Szybko wstałam i ubralam szare dresy i bluzę nike Norberta. Stałam przed ekspresem i robiłam kawę kiedy na szyi poczułam ciepły oddech i pocałunek Grześka. Odwróciłam się szybko:
-Wstałeś już?! Kawy?- objęłam szyję siatkarza a ten jednym gestem dał mi znak że ma ochotę na coś innego.
-Ok. Nie licz na to. Mało ci jeszcze?!- spytałam i odwróciłam się w stronę ekspresu.
-Nie mało ale, powiedz mi żałujesz tego?- objął mnie
-Nie niczego nie żałuje. Było mi z tobą wspaniale. A ty nie żałujesz?- wzięłam kubek z kawą do ręki.
-Wiesz ja żałuje... Tego że to się stało dopiero teraz- uśmiechnął się delikatnie.
-Idź się ubierz zaraz Norbert wróci i będzie lipa. Ja ogarnę salon bo ta ten stolik to jest w dość fatalnym stanie po wczoraj.- wskazałam na jego ubrania i ogólnie na duży pokój.
Zjedliśmy śniadanie i tak jakby trochę wyrzuciłam Kosoka z domu a sama poszłam pod prysznic. Po jakiś 30 minutach do domu wrócił brat. Chyba też bawił się dobrze bo był w świetnym nastroju. Zrobiłam mu jeść i oboje siedliśmy przed naszą plazmą i oglądaliśmy jakiś głupi świąteczny film. Poszłam po talerzyk z ciastem kiedy usłyszałam od Norberta:
-Ej siostra co to za Kosa co ci napisał że to był najlepszy sylwester w jego życiu co?- śmiał się a ja w biegu wyrwałam mu telefon.
-Wczoraj wpadł kolega. Oglądaliśmy film.- usiadłam na sofie obok brata.
-Taa ale użył kondona co?- klepnal mnie po ramieniu.
-A idź ty głupi jesteś!- zaburaczyłam się.
Wieczorem impreza noworoczna u siatkarzy a ja boję się co Kosa wymyśli i czy będzie wtopa. Szykowałam się dość długo a wystąpiłam w czarnych legginsach, niebieskiej tunice i czarnych kozakach na szpilce. Około 20.15 siedziałam w aucie i czekałam na zmianę światła na ostatnim skrzyżowaniu przed mieszkaniem chłopaków. W radiu leciały jakieś świąteczne smety więc przełączyłam na płytę eneja. Jakieś 10 minut później parkowałam przed ich blokiem. Gdy dotarłam pod ich drzwi ogarnął mnie dziwny niepokój że nie powinnam tam iść. Mimo to weszłam, przywitałam się z przyjaciółmi i rozpoczęłam imprezę. Były jakieś 3 panienki których nie znam i Iwona więc miałam z kim rozmawiać. Tym bardziej że chłopaki byli już mocno wstawieni i prawie nie kontaktowali. Usiedliśmy wszyscy razem, a co dziwne Kosa totalnie mnie zlewał. Ani razu na mnie nie spojrzał. Za to strasznie kleił się do Joli której wgl nie znałam. Nie powiem było mi przykro. Spojrzałam na niego z żalem w oczach ale tylko mnie to pogrążyło bo ten to zczaił i powiedział mi w twarz przy wszystkich:
-No nie patrz tak to że kochaliśmy się na twoim stole to nie znaczy że cię kocham. Co ty sobie wyobraziłas?! Na nic nie licz.- i przylizał się z nią.
-Świnia!!- tyle z siebie wydusiłam i słysząc śmiech innych wzięłam swoje rzeczy i zanosząc się płaczem wybiegłam z ich domu.
-Nie przejmuj się oni są pijani. On nie chciał tego.- to Iwona za mną wyszła.
-Nie chcę go znać. Palant!! Lecę miło mi było spędzić z tobą czas narazie.- pomachałam jej i wsiadłam do samochodu.
Jak najszybciej się dało dojechałam do domu i od razu weszłam pod prysznic. Ubrałam moje zimowe ciepłe piżamy i wtulona w kudłatą poduszkę ze łzami w oczach zasnęlam.
Następnego ranka szybko wstałam i ogarnęłam dom. Dziś wracają rodzice i wszystko musi wygladac ok. Rodzice przyjechali jakoś koło południa i byli zdziwieni widząc gorący obiad na stole i idealny porządek. Usiadłam z nimi i słuchałam ich wrażen po wycieczce chociaż niezbyt mnie to ciekawiło. Od Justyny dostałam sms-a że żyje ale boli ją głowa i pogadamy jutro. Po wysłuchaniu historii rodziców poszłam do siebie ułożyłam się pod kołdrą i włączyłam komputer a potem facebooka. Po drugiej stronie siedzieli Zbyszek, Igła i Kosa. Krzysiek napisał że wczoraj głupio wyszło ale napisałam mu że to nie jego wina tylko mojej głupoty. Zbyszek też przeprosił ale Kosa- od niego nie dostałam ani słowa. Wszystko bez sensu. Po co mu dałam, teraz bardzo tego żałuje. To kolosalny błąd. Po chwili zadumy zamknęłam laptopa i ułożyłam się wygodnie po czym szybko odpłynełam czyt. Zasnelam. Obudził mnie dźwięk telefonu. To Iwona dzwoni do mnie:
-Cześć Vanessa. Jak się czujesz?!- usłyszałam w jej głosie troskę
-Dobrze. Jest ok. Spałam trochę !- bez przekonania odpowiedziałam.
-Ajj obudziłam cię. Przepraszam. Spotkajmy się jutro w galerii co?!- zaproponowała
-No dobra o 12. Pasuje ci?!- pomyślałam
-Tak. Super dzięki do jutra. Pa- po czym się pożegnałyśmy i ja dalej poszłam spać.
--------------------------------------------
No i tak wygląda rozdział 10. Też jest krótki ale pisany z telefonu co nie jest zbyt wygodne;// zapraszam do czytania i komentowania.;))) Ciao;*****
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz