poniedziałek, 9 września 2013

Rozdział 11.

Wstałam koło 6 rano. Ubrana w ciemne jeansy, śniegowce i czerwoną koszule w kratkę, umalowana jak należy około 9;45 siedziałam w szkole co mnie tak troszkę bardzo nudziło więc zerwałam się z lekcji i pojechałam do galerii na spotkanie z Iwoną. Obeszłam jakieś 6 sklepów i udałam się z kierunku kawiarnii. Usiadłam przy 4-osobowym stoliku i zamówiłam podwójne latte. Po 10 minutach pojawiło się małżeństwo Ignaczaków. Weszli do kawiarnii i podeszli do mnie:

-Cześć kochana.- przywitała się Iwona
-Cześć Iwonka.- wymieniłyśmy się pocałunkiem w policzek.
-Hej Nesska.- Krzysiek mocno mnie przytulił i usiedliśmy.
-Skarbie ty nie masz czasami swoich spraw?- Iwona spytała męża ironicznie
-Yy ja, a no niby mam. To ja wrócę za 30 minut ok.- siatkarz puścił żonie oczko i opuścił lokal.
-Przepraszam cię za niego. Powiedz mi jak się czujesz. Ta impreza to nie wypał chłopakom jest przykro-koleżanka zaczęła monolog.
-Wiem, Krzysiek i Zbyszek mnie przeprosili- uśmiechnęłam się przez łzy.
-A Kosa. No bo on tu namieszał?!- podała mi chusteczkę
-Kosa nie czuje w tym swojej winy. Ale to tylko moja wina. Mojej głupoty i naiwności- zaczęłam bawić się ta chusteczką.
-Czyli to prawda. Wy ten teges?- Iwona spytała
-Tak, jak ta idiotka mu dałam no ale to był błąd. A jego to tylko ucieszyło że zaliczył małolate- upiłam kawy.
-To cham. Nie przejmuj się nim. Masz nas i Michala ze Zbyszkiem.- chwycila moją dłoń i wtedy pojawił się Krzysiek a za nim szli Zibi i Kubiak.
-A wy tu skąd co?!- spytałam kolegów
-A my tu po to żeby cię przeprosić za nasze wczorajsze śmiechy z cb i Kosy. To było głupie.- Zbyszek zrobił maślane oczy co mnie rozczuliło.

Wyszliśmy wszyscy z lokalu a udaliśmy się na lodowisko trzy ulice dalej. Ile razy całowałam lód... 3 no może 4. Trochę jeździć umiem tylko Bartman ciągle na mnie wjeżdżał. Po lodowisku pizza a potem film u chłopaków. Ucieszyła mnie wizyta u nich bo już zmarzłam.
Po 3 godzinach wszyscy z wielkim zainteresowaniem oglądaliśmy horror który włączył Kubiak.

-Ej jak myślicie kto zabił tą baletnice?- Zbyszek się bał ha ha
-Stary to napewno ten jej psychiczny sąsiad co go nikt nie lubi.- Michał szepnął mu do ucha
-A ty Vanessa jak myślisz!?- spojrzał na mnie
-Ja obstawiam jej byłego faceta.- uśmiechnęłam się delikatnie.

Chwila zadumy i ciszy kiedy nagle;
-Łup!!!., Łup!!!, Łup!!!- trzask za nami.
-Kurwaa! Co to było?!!?- Zbyszek wrzasnął.
-Ogarnij łeb. Ktoś puka.- Krzysiek się zaśmiał i poszedł otworzyć.
-Zibi nie bój się to chłopaki. Kurek, Wjazły i Kosa.- usłyszeliśmy
-To ja już pójdę. Późno już i w ogóle.- wstałam z kanapy jak poparzona.
-Co nie głupiej młoda. Siadaj nie zwracaj uwagi.- Michał pociągnął mnie spowrotem do pozycji siedzącej.
-Cześć wszystkim.- usłyszałam z ust Grzeska.

Niby Zibi i Igła cały czas mnie zabawiali rozmowa i żartami ale było mi głupio więc postanowiłam wyjść. Kosa nie odezwał się słowem. Tak jakoś koło północy byłam w domu. Nie mam siły na prysznic ale muszę co mnie doluje. Po wyjściu z łazienki od razu wkroczyłam z sferę mojego jakże kochanego i miękkiego a jak ciepłego łóżka. Kosa przestał mnie obchodzić. Mam wspaniałych przyjaciół i to jest ważne. A no właśnie Justyna- co z nią jeśli o przyjaciołach mowa.
Wysłałam jej sms-a ale nie odpisała więc poszłam spać. Obudził mnie mój jakże kochany budzik. Wstałam z łóżka z ogromnym oporem no ale mus to mus. Wcisnęłam się w czarne jeansy, białą bokserke i na to różową bluzę bejsbolówke. I tak ubrana do tego kozaki i płaszcz oczywiście pojechałam moim autem do jakże kochanej szkoły. Przy wejściu spotkałam Justynę ale ta to miała minę jakby jej żółw Zdzisław zdechł.

-Co jest?-spytałam zdziwiona
-Problem mam duży ale tu gadać nie będziemy bo ktoś jeszcze usłyszy ok?- była śmiertelnie poważna
-Dobra to na długiej przerwie się zwijamy ok. Wtedy pogadamy.- spytałam i wtedy pojawiła się harpia Marika:
-Patrzcie kochane na te dwie lamerki w środowisku naturalnym.- zaczęła się śmiać i poszła dalej ale my nauczylyśmy się to olewać. Przez wszystkie lekcje o niej myślałam. Z niecierpliwością czekałam na tą cholerna długą przerwę. Nigdy Justyna taka nie była. Boję się o nią.
--------------------------------------------

Narazie takie krótkie. Obiecuje poprawę jak tylko komputerek wróci z serwisu;))
A swoją drogą biedny Zbysiu nie będzie w reprezentacji;((( co z nich za ludzie żeby takiego zawodnika nie wziąć... Brak słów normalnie!!!!!
Pozdrawiam wszystkie czytelniczki ;**** całuski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz