środa, 2 października 2013

Rozdział 15.

Kolejne dni są dość monotonne. Jest środek maja więc jest ciepło. Moja znajomość z Grzesiem rozkwita. Codziennie zaskakuje mnie czymś nowym. Przez zmiany w moim życiu totalnie zapomniałam o ciąży mamy i o zbliżającym się porodzie. Dopiero Zbysiu mi o tym przypomniał pytając co u niej. Kiedy wkońcu się otrząsnelam wzięłam kluczyki i pojechałam do domu rodziców. W domku jak zwykle zastałam brata oglądającego telewizję.
-Cześć Norbi. Gdzie rodzice?!
-Hej siostra. Nie wiem na spacerze może?!!?
-A powiedz mi co ty wiesz hmm?!!
-Wiem że każdy tu jest dorosły i każdy dba o siebie.  Np. Ty wyprowadziłas się i masz wszystkich i wszystko w dupie.- wstał z kanapy i patrzy na mnie.
-Dobrze wiesz że to nie jest tak. A ty zamiast się wziąć za siebie to tylko leżysz i nic nie robisz.
- Wiesz co spadaj dobra?!!- wybiegł z domu jak szalony. 
-Wracaj!! Brat pogadajmy. Norbert?!- no nie dogoniłam go.
Czekałam jeszcze 30 minut na któregoś z moich opiekunów ale się nie pojawiali więc zwątpiłam i wróciłam do mieszkania. Grzesia nie było a ja postanowiłam wrócić do domu. Zabrałam wszystkie rzeczy i spakowałam do bagażnika. Wysłałam Kosoczkowi sms-a gdzie może mnie znaleść i ruszyłam w drogę do domu. Gdy weszłam do korytarza usłyszałam głos mamy:
-Norbert do cholery gdzieś ty byl. Kiedyś przez ciebie zawału dostanę!!
-Tyle że to nie Norbert. Wróciłam mamusiu i przepraszam że mnie nie było.- weszłam do kuchni gdzie mama robiła obiad.
-Córcia nie wierze. Cześć rozbieraj się zaraz robię obiad.
-Nie jestem głodna. Pójdę do siebie. Bardzo cię kocham.- chwyciłam torbę i chciałam biec do siebie kiedy ta mnie złapała i mocno przytulila.
-Bardzo się cieszę że jesteś.!- szepnęła mi do ucha

Resztę dnia spędziłam z mamą i tatą. Norbert do tej pory nie wrócił i cos myślę że już nie wróci. Jakoś koło 20 zadzwonił do mnie Zbynio.

-Co jest kaleko?!- spytałam na dzień dobry
-Eyy, maleńka...
-No wiesz że cię uwielbiam Zbysiaczku. Co się stało???
-Bo jest sprawa. Po jutrze Kosa ma urodziny. Chcemy mu suprajsa zrobić. Wpadłabyś dziś mamy zebranie w trybie bojowym trza coś wymyślić.
-Jestem w domu z rodzicami. Dziś nie dam rady..!
-Nie łobchodzi mnie to słyszysz tam. Widzę cię u mnie w mieszkaniu za jakieś hmm... no dobra 30 minut. Auwidazejen.!- no i po tym ostatnim słowie się ciamajda rozłączył.

Jakoś wytłumaczyłam moim starszym że mam sprawę wagi państwowej i wybiegłam z domu w pośpiechu. Wsiadłam w moje jakże ukochane autko i ruszyłam do mieszkania mojego ulubionego kolegi. Przed drzwiami od jego mieszkania stanęłam równo o 20;30.

-Otwieraj.! Zibi otwórz noo!!!- dobijałam się do mieszkania siatkarzy
-No już maleńka.! Nie denerwuj się noo!!- podbiegł do drzwi i otworzył. Słyszałam jego kroki
-No wkońcu.! Co ty tyle robisz??
-Soryy no ale gratulacje. Nie spóźniłaś się..
-Zibi kochany, nie denerwuj mnie. Przejdź do sedna sprawy.
-Chodź do salonu. Musimy zamienić dwa słowa.

Rozebrałam się z żakietu i butów po czym skierowałam się w stronę dużego pokoju w apartamencie chłopaków. Na kanapie siedzieli już państwo Ignaczakowie, Kurek i Michał. Przywitałam się ze znajomymi i usiadłam obok Krzysia nasłuchując przemówienia Zbysia:

-Jak wiecie za dwa dni obchodzimy urodziny naszego ukochanego przez Vanesskę Grzesia Kosoka. Pomyślelismy z Michałem że warto to jakoś uczcić. Tylko jest jedna sprawa- jak to uczcić?! Macie propozycje??
-No to może Nesska się wypowie.!- Kurek ewidentnie chciał  mi dociąć.
-Ja już mam prezent dla Grześka. A wy kupiliście coś??- zapytałam ogólnie
-No my też z Krzysiem mamy kilka pomysłów na prezent. A ty co mu kupiłaś.??- Iwona spojrzała na mnie dociekliwie
-A to zobaczycie jak mu to dam.! To taka moja tajemnica. Narazie.!.
-Oj no powiedz mi proszę... Nam powiedz...
-Nesska weź ogarnij dupe i powiedz. Żebyśmy nie kupili tego samego.- Zbyszek się wciął.
-No dobra nie powiem wam.!
-Coo??- wyglądali na zawiedzionych. Chyba myślą że mam zbereźny prezent dla Grzesia.
-Po co powiedzieć skoro można pokazać.? Coo??- i wyjęłam z mojej dużej brązowej torby pakunek a z niego wyjęłam futerał . W środku znajduje się łańcuszek dla kosy. Wisirek w kształcie piłki do siatkówki a z tyłu wygrawerowany napis " Z wyrazami miłości... Nesska " Z opisu noże wydawać się tandetne ale kupiłam mu to prosto z serca.
-Kurde, a już myślałem że jakąś dmuchaną lalę wyciągniesz z tej torby.!!- Zbyszek jak zwykle błyskotliwy
-No weźź, a tak wogóle co się stało z tą miłą Pauliną  z którą się spotykałeś??!- spytałam
-Ona... To zamknięty rozdział.! Nie chcę o tym gadać. Idę zapalić.!
-Przecież ty nie palisz głupku.! Eyyy.... -zdziwiło mnie to że on nie chce mi nic dociąć przecież zawsze lubił się ze mną droczyć.
-Ona.. złamała mu serce. Chciała tylko jego kasy i wpływów w środowisku siatkarskim. Kiedy nie chciał załatwić jej kariery, wypięła się na niego.- Michał wszystko mi wyjaśnił. Zrobiło mi się głupio i poszłam do niego na taras.
-Przepraszam Zbysiu. Nie wiedziałam serio. Nigdy nie zaczęłabym tego tematu gdyby...
-Daj spokój. Nie ma sprawy. Ona była ważna ale ja nie chciałem tak...Zraniła mnie- po raz pierwszy zobaczyłam łzy w jego oczach
-Eyy, Zbysiek nie wyj. Jest tyle fajnych lasek. A ty jesteś przezajebistym chłopakiem. Nigdy nie spotkałam fajniejszego kolesia niż ty. I mówię to całkiem serio. No chodź tu. No już...- po czym mocno go przytuliłam
-Nie ma sensu do tego wracać. To zamknięty temat. Szkoda że zabujałaś się w Kosie a nie we mnie. Nigdy nie spotkałem tak równej panienki jak ty.!
-Kocham cię kolego.!
-Ja ciebie też bardzo kocham.- i w tym momencie w drzwiach balkonowych ujrzałam zdruzgotaną twarz Kosy.
-Grześ.! Cześć kocie. Kiedy przyszedłeś??1- spytałam chłopaka
-Wtedy kiedy wyznawaliście sobie miłość. Nie ma o czym mówić. Narazie.!- wybiegł z mieszkania chłopaczków a ja zaraz za nim.
-Grześ.! Grześ.!! Grzesiek do cholery!!!!!!
-Coo?? o co ci chodzi coo?
-Ja go kocham jak przyjaciela słyszysz. To ciebie kocham jak mężczyznę.Ogarnij się.
 -Ja na to nie mam siły. A po co te tajne spotkania coo?? Jakoś mnie nie zaprosiliście na waszą posiadówkę.
-Dobra jak chcesz. Obiecaj mi coś. Przyjdź za dwa dni do mojego mieszkania o 19;00. Przyjdź. Wtedy pogadamy bo dziś nie mogę.
-Jakoś nie chcę a po co mam tam leźć coo??
-Obiecaj mi słyszysz!!
-Dobra już. Będę. Pasuje?!!
-Tak wtedy cała tajemnica się skończy. Dzięki i paa...

Razem ze Zbyszkiem zamówilismy najlepszą lożę w Fashion Time Club w Rzeszowie.Wszystko jest gotowe na imprezę Kosoczka. Przez następne dwa dni nie odezwał się do mnie słowem. W dzień jego urodzin wszystko działo się szybko. Odebrałam tort w kształcie i wyglądzie jego siatkarskiej koszulki i zawiozłam do klubu. Wszyscy mieliśmy zacząć imprezę o 20;00. Ja dostałam zadanie zwabić Grześka w umówione miejsce. Ubrałam się elegancko. Gotowa do wyjścia o 19;00 powitałam Kosoka w moim mieszkaniu.

-Dobra, skończmy tą farsę. Wolisz Zbynia i koniec tematu.
-A kto ci to powiedział coo???
-Widziałem was to mało.!
-Wiesz co tu nie będziemy gadać. Podwieź mnie do fashion time club mam tam ważną sprawę. Po drodze pogadamy. Proszęęęę.!
-Dobra chodź. W sumie i tak nie mam nic do roboty. Wszyscy są zajęci.

Wsiedliśmy do auta i w totalnym milczeniu podjechaliśmy pod klub. Grzesiek wszedł za mną i szedł bez słowa dotrzymując mi kroku. Gdy doszliśmy do loży:

-Bo widzisz cała tajemnica kryje się w tym że nie zapomnieliśmy o tobie.
-Coo?? O czym mówisz. Chcesz mnie wkurzyc??
-Nie wręcz przeciwnie. Mam coś dla ciebie.- podałam mu prezent
-Ale co to. Pamiętałaś. Nie rozumiem co wspólnego to ma ze Zbyniem...- zamknęłam mu usta pocałunkiem
-Niespodziankaa!!! Kosoku wszystkiego naj...- Zbyszek wyskoczył z tortem
-Zbyszek idioto mieliśmy wyjść po tym jak otworzy prezent.- Igła skarcił Zbysia
-Upss!! Sorki... Popsułem to....- Zibi zrozumiał błąd
-I to tajemnica.. Umówiliśmy się żeby omówić szczegóły imprezy. A Zbysia pocieszłałam po zerwaniu z Pauliną. Kocham go... ale jak kolegę. Teraz otwórz.- uśmiechnęłam się do mojego bruneta
-Z wyrazami miłości... Piękny i siatkarski. Świetny dzięki.- pocałował mnie a potem zbierał życzenia od reszty ekipy

Zdmuchnał świeczki wypiliśmy szampana a potem alkohol lał się strumieniami. Humory dopisywały i wszystko było tak jak trzeba. Około 3 w nocy postanowilismy wyjść z klubu. Było nam na serio wesoło. Wyszliśmy na drogę główną przed klubem kiedy od Grześka odepchnął mnie jakiś koleś w kapturze. A kolesi było konkretnie 15. I nie wiedzieć czemu mocno oklepali twarze moim kolegom. Kiedy odbiegali słysząc policję zaczaiłam jednego z nich.

-To Mateusz.!- podnosiłam Kosę z chodnika
-Coo?? O czym mówisz??!
-To był Mateusz. Skojarzyłam jego bluzę. Sama mu ją kupiłam.
-Ale jesteś pewna na 100%??
-Tak. Nigdy nie byłam niczego tak pewna. No chyba że tego że cię kocham.- chciałam sprzedać mojemu jubilatowi buziaka ale miał obitą i obolałą wargę.

Obudzilismy się około 9;00 wtuleni w siebie nawzajem. Kosa wyglądał na obolałego i faktycznie tak było. Wstalismy, każde z nas wzięło prysznic i udaliśmy się na spacer.W parku Stallingradzkim na moim osiedlu zczaiłam że ktoś bacznie nas obserwuje. To Mateusz siedział w tej samej bluzie i czaił się na nas. Szybkim krokiem podeszlismy do ławki na której siedział i zaatakowalismy go:

-Mateusz czy ty serio chcesz wylądować na policjii?? Co ty wyprawiasz??- spytałam
-O czym mówisz.?- Mateusz jak zwykle udaje głupka
-O wczorajszej bójce z Grzesiem i moimi kolegami. Myslisz że jestem głupia?? Od razu cię poznałam. Czemu mi to robisz. Chcesz żebym złożyła doniesienie??
-Owszem jesteś głupia. Jak możesz spotykać się z tą ciotą. Marny siatkarzyna. Tylko mi nie mów że on cię zadowala.!
-Licz się ze słowami bo inaczej pogadamy.!- Grzesiek wybuchł
-Hej Grześ.! Ja z nim pogadam. Ok?!- uspokoiłam stojącego za mną wielkoluda
-Nawet obronić się nie umie. Cienias.!- Mateusz kpił z niego
-Uspokój się albo pójdziemy na policję. I daj mi święty spokój.
-Kiedy nie umiem tego pojąć. Po co ci on. Masz mnie, nigdy na mnie nie narzekałaś. Co się stało.??
-Jesteś agresywny. Boję się ciebie. I cię nie kocham. To Grześka kocham!! Zrozum to wreszcie. Tyle mam do powiedzenia. To było ostrzeżenie.

Odwrócilismy się z Kosoczkiem i szliśmy w stronę mojego mieszkania.Przez pół drogi coś nie dawało mi spokoju.Czuję to i to wyraźnie że Mateusz nie da nam o sobie zapomnieć. Już niedługo znowu go zobaczę albo o nim usłyszę. Jednak o podejrzeniach nic nie mówię Grzesiowi. Sama coś wymyślę żeby dał nam spokój. Napewno!!!


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Tyle na dziś. Witam osoby czytające rozdział 15. Dziś już pisze się coraz lżej. Tylko czasu coraz mniej. Zajęta stażem, szkołą i domowymi obowiązkami. Ciężko. Ufff...... Następny jakoś koło soboty abo niedzieli. Zapraszam serdecznie:****

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz