poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Rozdział 5...

Mój nowy kolega złapał mnie w talii i kiedy nasze usta już prawie się stykały do pokoju wbiegli Zbyszek, Paulina i Grzesiek. Szybko odskoczyliśmy od siebie, prawie jak poparzeni, ale ich chyba ta sytuacja bawiła:

-No patrz Zibi, znalazłem sobie pannę, zabiegałem o nią, do domu ją odwoziłem a ten co odbija mi ją w jeden wieczór- zaśmiał się Grzesiek.
-Ojj chyba wybraliśmy zły moment- mrugnęła do mnie Paulina i wyciągnęła chłopaków z pokoju a my znowu zostaliśmy sami.
-Jaa, już chyba muszę wracac do domu.- zaczęłam ogarniac włosy i ubrania.
-Coo.! Jutro sobota daj spokój i zostań- Michał spojrzał do mnie spojrzeniem zbitego psa.
-Nie mogę umówiłam się z  Mat.. to znaczy z mamą.- ale gafaa... prawie mu powiedziałam że ide na spotkanie z Matim.
-Coo.? Z kim?? Oszalałaś.-ten zrobił wielgachne oczy
-No co, musimy pogadac bez świadków.- zwiazałam włosy i chciałam wyjśc z pokoju.
-Poczekaj, odwiozę cię do domu.- zaproponował
-Nie dzięki wezmę taksówkę, nie fatyguj się. Dzięki za fajny dzień. Narazie- dałam mu soczystego buziaka w prawy policzek i wyszłam z jego pokoju.
-Hej ja juz mykam na chatę dzieki za wszystko do zobaczenia-  pożegnałam się z resztą i wyszłam.
-Tee, Misiek coś ty jej zrobił coo?!- Zbyszek zaczął dociekac.
-Nic, chciałem ją odwieźc ale odmówiła. A jutro ma iśc na spotkanie z tym bokserem- Michał usiadł koło nich i zaczął mówic.
-Coo, przecież on ją zabije, jak się wkurwi... Gdzie mają sie spotkac?!- Grzesiek wpadł w panikę.
-Nie wiem nie powiedziała w jakims ich miejscu. Nie wiem gdzie to jest.!- Michał podłapał stan Grześka.
-Ja pierd*** i co teraz.?- spytał kolegów Zbysiek.
-Nie wiem może ona z nim zerwie i po problemie.!
-Coo on dopiero wtedy się wkurzy... pomyśl- Grzesiek puknął Michała w czoło.
-Nic nie możemy zrobic, tylko czekac na wyniki ich spotkania.- syknął Zbyszek i włączyl głośniej tv.

W tym czasie ja wsiadłam do taksówki i pojechałam do domu. Cały czas myślałam o Michale i zajściu w jego pokoju. Jakoś nie mam wyrzutów sumienia wobec Mateusza że miałam ochotę go pocałowac. Gdy dojechałam do domu zobaczyłam przed furtką jakiegoś kolesia. Wysiadłam z taksówki i szłam w kierunku furtki i zobaczyłam...Dżastę.

-Ej przestraszylaś mnie w tym kapturze i dresach wyglądasz jak koleś. Co tu robisz- spojrzałam na nią.
-No przyszłam od razu po powrocie. Wiesz co zaczyna padac śnieg jest koniec listopada. Może wejdziemy do domu coo?- Oj bidula trochę przemarzła więc weszłyśmy do domu zrobiłam gorącą herbatę z cytryną i usiadłyśmy w moim pokoju . Zapomniałam o tym że mam siwą rękę i twarz.
-Wiesz co poczekaj to ja tylko pójdę umyje twarz i sie rozbiorę. - weszłam o łaznieki.i byłam w samym staniku bez makijażu kiedy ta weszła i zobaczyła jak wyglądam.
-Ja pierd***, to wszystko on?! On cie tak urządził- szczena opadła jej prawie do ziemi.
-Nooo, tak to on.- próbowałam nie patrzec na Justynę było mi wstyd.
-Zerwij z nim, on cie uderzył raz, ale napewno to sie powtórzy.- Justyna chodziła w kółko po łazience.
-Weź przestań jutro się z nim spotkam w naszym miejscu i pogadam z nim.- zatrzymałam ją bo mnie wkurzała tym łażeniem w kółko.
-Cooo? a co jeśli znowu to zrobi?!
-Nie zrobi nie martw sie, poradzę sobie.- ubrałam koszulkę i wyszłam na korytarz gdzie ze swojego pokoju wychodził Norbert:
-Hej siostra. Ooo jest u cb Justynka?! fajnie może obejrzymy razem jakis film.!
-Norbert jest 11 w nocy a ty chcesz oglądac film.- spojrzałam a ten tylko puścił mi oko. Ten to zawsze tak ma że szuka sobie okazji do pogadania z Dżastą.
-No dobra chodźmy,- Justyna złapała mnie za ręke i poszła za Norbertem do salonu.
-No to co oglądamy, horror, komedię czy romans?!- Norbert wziął pilota i zaczął skakac po wypożyczalni internetowej.

Po jakiejś godzinie wszyscy siedzieliśmy w salonie. Ja ze swoją miska popcornu na fotelu a oni ze swoją na kanapie. Ogólnie panowała miła atmosfera.. Śmialismy się, gadalismy a Norbert bajerował Justynkę.
Po 25 minutach udawałam że śpię i obserwowałam co zrobi Norbert. Widac że się w niej bujnął tylko ona narazie nic z tym nie robiła. Z zamkniętymi oczami słuchałam jak ja komplementuje i wgl co było śmieszne no bo Norbert zawsze musi strzelic gafę w stylu: "Ładna bluzka, pasuje ci do uszu" itp. 10 minut później juz na serio spałam i nie wiem jak dalej potoczyla się sytuacja. Kiedy się obudziłam była 8;00 razno i leżałam w swoim łóżku. Dżasta spała obok mnie.
Zeszłam do kuchnii gdzie zastałam mamę i Norberta którzy pili kawę.

-No jak tam wyspałaś sie królewno- uśmiechnęła się do mnie mama.
-Tak dziękuję- po czym odgarnęlam włosy do góry i stało się! Mama zobaczyła moje limo pod okiem.!
-Co ci się stało, ktoś cie pobił.?- wystraszyła się.
-To nic takiego, nie denerwuj się.-Podeszłam do ekspresu po kawę.
-Taak a w rękę co ci się stało.- dociekała dalej.
-No nic no, daj spokój przewróciłam się ok.!- wkońcu krzyknęłam ze złością.
-Już dobrze, ja się tylko martwię.!-mama wzięła kawę i poszła do ojca do sypialni.
-Noo co.?- Norbert parzył na mnie z pogardą.
-Nic siostra, ale głupia jesteś że się tak dajesz.- on tez zabrał swoją i wyszedł z kuchni.

Po 5 minutach na dół zeszła Justyśka zjadłyśmy kanapki z nutellą i wypiłyśmy herbatę po czym ona musiała wracac do domu.
Pożegnałam się z przyjaciółką i poszłam na górę wziąc prysznic. Zeszło mi się jakieś 30 minut zanim doprowadziłam się do porządku. Dzień minął  mi dośc leniwie, ogarnęlam pokoje, swój i Norberta, posprzątałam łazienkę i zaczęłam sie zbierac na spotkanie z Mateuszem. Nie powiem bo trochę się boję no ale chcę z nim pogadac. Około 17 siedziałam na dachu bloku i czekałam na niego.Ubrałam się dośc ciepło bo tam wysoko o tej porze nieźle wieje. i do tego spadł już pierwszy śnieg. Patrzyłam w stronę słonca i wygrzewałam twarz ostatnimi jego promieniami kiedy mojego ramienia dotknęła ręka. Odskoczyłam szybko i odwróciłam się:

-Cooo. A to ty?!- spojrzałam a to Mateusz wreszcie przyszedł.
-Nie bój się mnie, przecież nie zrobię ci krzywdy. Usiądź koło mnie i pogadajmy.- pokazał mi miejsce na murku koło niego.
-Ja chyba postoję, mów o czym chcesz jeszcze rozmawiac.?- pokazałam obojętnośc
-O tobie i o mnie, o nas!.- patrzył mi w oczy.
-Ja nie wiem czy jest coś takiego jak -MY!
-Nie mów tak, ja bardzo żałuję że to sie tak potoczyło. Ty, ty mnie do tego zmusiłaś słyszysz!!- krzyczał w moją stronę.
-Uspokój się bo znowu dojdzie do rękoczynów.!- powiedziałam do niego a glos mi zadrżał.
-Cooo?! dobrze wiesz że ja świadomie nigdy bym ci tego nie zrobił...
-Zrobiłeś mi to, uderzyłeś mnie, jak mogłeś?!. Dlaczego, ja już ci nie ufam. Boję się ciebie.- krzyknęłam zapłakana.
-Błagam cię nie mów tak, ja się bałem że cię stracę.- on też płakał.
-Ty już mnie straciłeś w momencie kiedy podniosłeś na mnie rękę i nazwałeś mnie dziwką. -spojrzałam w stronę słońca i poczułam jak od tyłu próbuje mnie objąc.
-Niee, nie dotykaj mnie słyszysz. To koniec. Jak sie ogarniesz na tyle żeby nie bic niewinnych osób to wtedy porozmawiamy. Ja już idę a ty to przemyśl.- po czym skierowałam sie w stronę schodów.
-To jeszcze nie koniec słyszysz.! Ja się zmienię, proszę zostań. Nie idź.!- ale ja juz schodziłam po schodach na dół.

Po 20 minutach bylam w domu. Norberta i rodziców nie było. Po powrocie zczailam że zostawiłam telefon w domu a na nim bylo 7 nieodebranych połączeń. Dwa od Norberta, jeden od Michala i cztery od Dżasty. Odzdzwoniłam do niej a ona na dzień dobry krzyknęła:

-Mam dzwonic po policję, może po pogotowie. Wszystko ok?!- nie dopuszczała mnie do głosu.
-Taaak uspokój się nie dzwoń nigdzie. Ale teraz nie chce mi sie gadac. Pogadamy jutro ok?!
-Noo dobra trzymaj się maleńka.- po czym się rozlączyłam.

Wysłałam sms-y Michałowi i Norbertowi że wszystko ok i położyłam się spac. Usnęłam na jakieś 40 minut ale potem wrócil Norbert i obudził mnie swoim człapanie. Wszedł do mojego pokoju zrzucił ze mnie kołdrę i krzyknął:
-Czas na przegląd ogólny. Niech tylko zobaczę siniaka.!- ze śmiechem.
-Coo?! Ogarnij się. Nic mi nie zrobił jest ok.- wciągałam kołdrę spowrotem.
-Na pewno.?
-Tak na 110% uspokój się. - wstałam z łóżka i przeczesałam włosy. Wyszłam na balkon który mam za oknem i stałam tak sobie wdychając zimne i rześkie powietrze. Zastanawiałam się jak dalej będzie to wszystko wyglądało. Jednego jestem pewna, Mateusz i ja musimy zrobic sobie przerwę a Michał, nie wiem jeszcze co do niego czuję, bo coś czuję na pewno.

Po 10 minutach zrobiło mi się zimno i zaczął padac śnieg więc weszłam spowrotem do pokoju. Norbert był u siebie a ja zeszłam do kuchni zrobic sobie kanapkę z nutellą i herbatę z cytryną. Tak zrobiłam- w sensie że ta kanapkę. Było mi dziwnie, zamiast skupic się na filmie ja skupiałam się na moim dniu z siatkarzami. Na myśl o nich zaczęłam się sama do siebie śmiac. Dorobiłam jeszcze dwie kanapki i siadłam przed telewizorem. Prawie spałam ale obudził mnie dźwięk sms-a. To od Michała  a treśc jest rozczulająca "Pamiętaj, że czego byś nie zrobiła, wszyscy siatkarze z Jastrzębskiego Węgla i okolic stoją za tobą murem. Całuję M.."
Odpisałam mu tylko że to miłe i dziękuję i wróciłam do oglądania telewizji. Przez 5 minut śmiałam się powtarzając w myślach tekst wiadomości od Michała.  Kiedy stwierdziłam że skończyła mi się herbata i chcę drugą ktoś dobijał się do drzwi. Było mi tyle wygodnie że mamy przy furtce specjalną kamerę i mogę z mieszkania sprawdzic kto to.  Podeszłam do ekranu od kamery i oniemiałam kiedy zobaczyłam kto jest po drugiej stronie.....

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Rozdział krótki... Totalna nie moc. I brak weny twórczej. Rozdział krótki za co przepraszam baaardzo:****
Pozdrowienia dla  Pauliny autorki blogu http://solo-pallavolo.blogspot.com/. W niedzielę ukończyła 18 lat. Już nie taka dziecinka z niej:***
Pozdrawiam Buśśka:***********

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz