niedziela, 29 września 2013

Rozdział 14.

-Po co przyszedłeś?!- usiadłam na sofie w salonie wpatrując się w jego wielkie oczy.
-Pogadać chciałem. Widziałem Mateusza, twojego byłego chłopaka. Wróciliście do siebie.?- spytał mnie niepewnym głosem.
-Nie jesteśmy razem. On tylko wpadł pogadać. Tylko tyle.- zaczęłam się tłumaczyć.
- Spoko to twoje życie. Nie musisz mi się zwierzać. Tym bardziej teraz- Patrzył w podłogę.
-Wiem ale chce żebyś wiedział. Od naszego zbliżenia ja raz prawie wylądowałam z nim w łóżku. W porę na szczęście się ogarnęłam.- Teraz jest mi wstyd.- patrzyłam w okno starając się unikać jego wzroku.
-Dlaczego to przerwałaś. Może teraz bylibyście razem.!?- drążył temat
-Przerwałam bo... jakoś tak... yyy...- nie wiem sama co mu powiedzieć.
-Powiedz mi. Dlaczego to zrobiłaś. Nie czaję...- Grzesiek nie dawał za wygraną
-Bo to nie byłeś ty....!!! Bo to nie byłeś ty Grzesiek!.- krzyknęłam i wyszłam do kuchni
-Co to ma znaczyć że to nie byłem ja.?! Teraz już musisz powiedzieć.!- jak na złość przyszedł za mną.
-Bo ja od sylwestra jakoś tak sama nie wiem ale....- zaczęłam się jąkać.
-Podobam ci się??!! Na serio ci się podobam.!- Grzesiek zrobił dziwną minę
-To takie dziwne.! Pewnie śmiej się, nie ważne.- zezłościł mnie
-Nie ja poprostu nie wierzę. No bo ty nigdy nie wyglądałaś na taką co by się mogła mną zainteresować. Sory ale nigdy nie myślałem że ty taka Nesska którą poznałem na parkingu i ja. Wybacz.- zamknął się kiedy zobaczył moją minę.
-Jasne, rozumiem to koniec rozmowy. Możesz iść. Chcę żebyś sobie poszedł.!- krzyknęłam w złości.
-Chwila poczekaj. A czy ja powiedziałem kiedykolwiek że ty się mi nie podobasz hmm...? No chyba nie.!- zaczął machać tymi wielgachnymi rękami
-Że coo?? Nic nie czaję. Najpierw się śmiejesz a potem takie coś. Ogarnij się!!! -burknęłam kiedy ten zbliżał się do mnie
-Sory za ten śmiech ale ja... zaskoczyłaś mnie. Pozytywnie rzecz jasna...- był coraz bliżej
-Weź w ogóle jak ty możesz ja ci wyznaję takie rzeczy a ty..- i w tym oto momencie zamknął mi usta soczystym pocałunkiem.
-Już uspokoiłaś się??- spytał chwilę później
-No, jeszcze nikt mnie nie uciszył w tak przyjemny sposób.- uśmiechnęłam się do Grześka kiedy usłyszałam za sobą:
-Ehh, wkońcu się dogadali długo się im zeszło. Fiuu...- Zbyszek z Michałem wkroczyli do kuchni
-A skąd wy tu?! Kto was wpuścił coo?!- spojrzałam na chłopaków udając gniew
-Coo?! To taki mały włam. Oj Nesskuś daj spokój cieszymy się waszym szczęściem narazie.!- Zibi podszedł i mocno mnie przytulił.
-Ahaa, ok spoko. To muszę teraz zamontować pancerne drzwi.
-Nie no bez przesady, jestesmy przyjaciółmi. To jest w naszym środowisku normalne.
-Aha ok przystosuję się.!
-No a dziś na przykład wszyscy idziemy do klubu na nieziemską imprezę. Będzie się działo- Zbyszek zaczął się zachowywąc jak najarany.
-Ahaa Kosa ty idziesz?!- spytałam
-No ba i ty też idziesz. wzyscy będą.!
-Dobra chłopaki napijecie się czegoś.!?
-Nie lecimy na trening. Nie mamy czasu.Sory!!!- Michał chwycił chłopaków za ręce i wydarł z mieszkania.
-Będę po ciebie o 8;00.!- na dowidzenia krzyknął Kosa
Tego samego dnia wieczorem
Jakos koło 18 zaczęłam szykować się na tą niby epicką imprezę. Wcisnęłam się w mega obcisłą sukienkę w kolorze czerwonym i czarne szpilki na platformie. Włosy wyprostowane i spryskane balsamem o włosów w sprayu. Delikatny makijaz i kilka dodatków sprawiło że wyglądałam dojrzale i elegancko. Punktualnie o 20;00 pod drzwiami zastałam Kosoka również odstrojonego.
-No jaki punktualny! Brawo.!
