poniedziałek, 6 stycznia 2014

Rozdział 28.

Z mocno ściśniętą w dłoni kartką od Grześka weszłam do mieszkania. Dalej jestem w ogromnym szoku. Dopiero październik a on miał na święta przyjechać. Nic z tego nie kumam.
Rzuciłam wszystkie swoje rzeczy na sofę w salonie i zaczęłam się rozbierać. W szybkim tempie zaliczyłam prysznic i kolację. Usiadłam w salonie na kanapie otulona kocem i z nieruchomym spojrzeniem patrzę na tą wyrwaną z notesu kartkę zapisaną granatowym tuszem. To naprawdę on! Nie wiem czy się cieszyć czy płakać ale to że tu był coś znaczy. Jednak o mnie nie zapomniał.

Z zamyśleń wyrywa mnie pukanie do drzwi.

-No siostra. Mam dla ciebie przesyłkę od twoich rodzicieli:- To Norbert
-Ahh wejdź.!- westchnęłam i wpuściłam brata do mieszkania
 -Co jest?- Norbert zdziwił się na widok mojej miny
-Nic. Jest ok.- zaczęłam rozpakowywać różne pojemniki z jedzeniem
-Hej moge włączyc tv. Leci mój mecz. Zobaczę tylko wynik.- złapał za pilota
-Jasne włączaj sobie co chcesz.- uśmiechnęłam się do brata i wróciłam do swojego zajęcia
-Co to jest?!- Norbert wparował do kuchni z kartką od Kosy w ręku
-To! To jest nic.!- wyrwałam mu świstek
-Jak to nic.? Ten palant wrócił. Nie mów mi że się z nim widziałaś?- krzyknął do mnie
-Nie widziałam się z nim i nie zamierzam ok.!- uspokoiłam Norberta chociaż mam wątpliwości co do spotkania z Kosą
-No ja myślę. Za dużo przez niego płakałaś siostra.- wyrzucił kartkę do kosza i wrócił do salonu
-Nie jestem naiwna braciszku!- krzyknęłam za nim ale nie usłyszałam w tym zdaniu przkonania
-Ja tak myslę. Że masz honor i dumę jakąś. - usłyszałam z salonu
-Oczywiście. Chcesz coś pić.?-zmieniłam temat
-No jakbyś mogła mi strzelić jakąś kawę byłbym wdzięczny
-Już robię.- włączyłam ekspres i wyjęłam moje ulubione ciastka "Jeżyki" które razem skonsumowaliśmy

Norbert posiedział ze mną jakoś do 22;00. Zjedliśmy razem kolację i obejrzeliśmy film. Ani razu nie wrócił do tematu Kosy. Ja sama o nim zapominam i trochę się rozluźniam. Proponuję nawet bratu żeby u mnie nocował ale ten jedzie do swojej dziuni więc go nie zatrzymuję. Biorę szybki prysznic i układam się na sofie w salonie. Nie chcę iść do sypialni. Jakoś sofa jest mi wygodniejsza.

Otulona mocno kocem zasypiam nawet nie wiem kiedy. W śnie wracam do naszej wizyty u rodziny Kosoka. Tylko że ta w moim śnie wygląda nieco inaczej. W trakcie trwania posiłku Kosa klęka i prosi mnie o ręke. Niezmiernie szczęśliwa zgadzam się i wpadam w jego ramiona. Wszystko dzieje się tak szybko i.... z uśmiechem na twarzy się budzę.
Jest 4;40 a ja nie mogę spać. Kręcę się na wszystkie strony i trzepię poduszki ale nie. Wkurzam się tylko i tyle. Zmęczona tym wierceniem się z pozycji na pozycję wkońcu siadam na łóżku i odpalam laptopa. Szybko wchodze na facebooka i sprawdzam aktualności. O tej porze nie ma bardzo z kim pogadac więc szybko się nudzę. Już mam wychodzić kiedy nagle w dolnym rogu pojawia sie małe okienko. Dostałam wiadomość:

Grzesiek: Też nie możesz spać? :)

Vanessa: No tak troszkę. A ty czemu nie śpisz?

Grzesiek: Mam dużo do myślenia i to mi przeszkadza. Dostałaś moją kartkę??

Vanessa: Dostałam.

Grzesiek: Coś małomówna jesteś. Coś się stało?

Vanessa: Nie skąd. Odzywasz się po 3 miesiącach nieobecności jak gdyby nigdy nic i myślisz że co? Że wszystko będzie dobrze??

Grzesiek: Wiem że nawaliłem.! Przepraszam.

Vanessa: Jesli to wszystko to ja już musze iść. Aha i nie nie spotkam się z tobą. Gdybyś miał chociaż trochę przyzwoitości nie prosił byś mnie o to w wyrwanej z zeszytu kartce. - Ciao!

Grzesiek: Przepraszam!

Szybko zamykam laptopa i powoli zaczynam ogarniać co sie dzieje. Cholera.! Czemu ja zawsze mam tak pod górkę.? Pytam sie czemu?> Wstaje z łóżka i po wyjżeniu przez okno stwierdzam iż ide biegać. To dobre na przemyslenia. Bardzo dobre.
Po przebiegnięciu jakiś 5 km wróciłam do domu. Zwykle biegam dłużej ale dziś jakoś nie mam na to siły.
Po powocie z parku szybko biorę prysznic i wychodze na uczelnie.
Dziś założyłam na siebie czerwone rurki, białą bokserkę i na to czarną skórzaną ramoneskę. No i botki na obcasie rzecz jasna. Włosy wyprostowane i lekki makijaż sprawił że wyglądam rewelacyjnie.
 Niedługo mam wykłady a jeszcze nie wyszłam z domu. Masakra jakaś. Ja nie wiem jak ja jeszcze funkcjonuje z tą moją wiecznie spóźnialską głową.
Na uczelnie docieram w sam raz na pierwszy wykład. Szybko wpisuję się na listę i siadam koło Zuzki. Dalej warczy na mnie o Zbynia ale nie widze tego żeby on się nią zainteresował. Oczywiście to tylko moja opinia ale...
Mimo wszystko Zuza nadal sie do mnie odzywa i czuję że nie zanudzę sie podczas 5 godzinnej pogadanki o etyce zawodowej itp.

Po 5 godzinnych wykładach padam na twarz. W przerwie między następnymi dwoma stwierdziłam że potrzebuję nocnej kawy. Nawet nie zauważyłam w barze że nie mam przy sobie telefonu. Kiedy wracam do auli Zuza jest w niesamowitej ekscytacji.
-Co ci jest?!- zdziwiłam się
-Mogę też. Proszę, błagam.- zrobiła swoje oczy
-Słucham. O czym ty bredzisz?!
-No też chce do Bartmana. Weź mnie ze sobą. Prrroszę!!- Ścisnęła mi dłoń
-Ale o czym ty...- i wtedy zobaczyłam mój telefon w jej dłoni
-Dostałaś sms-a. Sory że przeczytałam ale...
-Nie ważne. Oddaj mi- wyciągnęłam dłoń po mojego samsunga
"Dziś wieczór kinowy. Masz być i nie przyjmuje odmowy. Będzie cała ekipa. Zibi;)"
Po przeczytaniu smsa rozumiem o co jej chodzi.
-Wybacz ale ja sama nie pójdę. Sory może innym razem cię zabiorę.
-Ale z ciebie koleżanka. Czemu nie pozwolisz mi się zbliżyć do Zbyszka. Jesteś jak pies ogrodnika.- burknęła
-Przeraża mnie twoja obsesja na jego punkcie.- uniosłam brwi
-To nie obsesja on mi się podoba i tyle.
-Tak? Odkąd go spotkałyśmy ciągle o nim gadasz. To nie jest normalne.!- krzyknęł
-Kurde. Czepiasz sie. Czemu nie rozumiesz że on mi się podoba. Nie mogłabyś nas ten teges...
-Nie.! Nie proś mnie o to.!- warknęłam
-Ale dlaczego. W necie nie pisze że jest zajęty.- westchnęła
-No bo nie. Nie będę się bawiła w swatkę ok?
-Proooszę.....- skuliła się pode mną
-Pogadamy jutro. Muszę już iść.
-O matko. To on.!- zrobiła ogromne oczy.
-Kto?- kiedy się odwróciłam sama się zdziwiłam
-Cześć. Możemy pogadać?!- to Kosa wpadł do auli
-Hej. Skąd wiedziałeś że tu będę?!
-Zbyszek się wygadał. Nie miej mu za złe. To jak możemy?- spojrzał na Zuzke
-Nie jestem pewna...- zaczęłam się jąkać
-Proszę cię. Skończyłaś wykłady? Jedna rozmowa proszę.!- i ten też prosi co to ma byc ja się pytam
-Dobra. Pogadajmy.Jedna rozmowa i koniec ok?!- chwyciłam torebkę
-Jasne. Możemy iść?!- pokazał na drzwi
-Tak. Do jutra Zuska!- puściłam oko koleżance i wyszłam z Grześkiem z auli.

Do auta idziemy w absolutnej ciszy. Chyba oboje boimy się pierwsi odezwać. Kiedy wsiadamy do auta w końcu wybucham

-Powiesz coś w końcu. Chciałeś rozmawiać podobno!- syknęłam
-Tak. Chciałem. Mam straszne wyrzuty sumienia że tak wyjechałem bez pożegnania. To było nie fajne. Wiem że zrobiłem ci tym okropna przykrość.
-I teraz naszło cię na..
-Nie. Dopiero kiedy wyjechałem dotarło do mnie..
-Nie chce tego słuchać.!. W tym momencie guzik mnie to obchodzi. Co myslałeś że tak po prostu wrócisz a ja przyjmę cię z otwartymi ramionami.- warknełam.
-W zasadzie to miałem nadzieję że jakoś się ze sobą dogadamy i...
-Nie no błagam cię. O czym ty wgl myślisz? Jak możesz brac to pod uwagę. Przedstawiłeś mnie swojej rodzinie. Ja to brałam na poważnie. Załamał mnie twój wyjazd nie rozumiesz tego?!.- zaczęłam krzyczeć
-Przepraszam skarbie. Wiem ale teraz już nigdzie indziej się nie wybieram. Chcę być tylko tu. Tylko z tobą!- złapał moją twarz w obie dłonie
-Przestań! Nie zaczynaj. Nie chcę znowu z tobą zaczynać jeszcze się nie odkochałam a ty znowu się pojawiłeś i trujesz mi głowę.!- wybuchłam płaczem
-Wiem że cię ranię. Tak bardzo cię kocham mała.!- chciał mnie objąć ale się wyrwałam
-Nie! Nie mów mi takich rzeczy. Ja nie chcę. Było ok dopóki nie ubzdurałes sobie że niby kocham Zbyszka. Wyjechałes bez słowa a teraz wracasz. Męczysz mnie tym rozumiesz!
-Wiem. Błagam cie daj mi szansę wytłumaczyć.
-Nie.! Nie chcę tego słuchać. Wracaj do tej swojej Rosji czy do Włoch. Ja idę do domu.- wysiadłam z auta Kosoka
-Odwioze cię.!- krzyknął
-Nie. Niczego od ciebie nie chcę.!- i poszłam sobie w stronę mojego auta
 -Będziesz wracała pieszo?! - zdziwił sie
-Mam auto!- warknęłam i więcej już się nie odezwał

Po powrocie do domu nie mam na nic ochoty. Chwyciłam kubek lodów z zamrażalnika i zaczełam je jeść jakby od tego zależało moje życie. Waniliowe- moje ulubione, no i Grześka też. Ta myśl pozwala mi od nowa zacząć się nad tym wszystkim zastanawiać.
Tak się zastanawiam co ze sobą zrobić czym zając mój przegrzany od myśli mózg gdy stwierdzam że telewizja mi pomoże. Włączyłam telewizor gdzie wyskoczył mi odcinek Trudnych Spraw kiedy mój telefon zaczął wibrować.

-Cześć Zbyszek- przywitałam się z kolega
-Hej. Widzimy się za godzinkę taak?- zapytał pełen entuzjazmu.
-No chyba nie. Nie mam nastroju. Innym razem.- westchnęłam
-Ok. Rozumiem.-powiedział to z dziwnym spokojem
-Nie gniewaj się.!
 -Nie no co ty. Wszystko rozumiem. Jeszcze będzie okazja.- wyczułam uś,miech na jego twarzy
-Wiesz co zgadamy się jeszcze. Muszę wykonać jeden telefon.!
-Jasne.! Sory. Muszę kończyć. Pa Zbyniu!- zakończyłam rozmowę bez zbędnych przemyśleń

Jakieś 30 minut później siedziałam w salonie na sofie z pilotem od telewizora w ręce. Ubrana w legginsy w reniferki i gruby jasny sweter z włosami związanymi w koczka oglądam jakąś telenovelę. Szczerze mówiąc gorsze to niż kiedy oglądałam z ojcem wiadomości ale nie przychodzi mi do głowy nic innego. W telewizji nie ma nic czego jeszcze nie widziałam. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Przekonana że to rodzice albo Norbert nie sprawdzając otworzyłam.

-No hej!- do mieszkania wparowali mi Zbyszek i Igła
-No nie.! Co wy tu...?!- zdziwiłam się
-Ty patrz z nami oglądać nie chce ale sama ogląda jakieś meksykańskie tasiemce?- Igła pokazał palcem na włączony telewizor
-Dobra masz dwa wyjścia. Pierwsze, idziesz z nami dobrowaolnie. Drugie bierzemy cię na siłę! Wybieraj.- policzył na palcach Zibi
-Spadówa! Nigdzie nie idę. A spróbujcie mnie tknąć to zacznę krzyczeć.!- pokazałam język kolegom
-Taka jesteś?- Igła uniósł brwi i mrugnał do Zbyszka
-Halo. Misiu słuchaj zbieraj ekipę. Przenosimy imprezę do Neski!- Zibi zaczął nawijać do słuchawki
-Dobra pojadę.!- krzyknęłam no bo przeraziła mnie wizja ich wszystkich u mnie w domu
-Dobra nie ważne.- Zibi zaśmiał się do aparatu i jakieś 10 minut wdrapywałam się na ich piętro w ich klatce
-Wiecie że was nie lubię!- zasapana jęknęłam do chłopaków
-A my cię kochamy!- I w tym momencie Igła wziął mnie na ręce i zaniósł posto do mieszkania chłopaków

-Noo.!Jesteście.!- na nasz widok ucieszyła się Iwonka
-No jesteśmy. Mimo oporów!- Zbyś spojrzał na mnie zbulwersowany
-Nie czepiaj się.!- syknęłam poprawiając się po tym jak Igła odstawił mnie na ziemię.
-Czy ja coś mowię.!- atakujący zrobił krzywą minę.
 -Dajcie dziewczynie spokój.!- Iwona objęła mnie ramieniem
-Dziękuję za wsparcie.!- uścisnęłam mocno Iwonę
-Co u ciebie. Dawno się nie widziałyśmy?!- usiadłam z Iwoną w salonie
-Niby ok. Studia, praca i znajomość z siatkarzami męczą ale lubię tak. Pasuje mi to- mrugnęłam do pani Ignaczak
-Oj tak. Nasi siatkarze lubią ludzi męczyć to fakt.- uśmiechnęła się
-Ale są najlepsi z najlepszych. To trzeba im oddać.- roześmiałyśmy się
-Pani Vaneśa!- usłyszałam za sobą znajomy głos młodego Ignaczaka
-No cześć Seba.! -uśmiechnęłam się do malucha
-Dzień dobry.- Sebastian podał mi dłoń na powitanie
-Jaki dżentelmen.. Nie wierzę.!- uśmiechnęłam się
-Tata mnie nauczył że z pcią pienknom trzeba być ostrożnym
-No proszę. Ignaczak gratuluję ci potomka. Jest przeuroczy.- jeszcze raz szczerze się uśmiechnęłam
-W końcu moja krew. Trzeba go uczyć dobrych manier- Igła mrugnął do mnie
-Oczywiście że tak. Teraz mało tak8ich mężczyzn na świecie więc go ucz.!- uśmiechnęłam się
-Pójdzie pani do nas oglądac bajki.?- poruszył znacząco brwiami
-Sebastianek daj pani...- Iwona zaczęła karcić syna
-Z wielką chęcią..!- przerwałam jej i ruszyłam w stronę drugiego pokoju
-Alee...- Zibi się zaciął
-10 minut!- powiedziałam bezgłośnie i zamknęłam drzwi do sąsiedniego pokoju

