wtorek, 6 sierpnia 2013

Rozdział 4...

Stanęłam jak wryta. Od razu odrzuciło mnie od Michała chociaż bardzo kolesia polubiłam.

-Jak mnie tu znalazłeś?- spytałam w strachu przed konsekwencjami mojego imprezowania.
-Yyy, twoja mamusia cie wsypała. Następnym razem ją wtajemnicz w to że się puszczasz.!- syknął do mnie złośliwie.
-Ja się nie puszczam, a ty jesteś pijany. Wtrzeźwiej to pogadamy.!- krzyknęłam do niego i chciałam wrócic do chłopaków kiedy poczułam ból głowy. Ten idiota ciągnąl mnie za włosy.
-Nigdzie nie pójdziesz wracamy razem.-krzyczał mi do ucha.
-Auuułaaa! Puśc mnie to serio boli!!!- skrzywiłam wyraz twarzy z bólu.

-Eyy, zostaw ją, to przecież ja boli.- w mojej obronie stanęli Michał, Grzesiek i Zbyszek.
-Nie wasza sprawa, a ty powiedz z którym z nich się skurwiłaś coo?- spojrzał na mnie, nigdy nie patrzył na mnie tym wzrokiem.
-Co ty mówisz uspokój się i puszczaj.!- zaczęłam płakac.
-Słyszysz co ona mówi, puśc ją- podszedł Michał i chciał mnie wyrwac z jego rąk.
-Nie wtrącaj się, to nie twoja sprawa.- puścilł mnie, popchnał na ścianę i szedł w jego kierunku.
-Zostaw go, on nie ma z tym nic wspólnego!- zdążyłam krzyknąc gdy ten przyłożył Michałowi z pięści w twarz.
-Ty idioto!!! Co ty wyprawiasz?!- chciałam odepchnąc go od Michała i w tym momencie mnie też uderzył.
-Wypier**** z tąd słyszysz. Czy wezwac gliny?!- postraszył go Zbyszek podnosząc Michała a Mateusz uciekł.
-Boże, nic ci nie jest?!- spytałam Michała dotykając jego twarzy.
-Nie, tylko trochę boli ale to minie, przyłożę mrożonkę i będzie ok.-uśmiechnął się do mnie i posłał mi buziaka.
-Ja was strasznie przepraszam, już więcej nie będę robiła wam kłopotów. Wracam do domu. O jest moja taksówka.! Dzięki za najlepszą imprezę w zyciu.!- uśmiechnęłam się do siatkarzy i szłam do samochodu kiedy dogonił mnie Michał.
-Daj mi twój telefon.!- spojrzałam z dziwną miną.- No musze zadzwonic.
-Ok spoko trzymaj.- dzwonił gdzieś ale się nie dodzwonił.
-Dzięki. Mam nadzieję że to nie jest nasze ostatnie spotkanie.- spojrzał z oczami kota ze Shreka.
-Może, nie, narazie muszę uporac się ze swoimi problemami. Papaa- pomachałam do chłopaków a Michała pocałowałam w policzek i dodałam.- Dzięki że mnie broniłeś.!

Wsiadłam do taksówki i jakieś 15 minut później wchodziłam do domu. Na moje nieszczęście jeszcze nie spali bo w kuchni świeciło się światło. Weszłam po cichu do domu z nadzieją że uda mi się przemknąc bez rozmowy z rodzicami ale usłyszałam z kuchnii:

-To ja Norbert chodź nie bój się!- wyglądnął zza lodówki.
Gdy weszłam do kuchni po mrożonkę żeby nie miec jutro śliwy pod okiem Norbert oniemiał.:
-Kto ci to do cholery zrobił? Biłaś się z kimś.?- Spojrzał na moją twarz a potem podal mi mrożonego kotleta.
-Wywróciłam się na szpilkach, to nic takiego.-chciałam go zbyc no ale nie dał się omamic.
-Taaa jasne weź ogarnij się.! Mów kto to.!- prawie na mnie krzyczał
-No dobra już. To Mateusz ok?! Wściekł się po pijanemu i oo tak wyszło.- w trakcie zdania zaczęłam znowu wyc.
-Mateusz?? Zabije gnoja.!- Norbert rzucił się w stronę drzwi.
-Teraz jest 3 nad ranem. Uspokój się się ok.!- złapałam go za ramię.
-Nie da rady, sory ale on cie pobił musze kolesia nauczyc....-Norbert patrzył na mnie zły, aż sie w nim gotowało.
-Niee.! Zostaw ja sama to załatwię ok?!- spojrzałam błagalnie na brata.
-Noooo dobra. Ale lepiej niech tu nie przychodzi bo mu nogi z dupy powyrywam ok.- pocałował mnie w czoło.
-A i jakbyś nie mówił o tym rodzicom. Tak ładnie proszę.
-Cooo.! I tak jutro się dowiedzą.- Norbert się zaśmiał.
-Zamaskuję to jakoś ok?! Ojciec Mateusza zabije. Ja chcę sama to załatwic, prrroszę.- prawię uwiesiłam mu się na ramieniu.
-No dobra, jak chcesz ale jeśli on zrobił to raz to napewno to powtórzy. Zerwij z nim i to szybko.
-Ale on nigdy nie był tak brutalny. Przecież jesteśmy razem już ponad rok.- spojrzałam z zamyśleniem.
-Ja ci mówię zrób tak jak mówię.-złapał bułkę i poszedł do siebie.
-Dobranoc- krzyknęłam do niego
-Dobranoc siostra- odpowiedział i poszedł spac.

Wzięłam szybki prysznic i od razu usnęłam z kotletem na czole. Obudziłam się jakoś koło 8 nie patrzyłam na komórkę. Norbert i Rodzice wyszli do pracy więc byłam sama w domu. Weszłam do łazienki i o dziwo w lustrze nawet nieźle wyglądałam. Oko miałam trochę siwe ale dobry puder załatwi sprawę.
Po porannej toalecie zeszłam na dół, zrobiłam sobie kawę i stwierdziłam że przebiegnę się pod klub po auto. Ubrałam szary komplet dresowy i białe adidasy po czym pobiegłam pod klub. Zajęło mi to jakieś 30 minut ale było warto. Po wczoraj przydał mi się taki trening. Wsiadłam do samochodu i wróciłam do domu. Po mojej przebieżce od razu wskoczyłam pod prysznic. Potem przebrałam się w legginsy, dłuższy siwy golf i grube skarpetki. Włosy związałam w tzw. artystyczny nieład i usiadłam przed tv. Oglądałam jakieś smęty zadzwonił dzwonek do drzwi. Przez szybę w drzwiach zobaczyłam że to Mateusz. Uchyliłam lekko i spytałam:

-Trzeźwy jesteś, mogę cię wpuścic czy zrobisz mi znowu krzywdę.!- spytałam z lekkim strachem.
-Nie wygłupiaj się przyszedłem pogadac.- widac było skruchę ale jakoś niedowierzałam
-Czego chcesz.- ostatecznie go wpuściłam.
-Przeprosic, wczoraj jaa przesadziłem.- spojrzał na moje oko- Bardzo boli?!.
-Teraz to nie ważne, nie nie bardzo ale mojego kolegę boli bardziej. Jak mogłeś, Mateusz ty jesteś nieobliczalny.- spojrzałam na niego ze strachem.
-Coo?? nie mów tak- złapał mnie mocno za rękę zbulwersowany.
-Sam widzisz, auaaa puśc mnie. Ja tak nie chcę po roku dowiaduję się że mój chłopak to bokser jakiś.
-Nieee, ja byłem pijany.- spojrzał ze łzami w oczach. W tym momencie zadzwonił do mnie telefon.
-Poczekaj, zobaczę kto to.- poszłam odebrac bo dzwonił jakiś nieznany numer.- Słucham....O cześc Michał....ale ty podstępna szuja jesteś...-uśmiechnęłam się i w tym momencie Mateusz wyrwał mi telefon z ręki.
-To on, to ten fagas z wczoraj tak?! Ja na to nie pozwolę!!!Odwal się od niej palancie.! - krzyknął do słuchawki i rzucił moim telefonem o ścianę a ten porozbijał się na jakieś 10 kawałków.
-Mateusz!!! Coś ty zrobił, to tylko mój kolega.- syknęłam wściekła.
-Jaaaa, ja muszę iśc.- wybiegł z domu a ja kucnęłam obok resztek z mojego telefonu.

Siadłam w holu na dywanie i jak głupia się popłakałam. No bo znam Mateusza prawie dwa lata a dopiero teraz go poznaję. Starałam pozbierac do kupy i siebie i telefon kiedy usłyszałam domofon. Wyjrzałam przez próg i zobaczyłam Grześka i Kubiaczka pod furtką. Otworzyłam im furtkę a ci wbiegli do domu. Michał miał całe oko sine.:

-Gdzie on jest. Zrobił ci coś.?- wykrzykiwał Grzesiek jak opętany.
-Nie wszystko w porządku- odgarnęłam włosy i wtedy zobaczyli siny ślad na mojej ręce.
-Tak byc nie może serioo...- Michał się oburzył.
-Teraz mam inne problemy, Mateusz rozbił mi telefon a nowy kosztuje ponad 1000 zł. Tata kupił mi go na 18-stkę. Nie może go takiego zobaczyc.
-Spokojnie kupimy ci nowy, nie przejmuj się.- spojrzeli na siebie i bez słów się dogadali.
-Nie nigdy się nie zgodzę, to za drogi gadżet żebyście mi kupowali. Sama jakoś sobie poradzę.- wgl po co przyjechaliście?! nie żebym się nie cieszyła że was widzę.- spojrzałam na nich z dociekliwym wyrazem twarzy.
-Ty nie masz nic do gadania. A siedzieliśmy sobie u Michała i Zbyszka na kanapie i Michał wczoraj podstępem wziął twój numer z resztą sama wiesz, ale kiedy usłyszał tego furiata to się wystraszyliśmy ze ten psychol coś ci zrobi i szybko przyjechaliśmy. Zbyszek też by przyjechał ale siedzi z Pauliną.- wyjaśnił dokładnie Grzesio.
-Dzięki za troskę, jakoś sobie poradzę. Muszę sie ogarnąc i jechac po telefon. Sory ale musze was wyprosic.
-O nie nie od dzis masz nas za ochroniarzy a o telefonie już rozmawialiśmy. Kase bedziesz nam spłacac w ratach ok?! No pewnie że ok. Teraz się zbieraj i jedziemy.- pogonili mnie do łazienki.

Z makijażem i strojem zeszło mi jakieś 10 minut. Zakryłam lekki siny ślad pod okiem i ubrałam na siebie wyjściowe ubrania. Zeszłam na parter patrzę a chłopaki próbują poskładac resztki telefonu.-Jedziemy?- spytałam a oni tylko przytaknęli. Zebrane resztki telefonu Michał zabrał do auta . Swoją drogą prawdziwy dżentelmen z niego, otworzył mi drzwi od auta i pod galerią też.

-Ej chłopaki nie ma innych salonów z komórkami w okolicy?- jak na złośc wybrali salon w którym pracuje Mateusz.
-Nie ma, następny jest 10 kilosów stąd. A co ci w tym nie pasuje?!-spytał Grzesiek.
-Yyy, no bo w tym tutaj pracuje Mateusz, a jak nas zobaczy razem...
-To cię przy nim pocałuję- zaśmiał się Kubiak.
-Eyy, bez zartów ja mówię serio nie chcę tam iśc.- jęknęłam i stanęłam przy aucie chłopaków.
-No chodź noo. Może go nie będzie.- Grzesiek zaczął krzyczec na cały parking więc wkońcu poszłam z nimi.
W salonie był kolega Mateusza, Hubert, znał mnie więc szybko nawiązaliśmy dialog:
-No hej piękna. Mati ma dziś wolne nie wiesz?!- wyglądał na zdziwionego że przyszłam z siatkarzami.
-Eee nie wiem i szczerze mam większe problemy. Ptrzebuję telefon nowy teraz już.- zaczęłam tłumaczyc o co mi chodzi.
-A stary co popsuł się może naprawię?- spytał Hubert (kolega Mateusza).
-Raczej nie dasz rady- Michał wysypał mu wszytkie części telefonu na blat.
-O kurcze co sie stało, czołgiem go przejechałaś?!- miał minę jakby zobaczył  swojego zdechłego psa.
-Twój koleszka sie stał i powiedz mu proszę że jeśli jeszcze raz podniesie na nią rękę to mu krzywdę zrobię- Grzesiek zaczął wymachiwac rękami a Hubert był otepiały.
-Coo Mateusz cię zbił?! To bzdura prawda Nesska.?- spojrzał na mnie a ja nie umiałam go okłamac.
-Too... Nooo...-zaczęłam sie jakac.
-Nieee, nie wierzę.- Hubert sie wyraźnie zbulwersował.
-Kurde, on jej podbił oko, mi też. A o jej ręce to już nie mówię.- Michał stał obok mnie na kilometr czułam jego wsparcie.

Po 30 miutach wyszliśmy z galerii z nowym telefonem i kilkoma innymi zakupami. Grzesiek skorzystał z okazji i kupił dwie nowe koszule a Michał zakupił 3 podkoszulki. Fajnie mi się z nimi gadało szczególnie z Michałem. Wyczułam z nim szczególną więź. Nie nie zakochałam się ale lubiłam byc blisko niego. Na parkingu zeszło nam jakąś chwilę bo chłopaki zaczęli się wygłupiac i ganiac między samochodami.

-Eyy, moze odwieźcie mnie do domu a potem organizujcie wyścigi coo?- zaśmiałam się szeroko a ci się zatrzymali.
-Coo do domu. I co ty tam będziesz robiła bez nas? Sama?! Jedziemy do Zbyszka i Pauliny.!- Michał podszedł i otworzył mi drzwi od strony pasażera.
-Cooo. O nie ja nawet nie znam tej Pauliny. A poza tym kim ja dla was jestem coo? Znasz mnie kilka godzin dosłownie.- spojrzałam na Michała z moją dziwną miną numer 5.
-Chcesz możesz byc moją siostrą, matka, a nawet babcią a i tak jedziesz z nami. Nie Gregorio?!- spojrzał na Grześka a ten z drugiej strony wciągnąl mnie do auta.
-Ok, dobra to chociaż opowiedzcie mi o te Paulinie kto to i wgl.- spojrzałam na Michała moim dociekliwym spojrzeniem, nie mógł mi odmówic.
-No więc Paulina S. Ma jakieś 18 lat i szkoli się na Architekta krajobrazu. Od niedawna jest dziewczyną Zbyszka. Połączyła ich wspólna pasja do siatkówki. Poznali się na meczu.- Michał i Grzesiek mówili na przemian.

Po jakiś 20 minutach dojechaliśmy na miejsce. W sensie że do mieszkania chłopaków. Nagle ogarnęła mnie wątpliwośc:
-A jak ona spyta kim ja dla was jestem? Co wtedy.
-No przecież dałem ci opcje.- Michał zaczął się śmiac.
-Eyy no ty Kubiak to masz specyficzne poczucie humoru, ja na serio pytam.!- krzyknęłam w jego stronę.
-Jak cię to tak martwi to przedstawię cię jako moją nową "koleżankę".-Michał dziwnie poruszył brwiami.
-Spadaj, nie zgadzam się.- syknęłam w jego stronę.
-No co w klubie i tak wszyscy widzieli jak się całowaliśmy więc WTF???- spojrzał dziwnie. Wtedy zczaiłam że gdzieś zniknął Kosa.
-Ejj, wejdziecie wkońcu czy nie?! krzyknął znajomy głos.
-Ty patrz to on Kosa!!- spojrzałam w górę i na 3 piętrze zobaczyłam jak stoi z jakimiś dwoma osobami.
-No idziemy co się dżesz!- krzyknął Kubiak i weszliśmy na górę.

Ta Paulina to bardzo fajna laska. Taka towarzyska i wgl. I do tego bardzo ładna.Szybko znalazłyśmy wspólny język. Chodziłysmy razem po mieszkaniu chłopaków bo ci oglądali mecz. Na szczęście nikt mnie nie wypytywał o całe dzisiejsze zajście z Mateuszem i szybko o tym zapomniałam.Weszłyśmy do pokoju Zbyszka a tam... Pełno pucharów, nagród, plakatów, co dziwne na wszystkich jest on, itp. A co dziwniejsze w tym pokoju panuje pedancki porządek. Zero kurzu, śmieci i ubrań na podłodze. Po obejściu całego mieszkania dołączyłyśmy do chłopaków i wtedy popełniłam błąd. Podwinęłam rękaw od bluzy żeby nie ubrudzic się popcornem i wtedy Zbyszek i Paulina zobaczyli moją do połowy siną rękę.

-O kurcze co ci się stało?- Paulina wytrzeszczyła oczy i widac że niedowierzała.
-Nic, jaa.. przewróciłam się w butach na obcasie i upadłam na rękę.- na poczekaniu wymysliłam historię. Zbyszek zna prawdę ale Paulina nie musi wiedziec. Czas mijał nam miło było śmianie się bitwa na poduszki i ganianie po salonie. Kiedy uciekałam przed Grześkiem wpadłam do pokoju Michała i zamknęłam drzwi. Odwróciłam się a tam pełno zdjęc jego i Zbyszka. Chyba długo się przyjaźnią. Po chwili do pokoju zasapany wbiegł Michał.

-Ej co ty tu robisz to moja kryjówka.- syknęłam do niego uśmiechnięta.
-Ale za to mój pokój.- odpowiedział sapiąc przy tym trochę.
-Aha to ja znajdę jakąś inną- podniosłam się z łóżka i chciałam wyjśc kiedy tez chwycil mnie delikatnie za dłoń i pociągnął do siebie:
-Możemy się tu chowac razem.- z uśmiechem spojrzał mi w oczy i już mieliśmy sie pocałowac kiedy nagle zadzwonił mój telefon.
-Chyba niepotrzebnie ci to coś kupiłem haaa- zaśmiał się i odsunął ode mnie.
-Wyjęłam z kieszeni telefon i odczytałam kto dzwoni. To był on Mateusz. Tylko czego on chce.
-Kto to?- spytał Kubiaczek
-Tooo moja mama. Poczekaj odbiorę. uśmiechnęłam się delikatnie.- Taak....Dobra....Będę....Ok.....Cześc....- Umówiłam się z nim w naszym miejscu jutro o 17;00.  Włożyłam telefon do kieszeni i spojrzałam delikatnym wzrokiem na Michała który podszedł do mnie iiii....................


------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Noo i tak kończy się rozdział 3. Taki sobie a historia dopiero się rozkręca. Następny może jakoś jutro jak się zmotywuję. Buśśkaaaa :*************

2 komentarze:

  1. Musiałaś! Co i...?? no weś ty ty! nie bawie sie tak już! :((
    rozdział ma być jutro bez gadania:** nie wolno w takiej chwili zakańczać no
    Buźka =)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak poczekasz nic ci się nie stanie... Ja na twoje rozdziały to po tydzień czasu czekam czasami:*** TY pisz tez bo interesuje mnie co z dziecinką!!! Pzdr:)

    OdpowiedzUsuń