli ma ci to dać pewność że cię kocham to nawet dziś mogę za ciebie wyjść. Noie wiem zrobić co tylko chcesz byle byś mi uwierzył.
-Co ty mówisz. Jesteś pewna tego co mówisz.?- zatrzymał się
-Możemy iść do kościoła. Przysiągnę ci tam że mówię prawdę.! Nigdy cię nie okłamałam. I teraz też mówię prawdę.- podeszłam do Kosy
-Jaa, cholera Zbyszek. Spójrz mi w oczy i powiedz że ją przeleciałeś.- Kosa podszedł szybkim krokiem do Bartmana
-Jaa. No dobra. Nic nie było. Ok?!- Zbyszek wzniósł ramiona jakby wiedział że Kosa zaraz go uderzy
-To po co mówiłeś... nie stary przesadziłeś.! Nie chcę cię znać. Chodź Vanessa. Wychodzimy.!- chwicił moją rękę i oboje wyszliśmy z mieszkania chłopaków.
Wsiedliśmy do mojego auta a ja poprawiam makijaż. Kosa dziwnie mi się przygląda i czuję jego wzrok na całym moim ciele. Siedzimy tak na parkingu  przed blokiem przez jakies 5 minut.
-Sory!- wyszeptał
-Co. Za co mnie przepraszasz??- zdziwiłam się
-Że ci nie zaufałem.! To po pierwsze. A po drugie że tak cię potraktowałem. Cholerny Zbyszek.! Wybacz!- odwrócił się w moją stronę
-Nie mam się o co gniewać. To ja cię powinnam przeprosić. Zachowałam się głupio śpiąc z nim w jednym łóżku. Myślałam że to nasz przyjaciel.! Że on by nas nie skłócił. Sorka Grzesiu.!- po soczystym całusie Odwiozłam Grzesia, w sumie to sam się odwiózł a potem przesiadłam się na miejsce kierowcy i wróciłam do domu.
.....
Od akcji ze Zbyszkiem minął jakiś tydzień. Kosa nie chce o nim rozmawiać i odciął się od wszystkich siatkarzy. Zbyszek go przepraszał chyba z 20 razy już ale on się zwyczajnie zaciął. Nie ma kontaktu z żadnym z ich wspólnych znajomych. Kiedy tylko wspominam o chłopakach to ten się obraża i wychodzi.
Nawet podczas meczy czy treningów ze sobą nie rozmawiają. Zbyszek podob dostał nowy kontrakt i wyjeżdża do klubu do Włoch.
Dziś piątek więc z Kosą wybieramy się do naszego klubu. Zawsze chodziliśmy do niego całą paczką. Ubrana w jaskrawo różową sukienkę bez ramiączek i czarne szpilki czekam na Grześka. Poprawiam makijaż w przed pokoju kiedy mój luby puka do drzwi. Biorę moją torebkę i razem wychodzimy.
Jakoś koło 22 bawimy się już w najlepsze. Grześ świetnie tańczy i nawet ja sobie przy nim radzę. Po 4 przetańczonych piosenkach zechciało mi się pić. Zamówiłam sobie wodę z lodem, czekam na picie kiedy ktoś zaczepia mnie od tyłu.

