3;15 w nocy a ja słyszę przerażliwy krzyk ojca. Ze zmrużonymi oczami
wybiegam z pokoju i co widzę... kochanego tatusia biegającego w kółko po
korytarzu:
-Co się stało? Czego się drzesz w środku nocy coo??- syknęłam na niego groźnie
-Bo mama.. Chryste co ja mam robić.. Auto mam w serwisie...
-Co jest mamie.? Co się dzieje mów do cholery...
-Eyy noo gdzie ty jesteś ja tu rodzę a ty sobie poszedłeś dzięki serio!!- usłyszałam w sypialni głos mamy
-No tak mama rodzi. I co teraz??
-Dzięki za cynk ojciec. Słyszę.że rodzi. Trzeba jechać na pogotowie chyba no nie?!
-Auto mam w serwisie. Co ja mam robić. Córka pomóż mi.
-Weź załaduj mamę do mojego Picolla. Ja już się zbieram i jedziemy do szpitala.
Pobiegłam
do swojego pokoju chwyciłam swoje białe jeansy do tego miętowy sweterek
i czarne balerinki. W biegu chwyciłam kluczyki i torebkę po czym szybko
pobiegłam do auta gdzie w środku siedzieli już rodzice. Dzięki Bogu o
3;30 w Rzeszowie nie ma korków więc jakieś 10 minut później byliśmy już w
szpitalu. Mamą męczyła się rodząc a ja z tata czuwaliśmy na szpitalnym
korytarzu. Popijałam kawę z automatu ale dziś jest szczególnie ochydna.
Napisałam Norbertowi sms-a o obecnej sytuacji ale narazie żadnej
odpowiedzi. Tata biega to w prawo to w lewo a mnie to wkurza.
-Tato siądź za przeproszeniem na dupie bo mnie denerwujesz. Mama jest mocna. Da radę!!
-Oh kiedy ja jestem tak zdenerwowany. Nawet kiedy wy się rodziliście było lepiej.
-Wiesz co siadaj. Masz dopij moją kawę a ja teraz sobie pospaceruję.- podałam tacie kubek a sama wstałam.
Minęło
półtorej godziny a tu nic. Zero wiadomości że mam już rodzeństwo. Sama
zaczynam się martwić ale nie mówię o tym tacie bo by zwariował. Chwilę
minęło kiedy w drzwiach zobaczyłam Norberta. Był zmęczony trochę
zamroczony ale przyjechał.
-Cześć Norbert. Pogadajmy.- syknęłam po cichu do brata
-A
jest o czym?! Słuchaj masz rację chyba pora dorosnąć. Nie mam zamiaru
przespać życia dlatego zdecydowałem iść na studia. Sory siostra...
-Norbi nawet nie wiesz jaka jestem dumna z ciebie. I rodzice też będą kiedy tylko to wszystko się skończy.
-Jak mama?? Już coś wiadomo??
-Narazie nic. Tata siwieje. Już nie wiem jak do niego mówić...
I
w tym momencie z sali porodowej usłyszeliśmy płacz niemowlęcia. Wszyscy
wstaliśmy na baczność a dwie minuty później z sali wybiegła położna i
dowiedzieliśmy się że w naszej rodzinie pojawił się chłopiec. Tata był
przeszczęśliwy z resztą wszyscy byliśmy. Mama wyczerpana a ja od razu
chciałam wziąć małego w ramiona.
Weszliśmy na salę gdzie oboje
leżeli i mnie zatkało. Zobaczyłam małego chłopca, tak bezbronnego i
słodiego. Serce rośnie od takiego widoku. A mama z tatą zadecydowali że
będzie się nazywał Bartosz.Ja osobliście chciałam Grzegorza albo
Zbigniewa ale im nie przegada.O 7 rano zadzwonił Grzesio co mnie
strasznie ucieszyło:
-Hej mała. Nie obudziłem cie.?- spytał delikatnie
-Hej Kocie. Nie wyobraź sobie że ja już od 3 nad ranem nie śpię. W szpitalu jestem.
-O Jezu stało ci sie coś?! Już do ciebie jadę.
-Nie spokojnie. Mama urodziła. Mam brata. Nic takiego.
-Noo gratuluję. Tylko nie poświecaj mu dużo czasu bo będe zazdrosny jasne?! Słuchajcie chłopaki Nesska ma nowego brata!!- dodał ze śmiechem.
-Z kim ty tam siedzisz chłopaku??
-A z Zibim i Michałem. No i jeszcze z Siurakiem. Wszyscy ci gratulują. No i mocno ściskają.
-Podziękuj im mocno i ucałuj ode mnie. Eee chociaż nie może lepiej ich nie całuj. Kocham cię Kosa.! Do usłyszenia później Paaa...
-Paa mała. Ja ciebie też. I to mocno bella.! Zadzwoń jak będziesz mogła się spotkać.!- szepnął na koniec.
-Jasne. Dam ci znać.!- po czym rozłączyłam się i poszłąm do sali w której leży mama..
Posiedziałam u nich jeszcze jakieś 3 godzinki. Nie mogę uwierzyć że ta kruszyna już z nami zostanie. Tak bardzo się z tego cieszę. Kiedy trzymam w rękach tego malucha uśmieham się do siebie bez żadnego powodu. Nie chcę oddać go nikomu!!! Po 3 godzinach noszenia go w ramionach pojechałam do domu po jakieś rzeczy dla malucha i mamy. Po drodze wstąpiłam do sklepu po wodę i coś do jedzenia dla mamy. Tata i Norbert jeszcze boją się brać go na ręce ale powoli nawet Norbert się przekonuje do niego. Gdy weszłam do sali mamy zobaczyłam jak kuca koło jgo szpitalnego łóżeczka i mówi do niego:
-Tak bracie, w tej rodzinie masz przerąbane, ale nie martw się pomoge ci przetrwać w tym domu wariatów.
-Norbuś, nie strasz go. Pomyśli że u nas jest patologia.!- mama karci brata
-No co, jakoś myślę że we dwóch damy radę co nie. Wszystkiego cię nauczę. Żółwik braciszku!- i otarł swoją dłonią o jego malutką rączkę.
-Już się tego boję. O Nesska jesteś. Masz wszystko.- mama zobaczyła mnie stojącą w drzwiach.
-Tak mam wszystko. Popatrz mamo jakie masz cudowne trio na utrzymaniu.!- podeszłam do braci
-Nigdy nie byłam szczęśliwsza. Moje dzieciaczki.!- mama się rozpłakała na co my wybuchliśmy śmiechem.
Wieczorem już siedziałam w domu. Norbert wyszedł a tat przesiaduje u mamy. To super bo Kosa może spokojnie wpadać.Pojawił się jakoś koło 20.00. Podałam mu kod do furtki a drzwi są otwarte więc wszedł bez pukania. Na jego widok od razu rozanieliła mi się twarz.:
-Kociee!! Jesteś.!- rzuciłam mu się na szyję.
-No jestem. I jak zmęczona. Może ja pójdę. Wyglądasz na zmęczoną.!
-Niee. Masz zostać. Bez dyskusji. Potrzebuję cię.! Nie wypuszczę cię teraz.
-Potrzebujesz mnie... To kuszące. W jakim celu mnie potrzebujesz coo??
-A w takim że się stęskniłam. Chodż idziemy do mojego pokoju. Tam będzie nam wygodniej.
-O proszę. Myslę że wiem o co ci chodzi.- Złapał mnie w talii przerzucił przez ramię i wspinał się po schodach słuchając mojego pisku.
-Nie krzycz. I tak nikt cię nie uratuje.
Co tu dużo mówić. Sex z Kosokiem jest przezajebisty. Nigdy nie będę miała go dosyć. Jakoś koło 24 wrócił tata. Kiedy go usłyszelismy w pośpiechu zaczęlismy się ubierać. Myślałam że popłaczę się ze śmiechu, Grześ tak samo. Kiedy zeszlismy do salonu tata rozbierał się z butów i kurtki.
-Nesska czemu nie śpisz.? Mam cię ułożyc do snu córeczko...
-Nie tato nie trzeba..- stałam zażenowana sytuacją. Dopiero po mojej wypowiedzi tata zauważył Kosoczka.
-O mamy gościa??
-Tak tato, to mój chłopak Grzesiek. Dotrzymywał mi towarzystwa gdy byliśmy sami.
-Ojj to bardzo miło. Powiedz chłopcze lubisz wypady na ryby..
-Tatoo!!- wybuchłam
-No co pytam tylko. Nie wolno mi?!
-Tak prosze pana. Lubię chociaż nie zawsze mam na to czas. Wie pan....
-Tak wiem uwielbiam oglądać siatkówkę. Gratuluję waszych osiągnięć.- tat uścisnął dłoń Grzesiowi
-Dziękuję. Ma pan przeuroczą córkę..- zaczerwieniłam się na jego słowa
-Oooch w to nie wątpię. Wpadnij do nas jeszcze kiedyś. Ale tak w ciągu dnia..- tata mrugnął do mojego chłopaka
-To ja odprowadzę Grzesia do auta.!- syknęłam
-Naturalnie. Jakby mogło być inaczej. Dbaj o tego chłopaka. Nie znam go ale wydaje się być bardzo miły.
-Dziękuję panu bardzo. Miło mi było poznać. Dobranoc.- wymienili uścisk dłoni i wyszliśmy z domu.
-Sory za niego. Ale wyraźnie cię polubił.- objęłam jego wysportowane ciało
-Tak myślisz. Dobry ze mnie kandydat na zięcia.??-musnął moją wargę delikatnym pocałunkiem.
-Idealnym kandydatem...-powiedziałam i nagle odwróciłam się słysząc za sobą szmer.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem jest krótki... PRZEPRASZAM!!!!! Staram się coś pisać ale czas tak mnie goni że tylko na to mnie stać. Wybaczcie mi.!? Dni coraz krótsze a 10 godzin pracy codziennie człowieka męczy. Postaram się poprawić i dodawać częściej. Buziaki dla czytających. Następny moze koło środy. :********
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz