czwartek, 22 sierpnia 2013

Rozdział 6.

Przed furtką zobaczyłam Zbyszka. Tylko co on tu robi.? Bez większego zastanowienia go wpuściłam. Wszedł do domu pewnym krokiem ale wyglądał na zmartwionego.

-Cześć Zbyszek. Stało się coś?!- spytałam ze zdziwieniem w oczach.
-Heyy, nie czemu miałoby coś się stać.- spojrzał na mnie z mina zbitego psa.
-No doobra a teraz serio, co jest?!- pokazałam mu sofę w salonie i kazałam usiąść.
-Bo widzisz, mam problem. Z Michałem konkretnie.- spojrzał na mnie a ja zrobiłam wielkie oczy.
-Co się stało Michałowi.!- wstałam na równe nogi.
-Nic, spokojnie, ja po prostu chcę żeby on się podniósł po rozstaniu z Marleną. Wydaje mi się że przy tobie zapomina o niej więc z tąd moje pytanie. Czujesz coś do niego?!- spojrzał mi w oczy.
-Coo? Nie zastanawiałam się nad tym znam go tylko kilka dni.- wymigiwałam się od odpowiedzi.
-Bo widzisz, jeśli jest szansa żebyście byli razem, to nie marnujcie tego ok?!.
-No dobra, jeszcze za wcześnie żeby mówić o wielkiej miłości ale Michał to naprawdę fajny chłopak.
-Widzisz ja traktuję go jak brata i nie chcę żeby chodził podłamany. Gdybyś mogła spędzać z nim więcej czasu może by się otrząsnął. - usmiechnał się do mnie.
-Spoko rozumiem. Popracuję nad nim hahaa- zaczęlismy się obydwoje śmiać.
-Dobra to tyle chciałem. Już pójdę dzięki za rozmowę.- Zibi wstał ubrał kurtkę i pożegnaliśmy się.

Ta rozmowa była dziwna, ale to urocze że Zbyszek tak martwi się o kolegę. Było jakoś po 20;00 więc poszłam pod prysznic i szybciutko poszłam spać.
Następne dni minęły tak szybko i nawet nie wiem kiedy okazało się że jest 10 grudnia. Powoli ogarniałam prezenty na święta i ogólnie takie tam. Przez ten czas bardzo zżyłam się z siatkarzynami szczególnie z Michałem i Zbysławem. Oceny mam super więc przerwę świąteczną zaczęłam jakby szybciej bo już od 12 grudnia. Dużo czasu spędzałam z Michałem, faktycznie był jakiś rozkojarzony ale Zbyszek szybko go ogarniał. Nie mówiłam mu o rozmowie ze Zbyszkiem, bo ten mnie poprosił. W sumie układało się nam całkiem nieźle.
Dziś 13 grudzień i wybieram się na mecz chłopaków, nie powiem bardzo polubiłam ten sport. Szybko ogarnęłam zasady gry i stałam się kibicem ich drużyny. Obudziłam się jakoś koło 9;00 i szybko wskoczyłam pod gorący prysznic. Do godziny 15;00 plątałam się po domu, oglądałam telewizję i siedziałam na fejsie. Od 2 tygodni Mateusz się nie odzywa, tęsknię za nim bardzo. Michał jest fajny ale to chyba nie jest to czego szukam. O 18;00 pojechałam do chłopaków, gdzie zastałam jeszcze Kosę, Igłę z synem i Cichego. Młody Ignaczak jest serioo słodki. Szybko się z nim zaprzyjaźniłam. Potem poznałam jeszcze żonę Igły i dziewczynę Cichego. Wszyscy patrzyli na mnie dość dziwnie chyba myśleli że ja i Michał jesteśmy razem. Po godzinie wszyscy zeszliśmy na parking i mieliśmy ruszać na mecz kiedy zobaczyłam za wycieraczką mojego auteczka jakąś kartkę. Zbyszek zaczął brechtać że nawet parkuję tak że dostaję mandaty. Kiedy przeczytałam kartkę oniemiałam. Napisane było " Bardzo tęsknię, bez ciebie usycham". To było anonimowe ale wiedziałam że to Mateusz. Serio nie wiem co teraz robić.