-Dzięki to jedna z nielicznych moich zalet.. Resztę poznasz kiedy indziej. Gotowa??
-Tak chwila wezmę jeszcze żakiet i wychodzimy.!
-Dobrze czekaj, pomogę ci..- chwycił mój czarny żakiet i pomógł założyć.
Wyszliśmy z bloku a na parkingu czekała taksówka. Zdziwiło mnie to ale Kosa stwierdził że chce popić. W klubie stawiliśmy się jakoś 15 minut po dwudziestej. W loży siedzieli już Zbynio, Michał, Krzysio z żoną Kurek z panienką i Piotrek który wyrywał jakąś panienkę przy barze.
-Nesska! Nesskunia.! Jak miło że dotarłaś. Nie skoczyłabyś mi po piwko skoro już stoisz.!
-Zbyszek po to ci ten na górze dał te zgrabne nóżki żebyś ich używał. Tak więc tuptaj pod bar i sobie kup.
-Ahh a już myslałem że będziesz moją śliczną kelnereczką.
-Ahaa no napewno.! Na to nie licz.!- usiadłam koło Igły i Piotrka. Zibi poszedł do baru z Kosą który poszedł zamówić nam drinki.
-Ejj Neska pogodziliście się?! No i będzie para sezonu. Będziemy na was mówić- Konesska.!
-Pitt proszę. Nie gaś się więcej. Serio Konesska?! Nic lepszego?!- Igła był zniesmaczony tym żartem
-Aj już dobra. Pogodziliśmy się to fakt. Ale Konesską nie będziemy.- pokazałam Piotrusiowi język.
 -Proszę drinka!- Kosa wpadł do loży z Bartmanem.
-Dzięki. A wy co tak wpadliście jak poparzeni. Zibi cos ty zmalował.?!
-Nic no!! No ta panienka sama wyskoczyła. No to niechcący było.!
-Coś zrobił debilu?!- Igła zrobił swoją złą minę.
-Nic takiego poprosu wylałem pół piwka na taką lalunię. Sama wyskoczyła na mnie. Nie moja wina Łoki?!
-Eee to i tak myślałem że to cos gorszego. Teraz i tak zachowujesz się w miarę normalnie.
-Tee te Igła ty nie kozacz. Ja zawsze normalny jestem.- i w tym oto momencie Zbysio wylał piwko na swoje ulubione jasne jeansy i cały wieczór paradował w zalanych piwem.
Impreza się rozkręcała a każdy z nas z każdym upitym łykiem akloholu wydawał się być w coraz lepszym humorze. Nawet Zbyszek nie przejmował się wielką plamą na spodniach tylko starał się tańczyć na parkiecie. Państwo Ignaczakowie tańczyli razem ja tańczyłam z wszystkimi chłopaczkami po kawałku aż moje nogi wołały mnie o chwilę ulgi więc wyszłam przed klub zdjęłam buty i ułożyłam je na zimnej kostce brukowej co dało lekką ulgę w cierpienu moich stóp. Po kilku minutach dołączył do mnie Grześ:
-Co jest. Myślałem że zwiałaś jak ten no jak jej było tej co buta zgubiła.?
-Kopciuszek.! Nie ja nie uciekam szkoda mi buta.
-Aha no tak to chyba o nią albo niego mi chodzi. Nie czaje jak to się odmienia.
-O tym chcesz gadać?! Bo widzisz kopciuszek to niezbyt ciekawy temat.!
-Nie. Wypiłem trochę ale jestem w miarę trzeźwy. I jestem gotowy by cię spytać czy ty chcesz być.. moją dziewczyną?!
-Coo?? Ty mówisz serio?.
-Jak najbardziej maleńka. Chcę z tobą być. Odpowiesz mi czy nie?!
-Tak i tak.!
-Coo?? Jakie tak i tak. Mów normalnie do cholery.!!!
-Tak odpowiem ci, i tak chcę z tobą być.
-Aaaa no było tak od razu...- po czym soczyście mnie pocałował.
Pożegnaliśmy się z resztą ekipy i poszliśmy do mieszkania. Mojego mieszkania. I szczerze noc spędzona z Grzesiem była wspaniała. Zrozumiałam że uwielbiam tego chłopaka a znajomość z siatkarzami jest jak błogosławieństwo w moim zyciu.
Następnego ranka
Obudziłąm się koło 7;30. Wstałam i wzięłam szybki prysznic. Kosa jeszcze spał kiedy wyszłam na róg do sklepu. Myślałam że nie będzie mnie z 5 minut a zeszło mi sie 20 minut. Kolejka niesamowita a ta baba po 50-tce wkurzała mnie tymi swoimi wymogami co do bułki i jabłka.Zrobiłam szybkie zakupy i biegiem pognałam do domu. Wparowałam do kuchni rzuciłam zakupy i zajrzałam do sypalni gdzie Grześka już nie było. Okazało się że wyszedł kiedy mnie nie było. Dzwoniłam 3 razy ale dziwak nie odbiera telefonu.
Wysłałam mu sms-a z wyjasnieniem dlaczego mnie nie było a ten nic. Cisza jak makiem zasiał.
Przebrałam się w strój do biegania i ruszyłam do parku. Ze słuchawkami w uszach przebiegłam jakieś 7 km kiedy zadzwonił mój telefon. Zatrzymałam się żeby sprawdzić a okazało się że dzwoni Justyna.
-Co tam Dżasta?!
-Musimy pogadać. Dowiedziałaś się o wyjeździe i nie dzwonisz nie piszesz. Ja jutro wyjeżdżam. Musimy pogadać.
-Jesteś w domu?!
-Jestem a coo??
-To ja do ciebie biegnę. Ok?!
-Dobra czekam.- Pożegnałam się po czym spowrotem włozyłam słuchawki i po 15 minutach byłam przed domem Justyny gdzie ona dzekała na mnie na schodach przed wejściem do domu.
-Co sie stało.?
-Muszę cię przeprosić. Nie powiedziałam ci o wyjeździe i w ogóle. To nie było fajne.
-Ejj, daj spokój. To nie ważne. Gratuluje studiów. Medycyna. Imponujące.!!- usiadłam obok blondynki
-Dzięki. To było marzenie matki i ojca. Bardzo się cieszą.
-Rozumiem moja mama też by się cieszyła.
-No będę panią dotor. A chciałam być tancerką.! Kto by pomyślał. Hahaa
-No napewno nie ja!!- zaczęłam śmiać się razem z nią.
-Wpadniesz jutro na lotnisko się pożegnać.?
-Może wpadnę. A jak nie to przyjadę tutaj. Pożegnam się napewno.!!
Pogadałyśmy jeszcze chwilę o błachych sprawach kiedy zorientowałam się która jest godzina i musiałam wracać do domu. Pobiegłam przez park prosto do domu. Wykąpałam się uczesałam i zaczęłam robic sobie jakis obiad. Stwierdziłam że frytki będą ok. Przygotowałam sobie taki posiłek z kurczakiem i pepsi. Już miałam zacząć jeść kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Odłożyłam talerz i szybko podeszłam do drzwi otworzyć.
-Grześ jesteś. Dzwoniłam do ciebie. Wejdź szybko.
-Cześć, Sory mieliśmy trening a potem jeszcze długą rozmowę z trenerem a potem to zwyczajnie zapomniałem oddzwonić.
-Ok nie przejmuj się. Jesteś głodny?!
-No coś bym zjadł. Masz coś dobrego?!!
-Frytki mogą być!? Mogę zrobić ci coś innego?!- weszliśmy do kuchni
-Nie no frytki będą ok. Cieszę się że cię widzę. Sorka że tak wyszedłem bez słowa ale trening i kilka spraw.
-Spoko rozumiem mój siatkarzyku! Fajnie że w ogóle się pojawiłeś. Jesteś dziś już wolny tak?!
-No dziś już tak a co masz co do mnie plany hmm- poruszył dziwnie brwiami
-No może i mam. Co powiesz na kino?
-Kino iii??
-Kino i kolację!
-Kino kolację iii??
-A co ty  byś jeszcze chciał coo??
-Hmmm to już tylko ty wiesz hahaa.!!- zaczął mnie wariat podszczypywać.

Wyszliśmy jakoś po godzinie na spacer po parku. Zaliczyliśmy też kino, restaurację i małe zakupy6. Grzesiek koniecznie chciał zakupić truskawki i szampana więc nie pozostało mi nic innego jak tylko się zgodzić. Jakoś koło 20 wrócilismy do mojego mieszkania. Wieczór był świetny a te truskawki z szampanem przepyszne. A o nocy z Kosoczkiem to już nawet nie wspomnę. Od dziś chcę mieć tak codziennie. On jako jedyny jest w stanie zaspokoić wszystkie moje potrzeby.  Bardzo cieszy mnie to że wyjaśnilismy sobie wszystko i teraz jest świetnie.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Tak więc jak widać Nesska i "Kosoczek" się pogodzili. Rozdział 14 pisał się jakoś 2 dni;) Z ogromnym oporem. Następny jakos we wtorek. Zapraszam!!! Buśśka:***

1 komentarz:

  1. ajj jestem heppy z tego faktu iż jest okay! :)
    ahahaha ten włam i drzwi pancerne? nie wolno drzwi, ja bym takim włamem nie pogardziła ;)
    super rozdział buźka ;)

    OdpowiedzUsuń