-Cześć Nesska. Co tu sama robisz?!- zobaczyłam roześmianego Kubiaka
-Cześć Michał. A czekam na wodę, a nie jestem sama. Grzesiek zaraz powinien przyjść. A ty co sam się bawisz?!- uśmiechnęłam się szczerze na widok kolegi
-Nie jestem ze Zbyszkiem. Poszedł podrywa jakąś laskę. Dawno się nie widzieliśmy.
-No to fakt. Kosa się obraził. Zreszta sam wiesz. Tęsknię za naszą paczka. Chciałam żeby było jak dawniej ale on nie chce o tym słyszeć.-i w tym momencie podszedł do nas Kosok
-Cześć Michał. Co tu robisz.?- Kosa ewidentnie sili się na bycie miłym
-A no imprezuję. Dawno nie gadaliśmy. Słuchaj wiesz że Zibi się zmywado Włoch?!- Kubiak próbuje trochę udobruchać Kosę
-Co mi do tego. Niech robi co chce. Ja go zatrzymywał nie będę.- wzruszył ramionami
-Nie do cholery Kosa. Ja mu wybaczyłam że próbował nas skłócić ale ty to z deka przesadzasz. Zibi to twój kumpel. Pogadaj z nim chociaż.!- warknęłam w stronę ukochanego
-No cześć ekipa. Dawnośmy razem nie pili.!- na horyzoncie pojawił się Cichy, Kurek, Krzysiek, i Popiwczak.
-Jeszcze o tym pogadamy.!- warknęłam w stronę Kosy i uśmiechnęłam się do znajomych
- Nesska, ale wyglądasz. No tylko cię brać co nie Popiwczak.!- Igła stroi sobie żarty z młodocianego siatkarza
-Tak, masz rację Krzysiek. Szkoda że ty tylko możesz brać swoją żonkę. A właśnie nie powinieneś wracać do domu? Do dzieci?- ten chciał sie mu odgryźć i wszyscy wybuchnęli śmiechem
-Nie nie muszę ok?!. Dziś się bawię z Neskunią.- podszedł i mocno mnie objął
-Tee, te to moja laska ok?!- Kosa sie poirytował
-Wyluzuj stary. Co mnie tez olejesz za żarty jak Zbycha. Weź się ogarnij.- Krzysiek uniósł ręce w geście kapitulacji
-Zbyszek przegiął ok.! Z resztą to nie wasza sprawa.!- Grzesiek się oburzył
-No chyba nasza, bo ty się fochasz a on spiernicza do Włoch.! Nie możecie się dogadać.?- dodał Cichy
-No jakoś nie.!
-Mówiłam Grześkowi żeby wyluzował to nie. Zawziął się głupek.!- dorzuciłam od siebie
-Skoro tak was wkurza że nie odzywam się do Zbyszka to może ja juz sobie pójdę.!- warknął i wybiegł z klubu, dopiero jakieś 10 metrów od wejścia udało mi się go dogonić
-Zaczekaj, Grzesiek!. Mówię do ciebie!- krzyknęłam
-No co?!- burknął
-Czemu się tak zachowujesz? Oni chca dobrze. Ja też. Nie traktuj nas tak!
-Nie przeszkadza ci że on nas chciał poróżnić?
-Nie, przeszło mi. Tobie tez powinno. Kurde, to twój przyjaciel do cholery. Graliście razem i znacie się tyle. Daj już spokój. Zrób coś! Przemyśl to a ja wracam do siatkarzy.
-Jak to wracasz do nich?!- zdziwiły go moje słowa
-Tak.! Wracam! Mam dość twoich fochów. Ochłoń to pogadamy!- odwróciłam się na pięcie i weszłam spowrotem do klubu i resztę wieczoru bawiłam się z ekipą siatkarzy.

Jakoś koło 2 w nocy bawiłam się na całego z Igłą na parkiecie. Lekko wstawiona z błyskiem w oku szalałam z nim w świetle kolorowych świateł. Totalnie zapomniałam o fochu Kosy i wyjeździe Zbyszka. Po dodatkowych 5 trzepanych już całkowicie odleciałam. Nawet nie wiem jak dotarłam do domu. Pamiętam tylko że Kubiaczek pomagał mi wsiąść do taksówki. Potem już urwał mi się film.

Obudziłam się jakoś koło 8;00. Wróciłam długo po północy i ze zmęczenia nawet nie wzięłam prysznica. Poprostu padłam na łóżko. Wzięłam telefon do ręki by sprawdzić czy dzwonił Kosa ale nie. Pomyliłam się. Szybko wskoczyłam pod prysznic a potem zeszłam na śniadanie. W kuchni czuć zapach podgrzewanego mleka i kawy. Wypiłam kubek mocnej kawy i wyszłam na taras. Ułożyłam się na hamaku z książką w ręku a stopą kołysałam wózek z małym w srodku. Bartuś jest bardzo grzeczny odkąd przesypia całe noce.
Zaczytana, nie zwracam uwagi na to co dzieje się wokół mnie. Dopiero dzwonek do furtki doprowadził mnie do rzeczywistości.

-Co ty tu robisz?!- zdziwił mnie widok Bartmana przy furtce
-Pogadać chciałem.! Możemy?!- spojrzał na mnie z iście kamienną miną
-Chodż!- otworzyłam mu furtkę i poszlismy na taras do małego
-Słuchaj. Wiem schrzaniłem naszą znajomość i z tobą i z Kosą...- zaczął
-Wiem. Ja już ci odpuściłam ten żart ale Kosa on..
-Wiem. Nienawidzi mnie. Ja, ja mu tylko zazdrościłem. Cholera czemu ja tak nie mam?? Czemu mi nie mogło się udać z Pauliną, z Aśką, Izą i resztą panienek. I jak cię wczoraj zobaczyłem w klubie tak ładną i roześmianą to się załamałem.
-Co?? Czym się załamałeś. Tym że się śmiałam??- zdziwiłam się
-Nie. Tym że mi się podobasz. I to cholernie. Dlatego wyjeżdżam. Muszę się ogarnąć.!- zakrył dłońmi twarz
-Jaa... Co mam ci powiedzieć?!- zaniemówiłam
-Nic. Chcę tylko żebyś mnie wysłuchała. Kosa cię kocha to widać na 4 kilometry. Jeśli też go kochasz to życzę wam szczęścia. Myślałem że z czasem może i uda ci się pokochać tak mnie ale nie, nie chcę niszczyć tego co razem zbudowaliście. Nie mam odwagi spojrzeć mu w oczy. Brakuje mi go jako kumpla ale może jak wyjadę to ułoże sobie jakoś życie.
-Przykro mi że nie mogę odwzajemnić twoich uczuć. Ja cię kocham Zbyszek.. ale jak brata. Na prawdę nie chcę żebyś wyjeżdżał. - z oczu mimo opory popłynęły mi łzy
-No właśnie. Od razu chcę się pożegnać. Życze wam szczęścia. Mam nadzieję że nie zniszczyłem niczego między wami. Poznanie cię było najlepszą rzeczą przez ten rok. Do zobaczenia, bo ja tu jeszcze wrócę. -uśmiechnął sie przez łzy
-Boszzz.... Zbysiek, życze ci tam powodzenia. Już liczę dni do twojego powrotu.- i potem były już tylko uściski i sporo łez

Odprowadziłam Zbyszka do furtki i długo patrzyłam jak odjeżdża. Dopiero kiedy zniknął z horyzontu uświadomiłam sobie że przez co najmniej rok nie usłyszę jego śmiechu i nie zobaczę tego jego błysku w tych ogromnych zielonych oczach. Wróciłam na hamak i zaczęłam czytać. Dopiero wtedy na mysl przyszło mi żeby wysłać sms-a do Kosoka: "Błagam cię pogódź się ze Zbyszkiem. O nic nigdy cię tak nie poproszę jak teraz o to. Nesska". Minęło 10 minut kiedy łaskawie mi odpisał "Nie ma mowy. On już dla mnie nie istnieje. Proś o co chcesz tylko nie o to". Wkurzyłam się. Zbyszek już za 3 dni będzie daleko stąd. I pomyśleć że sama składałam papiery na studia do Włoch. Nagle moje myśli zmieniły tor i jakoś tak się złożyło że od nowa zaczęłam czytać Greya..

Nawet nie wiem kiedy z 10 rano zrobiła się 14;00. Wstałam z hamaku i zobaczyłam w furtce listonosza. Uciszyłam go i odebrałam nasza korespondencję. Jak zwykle mnóstwo ulotek i rachunki. I wielka koperta zaadresowana dla mnie. Weszłam do domu i od razu otworzyłam. Oczy mam wielkie jak spodki a płuca przestają mi pracować. Nie wierzę. Z oczu znowu płyną mi łzy. Jak on może mi to robić. Czemu mi to robi?? Cholera...


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wiem, wiem miał być dużo wcześniej ale jest teraz :p Komplikacji część 2.  A tak wgl czujecie to: ZA 11 DNI ŚWIĘTA?? Ja się cieszę jak mała dziewczynka :))
Ogólnie zbliżamy się do końca historii Nesski i Grześka tylko nie wiem co zrobię jak to skończę. Bo już się troszkę przyzwyczaiłam do ich perypetii...
Jak zwykle zachęcam do czytania i komentowania, gdyż iż to bardzo motywuje :)
Bu$$ka kochani :*** http://kochaj-i-nienawidz.blogspot.com/  POLECAM

1 komentarz:

  1. To skoro Zbyszek kocha Nesskę to ich ze sobą połącz. Bo Kosa jakoś za duzo utrudnia. A może z nim była by szczęśliwsza!?
    Ojj tak święta. Ja tez bardzo lubię ten czas :***
    Pozdrawiam gorąco:**

    OdpowiedzUsuń