-Eyy, wszystko ok, nie mów że ci aż tyle wlepili- Zbyszek wyrwał mi kartkę i po przeczytaniu zamilkł.
-Co to?- spytał Michał.
-Nic reklama salonu do depilacji pleców.-Zbyszek wymigał sie od prawdy po czym zgniótł kartkę i wyrzucił.
-Michale ja może z Neską pojadę co? Mogę.!- Zbyszek wyraźnie chciał pogadać.
-Ok, tylko bez żadnych ten teges w aucie ok?!- Michał puścił oko Zbyszkowi.

Zbyszek wsiadł do auta, a ja sie bałam że zaraz zacznie się kazanie. No bo był zły. To widać i to dość wyraźnie.

-Mogę wiedzieć co ty wyrabiasz coo?!- spojrzał na mnie
-Że niby coo?! Zbyszek ja nie robię nic złego.!- starałam się na niego nie patrzeć by ukryć zdenerwowanie.
-Weź się określ na kim ci zależy ok?!- patrzył w okno zły na mnie
-Ale co ja takiego zrobiłam co, nigdy nie obiecywałam niczego Michałowi, a z Mateuszem się nie widuję więc wtf?!
-Aha, ok ostrzegam cię jeśli zranisz Michała to cię zniszczę ok?! On jest dla mnie bratem nie pozwolę robić mu wody z mózgu kapisz.!- wybuchł wkońcu
-Dobra weź, się uspokuj coo, nie rób mi scen bo ja nic nie zrobiłam to ty bawisz sie w nianie dorosłego faceta. Ja się wypisuję z tej znajomości bo jak widzę za dużo sobie wyobraziłeś ok!!- teraz to mnie wkurzył idiota
-Aaa wiesz co nawet lepiej, bo Michał jest za fajny żeby być z jakąś rozwydrzoną małolatą. Zgrywasz dorosłą a gówno wiesz o życiu. Ja spadam wysadź mnie tu- pokazał palcem na przystanek MkS-owy i tam się zatrzymałam.
-Do niezobaczenia.- Powiedziałam a ten tylko machnął ręką i poszedł sobie.

Nie powiem wkurwił mnie ten Zbyszek. Nic nie rozumie a próbuje mnie z Michałem na siłę wyswatać. Pojechałam do domu i zła na cały świat zamknęłam się w swoim pokoju. Założyłam słuchawki i nawet nie spostrzegłam że tak szybko minął mi cza. Gdy sie ogarnęłam była 20.00.

-Nesska skarbie zejdź na dół. Musimy pogadać i to poważnie.- do pokoju weszła mama, a ja zeszłam do salonu razem z nią.
-Co jest, coś zrobiłam?!- zdziwiłam się bo w salonie był tata i Norbi.
-Nieee, tylko musisz wiedzieć że w naszym życiu teraz dużo się zmieni. Bo widzisz sami nie wiemy jak to sie stało, alee...- mama zaczęła się plątać.
-Mów wkońcu bo oszaleje.- wkurzyłam się bo ta niepewność była dobijająca.
-Widzisz, mama jest w ciąży, będziecie mieli rodzeństwo.- tata wyręczył mamę
-Cooo?!- ja i Norbert krzyknęlismy jednocześnie.
-No tak, przepraszamy ale to była znaczy jest wpadka.- Mama i tata zaczęli się tłumaczyć.
-Jak to. Co wy dzieci jesteście nie wiecie co to pigułki albo gumki. Ja pierd*** z kim ja mieszkam- krzyknął Norbi i wybiegł z domu.
-Nessuś powiedz coś.-tata spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem.
-Co mam wam powiedzieć, a juz wiem jesteście beznadziejni. Na starość wam sie dzieci zachciało. Jaki wstyd..... na całe osiedle. Czy wyście do końca oszaleli. Nie macie co po nocach robić tylko bachory. Nie no brak mi słów.- wybuchłam płaczem.
-Nesska proszę nie mów tak, to nie bachor tylko twoje rodzeństwo.- mama też płakała
-Ja mam brata Norberta a on ma mnie, po co wam więcej dzieci coo? my wam nie wystarczamy ok.! Ale ja tego benkarta niańczyć nie będę.- chciałam wyjść z salonu ale tata mnie złapał za rękę.
-Wiem że jestes zła ale mimo to licz się ze słowami.- usłyszałam od niego
-Nienawidze was, nie macie czasu dla mnie i Norberta a macie czas na trzecie dziecko. Mamo ty masz 42 lata, przecież to jest ryzyko w tym wieku. Czy wy jesteście normalni. Puść mnie tato, chcę być sama.- wyrwałam się ojcu i pobiegłam do siebie.

Co za fatalny dzień, najpierw kosa ze Zbyszkiem a teraz moi starsi. Justyna wyjechała na święta do dziadków do Zako0pca i zostałam z tym sama. Wzięłam laptopa i włączyłam bloggera. Zaczęłam pisać o tym co mnie spotkało. Nienawidzę swojego życia. A jeszcze wczoraj byłam taka szczęśliwa. Teraz dopiero Marika nie da mi zyć. Norbert napisał mi tylko że nie wraca na noc do domu a ja zrobiłam się śpiąca więc poszłam pod  prysznic a zaraz potem spać.
Obudziłam się jakoś koło 9;00 w piżamach i moim puchatym różowym szlafroczku zeszłam do kuchni gdzie spotkałam moich rodziców.

-Jak przeszło ci?- spytała mama dość niepewnie
-Nie chcę płakać więc nie zaczynaj, myślałam że jesteście rozsądni a wy co. Rujnujecie nam wszystkim życie. Ja się wyprowadzam.!- wzięłam kubek z kawą i skierowałam się w stronę wyjścia.
-Dokąd się chcesz wyprowadzić?!- tata spytał zdziwiony
-Do mojego mieszkania, tego po babci. Pamiętasz zapisała mi go w testamencie. Zacznę życie sama, od nowa. Tyle mam narazie do powiedzenia. Papa- wyszłam z kuchni a rodzice patrzyli na siebie zszokowani.

Ubrałam się szybko pomalowałam i wyszłam z domu. Wsiadłam w auto i ruszyłam w stronę mieszkania które zapisała mi babcia. Chciałam zobaczyć w jakim jest stanie. Po 20 minutach w miarę szybkiej jazdy dotarłam na miejsce. Okolica wyglądała dość bezpiecznie a blok schludnie. Weszłam do klatki i powoli wdrapywałam się na 4 piętro. Okazało się że mieszkanie było wysprzątane i urządzone w niezłym stylu. Kilka modyfikacji i będzie oki:) Zaczęłam przestawiać rzeczy po swojemu i tak ogarnęłam że jest już godzina 15;00.
Zabrałam swoje rzeczy i wyszłam zamykając drzwi na klucz. Ojciec założył mi lokatę i miałam konto w banku na którym miałam jakieś 5 tysięcy oszczędności z pracy w wakacje i kasy na urodziny. Po napisaniu matury zacznę pracować i wyjdę na swoje a oni niech się cieszą nowym pupilem- pomyślałam. I w tym momencie zadzwonił telefon. To Michał, tylko czy mam odebrać.! Po chwili zastanowienia odebrałam:

-Hej Nesska. Co robisz dziś wieczorem?!- był podekscytowany
-Yyy nie wiem a co?!- spytałam zdezorientowana
-Pomyślałem że zabiorę cię do kina i na kolację. Na taką prawdziwą randkę!
-Cooo.? Nie jaaa zapomniałam że mam imprezę rodzinną poza tym jestem chora. A tak w ogóle nie powinniśmy się spotykać więcej. Nie dzwoń do mnie więcej. Musze kończyć Pa.- szybko go zbyłam, bo nie chcę mieć już z siatkarzami nic wspólnego. Zrobiłam to tylko dlatego z inicjatywy Zbyszka.

Po 25 minutach byłam już w domu i zastanawiałam się kiedy przeprowadzę się na swoje. Leżałam na łóżku ze słuchawkami i moja piosenką "Avici- Wake me up" kiedy znowu zadzwonił mój różowy smartfon. Tym razem to był Zbyszek. Z wielkim fohem odebrałam:

-Czego jeszcze chcesz coo?!- krzyknęłam do słuchawki.
-Coś ty zrobiła Michałowi, siedzi w salonie z pusta butelką po Krupniku i użala się że wszystkie kobiety są do dupy.!- był wściekły
-Nic po prostu zastosowałam się do tego co mi powiedziałeś, i więcej nie będę mu zaprzątała głowy ok. Powinieneś się cieszyć że taka małolata jak ja dała mu spokój.Coś jeszcze??-spytałam z wyrzutem
-Wiesz co jesteś podła, wiedziałaś w jakim on jest stanie.!
-Czego ty oczekiwałeś że będę z nim bo ty tak chcesz. Mnie od początku spodobał się ktoś inny.-obydwoje krzyczeliśmy do telefonu
-Nie chcę więcej o tobie słyszeć ok.!- rozłączył się.

Wykąpana i odziana w moje cieplutkie piżamki ułozyłam się w łóżku. Byłam totalnie zmęczona tym dniem. Po 30 minutach jakos nie mogłam usnąć. Cały czas myślałam o tym że jednak chyba mogłam zranić Michała. Do tego jeszcze gorzej czułam się z tym co teraz myśli o mnie Zbyszek. Postanowiłam się spotkać z Michałem. Napisałam mu sms-a z datą godziną i adresem naszej ulubionej kafejki. Odpisał tylko jednym słowem "Będę".
Następnego ranka od godziny 8;00 zaczęłam szykować się na spotkanie z Michałem. Umówiliśmy się na 10;30. W kafejce byłam punktualnie a on już na mnie czekał.

-Myślałem że mnie wystawisz!.- wstał na mój widok
-Nigdy, musimy pogadać.- usiadłam przy naszym stoliku i zamówiłam podwójne latte.
-Słuchaj, co to było to wczoraj.!- spytał i uniósł jedną brew wyżej.
-Jaaa miałam zły dzień ogólnie życie mi się sypie, matka jest w ciąży i pokłóciłam się z... ważną dla mnie osobą.- patrzyłam mu w oczy
-Cooo, ciesz się będziesz miała rodzeństwo..
-Nie potrafię ok. Dla mnie to jakaś masakra. Wyprowadzam się do swojego mieszkania.- łyknęłam troche kawy.
-Masz własne mieszkanie, w tym wieku?!- wyraźnie się zdziwił.
-No, dostałam je od babci przed jej śmiercią, juz dawno temu.- uśmiechnęłam się delikatnie.
-Noo dostałaś piękny prezent.- ugryzł trochę gofra którego zamówił jeszcze przed moim przyjściem.
-Wiesz ja już muszę iść, zakupy i ten teges, a poza tym ty masz trening.- zaczęłam zbierać szalik i rękawiczki
-Zaczekaj, fajnie że dałaś nam szansę. Moja dziewczyno!!- wstał i chwycił mnie za rękę.
-Cooo?! Dziewczyno.!- oniemiałam.
-No tak od dziś jestesmy parą. Tak się cieszę. Musze lecieć do zobaczenia paa- pocałował mnie w policzek i wyszedł nie dając mi dojść do dłowa.

Nie wierzę zostałam dziewczyną Kubiaka bez mojej wiedzy. Poszłam osłupiała do samochodu i zaczęłam się zastanawiać co właściwie się stało do cholery. Chciałam wyjaśnić Michałowi że to nie tak ale on tak się cieszy z tego a ja nie chcę żeby się chłopak załamał.
Wieczorem przyjechał do mnie do domu, pocałował w usta co w ogóle mnie nie kręciło i stwierdził że jedziemy do nich. Nie chciałam jechać ze względu na Zbyszka ale Michał strasznie nalegał. Po wejściu do mieszkania czułam jak zapada mi się grunt pod nogami. Weszłam do salonu a gdy zobaczyłam jak Zbyszek mierzy mnie wzrokiem było mi okropnie wstyd. A juz totalnie mi było głupio kiedy przedstawił mnie jako jego nową "lubą" czyt. dziewczynę. Usiedliśmy a atmosfera była bardzo napięta. Wkońcu stwierdziłam że muszę do toalety i opuściłam chłopaków. Usiałam na krawędzi wanny a łzy napływały mi do oczu. Próbowałam powstrzymać płacz kiedy usłyszałam pukanie i zczaiłam że otwierają się drzwi. Szybko wytarłam oczy i podniosłam się ale po tym kogo zobaczyłam w drzwiach to się rozkleiłam......


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------


I tak właśnie wygląda rozdział 6. Dość dziwny, ale wydaje się być ok. A wy co myślicie.?! Komentujcie:***

A następny rozdział już za 2 dni:) Bu$$ka:***

A no właśnie...załączam przecudne zdjęcie chłopaczków *-*



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz