-Jesteś aż tak głupia. Ten marny siatkarzyna szuka sobie atrakcji na noc żeby nie spać samemu a ty wierzysz że on będzie z tobą na dobre?- tata zaczął wykład
-Nie będę tego słuchała.!- wstałam od stołu
-Vanessa siadaj i nas wysłuchaj do końca.!- tata na mnie warknął
-Nie chcę. To jest moje życie i chcę spędzić je po swojemu.
-Nie wierzę że jesteś tak głupia.!- mama też wstała
-Może i jestem. Ale to moja sprawa. Jestem pełnoletnia i wam nie pozostaje nic innego jak akceptować moje wybory i decyzje.
-Dziecko ty nie myślisz logicznie.!- ojciec podszedł do mnie
-Ja go kocham. Nie muszę myśleć logicznie. Pytanie do was, akceptujecie to czy nie?- spojrzałam na rodziców
-Nie. On najpierw zrobił z ciebie idiotkę a teraz co? Czy ty nie masz rozumu?- wtrąciła mama
-Dobrze. W takim razie więcej mnie nie zobaczycie. Dowidzenia.!- po tych słowach wybiegłam z domu
Całą drogę powrotną przepłakałam. Po 20 minutach jazdy stanęłam na progu w mojego mieszkania. Jak dobrze że go mam. Teraz nie jestem w stanie patrzeć na rodziców.
Wzięłam gorący prysznic i otulona kudłatym szlafrokiem ułożyłam się nie kanapie w salonie z gorącą czekoladą. Włączyłam telewizor i zaczęłam oglądać jakąś komedię.
Po 20 minutach wpatrywania się w telewizor zadzwonił dzwonek do drzwi. Niepewnie podeszłam do drzwi.
-Co ty tu robisz?- warknęłam na brata
-Nie mogę patrzeć na twoją głupotę. Czy ty oczu nie masz?- warknął na mnie
-Nie mam ochoty się z tobą kłócić.- westchnęłam
-Ja tez nie chcę się kłócić. Daj sobie z nim spokój, jest tylu fajnych kolesi np. na uczelni.
-Norbert do cholery ja ci nie mówię z kim masz się spotykać więc i ty się nie wypowiadaj.
-I co ty myślisz że co za rok on poprosi cię o rękę, weźmiecie ślub i co dalej? Żyli długo i szczęśliwie?- zadrwił sobie
-Dzięki. Myślałam że chociaż ty mnie poprzesz ale widzę że nie.!- odwróciłam się od brata
-Nie o to chodzi. Zawsze byłem po twojej stronie ale teraz... no nie mogę no!- krzyknął
-W takim razie wyjdź.!- pokazałam mu drzwi
-Wyrzucasz mnie?!- zdziwił się
-Tak.! Przyjdź jak mnie zrozumiesz ok?- burknęłam i otworzyłam bratu drzwi
-W takim razie nie prędko się zobaczymy!- krzyknął do mnie i wyszedł
Złą trzasnęłam drzwiami i wróciłam do salonu. Wyłączyłam telewizor i i ułożyłam się na łóżku w sypialni. Otulona miękką kołderką nawet nie wiem kiedy zasnęłam
Obudził mnie budzik. Jest 6;00 rano a ja muszę wstać. Wykłady mam dopiero o 14;30 ale dziś mam pierwszą zmianę w kawiarni. Tak, odkąd nie mieszkam z mamą i tatą dorabiam sobie do oszczędności. Tym bardziej mi się kasa przyda bo rodzice odetną mnie od pieniędzy dopóki będę z Kosą.
Ubrana w brązowe jeansy, jasną jeansową koszulę czarną skórzaną kurtkę i czarne conversy i brązową torbę na ramię wyszłam z domu. Nie szczególnie mam dziś ochotę się stroić.
-Cześć Rafał.!- weszłam do małego lokalu w którym pracuję jako barmanko-kelnerka.
-Cześć Nessa.! Słuchaj będzie dziś zajeb bo mamy przyjąć towar i się z nim uporać.!- westchnął kolega z którym dziś pracuję
-No nie.! Ja nie mam siły.!- udałam płacz
-Ja też nie.!- ten tez dla śmiechu zaczął płakać
-Dobra do roboty nie!- klepnęłam kolegę w ramię i zaczęliśmy ściągać krzesełka ze stołów
Nawet nie wiem kiedy z 8 rano kiedy otworzyliśmy zrobiła się 14;00 i już schodzę ze zmiany. Z uśmiechem na twarzy weszłam do szatni żeby zabrać swoje rzeczy kiedy zadzwonił mój telefon.
-Hej Kosa!- ucieszył mnie telefon od chłopaka
-No hej mała. Skończyłaś wykłady?- zapytał z nadzieją w głosie
-No nie do końca. Dopiero na nie jadę. Dziś mam po południu.- zaśmiałam się
-To coś ty całe przed południe sama robiła?- zdziwił się
-Tak się składa że pracowałam i to ciężko.!- westchnęłam
-A no tak, chłopaki mi powiedzieli że pracujesz. Mogę wiedzieć gdzie?
-Eee, nie koniecznie. Nie mogę gadać. Śpieszę się na wykłady. Widzimy się wieczorkiem Kosa. Paa!- uśmiechnęłam się
-Jasne. Paa!- rozłączył się
Pierwsze co to po wejściu do auli muszę zdać Zuzie relację dotyczącą mnie i Kosy.
Długo to trwało ale wkońcu załapała o co chodzi.
Wykłady niesamowicie się dłużą a ja chcę już do domu do Kosoka. Przez
większość czasu piszę z nim smsy ale potem poszedł na trening i mi się
nudzi.
Wykłady na temat etyki zawodowej nie są zbyt ciekawe.
Punkt 19.00 wychodzę z Zuzą z auli. Zadowolona z uśmiechem przyklejonym do twarzy idę w stronę mojej audi:
-Też tak chcę!!!- oburzyła się Zuza
-O co ci chodzi?!- zdziwiłam się
-Też chcę się tak uśmiechać, i też chcę mieć w oku ten błysk. Ja też się chcę tak zakochać!- śmiesznie wydęła usta
-A co ci stoi na przeszkodzie!!- wzruszyłam ramionami
-Bo nie mam się w kim zakochać ok?!- przewróciła oczami
-Ojj nie przejmuj się tak. Sam się znajdzie. Nie szukaj na siłę.- i w tym momencie zadzwonił mój smartfon
-Co tam Grześ.!- uśmiechnełam się do Zuzy
-Dziś widzimy się u Zbynia i Miśka. O 20.00 ci pasuje?!- po jego gadce czuje że on też się uśmiecha
-Aha. Co to za okazja. Mam się stoić?!
-Nic takiego. Zwykła posiadówa. Aa i poznasz dziś naszego kumpla. Ubierz
cokolwiek. Może być ta sukienka co ja u moich dziadków miałaś.!-
zaśmiał się głośno
-Ok. więc będzie sukienka. Jadę do domu. Wpadniesz po mnie czy spotkamy się na miejscu?!- też wpadłam w śmiech
-Przyjadę po ciebie jak Dżentelmen.!
-Ok. Kończę. Do zobaczenia papa.!- westchnęłam
-Do zobaczenia piękna!- rozłączył się
Odwiozłam Zuzę i ruszyłam prosto do domu. Od razu po wejściu do mieszkania nalałam pełną wannę wody z olejkiem jaśminowym.
Umyta, ogolona i ogólnie dopieszczona stoję przed lustrem i robię linerem kreski na górnych powiekach.
Chwilę potem patrzę na siebie w lustrze w korytarzu. Wyprostowane włosy,
delikatny makijaż, sukienka w indiańskie wzory na to czarna skórzana
ramoneska, i czarne botki na obcasie. Paznokcie pomalowane na czarno a
na nadgarstku dwie sznurkowe bransoletki.
Kiedy tak na siebie patrzę zaskakuje mnie wchodzący do mieszkania Kosok.
-Pukać nie nauczyli?!- spytałam
-Nauczyli ale i tak byś mnie wpuściła więc o co chodzi?!- przewrócił oczami
-Nie ważne. Idziemy?!- pokazałam mu drzwi
-Tak. Już pewnie na nas czekają.- otworzył mi drzwi.
5 minut
później jesteśmy już przed blokiem chłopaków. Kosa zgrywa romantyka i
otwiera mi wszystkie drzwi. Kiedy wchodzimy do mieszkania na sofie
siedzą już Ignaczakowie, Cichy, Kurek, dopiero poznany Ruciak, Michał i
Zbyszek.
Iwona też ubrała sukienkę tyle że ona w kwiatki. Usiadłam obok Krzysia i Zbyszka a Kosa koło Piotrka.
Wszystko było by ok gdyby przez minutę mówili o czymś innym niż siatkówka.
Twierdzą że są niepokonani i nikt im nie dorówna. Bawi mnie ich entuzjazm.
Po 30 minutach zaczynamy się nudzić a Zbyszek ma na to jedną metodę,
wycieczkę do klubu. Wszystkim spodobał się jego pomysł i całą ekipą
ruszyliśmy na piechotę do najbliższego klubu. W ten sposób wszyscy mogą
pić a Michał i Zbyszek zaproponowali że ich mieszkanie może robić za
noclegownię dla wszystkich.
Około godziny 24 wszyscy bawimy się w najlepsze. Kubiaczek poznał nas ze swoją nową dziewczyną, Monikę.
Pojawił się też niejaki Michał Łasko. Jakoś dziwnie patrzył na mnie i na
Grześka. Około 4 nad ranem w doskonałych nastrojach wróciliśmy do
mieszkania chłop
Ja i Kosa zajęliśmy sofę, Ignaczakowie materac, Kurek śpi ze Zbyniem a reszta ekipy zajęła podłogę.
Strasznie się nie wyspałam bo sofa chłopaków nie dość że jest wąska to jeszcze strasznie twarda.
Obudziłam się jakoś koło 6 rano. Wyślizgnęłam się z objęcia Kosy i
zabrałam się za robienie kawy w ekspresie dla wszystkich. Usiadłam na
blacie kuchennym ze słonym paluszkiem w ustach gdy zauważyłam w wejściu
do kuchni tego całego Łasko.
-Wcześnie wstałaś.- podszedł do mnie
-Tak ta sofa jest strasznie niewygodna.- zrobiłam skwaszoną minę
-Więc... Jesteś dziewczyną Kosy?- usiadł obok mnie
-Tak. Jesteśmy razem.!- uśmiechnęłam się
-Dziwne że dopiero teraz się poznajemy.- odwzajemnił uśmiech
-Tak to fakt. Dobrze się znacie z Grześkiem?- postanowiłam trochę go popytać może się czegoś ciekawego dowiem
-No kawałek czasu. A wy jak się poznaliście?-on też jest ciekawski
-A to dość długa historia. To było przypadkowe spotkanie.!- zaśmiałam się na wspomnienie tamtego dnia
-No mamy czas. Wszyscy jeszcze śpią.!- szturchnął mnie
-Na co?- do kuchni wparował Kosa
-Na rozmowę. Czemu nie śpisz. Wczoraj sporo wypiłeś nie boli głowa.- Kosa podszedł do mnie i stanął między moimi nogami
-A ty wiesz że nic mi nie jest. Aż dziwne.!- zaśmiał się
-Masz kawę.!- podałam mu kubek z gorącym płynem
-A ty, ty co mi laskę bajerujesz.?- Kosa zwrócił się do Michała
-Ja, ja nie zdaje ci się.!- Łasko zeskoczył z blatu i wyszedł z kuchni
-Ty lepiej na niego uważaj. Będzie cię podchodził. Z Aśką, dziewczyną Zbynia już próbował.- Grzesiek upił łyk kawy
-Co ty mówisz?- zdziwiłam się
-No dlatego się rozstali. Ona, jej poporostu tak nie zależało jak jemu.!- wzruszył ramionami
Stoimy tak z Kosą tzn ja mu siedzę na kolanach w kuchni gdzie powoli zaczynają schodzić się skacowani siatkarze. Nawet nie zczaiłam że w mieszkaniu Zbynia spali też Malina, Popiwczak i Jochen.
Szybko zebrałam się do kupy to znaczy ogarnęłam i ubrałam, bo jakoś nie fajnie jest mi paradować miedzy wszystkimi w sportowym stroju Zbyszka. No bo przecież nie spałam w sukience bo by się pomięła i dzis wyglądałabym jak bezdomna w niej.
Jakoś koło 10;00 wróciłam do mieszkania. Wzięłam gorący prysznic i ze słuchawkami w uszach zaczęłam robić sobie posiłek. Gotowany ryż, filet z kurczaka w przyprawach i warzywa na patelnię. Tylko na to mnie stać. Strasznie jestem zmęczona. Zaraz po zjedzeniu i posprzątaniu po sobie padłam jak mucha w salonie. W wygodnych dresach, słuchając swoich ulubionych piosenek odespałam jakieś 2 godzinki. Obudziły mnie dopiero wibracje mojego telefonu:
-Słucham!- warknęłam zaspana
-Córeczko, obudziłam cię?- mama udaje zdziwioną
-Tak wczoraj byłam na imprezie. Czego chcesz?- nawet nie staram się być miła
-Możemy porozmawiać. Dziś?- spytała
-A o czym. Bo jeśli o Grześku to nie!- nawet nie dałam jej nadzieji że kiedykolwiek zmienię zdanie
-Proszę cię.
-Dobra. Gdzie i o której.?- stwierdziłam że co mi zależy może jak jej wytłumaczę to zrozumie
-To może w tej kawiarni w galerii handlowej.!- spytała
-Może w Kaktusie?- nie lubię tej kawiarni więc zaproponowałam mój ulubiony lokal
-Dobrze. O 14;00 ci pasuje?- wyraźnie się ucieszyła
-Nie bardzo, o 14 zaczynam zmianę ale może o 13;00 co?- westchnęłam
-Dobrze. Do zobaczenia.- wyczułam w jej głosie ulgę
-Narazie.- rozłączyłam się
Spojrzałam na zegarek i okazało się że jest przed 12;00. Szybko przeszłam do sypialni szukać ubrania do pracy. W tym lokalu nie ma specjalnego rygoru co do stroju wiec wybieram dziurawe jeansy z brązowym paskiem, czerwoną koszulę w kratę włożoną w spodnie, białe nike za kostkę. Włosy związałam wysoko w kucyka i wpięłam do ucha 3 dodatkowe kolczyki. Standardowy makijaż i brązowa torba na ramię.
30 minut przed spotkaniem z mamą wychodzę z domu. Przed wyjściem jeszcze chwile rozmawiałam z Kosą i Zbyszkiem. On też chce się spotkać i pogadać. Ustaliliśmy że przyjedzie do mnie do pracy.
W "Kaktusie" pojawiam się punkt 13;00. O dziwo mama już na mnie czeka i na mój widok się uśmiecha. Chwilowo mam nadzieję że chce mnie przeprosić, że zrozumiała ale po 3 minutach rozmowy to poczucie znika.
-Mamo, ja z niego nie zrezygnuję.1- już prawie krzyczę
-Dziecko zrozum. Tyle przez niego cierpiałaś.!- mama chwyta moją dłoń
-Nie. Teraz jestem szczęśliwa jak nigdy. Proszę zrozumcie mnie.!- ledwo wytrzymuję żeby nie płakać
-Ale on ma inne potrzeby niż ty. On chce się tobą zabawić i tyle.!
-Mamo.! Przestań! Jeśli po to chciałaś sie spotkać to sory ale nie mam czasu. Śpieszę się do pracy.!- wstałam od stolika
-Zaczekaj. Usiądź.!- mama wstaje ze mną
-Dobrze. Ale skończ już ten temat.- siadamy spowrotem
-Jak ci idzie w pracy. Całkowicie się od nas odseparowałaś.- mama westchnęła
-Jeśli nie popieracie moich wyborów i decyzji to tak będzie lepiej. Nie potrzebuję waszej kasy!- burknęłam
-Wiem. My się tylko martwimy.!- mama poprawiła się na krześle
-Nie macie o co. Jutro jadę do dziadków Kosy. On mnie kocha. Zrozumcie. Musze iść. Za 15 minut zaczynam pracę.!- wstałam od stolika
-Rozumiem. Kocham cię córciu.!-mama też wstała
-Ja was też kocham. I ciebie i tatę ale....- przerwałam
-Wiem. Pogadam z nim.-uśmiechnęła się i się pożegnałyśmy uściskiem
Zmiana w pracy przebiega dość monotonnie. Ruch jest średni ale dopiero 16;00 a jest piątek .Około 18;00 zaczną się schodzić jacyś ludzie. Razem z Rafałem moim współpracownikiem, opowiadamy sobie nawzajem dowcipy i ciekawe historie kiedy do naszej klubokawiarni wpada Zbyszek.
-No hej Zibi.!- mówię przez łzy śmiejąc się z głupot Rafała
-No hej. Co ci tak wesoło.!- uśmiechnął się
-A szkoda gadać. Chcesz coś do picia.?- opanowałam się
-No może sok pomarańczowy. Prowadzę.!- usiadł na krzesełku barowym a Rafał poszedł na zaplecze
-Co się dzieje?- wyczułam że coś go gryzie
-Bo widzisz poznałem kogoś.!- zaczyna nieśmiało
-To wspaniale. Kto to? Znam ją?- zaczęłam śledztwo
-Nie sądzę. Przyszła na mecz. Ma na imię Paulina.!- westchnął
-Ale to nie ta Paulina...- wystraszyłam się
-Co?.. Nie.. No co ty.!- roześmiał się
-No.! To kiedy ją poznam?- ucieszyłam się
-Boję się że skończy się to tak jak poprzednio.!- wzruszył ramionami
-Ojj, napewno nie. Nie znam jej ale...- zaczęłam
-Dziś poznasz.! Dosłownie za chwilę.!- puścił mi oko
-Coo?- wytrzeszczyłam oczy
-Umówiłem się z nią tutaj. Chcę żebyś zobaczyła ją z boku no wiesz?!- poruszył brwiami
-Aha. No ok. Spoko pomysł.!- zaśmiałam się
-Tylko jak coś to my się nie znamy ok?- uniósł brwii
-Ałaaa.! To zabolało.!- pokazałam mu palcem na moje serce
-Wiesz o co mi chodzi.! Potem mi powiesz co o niej sądzisz.!- weschnął znowu
-Dobra. Nie stresuj się tak ok.!- puściłam mu oko i wtedy do lokalu weszła wysoka brunetka, ubrana elegancko lecz niezbyt, delikatny makijaż i szczery uśmiech.
Razem ze Zbyszkiem posiedzieli w w loży jakieś 2 godziny po czym zapłacili i wyszli. Śmiesznie było obsługiwać Zbyszka ale widziałam jak on na nią patrzy. Jemu serio zależy.
Tak jak mówiłam około 18;00 zaczął się robić młyn. Zmianę skończyłam o 20;00 ale zanim posprzątaliśmy z Rafałem zrobiła się prawie 21;00. Całkowicie padnięta wsiadłam w samochód i jedyne o czym marzę to paść na łóżko w mojej sypialni i zasnąć. Chyba nie jest mi to dane bo Zbyszek cały czas dzwoni.
-Słucham.!- odbieram ledwie mówiąc
-Przyjeżdżaj do nas. W tej minucie.!- przechodzi od razu do sedna
-Ja nie mam siły. Juutro!- próbuję się wymigać
-Niee.! Masz być dziś. Nie usnę jak nie przyjedziesz.! -usłyszałam jego smutny głos
-Coo? Dobra już jadę.!- westchnęłam
-Dziękuje!- rozłączył się
Z klejącymi oczami ledwie dojeżdżam do mieszkania chłopaków. Padam na twarz. Po dość długiej rozmowie ze Zbyszkiem, wytłumaczyłam mu żeby dali sobie szansę, że jej chyba zależy chociaż nie wiem tego za bardzo pozwolił mi opuścić ich mieszkanie.
Ziewając i coraz częściej mrugając wsiadam do samochodu. Nie wiem jak ja się trzymam jeszcze na nogach. Drogi są super oświetlone co nie daje mi szansy żebym zasnęła za kierownicą.
Nie wiem nawet jak to się stało że jestem w swoim mieszkaniu. Jestem strasznie śpiąca. Prysznic i od razu spać.
Moje życie jest mocno skomplikowane. Taak... I to bardzo. Takie myśli mam w głowie zamykając oczy. Pościel pachnie tak świeżo i jest tak miękka że nawet nie ogarniam kiedy tak naprawdę zasypiam
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam was kochani:*** No i mamy rozdział 30 :) Jest jaki jest ale ciężko mi się pisze ostatnio. Obiecuję poprawę.
Następny pojawi się koło środy, może czwartku... duuuuuużo czasu na pisanie spowodowane zapaleniem płuc ;//
Jak widać Zbyszek znalazł sobie potencjalną miłość :) teraz już powinno być tylko lepiej:)
Do następnego. Buziaczki :********
Ehh fajnie że Zbysio się zakochał. A Nesska, dobrze że stoi po stronie Grześka a nie rodziców. Ważne że jest szczęśliwa :)
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział, i czekam uparcie na następny :***
P.S. Życze powrotu do zdrówka<3
uuu Zibi kogoś znalazł? na dodatek moja imienniczka :D aj *.* w takim razie życzę im szczęścia, w końcu Paulina Bartman brzmi super :^^
OdpowiedzUsuńŻyczę dużej weny i powrotu do zdrowia :* buziaczki ;3
38 years old VP Accounting Murry Simon, hailing from Rimouski enjoys watching movies like Investigating Sex (a.k.a. Intimate Affairs) and Gaming. Took a trip to Wieliczka Salt Mine and drives a Mercedes-Benz 540K Special Roadster. znajdz to
OdpowiedzUsuńkancelaria adwokacka rzeszow jagiellonska
OdpowiedzUsuń