niedziela, 15 września 2013

Rozdział 12.

Kilka minut po godzinie 10 siedziałyśmy w moim samochodzie na parkingu widokowym. Justyna nie chciała nigdzie wychodzić. W jej oczach widziałam panikę.
-Dżasta mów co jest! Zaczynam się bać.- ciągnęłam z niej informacje.
-Bo widzisz ja w sylwestra byłam na imprezie z Michałem i strasznie popiłam a on to wykorzystał.
-Zgwałcił cię?!- wystraszyłam się
-Co!? Z tego co wiem to zaprosił kolegów do pokoju i ja z każdym z nich no wiesz...-rozpłakała się a ja zaniemówiłam.
-Co ty mówisz. Zgłosiłaś to na policję!? To przecież pisze się pod gwałt.
-Nie moi rodzice nie mogą się dowiedzieć słyszysz. Tylko tobie to mówię. Jestem tym złamana.- wtulila się we mnie a ja dalej siedziałam w szoku.
-Nie powiem nikomu obiecuje. A Michał co na to wszystko teraz?!- spytałam
-Twierdzi że to moja wina. Jestem beznadziejna- wytarla oczy
-Nie jesteś. To on jest głupi. Damy radę.-uśmiechnęłam się do koleżanki.
-No a co u ciebie co?!
-Ja w sylwestra spałam z Kosokiem a potem on narobił mi wstydu i zrobił ze mnie pierwsza lepszą. Nic takiego- uśmiechnęłam się przez ból.
-Co ty mówisz. A to świnia.- złapała mnie za rękę.
-Nie martw się damy radę. Jak mówiłyśmy kto ma dać radę jak nie my co!- chciałam pokazać że jestem silna.
-No będzie dobrze. Musi być.- po słowach koleżanki odpaliłam auto i ruszyłyśmy w stronę mojego domu.  Całą drogę milczałyśmy bo widziałam w oczach Justyny że nie chce rozmawiać. Droga minęła dość szybko bo o tej porze nigdy nie ma korków. Justynie poprawił się humor a ja nie miałam ochoty płakać przez Grześka mimo że bardzo mnie zranił. Po 20 minutach weszłyśmy do mojego domu gdzie jak zwykle w salonie na kanapie leżał mój kochany brat. Na widok Dżasty wstał jak poparzony.

-Dzień dobry moje panie. Ohh Justyna ładnie dziś wyglądasz.- Norbert zaczął swoją bajerę.
-Ja muszę już iść Nesska. Sory że tak wyszło. I dzięki za rozmowę- Justyna prawie wybiegła z domu
-Wystraszyłem ją?!- Norbi opadł spowrotem na kanapę.
-Nie ona poprostu ma teraz sporo problemów więc jej nie oblegaj tak ok?!- usiadłam koło brata
-Aha no rozumiem dzięki siostra.- uśmiechnął się a ja poszłam do siebie.

Czas mijał tak szybko. Z kolegami z branży siatkarskiej zdążyłam się mocno zżyć i z stycznia w minimalnym tempie zrobił się maj. Chłopaki mimo treningów i meczów o mnie nie zapominali a ja złapałam świetny kontakt z żoną Ignaczaka. Wszystko mi się układało, poza tym że Kosok... on był na serio wkurzający. Przy każdej lepszej okazji mi dopiekał. W końcu nie wytrzymałam i chłopakowi wygarnęłam, co z tego że na imprezie urodzinowej u Zbyszka. Ten zaczął mi docinać że jestem niezła w łóżku i za opłata mogę Zbyszkowi pokazać co nieco więc wybuchłam:

-Słuchaj Grzesiek ja nie wiem ile to jeszcze będzie trwało coo?! Nie pozwolisz mi zapomnieć o tym błędzie. Owszem kochaliśmy się w sylwestra ale to największy błąd mojego życia ok?!- krzyknęłam przez łzy.
-Kosa dałbyś jej już spokój- Igła stanął w mojej obronie
-Noo, co impreza ty cały czas o tym gadasz, może liczysz na więcej.- Zbyszek mnie objął i sprowokował Kosoka.
-Wiecie co bawcie się dalej z tą małolatą ja spadam.- Kosa złapał kurtkę i wyszedł. Ja ruszyłam za nim
-Po co za nim idziesz?!- spytał Zibi
-Chcę z nim zakończyć niech mi wytłumaczy o co mu chodzi.!- Odwróciłam się do Zbysia, puściłam mu oczko i pobiegłam za Grześkiem.- Poczekaj! Słyszysz?!- krzyknęłam za nim pod blokiem chłopaków.
-Czego ty chcesz coo?!- odwrócił się do mnie
-Ty mi powiedz, myślałam że jest ok, przyszedłeś do mnie w sylwestra mówiłeś że ci zależy a potem potraktowałeś mnie jak..... najgorsze ścierwo.
-Wcale nie. Ja, ja nie będę ci się tłumaczył słyszysz!!- unikał odpowiedzi
-Powiedz czemu mi tak dosrywasz przy każdej okazji.!- złapałam go za rękę
-Sam nie wiem. Cholera to jest skomplikowane.- wyrwał swoją rękę
-Myślałam że ci zależy. Wiesz co skoro nie zależy to udawaj że mnie nie znasz. Nie rób ze mnie idiotki  ok.!- Odwróciłam na pięcie i wróciłam do mieszkania chłopaków.

Po wejściu do mieszkania od razu kazałam sobie nalać kieliszek wódki i bez przepitki wypiłam go na raz. Potrzebowałam wstrząsu.  Humor mi się poprawił i po jakiś 10 minutach już nie myślałam o rozmowie z Grześkiem. Chłopaki zapuścili dość dziwną lecz fajną na swój spokój piosenkę "Piersi-Bałkanica". Wszyscy bawili się świetnie do chwili kiedy do salonu wszedł Grzesiek Kosok.
-Zbyszek wyłącz muzykę!- krzyknął do Bartmana, a ten tak zrobił
-Ejj co jest tak fajnie było- Igła totalnie odleciał w tańcu z żoną
-Muszę coś powiedzieć. Za chwilę spowrotem zatańczysz z Iwoną.- wytłumaczył
-No tylko szybko ok?!- Igła totalnie pijany był na imprezie rozrywką nr 1.
-Bo ja chciałem Przeprosić Cię Vanessa.! Nie umiałem poradzić sobie z tym co do ciebie czuję i tak się wyżywałem.- zaczął monolog
-No to musisz mnie nieźle nienawidzić.- usiadłam z wrażenia obok Kubiaka
-Nie to nie tak. Powiedziałaś mi na dole żebym udawał że cię nie znam. Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie. Nie umiem cię nie znać. Nie chcę umieć. I ten sylwester... ciągle o nim myślę. O nim , o tobie, o nas. Jak nam razem było dobrze. Chcę cię prosić żebyś mi wybaczyła moje szczeniackie zachowanie bo ja chyba, ja cię kocham. Nie chcę się z tobą nienawidzić bo to mnie niszczy od środka. Błagam wybacz.!- podszedł do mnie a ja wstałam z kanapy i wydusiałm z siebie tylko:
-Co ty sobie myślisz. Powiesz przepraszam i będzie ok. Potraktowałeś mnie jak dziwkę na zlecenie a teraz mi mówisz że mnie kochasz. To nie fair. Nie baw się mną i moimi uczuciami.- rozpłakałam się
-Nie bawię się. Mówię serio. Wiem schrzaniłem wszystko. Nie umiem wyrażać uczuć.- złapał mnie za rękę
-I wyrażasz je tak?! Obrażając mnie przy naszych znajomych. Sory ale ja jestem młodsza a wiem więcej o życiu niż ty.! Wychodzę. Sory ale nie chce mi się tego słuchać.- Chwyciłam torebkę i podeszłam do Zbyszka- sto lat, sory za te sceny ale... przepraszam- wybiegłam z mieszkania i bloku chłopaków.

Jest maj więc do domu wróciłam pieszo. Skończyłam już szkołę więc nigdzie mi się nie śpieszyło. Powolnym krokiem ze łzami w oczach wróciłam do domu. Ludzie po drodze pytali czy wszystko ok ale nie zbyt zwracałam na nich uwagę. Koło bloku od mojego mieszkania stwierdziłam że tam zanocuję. Weszłam do środka i bez zbędnych czynności ułożyłam się do snu na kanapie w salonie. Kiedy się obudziłam była jakoś 8;26. Wysłałam mamię sms-a że jest ok że jestem w mieszkaniu i żebym w razie czegoś nikomu nie mówiła gdzie jestem. Wstałam ogarnęłam się lekko i poszłam do domu po kilka moich rzeczy. W torbę zabrałąm moje dresy do biegania( odkąd koleguję się z siatkarzami polubiłam sport) i kilka rzeczy na zmianę i kilka szczoteczkę do zębów. Postanowiłam na kilka dni zostać u siebie. Norberta i tatę też wtajemniczyłam żeby nikomu nie mówili o tym gdzie jestem. Zabrałam auto i pojechałam do tesco na zakupy. Kupiłam sobie coś do jedzenia i picia, pastę do zębów i jeszcze kilka innych potrzebnych mi rzeczy. Po powrocie do domu stwierdziłam że muszę czymś zająć głowę żeby nie myśleć o wczorajszej imprezie. Zaczęłam przemeblowywać mieszkanie po swojemu. Pojechałam jeszcze do Ikei po kilka dodatków do mieszkania typu nowy dywan do salonu, farbę na ścianę obraz, dwa nowe wazony, lustro i takie tam. Prace porządkowe tak mnie pochłonęły że kiedy skończyłam było jakoś koło 22;00. Salon wyglądał świetnie. Zmęczona wykąpałam się i od razu zasnęłam. Telefon miałam wyłączony więc nie wiem czy ktoś się do mnie dobijał czy nie. Obudził mnie dzwonek do drzwi. Było po 8;00 i zastanawiałam się kto się wygadał o moim miejscu pobytu.

-Już idę.! Idę noo!!- mówiłam do siebie idąc do drzwi. Otworzyłam a tu:
-No hej mała!! mam dla ciebie zakupy i kilka rzeczy do mieszkania.!- to Norbert wparował do mnie z wielkim krzykiem
-Co ty tu robisz. Kto cię nasłał coo?- zaspana niedowierzałam w to że go widzę.
-Nikt.! O ja pierd.! Co tu się stało sama to zrobiłaś?!- stanął w salonie jak wryty.
-No a kto miał mi pomóc coo?!- chwyciłam torbę z zakupami i poszłam do kuchni rozpakować.
-Hmm.. nie wiem może to ten twój Kosa coo?!- Braciszek mnie drażnił
-Nie, i nie mów mi o nim ok! Zjesz coś?!- spytałam z lekkim fochem w tle
-Noo koniecznie bez śniadania jestem.!- usiadł w kuchni i czekał na jajecznicę.
-Mam nadzieję że nikomu nie powiedziałeś o moim azylu coo?!- również usiadłam i zaczęliśmy jeść.
-Nie no co ty, a tak właściwie co się stało że ty sama tu siedzisz co!- chwycił sól a jednocześnie patrzył na mnie
-Ty weś patrz i;e solisz a nie. Potrzebuję chwili samotności oke. Nie mam sił tłumaczyć. Jedz i o nic nie pytaj!- podałam bratu herbatę i siedzieliśmy tak sobie razem w ciszy do chwili kiedy znowu usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Ooo, spodziewasz się kogoś?!- Norbert jak zawsze dowcipny
-Coo weś jedz ciekawe swoją drogą kogo tu niesie.!- Podeszłam do drzwi i łapiąc oddech otworzyłam ale 2 sekundy tego pożałowałam.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

I tak to wygląda. Rozdział 12. Coś się zmieni tylko jeszcze dwa rozdziały oki?! Buśśka:**

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz