wtorek, 17 września 2013

Rozdział 13.

-Co ty tu robisz. Jak mnie tu znalazłeś?!- na widok Mateusza zaniemówiłam.
-Ja szedłem do sklepu i zobaczyłem twoje auto a kilka razy tu razem byliśmy więc wiem które mieszkanie jest twoje. Mogę wejść?- uśmiechnął się delikatnie.
-Yy tak wejdź. Zapraszam- wpuściłam go lekko zmieszana.
-Nesska kto przyszedł. A co on tu robi i czemu go wpuściłas.-Norberta zdenerwował widok mojego byłego chłopaka.
-Daj spokój on chce pogadać!- syknęłam do brata
-Ok, to ja idę bo nie chce mu zrobić krzywdy.- Norbert spojrzał pogardliwie na Mateusza
-Norbert przestań!! Dzięki za prowiant, wpadnij jeszcze!.-odprowadziłam brata do drzwi a potem wróciłam powolnym krokiem no Mateusza siedzącego w salonie.
-Dawno cię nie widziałam. Stało się coś!- stałam w progu patrząc na jego zamyślony wyraz twarzy.
-Widzisz od naszego rozstania dużo się zmieniło. Ja sporo myślałem o tym co się stało.- przez całą wypowiedź patrzył w okno.
-Nie rozumiem. Tu już nie ma nad czym myśleć. Stało się.- usiadłam na krawędzi stolika do kawy.
-Chcę żebyś wiedziała że się zmieniłem. Zrozumiałem to że mimo wszystko nie powinienem cię bić. Dalej chcę z tobą być. Czy ty widzisz dla nas szansę.?- podszedł do mnie i usiadł obok.
-Ja nie wiem nie myślałam o tym. Może i by mogło nam się udać...- i w tym momencie przerwał mi wpijając mi się w usta.

Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy ale szczerze potrzebowałam tego. Chciałam czuć się kochaną, pożądaną. Mateusz zawsze działał na mnie pobudzająco. Nigdy nie umiałam się mu oprzeć. Pocałunek z sekundy na sekundę był coraz bardziej namiętny a byłam coraz bardziej pewna że tego chcę. Nawet nie wiem kiedy jego ręce wylądowały pod moją koszulką. Podniósł mnie swoimi silnymi ramionami i zabrał prosto do sypialni. Ułożył mnie na łóżku po tym jak zdarł ze mnie bokserke. Jego koszulka leżała gdzieś na granicy sypialnia-korytarz. Usiadłam na Mateuszu i ogarnęłam włosy by lepiej widzieć jego twarz i klatkę piersiową. Nasze jezyki walczyły ze sobą gdy nagle pod wpływem impulsu odepchnęłam od siebie chłopaka i zeskoczyłam z łóżka. Złapałam swoją bluzkę i w pośpiechu ubrałam ja na siebie.

-Co się stało? Zrobiłem coś nie tak?!- Mateusz wyglądał na zdezorientowanego.
-Nie nic ja nie mogę. Nie chcę. To znaczy chcę ale nie teraz. Sama nie wiem.!- wyszłam z pokoju
-Poczekaj. Nic z tego nie rozumiem.-ubrał górną część garderoby.
-Idź już.! Chcę być sama.- otworzyłam mu drzwi wejściowe a ten bez słowa poprostu wyszedł.

Zatrzasnęłam za nim drzwi po czym jak dziecko poprostu się rozpłakałam. Oparta o drzwi wejściowe do mieszkania przechodziłam załamanie nerwowe. Sama nie wiem po co dałam Mateuszowi łudne nadzieje. Czuje jak świat mi się wali i nie wiem co z tym zrobić. Poszłam do łazienki umyć twarz zimna woda i lekko się otrząsnąć. Już trochę w lepszym stanie przebrałam się w jakieś wyjściowe ciuchy i nałożyłam delikatną tapetę. Wsiadłam w auto i skierowałam się w kierunku domu Justyny. Dojechałam w jakieś 14 minut bo były korki. Drzwi do ich domu otworzyła mi mama Dżasty:

-Hej Vaneska. Dawno cię u nas nie było. Wejdz proszę.- jej mama jest bardzo miła, bez problemu mnie wpuściła.
-Dzień dobry pani. No mam trochę mało czasu ale obiecuje poprawę.- odpowiedziałam zdejmując kurtkę.
-Oj to masz bardzo mało czasu, bo w sierpniu już Justynka wyjeżdża więc...- rozmowa z jej mamą się kleila ale o jaki wyjazd chodzi.?
-Chwila jaki wyjazd? Dokąd?- zdziwiona spytałam.
-No nie chwaliła ci się dostała się na studia do Anglii. Jesteśmy z niej bardzo dumni.- jej mama też była zdziwiona tym że Dżasta zrobiła z tego tajemnicę.
-Studia.! W Anglii. Nic mi nie wiadomo o tym.- usiadłam z wrażenia.
-No dostała się na medycynę. Nasza dziewczynka. To taka radość. Napijesz się czegoś!- jej mama usiadła obok mnie.
-Nie dziękuje. Ja już pójdę. Dziękuje za rozmowę.-wstałam i udałam się w stronę drzwi.
-Nie zaczekasz na Justynę. Zostań jeszcze.- pani Agata patrzyła jak się ubieram.
-Nie mogę przepraszam. Jeszcze kiedyś może przyjdę. Dziękuje i dowodzenia.- wybiegłam z domu Dżasty.
-No dobrze. Pozdrów rodziców od nas i wpadnij jeszcze.-jej mama zamknęła za mną furtkę i stała dopóki nie odjechałam.

Z domu Justyny pojechałam prosto do mojego mieszkania. Nie chce mi się spacerować ani robić zakupów. Przez całą drogę zastanawiałam się czemu Dżasta zrobiła tajemnicę z tych studiów. Z jakże głębokiego zamyślenia wyrwał mnie dźwięk dzwoniącego telefonu:

-Hej Nesska gdzie ty jesteś szukamy cię w domu i galerii a ty od dwóch dni zniknęłaś. Nie ładnie tak.- to Zbyszek i Kubiak się dobijają do mnie.
-Hej Zbysiu wiesz tymczasowo nie mieszkam w domu, a teraz jestem na dużym skrzyżowaniu na Jana Pawła. Wiesz gdzie...
-No wiem a gdzie jedziesz!?- Zibi jak zwykle dociekliwy
-Do domu jadę Zbyszek.!
-Podaj nam adres to wpadniemy... Chyba że nie chcesz.?- chłopak jest natrętny ale bardzo ich obu lubie.
-Oj no bo ja...-zaczęłam kręcić
-Dobra spoko miło było cię poznać nie to nie!!- prawie się rozłączył
-Dobra wpadajcie mieszkam na Mickiewicza blok 4 mieszkanie 8. Zapraszam-nie uśmiechalo mi się to ale ok niech wpadną.

Po 15 minutach byłam już w domu i czekałam na siatkarzy. Ogarnęłam trochę salon i niecierpliwiłam się trochę. Uspokoił mnie dźwięk dzwonka do drzwi. Zdziwiło mnie to że to nie domofon dzwoni. Podbiegłam otworzyć i z tekstem "nareszcie" otworzyłam ale po otwarciu drzwi okazało się że to nie oni tylko Mateusz.

-Co tu robisz?- spytałam zdziwiona jego widokiem.
-Musimy pogadać. Poważnie-Miał kamienną twarz.
-Nie teraz za chwilę będą u mnie znajomi. Nie mam czasu.- staliśmy tak w progu do mieszkania.
-Nie zajmę ci całego dnia. Proszę tylko o chwilę rozmowy.- kolejny natręt.
-Ok dobra właź. Ale nie masz dużo czasu. Co jest?- wpuściłam go i skierowałam do salonu
-Powiedz mi co między nami jest. Jesteśmy razem czy nie jesteśmy?!- nie usiadł. Stał tylko na przeciwko mnie
-Razem. Nie jesteśmy razem.! Między nami nic nie ma to wcześniej to impuls był. Z resztą nawet niepotrzebny. Ogarnij się. Jesteśmy tylko znajomymi. Jeśli to wszystko to sory ale musisz już iść.- wyszliśmy z salonu na korytarz a ja pokazałam mu drzwi.
-Ale jak to, to po co prawie się kochaliśmy co!- rozzłościł się.
-Na szczęście w porę to przerwałam. Mogło by dojść do bledu. Teraz już serio musisz iść.- otworzyłam mu drzwi.
-Idę ale to nie koniec wrócę tu jeszcze i porozmawiamy.- wybiegł z krzykiem z mieszkania.

Zamknęłam drzwi i poszłam do salonu. Usiadłam na sofie i włączyłam telewizor. Zaczęłam myśleć po co poniosło mnie z Mateuszem. Już sama nie wiem co robię. I po co to robię. Wszystko mi się psuje od zbliżenia z Kosą. Minęło jeszcze jakieś 5 minut zanim zadzwonił domofon. Kiedy odebrałam w słuchawce usłyszałam "dzień dobry panienko otworz podróżnikowi który zabłądził w twoich oczach".
Zbyszek jak zwykle w świetnym humorze robi sobie ze mnie żarty. Otworzyłam chłopakom i czekałam w korytarzu i tak jak myślałam pojawili się po jakiejś minucie. Kiedy usłyszałam pukanie otworzyłam ale to że za drzwiami zobaczyłam Kosoka mnie zdenerwowało.

-Co tu robisz! Gdzie Zbyszek i Michał. Co to za szopka co??!- wkurzyłam się
-Chcę pogadać. Chłopaki mi pomogli. Nie bądź zła na nich. Mogę wejść!?- Grzesiek patrzył na mnie swoimi wielkimi oczami i jakoś nie miałam serca odmówić mu tej rozmowy.

--------------------------------------------

Na razie tyle. Oj pisze mi się coraz ciężej. Zero czasu i weny. Cały mój wolny czas pochłania oglądanie Mistrzostw Europy i naszych chłopaków. Pozdrawiam gorąco czytelniczki bu$$ka:***

1 komentarz:

  1. NADROBIŁAM. PRZEPRASZAM, ŻE TAK PÓŹNO, ALE JUŻ JESTEM ;))
    To teraz mnie zaskoczyłaś z tym Grzesiem, a na dodatek przerwała w takim momencie, nie masz serduch! ;*
    Czekam na więcej, buźkaa ;))

    OdpowiedzUsuń