Od poznania mojego męża i siatkarza Resovi- Grześka Kosoka minęło 5 lat. Sporo się od tego czasu zmieniło. Gdyby mi ktoś wcześniej powiedział że w wieku 20 lat wyjdę za mąż i po 5 latach małżeństwa będę szczęśliwa i nie będę żałowała to bym go wyśmiała. A jednak.!. 3 lata temu urodziłam córkę którą Kosa wbrew mojej woli nazwał Antonina. Pamiętam jak jakiś 3 tydzień przed porodem Kosa suszył mi o to głowę:
- No już daj spokój. Błagam cię czemu nie chcesz Antoniny?- Kosa zaczął mnie przekonywać
-Nie słyszysz. ja chcę Nikolę i bez dyskusji.!- warknęłam
-No ale czemu. Podaj jeden argument!- westchnął głęboko
-Bo nie. Ja nosze to dziecko przez 9 miesięcy, ja się z nim męczę i nie śpię po nocach, tak więc i ja wybieram imię.!- wzruszyłam ramionami
-Ale to też moje dziecko.!-krzyknął
-Kosa nie przeginaj. Poza tym Antonina, co to za imię w ogóle?- zrobiłam krzywą minę
-Proszę cię. Następną córkę nazwiemy Nikola. Obiecuję.!- objął mnie mocno
-Jaką następną.? Jeszcze jednej nie urodziłam a ty już o drugiej mówisz.! Ogarnij się.!- puknęłam się w czoło i zakończyłam kłótnię zamykając się w łazience.
Jak się później okazało Kosa w urzędzie i tak postawił na swoim bo mimo moich zaleceń zarejestrował ją jako Antoninę Kosok. Myślałam że go zabiję no ale powoli przekonałam się do tego imienia.
Jeśli chodzi o rodziców to nie widziałam się z nimi od czasu mojego ślubu cywilnego. Trochę to boli ale już przyzwyczaiłam się do tego że mają do mnie żal że jestem szczęśliwa z mężem i córką. Poinformowałam ich o narodzinach Tosi ale nie pojawili się żeby poznać wnuczkę. Młodszego brata nie widziałam od 3 lat. Wcześniej przyprowadzał go Norbert i mieliśmy jakiś kontakt ale teraz kiedy starszy z braci wyjechał do Londynu nie widuję się z żadnym z nich. Z Norbertem rozmawiam przez skeypa i jesteśmy na bieżąco.
Ojca nie chcę znać. Kiedy Norbert powiedział mi dlaczego ten tak nie lubi Grześka stwierdziłam że wolę żeby się do mnie nie odzywał. Jak się okazało ojciec koniecznie chciał żebym wyszła za Mateusza, bo jego ojciec obiecał mojemu że ten zostanie współwłaścicielem jego firmy a co za tym idzie będzie dużo więcej zarabiał. Chciał mnie sprzedać.! Właśnie ta wiadomość spowodowała że ostatnie 2 tygodnie ciąży musiałam spędzić w szpitalu. Kosa co wizyta na mnie krzyczał:
-Tak cię prosiłem żebyś odpoczywała i co.! Czemu o siebie nie dbasz?- zaczął mi prawić morały w szpitalu
-Przecież dbam. Przestań, nic takiego się nie stało.!- westchnęłam
-Taak? To co tu robisz. Do porodu zostało 2 tygodnie. Jak mam cię pilnować jak cały czas mamy treningi albo mecze.?
-Daj spokój. Nic takiego się nie dzieje. Wracaj na trening!- burknęłam
-Błagam cie uważaj. Nie denerwuj się tak. Tu nie chodzi tylko o ciebie.- usiadł obok mnie
-Wiem ale ty też byś się wkurzył gdybyś się dowiedział że ojciec chciał cię sprzedać. To nie średniowiecze do cholery.!- z oczu popłynęły mi łzy
-Jak to sprzedać.? Komu?- zdziwił się
-Długa historia.!- machnęłam ręką
No i tydzień później na świat przyszła nasza maleńka. Kosa nawet o tym nie wiedział bo grał mecz i go nie było. Gdy przyjechał z Bełchatowa i zobaczył że koło mnie leży dziecko popłakał się jak mała dziewczynka.
Rodzicami chrzestnymi zostali Zbyszek i Iwona.
Jeśli chodzi o Iwonę to 4 lata temu urodziła ślicznego chłopczyka. Razem z resztą załogi byliśmy wtedy na meczu kiedy zadzwoniła do mnie z prośbą żeby ją ratować. Razem z Pauliną wybiegłyśmy z hali jak poparzone i od razu zabrałyśmy ją na porodówkę. Krzysiek dojechał jakieś 30 minut później kiedy ta męczyła się już rodząc kolejnego Ignaczaka. Po 4 męczących godzinach wszyscy patrzyliśmy na małego Huberta. Krzysiek nie wypuszczał go z ramion przez jakieś 2 godziny, dopiero kiedy Iwona musiała nakarmić małego oddał jej syna.
No i jestem teraz matką chrzestną 4 letniego już chłopca. Ojcem chrzestnym został Grzesiek.
Paulina też spodziewa się dziecka. Jest jakoś w 5 miesiącu ciąży ale nie bardzo wiem co u niej. Oboje ze Zbyszkiem wyjechali do Włoch by ten mógł grać w Modenie. Z tego co z Iwoną z niej wyciągnęłyśmy to prawdopodobnie będą mieli córeczkę. Chłopaki długo mieli do Zbyszka żal o wyjazd ale już im przeszło. Zbyszek jest dla mnie jak brat a poza tym on uwielbia moją Antosię więc się nie gniewam że wolał wyjechać. Grupowo oglądamy wszystkie mecze Zbynia.
Kubiakowie pobrali się jakoś rok po naszym ślubie. Obecnie Michał gra w Jastrzębskim Węglu ale widujemy się przy każdej nadarzającej się okazji. Monika na razie nie myśli o ciąży i dzieciach. Oboje myślą o karierze. Często podrzucamy im małą a oni bardzo ją lubią. Nie chcą mieć swoich dzieci a nas wszystkich to dziwi.
Piotrek " Cichy" Nowakowski dalej szuka swojej drugiej połowy. Chłopaki nie żałują sobie docinek w jego kierunku. Szczerze mówiąc czasami jest mi go szkoda. Nawet bardzo.
Dziś
31 grudnia. Nasza 5 rocznica ślubu. Kosa odstawił małą do dziadków a
mnie zabrał na wycieczkę. Jak się później okazało wynajął on nam domek w
Zakopanem. Taki mały z widokiem na Giewont. Jest piękny i nasz na cały
tydzień.
-Wiem że to mało oryginalne i romantyczne ale...- zaczął się tłumaczyć
-Nic mi nie mów. Tu jest pięknie. Kiedy ty zrozumiesz że nie musisz
kupować mi wycieczki na Hawaje żebym była szczęśliwa. Kocham cię i
możemy siedzieć nawet w rowie albo pod mostem. Ważne żeby razem- mocno
wpiłam się w jego usta
-Jesteś najbardziej niesamowitą osobą jaką znam wiesz?- wytrzeszczył oczy
-Czemu.?- zdziwiłam się
-Bo widzisz jeden twój pocałunek sprawia że nic więcej poza tobą mnie nie obchodzi. A poza tym...- wziął głęboki wdech
-Tyle mówisz, może się zamkniesz i pójdziemy dokładnie obejrzeć sypialnię co?- przerwałam mu
-Tak. To będzie lepsze niż moje wywody.- puścił mi oko i kilka sekund później niósł mnie na rękach do sąsiedniego pokoju.
Nawet
nie wiem kiedy pozbyłam się bluzki. Kosa też dość szybko zdjął z siebie
całą garderobę. Teraz leżę pod jego pachnącym ciałem, palcami
przeczesuję jego przydługie już włosy a on delikatnie caluję moją szyję.
Rękami gładzi moje rozluźnione ciało co wywołuje u mnie dreszcze. Po
chwili jego usta wracają do moich i nasze jezyki toczą ze sobą walkę.
Chociaż nie! To nie walka, to taniec a one są idealnie zsynchronwane.
Nikt nigdy nie całował mnie tak jak mój mąż.
Po chwili obracamy się tak jak że teraz to ja siedzę na nim. Delikatnie
całuję jego klatkę piersiową kierując się ku górze. Nawet nie wiem kiedy
powracam do pozycji leżącej z opierającym się na mnie Grześku a ja
delikatnie głaszczę jego plecy.
Po chwili oboje odpływamy delikatnie i powoli kochając się ze sobą.
Gdy wraca mi świadomość leżymy razem wtuleni w siebie. Kosa bawi się moimi włosami a ja krążę palcem po jego klatce piersiowej.
-Minęło 5 lat a ja z każdym twoim pocałunkiem i z każdą tak spędzoną nocą zakochuję się w tobie coraz bardziej.- westchnął
-Kocham Cię Grześ. Nikogo nigdy nie kochałam tak jak kocham ciebie. Ty i
Tośka jesteście moim życiem i całym światem.- uśmiecham się delikatnie
-Uwielbiam patrzeć jak się tak uśmiechasz. Uwielbiam patrzeć marszczysz
brwi kiedy się martwisz. Całą ciebie uwielbiam mała.- pocałował mnie w
czoło
-Gdyby była z nami Tosia mogłabym tu zostać na zawsze.- mocniej wtulam się w męża
-Kto by pomyślał że jedno przypadkowe spotkanie jest w stanie zmienić resztę życia!?- pokręcił z niedowierzaniem głową
-Co masz na myśli?- spojrzałam na Grześka
-To że gdybym cię wtedy nie spotkał zapłakanej na tym parkingu, nie
zagadałbym do ciebie to teraz nie było by nas, i Tośki a ja nie byłbym
tak cholernie szczęśliwy.- objął mnie mocniej
-Tak czasami jedna osoba jest w stanie zmienić wszystko.
Oboje
wtuleni w siebie zasypiamy. Z uśmiechem na ustach odwiedzam krainę
Morfeusza. Teraz wiem że chcę żeby tak było zawsze. Nigdy nie byłam tak
szczęśliwa. Nie żałuję żadnej podjętej w moim życiu decyzji. Dzięki moim
decyzjom mam wspaniałą rodzinę i przyjaciół. Nie zamieniłabym tego co
mam na nic innego na świecie.
***Koniec***
No i tak. To jest już koniec.... Chciałam bardzo podziękować za to że czytaliście i przeżywaliście tą historię razem ze mną.
Zaczynam nowego bloga który również będzie o siatkarzach na którego gorąco już teraz zapraszam: http://idealny-sposob-na-zycie.blogspot.com/
Jeszcze raz gorąco dziękuję że byliście ze mną :*** Buziaki!!
bu jak to juz koniec?:( strasznie sie przywiazalam do Nesski i Kosoczka. ajn doczekalam sie malej Kosoczyny ;D
OdpowiedzUsuńAntosia Kosok, idealnie ;)
kazdy w ciazy no, szkoda tylko ze Cichy nikogo nie ma.
doczelalam sie Misiaczka Kubiaczke hehe ;) ciesze sie z nowego opoqiadania ;)
pozdrawiam ;*