-Auaaa! Boli!!!- chwyciłam Zbyszka za ramię ze skrzywioną z bólu miną.
-Co jest?! Coś ty zrobiła??!- Zbyszek nie ogarnia co się dzieje..
-Stopa...boli....- podkuliłam prawą nogę
-Pokaż. Złap mnie a ja kucnę i sprawdzę co się stało.- kucnął i sprawdził ale minę miał poważną i zszokowaną
-Co się dzieje?! Co tam mam??
-Postawiłaś stopę na rozbitej butelce po vódce. Mocno krwawi. Poczekaj zadzwonię po taksówkę.- wziął telefon i szybko zamówił nam transport
-Dam radę iść! Pójdę spójrz..- postawiłam stopę na chodniku ale szybko spowrotem ją podkuliłam z bólem w oczach
-Chodź na ręce.. Chodź bo nie ustoisz na jednej nodze...
-Nie no co ty.. Dam radę. Jestem silna.
-Nie dyskutuj. Ty już swoje na wyrabiałaś.! Co to za pomysł iść bez butów...- Chwycił mnie i wziął na ręce a ja objęłam go za szyję i tak staliśmy w miejscu
-Eyy, nogi mnie bolały niee!!!
-Nie dziwię się gdybym chodził w takich szczudłach też by mnie bolały.! 12 cm obcasu?! Oszalałaś czy chcesz się zabić?!
-Zbynio! Kobieta musi jakoś wyglądać.! Ty się nie znasz!!
-Taak?! No to teraz przez conajmniej tydzień będziesz chodziła w bandażu na nodze. Tak będzie modnie??!
-Nie bądź zły.! Przepraszam. Nie chciałam ok?!
-No już dobra. O patrz jest taksówka. Jedziemy na pogotowie. Mam nadzieję że nie złapałaś zakażenia. Ale szyć będą na pewno.! Może obejdzie się bez operacji!!
-Co nie strasz mnie! Zbysiek weź no robisz to specjalnie!! Boję się!!!- pomógł mi wsiąść do taksówki i z uśmiechem na twarzy towarzyszył mi na pogotowiu.
Po dwóch godzinach czekania i szycia moich 4 ran w stopie wyszliśmy ze szpitala. Zbych zawziął się że będzie mnie niósł na rękach. Przed bramą szpitala czekała taksówka. Wsiedliśmy a kierowca najpierw podwiózł nas pod mój dom. Zbyszek pomógł mi dojść do drzwi:
-Dzięki Zbysiu!! - spojrzałam na zaspanego kolegę
-Za co?!- patrzy na mnie przez zaspane oczy
-Że trzymałeś mnie za rękę podczas zabiegu.! I za troskę!. Jesteś super kolegą. Mimo zmęczenia byłeś ze mną.!- pocałowałam siatkarza w policzek na co wyraźnie się zarumienił.
-Nie ma sprawy. Od tego jestem. Ale pozwolisz że już pojadę bo jestem zmęczony i senny. Tak trochu.
-Jasne. Sory że tak aktywnie przeze mnie spędziłeś tę noc.
-Nie ma sprawy.! Dobranoc. Tylko uważaj z tą nogą.- pomachał mi i poszedł w stronę taksówki.
Nie wiem jak to zrobiłam ale dokuśtykałam jakoś na piętro do mojego pokoju i od razu poszłam spać. Noga jeszcze boli co przeszkadza mi w spokojnym śnie ale jakoś wytrzymam. Nawet nie wiem kiedy mimo bólu zasnęłam. Jakoś koło 8 rano obudził mnie płacz małego. Zwlekłam się na dół a rodzice mało nie dostali zawału gdy zobaczyli mnie z zabandażowaną nogą. Wszystko im wytłumaczyłam, jakoś ciężko było ale dalam radę. Ubrałam czarne legginsy białą bokserkę i jeansową koszulę. Włosy związałam w kucyka i bez makijaży i w takim nieładzie leże przed telewizorem w salonie. Czasem zdarza mi się zasnąć ale po niedługim czasie się budzę i tak w kółko. Noga nie daje o sobie zapomnieć co też lekko przeszkadza. Po 14 mama przyniosła mi obiad tak żebym nie forsowała nogi. W trakcie jedzenia do drzwi dobijało się 3 kolesi. Tata otworzył i okazało się że to męska delegacja do mnie : Zbysiek, Michał i Kosok. Wparowali do salonu z prezentami w torbach.
-Co wy tu robicie, urodziny mam za 2 tygodnie. Po co wam prezenty.??
-Ehh prezenty są dla młodego. A tobie złożymy się na porządne glany, tak żebyś więcej nie weszła w jakieś...- Zbyszek zaczął
-Jak ty się czujesz?! Bardzo boli.??- Kosa wparował mu w zdanie
-Dobrze. Nic mi nie jest. Trochę boli ale niedługo przestanie. Nie ma się czym przejmować.
-No gdybyś tak nie wyparowała wkurzona z klubu to wszystko wyglądałoby inaczej. Czemu jesteś tak impulsywna coo?!
-Kosok!! Ja nie jestem impulsywna!! Widzisz wkurzyłeś mnie. Ja nie boję się powiedzieć rodzicom o tobie a ty?! Boisz się własnej matki.!!
-Wcale nie.boję się jej.! Ona poprostu lubi mnie kontrolować. Zrozum>?
-Ja rozumiem. Ale weź się ogarnij. I ta Martyna? Marlena?? Jak jej było.? To jest chore. Albo postawisz się matce albo to koniec.
-Powiem jej obiecuję. Wybacz...
-Ehh.. Kocie co ja z tobą mam?! Chodź tu.- mocno go przytuliłam na co chłopaki zareagowali z lekkim obrzydzeniem
- Dobra koniec tego! Pokaż nam lepiej juniora!!- Zbysiek wyjął z torby sporego miśka i piłkę do siatkówki.
-No misiek ok ale z tą piłką to przesada. On nie będzie siatkarzem.!
-A to czemu. Co jest z nami nie tak?!- spojrzeli na mnie podejrzliwie
-YY sory ale wszyscy siatkarze są popieprzeni. Tylko bez urazy.!
-Aućć! To nie bylo miłe.-Zibi patrzył na mnie z urazą
-No przecież żartuje. Zbysiek wiesz że cię uwielbiam Noo.!
-Coś mi się nie wydaje. Ale ten twój urok nie pozwala mi na długo udawać focha. No i gdzie ten mały. Co chcę zobaczyć czy do mnie podobny?!
-Eee Zbychu jakim cudem on ma być podobny do ciebie.? Ojcem jesteś czy jak?!- Michał burknął na Zbyszka
-Mamo daj mi małego. Chłopaki chcą zobaczyć jak wygląda.- krzyknęłam do kuchni a chwilkę później w przejściu do salonu pojawiła się mama z bratem. Ułożyła mi go na rękach i zosawiła nas z lekkimuśmiechem na twarzy
-Kurwa, patrz jaki mały jest.!. Kiedy on urośnie coo??!- Kosa zrobił wielkie oczy
-Bez takich słów przy nim. To kulturalny chłopak jest. Nie zgarszaj go!- syknęłam do Kosoka
-No zajebisty jest.! Mogę potrzymać?!- Zbyszek wyciągnął do mnie ręce
-Dobra ale uważaj. On jest bardzo delikatny.- podałam malucha koledze siedzącemu obok.
Zbyszkowi spodobało się kołysanie małego. Co chwila gaworzył do niego po swojemu na co my reagowaliśmy śmiechem. A prawda jest taka że radzi sobie z maluszkami. Widzę z jakim błyskiem w oku zajmuje się moim bratem. Po 30 minutach chłopaki musieli zmykać na trening a mały spał. Pokuśtykałam do drzwi ich odprowadzić. Pożegnałam się z każdym osobno i wróciłam na sofę. Szczerze wkurza mnie ta boląca stopa. Zła jestem na siebie o ten wypadek.Teraz muszę siedzieć na tyłku a chłopaki robią w sobotę imprezę. Nie wytrzymam w domu to pewne. Od leżenia na sofie bolą mnie już plecy a chodzić nie mogę.
...
Minął tydzień i wszystko wraca do normy. Chodzę już w miarę normalnie a Kosa obiecał pogadać z matką. Jakoś nie dowierzam że to zrobi ale mu ufam.Ominęła mnie ostatnia impreza u Zbyszka i Michała ale obiecali że razem to nadrobimy. AAA no i Zbyszek ma nową sympatię.!! Poznał ją na meczu i zaiskrzyło. Zaimponowała mu wysoka szatynka w moim wieku o imieniu Iza. Z fejsa ją kojarzę chociaż nie jest z mojej szkoły. Lepiej niech mu nie łamie serca bo własnoręcznie uduszę.! Poznam tą laskę na dzisiejszej imprezie u Kurka. Już się nie mogę doczekać. Kosa wpadnie po mnie około 20;00. O 18 weszłam do łazienki i zaczęłam się szykować. Najpierw gorąca kąpiel a potem balsamowanie wydepilowanego ciała., oczyszczanie twarzy, malowanie paznokci itp. Wybrałam prostą miętową sukienkę, czarną skórzaną kurtkę ramoneskę i czarne balerinki (lekarz zakazał obcasów przez miesiąc). Lekko kuśtykając podeszłam do wejściowych drzwi gdzie czekał już na mnie Kosok. Podtrzymując mnie lekko zaprowadził nie do swojego auta, i ruszyliśmy w drogę.
-Ty Grzesiek a tak w ogóle kiedy ty kupiłeś to auto?!
-To auto zastępcze. A co nie podoba ci się??
-Nie nawet nie wiem za bardzo co to za model. Wiem tyle że to volvo.
-Tak no fajnie że chociaż tyle ogarniasz. Volvo s80 z 2011 roku. Od biedy ujdzie ale rozglądam się za czymś innym.
-Ahaaa... No dużo mi to mówi. Podoba mi się, bardzo wygodne auteczko.
-Tak?! To może go zostawię. Skoro ci się podoba.
-Eyy nie patrz na mnie to ty nim będziesz jeździł. Ja mam swoje chociaż niezbyt go lubię.
-Coo???! Fajne jest. Co ty od niego chcesz?!
-Nie podoba mi się.- zrobiłam nadąsaną minę.
-Ojj nie przesadzaj. Bardzo fajny jest. Przestań narzekać.
Co dziwne przez całą drogę przegadaliśmy o autach. Sama nie wiem czemu ale trochę wciągnął mnie ten temat. Ja się pytam co jest ze mną nie tak?? No ale o 20;30 z flaszeczką stawiliśmy się pod drzwiami mieszkania Kurka. Otworzył nam gospodarz że tak powiem lekko wstawiony ale z uśmiechem na twarzy. Gdy przykuśtykałam do salonu wszystkie oczy spoczęły na mnie.
-Co jest?! Jestem brudna, brzydka czy jak?!- krzyknęłam i patrzę na Kosoka ale on też nie wie o co biega.
-Nie no co ty. Dokuśtykałaś do nas i to nas zdziwiło. Myślałem że znowu rozsiądziesz się na kanapie i będziesz wcinała chipsy.- Zbyszek odezwał się po chwili niezręcznej ciszy
-Aha.! Ok no kiedyś trzeba było się ruszyć.- usiadłam obok Iwonki i Zbyszka. I wtedy oślepiło mnie jakże piękne zgrabne ciało i długie włosy Izy- sympatii Zbyszka.
-Hej Iza jestem.!- podeszła do mnie i Kosoka się przywitać.
-Hej Vanessa, miło cię poznać.!- podałyśmy sobie dłonie po czym przywitała się z Grześkiem i usiadła między mną a Zbyszkiem. Wyczuwam że niezbyt mnie lubi no ale to chyba tylko takie pierwsze wrażenie.
Impreza trwałą w najlepsze chociaż wkurzało mnie to że nie mogę powygłupiać się z Krzyśkiem, Iwoną, Michałem, Zbyszkiem, Grześkiem i Bartkiem. Wszyscy wywijali na wolnym metrażu w jego mieszkaniu a ja siedziałam na tej sofie z zabandażowaną stopą.
-To co właściwie ci się stało.- Iza usiadła obok mnie
-A wiesz wracałam ze Zbyszkiem z imprezy boso i wdepnęłam w szkło. Coś tam sobie naderwałam, założyli kilka szwów ale ogólnie jest ok.!
-Ze Zbyszkiem?! Musisz go lubić.!- docieka chyba jest zazdrosna.
-Tak jesteśmy dobrymi znajomymi. To super facet i gdyby nie to że mam Kosę too...- zaczęłam się śmiać.
-Ani mi się waż... łapy precz od Zbysiaczka. Jest mój. Ok.!
-Spoko nie denerwuj się. Żartowałam.- Uniosłam ręce w geście obronnym.
-No dawaj Nesska powywijamy trochę.- Byszke kucnął koło mnie zasapany
-Jak widzisz boli mnie noga. Nie mogę!!.
-Damy radę no chodź noo.!!- złapał mnie za rękę i pomógł wstać. W tym czasie Iza już gdzieś zniknęłą
-Jak chcesz tańczyć kiedy ja powoli zaczynam normalnie chodzić?!
-Stań mi na stopach.!- Zbyszke trzymał mnie za obie ręce
-Coo?!- wydało mi się to śmieszne
-No zrób to.!- syknął
-No dobra już.!- zrobiłam jak kazał jednocześnie śmiejąc się. I faktycznie tańczyliśmy. Co prawda ruszał się za siebie i za mnie to chociaż miałam pewność że nie nadepnę mu na stopę. Hahaaa
Po dwóch czy trzech kawałkach miałam dość i wróciłam na kanapę. Rozmawiałam to z Iwoną to z Krzyśkiem. Wszyscy dbali o to abym się nie nudziła co było bardzo miłe. Jakoś po 1 w nocy stwierdziłam że chcę do domu. Szukaliśmy Izy i Zbyszka żeby się pożegnać. Zczaiłam ich na balkonie i chyba się kłócą. Krzyknęła coś do niego że dokonał wyboru i wybiegła.Kurek wyłączył muzykę a oczy wszystkich skierowane były w stronę złego Zbyszka.
-No co się patrzycie.! To nic takiego.!- Zibi huknął na nas
-Co się stało stary.?- Kosa podszedł do niego i złapał go za ramię.
-Kazała mi wybierać: Albo ona albo przyjaźń z Nesską! Wybór jest prosty! I nie podlega dyskusji.
-Co ty mówisz. To moja wina nie powinnam była cię od niej odciągać. Sory Zibi.
-Nieee! Nie oleję cię dla niej. Jest ładna i fajna ale nie jest tego warta. Nie ta to inna. A z naszej paczki nie zrezygnuję. A teraz włącz do cholery tą muzykę i bawmy się.
-No tak ale ona...
-Nie ma ale, weź nie dramatyzuj.
-Czuję się winna. To moja wina. Gdybyś tańczył z nią a nie ze mną...
-Co ty gadasz wgl.? Czy tobie do reszty odbiło.?? Ogarnij się dziewczyno. Tak wygląda nasza ekipa i jakaś cizia tego nie rozwali. Ja szukam panienki która to wszystko zaakceptuje a nie każe mi wybierać. Taka jest prawda. Noo.. a teraz chodź napijemy się.
-Prawda jest taka że ja już miałam wychodzić.?!
-Coo. Zostawisz mnie teraz. I z kim będę tańczył. Kosa zrób jej coś.!- no i zostałam jeszcze przez godzinę.
Pożegnałam się z wszystkimi obecnymi i razem z Grześkiem wsiedliśmy w auto i ten odwióżł mnie do domu.
Cały czas w głowie mam ultimatum Izy. Nie rozumiem czemu taki numer wywinęła. Kurde czuję się winna. Grzesiek zaniósł mnie na rękach do mojego pokoju tak żebym nie musiała nadwyrężać nogi a drzwi i tak są otwarte bo Norbert z kolegami w salonie ogląda jakiś film.Przebrałam się w piżamy po czym ułozyłam się wygodnie w moim kochanym łóżeczku. Nie minęło 5 minut jak zasnęłąm. Obudził mnie sms od Kosoka:
"Mam nadzieję że się wyspałaś bo zabieram cię dziś w takie jedno miejsce. To niespodzianka. Bądź gotowa na 12;00. x Grzesiek"
Patrzę na zegarek a tu 9;25. Cholera. Zwlekam się z łóżka i szybko pod prysznic. Szybko sie wykąpałam i wysuszyłam włosy. Wyprostowałam je na druty a zdecydowałam że ubiorę się w jasne jeansowe krótkie spodenki brzoskwiniową bluzeczkę balerinki i małą torebkę przepasaną przez ramię. Zwarta i gotowa czekałam na Kosoka a ten jak zwykle punktualny zjawił się o równej 12. Pomógł mi wsiąść do auta i ruszyliśmy w drogę. Próbuję i próbuję się od niego dowiedzieć gdzie jedziemy a ten nic. No chłopak nie ma serca.;/ Powiedział tylko że się ucieszę ale mi to niczego nie ułatwia....
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I to by było na tyle. Narazie:) Jak myślicie gdzie Kosa zabiera Nesskę. I co będzie z Izą?! Nagle ucichło z Mateuszem ale i on niedługo się pojawi. Zapraszam do czytania i komentowania...
Buśśka dla czytających :***** A w niedzielę kolejna część..... :)
ach.. ale z tego Zbynia gentelmen. też chce takiego! :D
OdpowiedzUsuńRozdział świetny, czekam na więcej
PS. mamy już GREAY-a naszego ;P
Buźka ;* :*
No jest Grey , co prawda nie taki jak go sobie wyobrażałam ale jest!! A Zbyszek jeszcze pokaże się z dobrej strony i to nie raz!;)
Usuń