No i niestety. To moje 10 minut jakoś się przeciągnęło i zajęło mi to 40 minut. Za każdym razem kiedy chciałam wyjść młody Igła zatrzymywał mnie swoim urokiem osoblistym. Trzeba przyznać że na prawdę jest z niego mały don juan. Lekko znurzona i śpiąca dzielnie siedziałam na łóżku z usypiającym Sebastianem na rękach wtulającym się we mnie oglądałam kończącego się "Zakochanego kundla" kiedy do pokoju wszedł... Kosa.

-Co tu robisz.!- syknęłam szeptem
-Ja, ja sam nie wiem. Chodź stąd. Pogadamy normalnie.
-Nie ma o czym.- lekko uniosłam głos na co Seba się poruszył
-Zostaw go tu i chodź.!- burknął do mnie Kosok i tak zrobiłam
-Co ty jeszcze ode mnie chcesz?- warknęłam w stronę siatkarza
-Jest jedna rzecz.- klęknął
-Nie wygłupiaj się.!- roześmiałam się i gdy reszta ekipy to usłyszała przyszła do nas
-Ohooo będzie wesele.!- westchnął Igła
 -Coo??- zrobiłam wielkie oczy
-No on klęczy?- Zibi zrobił minę jak bym powiedziała cos głupiego
-Kosa wstawaj do cholery!- zdenerwowałam się
-Nie wstanę póki mi nie powiesz..
-Czego?- westchnęłam ciężko

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hahaahahaha.... uwielbiam kończyć w takich momentach :)
Na dzisiejszy dzień to tyle. Ogólnie dzisiejszy dzień nie najgorszy a udawanie czyjejś mamy przez telefon okazało się nie tak straszne jak myślałam. :)
Dowiedziałam się poza tym że jestem fałszywa, dwulicowa i kłamliwa. I to od osoby której w życiu nie widziałam na oczy. Miło :)
Nie żeby to była prawda oczywiście :)
Buziaki moi drodzy czytelnicy;***

3 komentarze:

  1. Hahahah Zibi ma kolejną adoratorkę, Zuza faktycznie ciut za bardzo go lubi:p
    Vanesska, dzieci Ignaczaków cię kochają! Może pora na własne.!
    Daj szanse Kosoczkowi, może się zmieni:*
    Świetny rozdział jak zawsze. Pozdrawiam. <3

    OdpowiedzUsuń
  2. haha no no Zbyszek na niezłe branie, nie ma co, może połączymy ich? :D to by była zakręcona para! :)
    ach Mały Seba awwww *.* pozytywny dzieciaczek :)
    ech, oj Neska Neska, może jednak dasz tą szanse Grześkowi no, przecież on cię kocha :)
    PS. eyy wiesz, to była sprawa życia i śmierci, a twój głos jest taki dojrzały :D
    a z "prawiczkiem" to wiesz, nie ma co się przejmować! głowa do góry czarnula! :))
    Buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No Zbynio jest ciacho więc nie ma się co dziwić.! W sumie może i by do siebie pasowali. To się okaże.!
      Nesska i Kosa mają tak skomplikowane życie że ciężko powiedzieć hahaa:)

      P.S. No wiem że była dlatego dzwoniłam. Heloł!!
      Ja jestem cała dojrzałą nie tylko mój głos jest dojrzały;P
      Prawiczek to "Parasol" więc się nie przejmuję :** Buśśka:*

      Usuń